Jerzy Jachowicz u Małgorzaty Gosiewskiej

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  Dokładniej mówiąc w biurze poselskim pani poseł przy ul. Żelaznej 75 w Warszawie. Tam własnie 30 maja 2012 o godz 18:00 rozpoczęło się spotkanie z redaktorem Jerzym Jachowiczem, znanym dziennikarzem śledczym. Pracował on przez 17 lat w "Gazecie Wyborczej", potem odszedł, zniechęcony wciąż rosnąca ilością publikowanych tam bezczelnych kłamstw. Pracował potem m.in. w radiowej Trójce, a obecnie jest dziennikarzem Radia WNET i felietonistą "Uważam Rze".

  Przyszło około 60 osób - sala była pełna. Przez większą część spotkania była też obecna sama pani poseł. Rozmowę prowadził dość młody człowiek w jasnej marynarce i spodniach, który się niestety nie przedstawił. Zaczął on od pytania "Czy mamy w Polsce porządne służby specjalne?" Czy mogę odpowiedzieć jednym zdaniem?" spytał Jachowicz. "Tak" - odparł prowadzący. "Nie. nie mamy" - stwierdził zdecydowanie redaktor. Oświadczył, że grzechem pierworodnym służb PRL było przejęcie funkcjonariuszy z PRL, którzy przynieśli ze sobą zarówno ideologiczne, komunistyczne korzenie, jak i degrengoladę moralną.

  Opisał pokrótce proces weryfikacji funkcjonariuszy SB. Było ich 25 tysięcy. Pięć tysięcy Kiszczak przeniósł do policji. Ciekawe, że to właśnie oni zakładali potem związki zawodowe policjantów. Osiem tysięcy odeszło ze służby przed weryfikacją, a z pozostałych dwunastu tysięcy regionalne komisje zweryfikowały pozytywnie pięć tysięcy. Sześć tysięcy odrzuconych odwołało się i prawie wszystkie odwołania zostały uwzględnione. Różni technicy n.p. od podsłuchów wylądowali w policji. Red. Jachowicz wiedział o tym wszystkim, gdyż jego znajomi: Krzysztof Kozłowski, Jan Widacki i ś.p. Jerzy Zimowski /drugi mąż red. Janiny Paradowskiej/ pracowali w Komisji Weryfikacyjnej.

  Skutki tej ciągłości między PRL a III RP były opłakane. Zachowanie dawnych powiązań powodowało korupcję, przy czym jeśli niskiej rangi funkcjonariusze wykorzystywali n.p. tajne fundusze operacyjne do gry na giełdzie, to generałowie zajmowali się prywatyzacjami wielkich firm, czerpiąc z nich odpowiednio wysokie zyski. Był też problem szantaży. Jachowicz uważa na przykład, ze Wałęsa zaczął nagle wspierać "lewą nogę", bo był szantażowany.

  Zapytany, czy można było zastosować w latach 90-tych "opcję zerową"? - odparł, iż zabrakło woli politycznej. Politycy woleli wierzyć w to, że taka opcja spowodowałaby praktyczny brak służb specjalnych, a byli funkcjonariusze szczerze zapewniali o swej lojalności wobec nowych władz.

  Potem padały bardziej szczegółowe pytania. Prowadzący spytał, co redaktor sądzi o wersji wg której Papałę zabili złodzieje samochodów pod wodzą "Patyka". Powołując się na swoje kontakty z gangsterami ściągającymi haracze od tych złodziei, Jachowicz powiedział, ze jest to mało prawdopodobne, bo szajka ta kradła luksusowe samochody na zamówienia ze wschodu, a nie jakieś stare Daewoo Espero. Nie używali też pocisków ze stępionymi czubkami i raczej wystrzegali się użycia broni podczas kradzieży.

  Mowa była też o zamachu na Jana Pawła II. Jak wiadomo stały za tym służby sowieckie i bułgarskie. Okazało się jednak, że szefem ochrony papieża był agent Stasi, a żona jego była agentką KGB. Wkrótce po zamachu oboje zostali zamordowani w niejasnych okolicznościach.

  Pytano również o sprawę Olewnika. Zdaniem Jachowicza nie ma już szans na jej wyjaśnienie. Stwierdził też , że nadal opór przeciwko ujawnianiu grzechów komunistów i jakiejś lustracji jest wciąż bardzo silny, zwłaszcza na lewicy, przy czym młode pokolenie postkomunistów przejmuja pałeczke z rak starszych. Wciąż nie ma woli politycznej, by oczyścić to bagno. Natomiast pytany o sprawę śmierci Leppera, redaktor powiedział, iż jego zdaniem nie była to zbrodnia.

  Potem przyszła kolej na pytania z sali. Jeden z sanitariuszy, na których SB próbowało przerzucić odpowiedzialność za śmierć Grzegorza Przemyka /i którzy spędzili kilka lat w wiezieniu/, pokazał swoją nową książkę, Ja zapytałam o Palikota. Jachowicz powiedział, że został on wykreowany przez Tuska, jest cyniczny i groźny, a szczególnie niebezpieczna jest jego komitywa z Jerzym Urbanem. Red. Andrzej Wernic zapytał o zdanie Jachowicza na temat sprzedajnych dziennikarzy, w szczególności tych z "GW", ale redaktor oświadczył, ze nie będzie obgadywał kolegów. Spotkanie zakończyło się o godz 20:40.

  W dniu 13 czerwca o godz. 19:00 w klubie Hybrydy przy ul. Złotej w Warszawie będzie następne - z panią minister Anną Fotygą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

" Przyszło około 60 osób - sala była pełna."
zgodne z zapotrzebowaniwm?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#260106

chyba pomyłka - powinno być zgodnie z pojemnością sali!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Zerbe

#260108

elig: Zabrakło krzeseł i część ludzi stała. Jerzy Jachowicz chciał nawet odstąpić swój fotel pani obsługującej kamerę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

elig

#260149

"Okazało się jednak, że szefem ochrony papieża był agent Stasi, a żona jego była agentką KGB. Wkrótce po zamachu oboje zostali zamordowani w niejasnych okolicznościach."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Petronela

#260224