Polska podąża tą samą drogą. NBP drukuje pieniądze, rząd Morawieckiego nakłada podatki, a kolejne sektory gospodarki są bezmyślnie wyłączane z funkcjonowania.

Obrazek użytkownika wilre
Notka

"FED ogłosił bezterminowy dodruk pustego pieniądza!

Wczoraj późnym wieczorem, amerykańska Rezerwa Federalna (FED) ogłosiła, że utrzymuje zerowe stopy procentowe CO NAJMNIEJ do końca 2023 roku i zamierza przeprowadzać skup obligacji skarbowych i papierów wartościowych o wartości 120 MILIARDÓW DOLARÓW miesięcznie BEZTERMINOWO (!), aż do osiągnięcia celu inflacyjnego i pełnego zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce (skąd my to znamy?).

Co to oznacza? Oznacza to wywrócenie do góry nogami współczesnej gospodarki!

Żeby uzmysłowić sobie jak w praktyce wygląda ta sytuacja wyobraźcie sobie Państwo dużą korporację. Kryzys, wywołany przez epidemię COVID-19 spowodował, że jej przychody spadają, generując koszty i długi. Korporacji jednak nic się nie stanie, ponieważ Bank Centralny wykupi jej długi, spłaci kredyty bankowe, a nawet odkupi akcje.

Korporacja nie poniesie konsekwencji marnowania pieniędzy, przepłacania pracowników, chybionych inwestycji itp. Małe, często rodzinne przedsiębiorstwa pozbawione takiego dofinansowania z dodruku, znikną z rynku. Korporacja po kryzysie jeszcze bardziej zwiększy udział w rynku. Tak w skrócie można opisać mechanizm nieograniczonego dodruku i skupu wszelkich aktywów przez bank centralny USA, który jest prywatną własnością!

Tak drastyczna zmiana polityki monetarnej wywoła wielorakie skutki:

Wzrost skupu obligacji rządowych przez bank centralny spowoduje, że z roku na rok dziura budżetowa będzie coraz większa. Większa będzie także skala dodruku oraz waluty trafiającej do obiegu.

Ogromny wzrost emisji obligacji korporacyjnych skupowanych przez FED doprowadzi do patologii, gdzie obligacje nawet zbankrutowanych korporacji będą miały oprocentowanie bliskie zera, a duża część tych firm stanie się po prostu własnością Rezerwy Federalnej.

Prawdopodobnie zostanie wprowadzony bezwarunkowy dochód gwarantowany (pod postacią świadczeń socjalnych), dzięki czemu uda się zamaskować rosnące bezrobocie. Jednocześnie bardzo wzrośnie poziom uzależnienia ludzi od rządu.

Nastąpi masowe zwiększenie dotacji dla nierentownych przedsiębiorstw, projektów poprawnych politycznie oraz korupcja polityczna na ogromną skalę, ostatecznie dodruk nic nie kosztuje.

W sytuacji, w której pieniądze z dodruku trafiać będą tylko do wybranych, dużych przedsiębiorstw, małym firmom będzie dużo trudniej konkurować z molochami. Firmy korzystające z pomocy publicznej od razu są na uprzywilejowanej pozycji. Aby budżet się nie rozpadł małe firmy będą musiały być wysoko opodatkowane. Efekt będzie taki, że z czasem większość osób będzie pracować albo dla rządu albo dla dużych,  międzynarodowych korporacji.

Wzrost inflacji i marnotrawienie środków publicznych zawsze negatywnie przekłada się na gospodarkę i wywołuje realny spadek dochodów. Przy zastosowaniu wszelkich „dobrodziejstw” pustego dodruku pieniądza dochodzimy do sytuacji, w której wysoka inflacja będzie standardem. Jednocześnie banki centralne będą utrzymywać niskie stopy procentowe. Środki na lokatach będą gwałtownie tracić na wartości, a 90% społeczeństwa nie będzie w stanie ochronić oszczędności przed inflacją. Efektem będzie drastyczny spadek poziomu oszczędności oraz uzależnienie rządów, gospodarki i społeczeństwa od kredytu.

Niestety Polska podąża tą samą drogą. NBP drukuje pieniądze bez opamiętania, rząd Morawieckiego nakłada podatki, a kolejne sektory gospodarki są bezmyślnie wyłączane z funkcjonowania. Czy czeka nas w niedalekiej przyszłości gospodarcza katastrofa? Apeluję do rządzących o opamiętanie. Zanim będzie za późno.

Paweł Usiądek, członek Zarządu Głównego"

Opublikowano: 2 lutego 2021, 14:19

Ocena polecanki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:3)

Komentarze

Ceny w Polsce rosną najszybciej w całej Unii. Inflacja szybuje w górę

Kolejny miesiąc z rzędu najwyższy wzrost cen w UE odnotowano w Polsce - wynika z najnowszych danych europejskiego urzędu statystycznego Eurostat. Na kolejnych miejscach znalazły się Węgry i Rumunia.

Ceny w Polsce w lutym wzrosły o 3,6 procent rok do roku, w styczniu również wynosił 3,6 procent.


Z danych Eurostatu wynika, że ceny konsumpcyjne w lutym w strefie euro wzrosły o 0,9 procent rok do roku - tyle samo co w lutym.
W przypadku całej Unii Europejskiej inflacja wyniosła 1,3 procent w lutym, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 1,2 procent

Eurostat podał, że największy spadek cen zanotowano w Grecji (-1,9 proc.), Słowenii (-1,1 proc.) i na Cyprze (0,9 proc.). Z drugiej strony największy wzrost odnotowano w Polsce (3,6 proc.), na Węgrzech (3,3 proc.) i w Rumunii (2,5 proc.)

Z danych Eurostatu wynika, że w porównaniu z grudniem ceny obniżyły się w 7 krajach członkowskich, a wzrosły w 20.

Na terenie strefy euro największy skok wskaźnika inflacyjnego odnotowano w przypadku usług (+0,55 punktu procentowego), jedzenia, alkoholu i tytoniu (+0,29 punktu procentowego), nieenergetycznych dóbr przemysłowych (+0,26 punktu procentowego), oraz energii (-0,15 punktu procentowego).

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0


"Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć"   George Orwell
wilre - "Viva il re"
Niech żyje król

#1668799