Ocena Traktatu Lizbońskiego tuż po podpisaniu. Ten kryzys został przewidziany

Obrazek użytkownika Waldemar Korczynski
Artykuł

To, co dziś zajmuje uwagę naszych polityków zostało przewidziane cztery miesiące po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego. Zawarta w artykule Jadwigi Staniszkis krytyka nie tylko nie straciła nic z akualności, ale zyskała potwierdzenie w faktach, tak jak hipoteza naukowa w doświadzeniu. Warto przeczytać. Mnie nasuwa się od kilku dni refleksja; jak to sie stało, że coś takiego podpisane zostało przez tylu poważnych(?) ludzi. Twór o nazwie Traktat Lizboński zakłada tak ogromną wiarę w nieskończoną uczciwość i dobrą wolę sygnatariuszy oraz takie pokłady wzajemnego zaufania jakich Europa nie oglądała od wieków. Albo jakieś niesamowite cwaniactwo grupy orientujących się jak można resztę podpisujących "wykiwać". Nie wiem co gorsze, bo to drugie zakłada ogromna niefrasobliwość podpisująch, którzy traktatu nie przeczyali. Warto tu poczytać co Staniszkis pisze m,in, o "duchu" tego Traktatu, np. wzorowaniu się na prawie anglosaskim, co nasz TK uznał chyba za niedopuszczalne. Czternaście lat po jego podpisaniu. Czy to nie za późno? Takich ciekawostek jest w tym tekście wiecej. I pytanie o to, kto w dobrej, a kto w złej "wierze" ten traktat podpisywał wraca jak zły bumerang.

Średnia: 5 (3 głosy)