Gen. Sikorski – mityczny „wódz narodu” pilotowany z zewnątrz…

Obrazek użytkownika wilre
Notka

–>CZYTAJ TU CAŁOŚĆ(źródłowy tekst Doboszyńskiego zaczyna się na str.4)<–

https://rwrpbooks.files.wordpress.com/2018/10/adam-doboszyc584ski_sikorski-c5bcywot-uc582atwiony.pdf

Sikorski stworzył swoisty styl działania politycznego, polegający na nieustannym opieraniu się o jakieś obce mocarstwo (…) Pilotowany przez Retingera Sikorski wjeżdża teraz szybko na szczyty, na których huragan propagandy robi z człowieka, znanego do niedawna tylko najbliższemu otoczeniu, osobistość na miarę światową (a mimochodem i „wodza” swego narodu).

(…) Nieznany na jesieni 1939 r. jeszcze nikomu poza Polską i pewnymi kołami Francji, jest już w dwa lata później „wodzem narodu” i osobistością na miarę światową.
Mówiąc nawiasem trzy razy w ciągu dziesięciu lat te same czynniki tymi samymi metodami narzuciły narodowi polskiemu „wodza”: pierwszym był Rydz-Śmigły, drugim Sikorski, trzecim Mikołajczyk. Kto będzie następnym? Metoda ta działa tak sprawnie, że można zrobić „wodzem narodu” w dwa lata byle kogo, czyje zdolności wyrastają choć trochę ponad przeciętną. Nie potrzeba zasług, wystarcza propaganda.[fragmenty]

źródło: Archiwum IPN

Ocena polecanki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

Nieznany artykuł "' ' Adama Doboszyńskiego o gen. Władysławie Sikorskim     -   PAWEŁ TOMASIK

Dochodzimy tu do krytycznego punktu kariery politycznej Sikorskiego, do d ramatycznego okresu jego życia, który zaczyna się w dniu 22 czerwca 1941 r., dacie najazdu Niemców na Rosję, a kończy się w falach Gibraltaru. I na Sikorskiego, jak na tylu innych ludzi, przyszła ta d ecyzja o całym przyszłym życiu chwila próby, z której człowiek albo wychodzi zwycięsko, by wznosić się dalej na wyżyny powodzenia, albo załamuje się, marnując dorobek całego ży­cia. Mimo zaś, że w wielu wypadkach wydaje się, iż próba taka jest próbą inteligencji, w rze-czywistości bywa to z reguły próba charakteru. I dramat Sikorskiego, rozwijający się z jakimś starogreckim fatalizmem na przestrzeni dwu ostatnich lat jego życia, jest właśnie dramatem charakteru, który ni e dopisze mu w lipcu 1941 r., który każe mu później taić wobec Narodu dalszy rozwój wypadków, a który w chwili, gdy jego gra się wykryje, nie zdobędzie się na pod-trzymanie swej dotychczasowej linii, a le każe mu stchórzyć i ulec naciskowi opinii, bo każe mu spróbować przelicytować swych przeciwników politycznyc h tromtadracją w sprawie Katynia. N igdzie więcej, niż na szczytac h polityki, nie potrzeba charakteru, który pozwala sterować własnym kursem, nie ulegając naciskom swoich ani obcych. Sikorski zaś najpierw uległ obcym, potem uląkł się swoich. Ale wróćmy do położenia z czerwca 1941 r. Polska ma wówczas do Rosji dwie sprawy: zabo-ru Z iem Wschodnich oraz wywiezionego do Rosji miliona obywateli polskich, z których duża część siedzi w więzieniach lub mrze po łagrach. I Rosja potrzebuje czegoś od Pols ki: pragnąc otrzymać pomoc od Zachodu musi się wkupić w rodzinę narodów zachodnich, z której od dawna (a tym bardz iej przez dwa ubiegłe lata) była wyklęta, chcąc się zaś wkupić, musi jakoś ułożyć swoje stosunki przede wszystkim z Polską, wobec której ma szczególnie dużo grzechów na sumieniu. Jakiż jest wówczas wzajemny stosunek sił między Polską a Rosją? Chwilowo jest on wy-raźnie na korzyść Polski. Pozycja jej na Zachodzie jest silna, pretensje względem Rosji, która jeszcze miesiąc temu była czynnym sojusznikiem Hitle ra, biją w oczy swą słusznością. Pakt z Hitlerem z 23 sierpnia 1939 r. (zawarty za plecami mocarstw zachodnich, z którymi Sowiety równocześnie toczyły rokowania), cios zadany Polsce w plecy dnia 17 września 1939 r., pakt roz biorowy Ribbentrop-Mołotow, sfałszowany plebiscyt na Ziemiach Wschodnich, deportacja miliona obywateli polskich w warunkach nie ludzkic h, zmarznięte trupy wyrzucane z wago-nów, bezprawne wieloletnie wyroki, potworna śmiertelność w łagrach - rzeczy te znane są dość szeroko na Zachodzie i wzmacniają pozycję Polski, tym bardziej, że pasują dokładnie do obrazu Rosji, jaki wytworzyła dwudziestole tnia propaganda antykomunistyczna.

(  )
Wszedłszy już raz na drogę kapitulacji wobec Rosji, Sikorski brnie po niej dalej i dopuszcza się na przestrzeni miesięcy grudzień 1941-luty 1943 czynu w dziejach wszystkich chyba naro-dów bezprzykładnego, a mianowicie tai przed Polakami fakt, że sąsiad wysuwa roszczenia do połowy ich pańs[wa: tai całą serię kolejnych not i wystąpień bolszewickich (od 2 grudnia 1941 do stycznia 1943). podkreślających prawa Sowietów do ziem na wschód od Bugu i Sanu i do ludności, zamieszkującej te ziemie, włącznie - w ostatniej fazie - z Polakami z Polski zachod-niej, których wypadki wojenne rzuciły na wschód. Sikorski lubił przez całe życie podkreślać, że jest demokratą; nie może chyba ulegać wątpliwości, że właśnie z punktu widzenia demokracji trudno o cięższy grzech, niż takie postępowanie Sikorskiego. Cały ten rok 1942 upłynie naszemu uchodźstwu w położeniu paradoksalnym: dzięki nie-dyskrecjom z aparatu rządowego przenikają wiadomości o nieprzerwanej serii wystąpień so-wieckich, a równocześnie Sikorski i jego ministrowie informują ogół Polaków-nazwijmy to po imieniu: okłamują ogół Polaków -że wszystko jest w porządku, dla wszelkiej pewności posługując się cenzurą brytyjską, by uniemożliwić emigracyjnej prasie podawanie właściwych infor-macji. Równocześnie Sikorski - i cały jego zespół - pomaga Rosji propagandowo w chwilach dla niej najcięższych. W lutym 1943 napisałem w liście otwartym, skierowanym do prezydenta Raczkiewicza i gen. Sosnkowskiego, że rząd gen. Sikorskiego "idzie od dwu Jar po linii zbieżnej z wytycznymi polityki sowieckiej". N a rwierdzenie to zacytowałem w mym liście dwadzieś­cia przykładów, a można ich było wymienić więcej. Oto szczególnie charakterystyczny przy-kład stosowanej przez Sikorskiego metody: ambasador polski w Waszyngtonie Ciechanowski34 (w liście do prezydenta Roosevelta) orazjeden z najbliższych Sikorskiemu polityków ks. Kaczyń­ski35 (w wywiadzie w najpoczytniejszym popołudniowym piśmie nowojorskim "PM") przyczy-niają się do wytworzenia w Stanach Zjednoczonych wrażenia, że religia w Rosji cieszy się swobo-dą, co ma kapitalne znaczenie-właśnie w rym momencie-dla propagandy rosyjskiej.

(  )

 

W tym miejscu nasuwa się dygresja: dlaczego -słyszy się u nas tak często biadanie - nie stać naszego narodu na przywódców naprawdę wielkich, jakich miewają inne narody? Dlaczego miewamy tylko rozreklamowane miernoty? Dlaczego nasz "górny tysiąc" polityczny i wojskowy zwykł się składać przeważnie z ludzi o słabych charakterach, niedouków i pyszałków? Ubolewał już nad tym w swych "Dziejach Polski" Bobrzyński. Czyżbyśmy mieli jakąś organiczną wadę, jakiś biologiczny defekt uniemożliwiający wyłonienie przywódców naprawdę wartościowych? Py-tanie to niezmiernie doniosłe, a odpowiedź na nie-choć ogółowi Polaków nieznana - nie wydaje się trudna. Oto od paruset lat zarówno nasze życie gospodarcze było w ręku czynników obcych, jak i nasze jednostki przywódcze zorganizowane były w związkach tajnych, kierowanych spoza naszych granic i zmuszanych - ze względu na swój antykatolicki charakter -lawirować bardzo umiejętnie, by n ie wypuścić cugli z rąk w społeczeństwie do gruntu katolickim. W ten sposób nad społeczeństwem naszym rozpięta była-i jest nadal-sieć, przez którą nie przebije się w górę żadna jednostka, choćby największych zdolności, o ile nie będzie dawała gwarancji powolności względem czynników wszechpotężnych, które w wielu wypadkach sabotują interes narodu . Rządzenie jest sztuką i do rządów wymagana jest długa zaprawa, trening żmudny i cierpliwy, trwający lat dziesiątki; temu, kto go nie przejdzie, ni e pomogą najwybitniejsze zdolności. Jakże zaś łatwo czynnikom, rządzącym danym społeczeństwem, uciąć w zarodku karierę młodego czło­wieka, który im nie odpowiada, nie zezwolić mu wiożyć stopy w przysłowiowe strzemię?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0


"Stworzyliśmy Rzeszę za pomocą propagandy" - dr Joseph Goebbels ( und KLDachau 1933 )
wilre - "Viva il re"
Niech żyje król

#1674834