Bajki i polityczna propaganda zamiast sukcesów?

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Artykuł

Cytuję:

Pół roku temu „odtrąbiono” wielki sukces polskiej dyplomacji, polegający na tym, że nie będzie powiązania reguł praworządności (narzucanych przez Niemcy) z funduszami europejskimi, podczas gdy w konkluzjach rady było zapisane, że będzie to powiązane. Chęć propagandowego sukcesu w mediach zastąpiła dyplomację. Niestety nie można uciekać od tego, co się podpisało, bo konkluzje są akceptowane przez wszystkie kraje, w tym Polskę. Skoro na wiosnę i w lipcu coś zaakceptowaliśmy, to nie dziwmy się dzisiaj, że Niemcy chcą tego samego, co było mówione na wiosnę i w lipcu. Jest duża niekonsekwencja polskiej dyplomacji i próba przerzucenia odpowiedzialności na premiera Mateusza Morawieckiego – mówił Dariusz Sobków, były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

(...)

– Należy sobie przypomnieć, że zostało to już zaakceptowane pół roku temu po szczycie i nawet stwierdzono, że jest to sukces. A w lipcu 2020 r. na posiedzeniach różnego typu grup roboczych i na szczeblu ambasadorskim wstępnie propozycja niemiecka została ponownie potwierdzona. Dyplomaci innych krajów niestety mają argumenty, które bardzo trudno będzie obejść. Polacy pamiętają, przecież to było pół roku temu, jak >>odtrąbiono<< wielki sukces polskiej dyplomacji polegający na tym, że nie będzie powiązania reguł praworządności (narzucanych przez Niemcy) z funduszami europejskimi, podczas gdy w konkluzjach rady było zapisane, że będzie to powiązane. Chęć propagandowego sukcesu w mediach zastąpiła dyplomację. Niestety nie można uciekać od tego, co się podpisało, bo konkluzje są akceptowane przez wszystkie kraje, w tym Polskę. Skoro na wiosnę i w lipcu coś zaakceptowaliśmy, to nie dziwmy się dzisiaj, że Niemcy chcą tego, co było mówione na wiosnę i w lipcu – powiedział
Dariusz Sobków.

(...)

Były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej wskazał, że „jest duża niekonsekwencja polskiej dyplomacji i próba przerzucenia odpowiedzialności na premiera”.

– Są propozycje, że pan premier ma pisać jakiś list. To jest zupełnie niepoważne. Rząd to nie jest rząd strażaków, a premier to nie jest strażak od gaszenia błędów polskiej dyplomacji i urzędników za to odpowiedzialnych. Pan premier jest od tego, żeby przyjechać już na gotowe w dużym stopniu, na przygotowany teren. A teren nie to, że nie został przygotowany, ale został podminowany. W lipcu trzeba było wyrazić swój sprzeciw wobec tego, co prezydencja niemiecka sprecyzowała, bo mechanizmy były już doprecyzowane w lipcu. Wtedy trzeba było na szczeblu dyplomatycznym, urzędniczym wetować, również europosłowie byli zobowiązani to zrobić. Dzisiaj, jak widzę niektórych europosłów, którzy z zatroskaną miną protestują przeciwko temu, to należy zadać pytanie: A coście panowie i panie robili w lipcu? Mamy listopad – zauważył rozmówca Radia Maryja.

Gość audycji „Aktualności dnia” podkreślił, że zadaniem europosłów jest reagowanie na miejscu i od razu, a nie po pół roku i straszenie Unię Europejską.

– Jeden europoseł chce straszyć, drugi też. To się robi już dziecinada. A sprawa jest poważna, bo to jest 700 mld zł, czyli dwa polskie budżety. Tyle możemy uzyskać w 7-letnim planie i ktoś to próbuje >>wywalać do góry nogami<<. Brak odpowiedzialności i brak kompetencji. Przepraszam za szczerość, ale myślę, że polskim słuchaczom jesteśmy to winni. Dlaczego mamy kolejny raz słuchać, że był sukces, a szykuje się naprawdę duża wpadka – wskazał były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej.

Dariusz Sobków stwierdził, że będzie dogadanie się w sprawie unijnego budżetu, ale za ustępstwa z polskiej strony.

– Pytanie tylko, czy konkretne ustępstwa będą wpisane w konkluzje czy tylko będą dogadane politycznie, żeby pisemnie nie łajać i >>nie trzymać na smyczy<<. (…) Polska nie jest zapraszana na różnego typu spotkania przed szczytem, a powinna. Na przykład, dlaczego nie ma spotkania w trybie V4, czyli Grupy Wyszehradzkiej tuż przed szczytem, czyli: Polski, Słowacji, Republiki Czeskiej i Węgier? Dlaczego tutaj nie wykuwa się wspólnego stanowiska? Ile razy było słychać, że Grupa Wyszehradzka jest ogromną siłą, która zagraża hegemonii niemiecko-francuskiej. Opowiadano i nadal się opowiada różne bajki, bo trzeba siać propagandę, gdy nie ma realnych sukcesów. To, że Polska i Węgry są dzisiaj izolowane, to jest słabość, bo to nie jest dowód na naszą wielkość. Dyplomacja polega na tym, że nie dajemy się izolować. Każde wyizolowanie się lub wyizolowanie samo w sobie, bo może być wbrew woli, jest porażką dyplomatyczną. Dyplomacja polega na tym, że jesteśmy w stałym dialogu, dialogu negocjacyjnym, a teraz propaganda po prostu zastąpiła dyplomację. To zawsze kończy się źle. Nie chodzi o to, żeby krzyczeć, chodzi o to, żeby sprawę załatwić. Nie chodzi o to, żeby pokazać, że Niemcy są źli, tylko chodzi o to, żeby >>pieniądze, które czekają i leżą, popłynęły tam, gdzie muszą płynąć<<. Jest kompletny rozdźwięk między rzeczywistością polityczną, rzeczywistością negocjacyjną i dyplomatyczną, a tym, co robi Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które do dzisiaj nie bardzo nawet wie, czy może wydawać polecenia stałemu przedstawicielstwu przy Unii Europejskiej. Rozregulowanie sfery zagranicznej dyplomatycznej Polski jest tak dalekie, że nie wiadomo kto, komu podlega – podsumował były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej.

(...)

Ocena polecanki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3 (głosów:5)

Komentarze

To brzmi przerażająco - po Czaputowiczu, nieodrodnym uczniu Geremka, teraz mamy chaos....dlaczego? W piątym roku rządów Zjednoczonej Prawicy...?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1651891