Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu szkoda czasu na kabaret Szkoda cennego czasu na kabaret. Chciałbym więcej o nieistniejącej rzeczywistości. Tej Medialnie nie istniejącej. Może jakaś lista tematów tabu jakieś ciekawe analizy, w których nie skrobie się tylko po powierzchni,  przemilczane fakty,  posortowane wg drabiny priorytetu ważności szanownego autora. Rozumiem frustrację i konieczność odreagowania. Rozumiem humor, jego funkcję w dojściu do ładu z rzeczywistością która skrzeczy. Ale Jest tyle ważnych rzeczy których nie sposób pominąć. Pisząc sławnym polakiem: "Każdy [..] znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, jakiś obowiązek, jakąś powinność, kt musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszna sprawę, o która nie można nie walczyć. [..] nie można zdezerterować”. No i  Kto je opisuje? Kto opisuje to "westarplatte, o kt mówił Jan Paweł II ?. Kto dyskutuje nad tym. Gdzie są te dogłębne analizy, gdzie dyskurs, nie kabaretowy - ten też musi być ale na wyższym poziomie - ten intelektualny np. Prowadzony niezależnie - bez oglądania się na media mainstreamowe. Gdzieś w jakiejś przestrzeni musi rodzić się ta nowa przyszła Polska. Musi być koloprtowana. Wykuwać się w sporze na prawicy.  Po zielonej wyspie ktoś musi dobudować te zgliszcza. Ten ktoś musi mieć zaplecze, elektorat o szerokich horyzontach, strukturze, wiedzy, dobrze zorganizowane, sprawdzony na pomniejszych projektach. To z nieba nie spada. Rydzyk wszystkiego nie załatwi, czy inne jakieś tam niszowe media Archipelagu Polskości. Zybertowicz wspomina o fazie konsolidacji. Zaglądam tu po miesiącu - i dupa zimna. Żadnej fazy konsolidacji nie widzę.  Odbieram to jako schodzenie na łatwiznę - "reduktio ad kabaretum" -  robienie sobie jedynie tylko jaj z aktualnego rządu. To nudne i stare. A może lepiej zajmować się może przygotowaniami tego okresu który nastąpi po Zielonej Wyspie? - Już teraz. No bo przecież chyba będą potrzebni ludzie o szerokich horyzontach. Elektorat o w pewnej wiedzy, okeślonej świadomośći tego co na prawdę ważne, co w PL co na świecie się dzieje. Ludzie zdolni do myślenia strategicznego, do dogłębnych analiz - i wiem że oni gdzieś są - ale bez elektoratu który ich nie rozumie, nie wiele mogą. Bez elektoratu który zna język, katalog koniecznych pojęć, aby się odnaleźć. Język , w którym opis zmian jest zrozumiały dla zwykłego Kowalskiego, nie stworzy się sam.  Dobrze zorganizowane, obeznane w nowoczesnych "technologiach zarządzania zbiorową świadomością", specjaliści od organizowania różnych przestrzeni: medialnej, finansowej, gospodarczej ... potrzebują suwerena, który ich potrafi rozumieć. Rozumieć język jakim się posługują. A w niszowych mediach w większości tylko higiena psychiczna. A przecież kabaretowym opisem rzeczywistości - można kanalizować jedynie może tylko frustracje. Choć ci też - nie zawsze skutecznie Nie wiem, może mam tylko zły humor i dość kabaretowych głupot - nie zależnie jak są śmieszne, bo to chyba za mało. Bo to może nawet przyczynek do "przemysłu przykrywkowego" - rodzaj nieświadomie i dla higieny - bo inaczej zwariować by przyszło - pielęgnowanego, ale jednak, kolejnego tematu zastępczego, A ja chciałbym aby gdzieś prowadzony był ciekawy, bogaty intelektualnie spór o wygląd Polski po Zielonej Wyspie, o czasy w których pisząc Krasickim: ".. [Nie osiedział się zdrajca, i ten, który bawił:] Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił. " IMBECYBEL Nr.12. Wolne radio internetowe
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu Re: Ockham ... a szkoda. Ale jak otrzesz się o coś daj znać :-_))) Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika tańczący z widłami
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu Ockham niestety jakoś Ockham .. mi do tej pory umyka, podonie Kirkegoard, a ponoć warto. - a masz jakieś ciekawe źródło, materiały, jakiś szerszy esej, choćby feliton, dyskusję panelową, spotkanie w kulubie na jego temat, może być także w źródłach niemieckojęzycznych, ale najlepiej materiał audio. Często biorę sobie takie rzeczy na długi kilkugodzinny spacer... ? Ale z wiarygodnych źródeł.. ! Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika antysalon
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu no coś ty ... - z małej wody duży deszcz To żart z tym Kwaśniwskim czy na prawdę była taka wypowiedź ? PS - jak mam to rozumieć ? Jako krytykę, atak, luźny żart bez głębszeh aluzji, czy coś jeszcze innego ? Z innej storny głębiej się zastanawiajać: Kwaśniewskiego paradoksalnie uważam za inteligentną osobę. Jeśli uojcowił sobi Giedroycia to rozumiem że była to skuteczna i sprtyna - nie tylko sprtna i cyniczna - próba zawłaszczenia symbolicznego kaptału autorytetu Gidroycia. Ale to nic szczególnego: w końcu jest to konsekwencja heglianizmu z któego kmuniści czerpali: teza + antyteza = synteza. Jak wiemy, a o tym mówił na niepoprawneradio.pl ks. prof. Guz - komuniści wyszli z Maksa, Marks z kolei - z Hegla i tak przy okazji - Hegel jest konsekwencją Lutra. Tak więc synteza Kwacha - komunisty z jego antytezą, jego przeciwieństwem Gedroyciem - w jest heglowską konsekwencją. Komuniśći nie raz zawłaszczali to co było dla nich nie do przeskoczenia, co było ich przeciwieństwem, co było na tyle silne że nie potrafili tego zniszczyć. I od razu przepraszam z porównanie kórego teraz dokonam: podbnie roił to Kościół. Np w tym momencie gdy pogańskie rytuały nie dały się wykorzenić poddawano je semantycznej zapaści i wcielano we własną obrzędowośći lub tradycję lokalnych chrześcijan. Chośby najbliższy przykład: Wszystkich Świętych to przemianowanie pogńskich obrzędów o ktorych wspomina jeszcze w Dziadach Mickiewicz. To taka odmiana starej indiańskie(ponoć?) zasady: jak nie możesz swojego wroga zwyciężyć, rób z niego przyjaciela. Rozumiem jednak że jest to przedni żart i to mi schlebia. Żarty gdzie pada porównanie mojej skromnej osoby do zdania, w kontekście którego występują te nazwiska to retoryczny majstersztyk. Z jednej strony nie wiadomo czy się obrażać - identyfikując cynizmem jego zawartości, czy może jednak cieszyć - w końcu wychodzi z tego zdania że Kwach ewaluował i wziął ślub z Gedreuciem, który w końcu był bąć co bądź intelekutalnym liderem prayskiego kulturowego ośrodka opozycyjnego z jego flafowym czasopismem Kultura - o ile pamiętam, a ja jestem do tej Himery porównywany. Budowa w której każdy ma czego szuka, zndjdzie coś dla siebie, jest w pewnym sensie retorycznie genialna. No po prostu majstersztyk. Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika Kuki
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu po co ciągnąć drzewo do lasu   ,a pokazał to pewien gość z PIS u stokrotki..nie dała mu rady... NIe znam tematu, ale byłbym ciekaw co zrobił ?  Zwróć uwagę na język jakiego używasz: przykład ...  cynicznych typków dyżurnych z platformy oszustów, Ja rozumiem że każde środowisko wytwarza swój specyficzny jezyk - rodzaj salngu który stanowi o tożsamośći gupry, ją integruje, pełni rolę kitu /tj. spiwa/ społecznego. Jednak w pozyskiwaniu nowych członków - a o to nam chyba przecież chodzi - może on stanowić na początku wystarczającą barierę, której już sam fakt istnienia może wystarczyć aby zniechęcić. Dlatego mam ambiwalentne uczucie.  Z jednej strony człek musi czuć sie gdzieś jak u sibeie. Potrzebuje językowej ojczyzny, domu w którym czuje się jak w refugium. Z drugiej, jeśli będzie on jego jedynym miejscem pobytu,  jeśli nie będzie znał innego - bardziej neutralnego , bardziej ubogiego w mogące być odbierane jako zrażające, przez   postronnego ich  odbiorcę, to ta jego ojczyzna nie tak szybko się zaludni.  A przecież w demokracji przejmuje sie władzę budując większość wyborczą. Większość wyborcza jak dla mnie - i sądzę że nie tylko dla mnie - niestety nie spada z nieba. W mediokracjach trwa walka o budowanie WW właśnie  w któej głównym orężem może być język i nie rzadko jest.  Nawiąże zatem do "ciwiczyć, ćwiczyć .." - myślę,  że forum tego portalu mogło by być efektywniej wykorzystane właśnie jako pole treningowe.    Wykorzystane jak do tej pory dla pielęgnacji "języka towarzystwa wzajemnej adoracji" [sorry ale tak to widzę] - nie powiem integrującego niewątpliwie tę przestrzeń w sposób decydujący -   mogło by stać się czymś więcej: przestrznią ciwiczebną właśnie do takiego języka jaki jest potrzeby dla osób stojących jeszcze po drugiej stornie. No bo o to przecież powinno głownie nam chodzić - czy może się mylę ?  Jęśli tak to nazywanie kogoś odpowiednimi epitetemi wydaje mi się przeciwskuteczne w zainteresowani przypadkowo przywanych na ten portal jego tereściami. Ale może sie mylę.  Pamiętam co zaważyło o moim stanowisku: były to fakty, fakty i to trzecie już zapomiałem. Fakty podane w pięknym języku - cóż jestem dzieckiem felietonów  np prof Szaniwawskiego w Radio Maryja, czy pięnego jezyka jaki w nich używa inny ekwilibrsta retoryki, pan Macierewicz. Może jestem estetą językowym i dlatego tak zwracam na to wagę - nie wiem, jednak język, obok malejącej wartośći poznawczej był przyczyną dlaczego się nieco zniechęciłem do co raz bardziej monotonnego i nudnego języka niepoprawnych na ponad pół roku.    To mam zresztą do zarzucenia niepoprawnym że są za mocno bliscy mentalności towarzystowa wzajemnej adoracji - ale nie mam ochoty potem odpowiadać na cały ten zawał  komentarzy osób które czują się dotknięte. A przecież jaki to one powinne zaptyać się siebie: jaki jest sens przekonywać tych kt są przekonani - jaki jest sens ciągnąć drzewo do lasu?    Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika proxenia
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu merytoryka - głupcze ? Nie chciałbym być tu zrozumiany źle - "głupcze" odnosi się nie do osoby adwersarza, czy gospodarza blogu. To nawiązanie do znanej sentencji autorstwa Billa Clintona: it's economy, stupid! i oznacza postawienie odpowiedniego akcentu na pierwszą część zdania. Po prostu cieszyłbym sie gdyby odpowiedzi na moje komentarze dotyczyły bardziej merytorycznej ich częśći niż innej ... z miłymi pozdrowieniami np1 Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika triarius
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu gdzie jest garnica paranoii, podejrzliwości i złej woli ? Mam częściowo dość, ale i rozumiem, tych podejrzeń o moje intencje. O moje złe intencje - to mnie zraża. No chyba że chodzi tu o tzw rozpoznanie atakiem. Więc wyjaśniam. Jestem legastenikiem i mam ogromne kłopoty z pisownią jak i z formowaniem dłuższych wypowiedzi które nie były by nieskompliowane. To chyba widać? Nie cierpię także czytać korekcyjnie - bo nie potrafię tego dobrze. Mimo to często staram sie walczyć z tym ograniczeniem bo język jakiego używam może być odczytany jako brak respektu dla odbirocy - czego bym nie chciał, co mnie osobiście martwi i boli. To dlatego mimo wszystko często zatem jednak już po odpaleniu tekstu czytam go. No i poprawiam - bo mi także po prostu wstyd tego jak piszę i formuuję zdania. Nie ma tzwiązku a jakimkąkolwiek chęcią byciem na topie. To - aczkolwiek uzasadnione i jak najbardziej podstawne - podejrzenie przypomina kiedyś czytany essej. Traktował on o płynnej i trudnej do uchwycenia granicy między zdrowym krytycyzmem a chorym krytykanctwem, między jak najbardziej wskazaną podejrzliwością ale paranoją. Więc stąd oświadczenie. Stąd to świadczenie - choć z drugiej strony mam pełną świadomość jego ogreaniczeń w działaniu: dla niektórych osób mających problem z wyżej wspomianą ganicą będzie ono bez wartości. Moja odpowiedź - that's live pure. Z rzyczliwością i uśmiechając się pozdrawiam. Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika triarius
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu dewastacja forum dyskusji słowami-triggerami emocji ? [..]  w obecności pana Zybertowicza, przekonuje ludzi, że ta brzoza dalej istnieje, a pan profesor w zasadzie, nie zdążył nic powiedzieć??? Jak, my mamy   [..] W angielskimi istnieje słowo które również w innych przesrzeniach językowych jest specyficznie używane, szczególnie w kontekście psychologii, także psychologii społecznej: "triggering" /wyzwalacz, spust, czasownik: wywoływać coś [podobnie jak ten co przykłada ogień do lontu beczki z prochem] ...?/.  W przesrzeni dyskursu medialnego - jaki  publicznego również - istnieją podobnie analogiczne słowa-pałki np nazywanie kogoś antysemitą, homofobem, rusofobem, .... Przykład: Michalkiewicz monitorujący działania lobbystycznych grup spod znaku tzw "przemysłu holokaust" zostaje stygmatyzowany zarzutem uprawiania antysemityzmu. Słowa-pałki - jak je również określa prof Woniewicz - służą do pacyfikacji, dewastacji przesrzeni dyskusyjnej.    Prawdopodobnie podobnym słowem-temetem, mającym triggerować emocje, dewastować dyskusje jest temta brzozy.   Innym zjawiskami, na które należy w mediach - a dokłądniej: " w pl przesrzeni wyobraźni zbiorowej"-  dyskutując uważać,  jest narzucanie przez przeciwnika często  odpowiedniego języka dyskusji i przyjęcie go przez ogół dyskutujących. Języka, którego efektywne narzucenie oznacza już osiągnięcie znacznej przewagi dyskusyjnej. Wciąga na swój teren - na językowy teren - teren języka i jego całego ktalogu pojęć, słów i tematów. Jest to związane jest cześto już z samą narracją która ich potrzebuje. Zgoda na odpowiedni jeżyk dyskusji to utrata dużej częśći tzw hegemonii interpretacyjnej i częściowe narzucenie sobie ideologii które narracja i jej jezyk przemyca ujawniając ją dopiro na samym końcu. Ideologii która jest konsekewnencją tego języka i bez niego nie istnieje. Przykłąd: genderstudy stworzyło pojęcie trzeciej płci - płci kulturowej, przyjęcie tego pojęcie, użyanie go oznacza akceptację, identyfikację już na poziomie samego jezyka , ideologii gender przez tych którzy się nim psługują.  Inny przykład: język jak nie przypadkiem istnieje dzięki jego autorowi: panu Niesołowskiemu, język przemysłu nienawiści i emocji. Poparzmy [o liderze swoiego przeciwnika] :  "chory na władzę", "nienawisnie/złowrogo milczący ", "zapiekły", czy kwalifikujący się do badań psychiatrycznych. Podobny retorycznie stygmatyzujący już na poziomie samego języka atak nie tyle na samego liderana, jego partię ale o wiele inteligentniej, atak na elektorat tego lidera: "ciemngoród", "mohery", "osoby niewykształcone, starsze, z małych miast". Czyli atak na jego bazę wyboczą, tych którzy legitymują polityczne istnienie. To przecież jest wręcz genialne, ale jakże przy tym polaryzujące społeczeństwo.  Narzucanie sobie języka, tematów, ... i innych parametrów przestrzeni dyskusji, widzę w tym nowy rodzaj prowadzenia wojen: wojny parametryczne, w których stosuje się zasadę działań opisaną przez Basyla Liddla Harta pod nazwą "zasada działań niebezpośrednich" o której/ i o którym to jej autorze/ wspominał Zbyertowicz kiedyś w Rozmowach Niedokończoneych na RM. Dałanie na poziomie parametrów dyskucji  jakim są np dostęp do infrastruktury technicznej, w ktorej jest ona prowadzona, dostęp do środków określających wielkość tzw współczynnka multiplikacji medialnej, komfort konsumowania informacji, koszt - DVBT oznacza za darmo - itd itp czyli działanie nie nie tylko na poziomie samych parametrów ale i któregoś miejsca po przecinku wartości tych parametrów, umyka na ogół uwadze szrszego kręgu konsumentów mediów, konsumentów informacji. Jest niewidoczne - jak nie widoczne do pewnego momentu mają być elementy taktyki zdobywannia lub utrzymywania się u włądzy. Jak niewidocznej mają być dla wielu środki na utrzymanie tzw hegemonii interpretacyjnej, koncesjonowania samego dostępu do przesrzeni wyobraźnie zbiorowej, narzucneie parametrów jej języka, kreowanie   katologu dozwolonych pojęć, kostiumu zwizków frazeologicznych, słow-pałek, słow-trigerujących emocje, dewastujących przestrzń dyskursywną.    Jak się bronić ?  Po pierwsze: wiedzieć. Wiedzieć co jest grane. Znać mechanizmy, warsztat, skrzynkę narzędzową retoryki sowjego przeciwnika. Dalej: nie dać sobie narzucić hegemonii interpretacyjnej, językowej, parametrycznej. Walka o wolność słowa to dziś dla mnie walka o dostęp do DVBT MUX1,2,3 .. dla aktorów gry medialnej którzy mają być zdywersyfikowani kapitałowo, światopoglądowo i ideologicznie. Nie może być wolności słowa gdy ktoś jeden jedyny kontroluje i koncesjonuje parametry dostępu do  przestrzeni wyobraźni zbiorowej. Gdy jeden monopolista, np dokonuje selekcji dozwolonych temtów mągących w niej zaistnieć. Gdy za pomocą wrzutek reguluje poziom emocji w tej przestrzeni. Wrzucanie "brzozy" - to dle mnie nie przypadek: słowa-pałki-spustu jak dla mnie dewastuje tę przesrzeń, pomaga przejąć hegemonię nad emocjami, hegemonię selekcji tematów mających dominowąć w tej przesrzeni - mulitplikowanych przez emocje. Pomaga  utrzymać hegemonię interpretacyjną.  Pozbawienie dyskusji tego tematu, narzucenie własnego jeżyka w jakim prowadzona ma być dyskusja to pierwsze zwycięstwo i to trzeba wiedzieć, bo na pierwszy rzut oka na takie nie wygląda - ale: patrz Basil Liddle Hart i zasada działąń niebezpośrednich, mówiąca że wróg zaatakowany bezpośrednio widzi to i przegrupowuje sowją armię. Zaatakowany od tyłu, w spsób niewidoczny, niebezpośredni, staje się co raz bardziej słaby nie wiedząc dlaczego.    Nie wiem czy tak było ale to, że jak piszesz - a nie oglądałem jeszcze - nie podjął tematu dał się zakrzyczeć, wg mnie może bbbb. dobrze czasem o nim świadczyć.  Możliwe że nie pozwolił dać się wcisnąć w rolę "pożytecznego idioty" [zwrot kt twórcą jest ponoć Lenin] kóry daje się ściągnąć na językowy teren wroga i współuczeniczy swoim przyzwoleniem w dewastowaniu dyskusyjnego forum. Jeśli mimo wszystko i tak do dewstacji dochodzi - to przy najmniej nie z jego powodu, i nie może mu potem nikt robić wyrzutu udzału w przemyśle dewastacyjnym. Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika Bechis
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu test ... Zybertowicz kontra Czapliński
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu wiki - ockham Zajrzałem do wiki przemożywszy wcześniej lenistwo. Nie niestety nie znam tego filozofa, choć na pewno nico mi się otarło o uszy. Ale jutro chętnie zgłębie jego biografię ... Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało...
Obrazek użytkownika Szary kot

Strony