Powstanie warszawskie – nic zabawnego, nic romantycznego

Obrazek użytkownika Maciej Konarski
Historia

Przeglądając dziś salon24 natrafiłem przypadkiem na post Lumpen-blogera o eksploatowaniu przez popkulturę tematyki Powstania Warszawskiego oraz głos polemiczny w tej sprawie w postaci postu Cezarego Krysztopy. Postanowiłem wtrącić w tej sprawie swoje trzy grosze.

Jest to o tyle trudne, że Lumpen-bloger powiedział już w sumie wszystko co najważniejsze. Popkulturowa papka, za pomocą której oblepia się od pewnego czasu pamięć o Powstaniu sprawia, iż historyczna prawda o tym wydarzeniu zostaje wykrzywiona wręcz do potęgi. Dominujący przekaz jest dziś bowiem prosty jak konstrukcja cepa. „Poszli nasi w bój bez broni”, sojusznicy ich zdradzili, walczyli z przeważającym wrogiem jak lwy, by w końcu ulec - odnosząc jednak moralne zwycięstwo. Sęk tylko, że w ten sposób niepostrzeżenie wypiera się ze społecznej pamięci refleksje o cenie owego „zwycięstwa”.

Powstanie Warszawskie nie było wyłącznie bohaterską walką - to przede wszystkim straszliwa hekatomba milionowego miasta i jego ludności, której nikt nie pytał, czy ma ochotę się złożyć w całopalnej ofierze. Kiedyś jak wielu innych Polaków sam miałem silną skłonność do idealizowania Powstania. Zdanie zmieniłem dwa lata temu, gdy myszkując po mokotowskim antykwariacie trafiłem na niepozorną, podniszczoną  książkę pt. „Zbrodnie okupanta w czasie powstania warszawskiego w 1944 roku (w dokumentach)”. Pozycja dość stara – z 1962 r. - ale stanowczo polecałbym jej lekturę każdemu wielbicielowi Powstania w wersji pop. Szymon Datner i Kazimierz Leszczyński zebrali na 443 stronach dziesiątki zeznań świadków niemieckich zbrodni, złożonych zaraz po wojnie przed Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich. Napisane są one suchym prawniczym językiem ale ich treść jest porażająca.

Rozpoczęła się strzelanina, która z przerwami na dobijanie poruszających się trwała co najmniej 6 godzin. Po mnie żandarm przeszedł się butami, sam ranny nie byłem, ale żona i dzieci zostały zamordowane. Słyszałem, jak żandarm mówił, by zabić mego 5-ciomiesięcznego synka, który płakał, po czym posłyszałem strzał i dziecko ucichło (zeznanie Jana Grabowskiego)

Podeszłam więc w ostatniej czwórce razem z trojgiem dzieci do miejsca egzekucji trzymając prawą ręką dwie rączki młodszych dzieci, lewą - rączkę starszego synka. Dzieci szły płacząc i modląc się. Starszy widząc zabitych wołał, że i nas zabiją. W pewnym momencie Ukrainiec stojący za nami strzelił najstarszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci i mnie. Przewróciłam się na prawy bok. Strzał oddany do mnie nie był śmiertelny. Dostałam krwotok ciążowy. Wraz z kulą wyplułam kilka zębów. Czułam odrętwienie lewej części głowy i ciała. Byłam jednak przytomna i leżąc wśród trupów widziałam prawie wszystko, co się działo dookoła. Obserwowałam dalsze egzekucje. Przywaliły mnie około 4 trupy (zeznanie Wandy Lurie)

Koło nas siedział jeden robotnik z żoną i czternastoletnią córką. Żołdacy przyszli po tę córkę i zaczęli ciągnąć ją przez plac. Dziewczynka krzyczała okropnie, wołała na pomoc matkę i ojca, opierała się jak mogła. Po jakimś czasie padły strzały i wołania ucichły. Wtedy ten robotnik, klęcząc na bruku, zacisnął pięści i krzyknął, że chyba nie ma Boga, skoro on – mężczyzna i ojciec – nie może przyjść z pomocą swojemu zniewolonemu i mordowanemu dziecku (zeznanie Jadwigi Bobińskiej)

Żołnierze niemieccy chodzili pomiędzy leżącymi, kopali ich sprawdzając, kto jeszcze żyje. Widziałam w ten sposób jak żołnierz niemiecki kopnął leżącą przy mnie kobietę, która jeszcze żyła i następnie zastrzelił ją. Następnie podszedł do wózka, w którym leżały kilkumiesięczne bliźnięta mej sąsiadki Jakubczyk, i zastrzelił je (zeznanie Wacławy Szlachety)

Żołnierze granatami podpalili nasz dom. Wyskoczyłam oknem pierwsza prosząc siostrę, by mi wyrzuciła dziecko. Jednakże siostra zdenerwowana przeżyciami wyskoczyła sama, a za nią Kołaczówna i Biernacki. Zostawili mojego synka, który pomimo nawoływań  wyskoczyć nie chciał i pozostał sam w płonącym domu(zeznanie Janiny Józefy Mamontowicz)

To była właśnie rzeczywistość Warszawy A.D. 1944, o której nie można nigdy zapomnieć! Proszę wybaczyć, ale nie ma większego fałszu niż sprowadzanie Powstania do romantycznej walki. Zamiast niej mieliśmy bowiem chociażby iście mongolską rzeź Woli, gdzie w kilka sierpniowych dni zamordowano blisko 60 000 mężczyzn, kobiet i dzieci. Tragedię Ochoty, gdzie żołdacy z brygady RONA zabili blisko 10 000 mieszkańców – a są to przecież tylko dwie najbardziej symboliczne zbrodnie. W Śródmieściu Południowym, w ruinach gmachu GISZ, gdzie mieści się dziś siedziba KPRM zamordowano bowiem w tym samym czasie od 5000 do 10 000 polskich cywilów. Kolejne tysiące niewinnych ludzi straciły życie w pierwszych dniach sierpnia na Mokotowie, w okolicach Placu Teatralnego i Halach Mirowskich. Później mieliśmy jeszcze rzeź powstańczych szpitali na Starym Mieście połączoną z likwidacją „nieproduktywnych” cywilów (3000-5000 ofiar), oraz masowe mordowanie jeńców i cywili na Powiślu, Czerniakowie, czy Marymoncie. Zainteresowanych odsyłam zresztą tutaj.

Tragedia powstania to jednak nie tylko masowe mordy dokonywane przez Niemców i ich rosyjskojęzycznych pachołków. To także dramat dziesiątków tysięcy ludzi pogrzebanych w piwnicach zbombardowanych domów i kościołów (2000 zabitych jednego dnia w zbombardowanych kościołach sióstr sakramentek, św. Jacka i św. Marcina na Starówce), spalonych żywcem w ostrzeliwanych bez litości szpitalach, czy chociażby „prozaicznie” zmarłych z głodu, pragnienia, chorób i wyczerpania. Dramat setek cywilów pędzonych przed niemieckimi czołgami na powstańcze barykady. Dramat tysięcy zgwałconych kobiet. Poniewierka dziesiątek tysięcy ludzi wysłanych na roboty do Niemiec lub przy mniejszym szczęściu – prosto do obozów koncentracyjnych. Dramat rodzin pozbawionych dorobku całego życia, brutalnie rozdzielanych podczas „selekcji” w Pruszkowie, nierzadko na zawsze wypędzanych z rodzinnego miasta.

Lumpen-bloger pisze, że „zdecydowanie wolimy klęski a zamiast wyciągać z nich jakiekolwiek refleksje wolimy oddawać się kąpielom w nich”. Akurat ta „kąpiel” nie jest dla mnie żadnym problemem. Jeżeli biorę udział w obchodach rocznicy Powstania, to aby oddać cześć tym co wtedy walczyli, cierpieli i ginęli. I choć Powstanie było moim zdaniem tragicznym błędem to jego znaczenie dla dziejów Polski w XX wieku jest tak wielkie, że musi być ono godnie upamiętnione. Zwłaszcza po latach tego co z pamięcią o nim wyprawiali komuniści.

Ale czy jednocześnie Powstanie powinno być wielką lekcją historii dla młodych oraz fundamentem nowoczesnego polskiego patriotyzmu? Tu już bym się zastanawiał. Nad robieniem z Powstania popkulturowej szopki nie mogę natomiast w żadnym wypadku przejść do porządku dziennego – może zbyt wiele się naczytałem o tym jak wyglądało w rzeczywistości. Jeżeli sprowadzimy wszystko do klisz w postaci: „chłopców co na Tygrysy mają visy” i „sanitariuszek małgorzatek”, jeżeli będziemy pokazywać Powstanie jako infantylną zabawę w wojnę urządzaną dzisiejszych „rekonstruktorów”, czy też komiksowy pojedynek herosów z nazistowskimi cyborgami to uczynimy wielką krzywdę tym wszystkim niewinnym ofiarom, o których pisałem wyżej, a co gorsza - skażemy je siłą rzeczy na zapomnienie.

Cezary Krysztopa pisze: „Konkursy na komiksy, piosenki, spoty, plakaty. I okazało się, że działa. Młodzi ludzie identyfikują się dziś i z powstańcami (…) postrzegam to jako niezbędny trybut złożony na ołtarzu metody jaką wybraliśmy na transmisję historii w czasy współczesne”. OK, ale czy aby akurat Powstanie Warszawskie najlepiej nadaje się na tego typu „pas transmisyjny” historii? Grunwald, Bitwa Warszawska 1920, Monte Cassino, czy Sierpień 1980 r. może by jeszcze od biedy pasowały. Powstanie Warszawskie było już jednak zbyt wielką tragedią by je trywializować. Nie będę mówił „ciszej nad tą trumną”, raczej „więcej powagi nad tą trumną”. Nie chciałbym bowiem by kiedyś w imię szczytnych może celów w ten sam sposób odpowiadano o Oświęcimiu, Katyniu, rzezi wołyńskiej, czy Piaśnicy.

Brak głosów

Komentarze

Te świadectwa są porażające. Nie znałam powstania od tej strony. Nie dam rady przeczytać tego co polecasz to zbyt straszne. Mimo to instynktownie każdego dnia modle się za tych ludzi szczególnie za dzieci -łzy same cisną się do oczu - to było tak niedawno.

Vote up!
0
Vote down!
0

kaczoorek

#75382

To czego nie powinno im nigdy zabraknąć to modlitwa i pamięć

Vote up!
0
Vote down!
0
#75459

Ale czy jednocześnie Powstanie powinno być wielką lekcją historii dla młodych oraz fundamentem nowoczesnego polskiego patriotyzmu?

Co właściwie ma pan na myśli stawiając to pytanie ?

Czy nie jest prawdą że Niemcy i tak przewidzieli zagładę tej metropolii ?
Czy według pana powstanie Muzeum Powstania Warszawskiego to profanacja bądź coś w tym rodzaju ..?
Być może ja pana źle zrozumiałem bo wydaje mi się że ma pan pretensje co do formy współczesnych transmisji zawierających informacje o tamtej tragedii ..
-----------------------------------------
Z drugiej strony istniało i pomimo wszystko trwało życie w tych ruinach w tych zgliszczach . Właśnie w takich warunkach próba przeżycia każdego dnia na przekór tym ciemnym mocom , które się uparły by zabić to miasto ..Ono trwało uparcie , więcej w między czasie ludzie pobierali się w pary , rodziły się dzieci , pisano wiersze ,Były chwile że cieszono się z każdego najmniejszego nawet sukcesu ...
Ktoś może nazwać to niepoprawnym optymizmem ...
Zgoda było to czasami mało racjonalne ,,ale trwało pomimo wszystko.
Czy wolno nam tych ludzi odzierać i z takich wspomnień ..
----------------------------------
Ma pan rację co do tego że prócz niewielu chwil wytchnienia całość pogrążona była jakby w piekielnej otchłani ..

pozdrawiam

............................

"Pozwól mi Panie bym stał się narzędziem Twej sprawiedliwości"
http://andruch.blogspot.com/
/Klub GP w Opolu/

Vote up!
0
Vote down!
0

-----------------------------------------

Andruch z Opola

]]>http://andruch.blogspot.com]]>

#75481

Tak, mam pretensję do dzisiejszej formy - nie do Muzeum PW czy samej idei uczczenia Powstania po dziesięcioleciach komunistycznego załgania.

Vote up!
0
Vote down!
0
#75554