reset przez rozpierduchę - czyli tonący brzytwy się chwyta

Obrazek użytkownika np1
Kraj




W wojskowym sądzie okręgowym w W-e toczy się postępowanie Mariana R. posądzonego o bezprawne przedłużanie więzienia działaczy niepodległościowych sądzonych w okresie stalinowskim. Przy okazji się okazało ze pan Marian R. pobiera emeryturkę w wysokości ok 6 tys zł." - tyle Poranek RadioWnet.



patrz: http://www.radiownet.pl/publikacje/poranek-5-sierpnia-2013

Tak sobie pomyślałem przez chwilę co by musiało się stać aby wreszcie odebrać kacykom poprzedniego systemu ich niezasłużenie wysokie uposażenia, emerytury itd. Przecież samodzielnie nie ustąpią, nie znikną z pola walki ot tak sobie. Więc co ? I tu mi zaświtała szalona myśl. Jeśli sami tego nie zrobią, a my ich wykurzyć nie potrafiliśmy do tej pory jak widać, to może zrobi to kryzys? Kryzys - czyli jedno wielkie sruu, do którego przecież jakże wydatnie się przyczyniają. Jednak jeśli (a na pewno tego nie zrobią) bez nacisku nie ustąpią, to społeczeństwo pozbawione mediów (te niszowe się nie liczą, nie widzą że przez samą swoją niszowość, z której potrafią być niekiedy jeszcze nawet być dumne, same się wykluczają) bez mediów społeczeństwo na razie nie jest w stanie się zjednoczyć na tyle aby się szarpnąć na jeden wielki wykop - choć kto wie ..? -, a nawet i odgórnie, w razie przejęcia władzy, nie łatwo opuszczą uwite w czasach prosperity (jaką by nie była ale jednak) gniazdka - a udowodnili, że w sytuacji zagrożenia klika ta, wie jak zwierać szyki, ma media i kapitał i wie jak ich użyć, zna know-how mechanizmów władzy, że potrafi się obronić, potrafi przejść do kontrataku i wygrać bitwę na następne osiem lat. Więc jak w tak trudnych warunkach obciąć kieszenie darmozjadom ? Plan jest taki, żeby doprowadzić gospodarkę do takiego kryzysu że nie ma kasy na nawet na uprzywilejowane emerytury. Pod pretekstem kryzysu wylatuje ten kto nie potrafi być konkurencyjny w świecie. Koniec dla darmozjadów rękami kryzysu Tusk ich rozbroi do przysłowiowych skarpetek a wymówka będzie prosta i przekonywująca: manko w kasie, że aż strach.

Nie, nie, nie to nie pomyłka. Prosze nie regulować monitorów. Normalne wyrzucenie z ich siodła chyba nie wchodzi na razie w rachubę - są za silni instytucjonalnie. Posiadają tzw przemoc instytucjonalną czyli poobsadzane swoimi protegowanymi i znajomymi królika wystarczającą ilość strategicznych pozycji, w wystarczającej ilości instytucji decyzyjnych.. Zmiana tego stanu rzeczy nie jest możliwa tak prosto i nie obejdzie się bez wielkiego medialnego rabanu, podejżeni o zamach stanu, atak na demokrację, wprowadzanie faszyszmu itd itp - bez wrzawy, szczekania, rzucania epitetami i straszenia antysystemowym ziejącym jadem despotyzmu Pisem, i na pewno zabierze jakiś czas - tak około szacuję minimum dwu lat, daj Boże mniej. Tak działa mechanizm przemocy instytucjonalnej. Inny rodzaj przemocy jaki posiadają to tzw hegemonia interpretacyjna wygrana jak na razie walka o panowanie w powietrzu, w eterze. Kto zwyciężył w powietrzu ten w ogóle wygrywa najczęściej całą wojnę. Oba mechanizmy władzy kontrolują oni i nauczyli się po mistrzowsku nimi posługiwać. Budują wizerunkowy kapitał symboliczny wiarygodności i robią to dobrze. My jesteśmy dopiero na etapie budowania własnych mediów - więc to odpada.

Jak wiadomo tonący brzytwy się chwyta - więc i ja chwytając się brzytwy szalonego planu Tuska i wpadłem na pomysł że Donek to może taki kret, ale nowego typu. Już nie jakiś nowy Konrad Wallenrod, który gdzieś tam się ulokował na samym szczycie i czeka na swój moment, ale że jest otoczony zgrają podłych aparatczyków, karierowiczów, oportunistów i konformistów różnego koloru, czując, ich oddech na plecach, wiedząc, że jest sam, znalazł inne ciekawe rozwiązanie. Sam wie że "nie wiem jak się wytężył, i nie wiem jak się naprężył, zjadł tysiąc kotletów..", że aż by mu o mało co żyła by nie pękła to jednak bez jakiegoś wymyślnego wybiegu niewiele zdąży zdziałać zanim go na mordę nie wywalą z kliki. Ale właśnie może i na tę sposobność znalazł koncept? Jaki ? Ano, doprowadzić kraj do takiego rozpadu, żeby pod jego pretekstem właśnie na nic nas nie było stać, a szczególnie na uprzywilejowane emerytury. Także te dawnych pupilków systemu jak i dla każdej innej swołoczy też nie. W końcu, i wreszcie bo na nie nie zasłużyli

Cytat z rzecznika rządu lat 80 tych niesie, że "Rząd zawsze się wyżywi" no i klika w okół, media pomogą - a dla reszty i tak nie starczy. Więc każdy drzwiami i oknami wali do polityki no bo tam koryto pełne, że aż miło. Kiedyś to będzie musiało mieć kres. To kiedyś powoli się zbliża - kryzys. Kryzys gospodarczy światowy i nasz wewnętrzny, który ostatnio został pijarowo ogłaszany przez Donka za zakończony, ale chyba to tylko taka zmyłka, kolejna wrzutka medialna, aby kupić czas. Że nadal trawa widać choćby po tym jak unia od kwietnia wprowadza nowe narzędzie kreatywnej księgowości - pomysł aby do PKB wliczać także szacowane dochody tzw "czarnej strefy" tzn dochody wypracowywane w wyniku przestępstwa np nielegalnego hazardu, prostytucji, sprzedaży narkotyków itp. Powiększony na papierze w ten sposób PKB za pomocą tzw efektu powiększonej bazy sztucznie obniża stosunek (dług państwowy)/PKB. Jeśli wliczymy dochody czarnej strefy dół ułamka się powiększa co obniża wartość całego ułamka. Jak mówi to nasza konstytucja ta nie powinna przekroczyć 60%. Przed tym są dwa progi ostrożnościowe zmuszające rządy do reakcji, pierwszy 50% drugi 55%. Zwiększanie sztuczne dołu ułamka to jedno, drugie to chowanie kawałków z górnej części ułamka tj z licznika, po różnych funduszach celowych w postaci nie dotacji ale pożyczek bo te nie są księgowane jak dług - są zobowiązaniem odłożonym tylko na późnij, za które jednak odpowiada państwo czyli koniec końców podatnik. To on w razie niewypłacalności funduszy będzie musiał spłacić zaciągane dziś zobowiązania. Te zabiegi pokazują że kasa jest pusta. Nie starcza na przedszkola - cena za miejsce musi iść w górę aby kompensować malejący udział dotacji państwowych. Ziemia w zachodniopomorskim jest sprzedawana nie do rąk polskich rolników po cenach preferencyjnych dzięki nisko-oprocentowanym kredytom państwowym, bo naszego rządu już nie stać na taki, kasa idzie gdzie indziej, ale jest sprzedawana w obce ręce tj temu kto da więcej. Polskiego rolnika nie stać na to "więcej" bo nie ma za sobą 60 lat kapitalizmu i wsparcia dobrze zorganizowanych spółdzielni jakie mają np rolnicy we Francji Niemczech Belgii, więc kawałki 100h a nawet 400h idą pod młotek różnych słupów, za którymi stoi kapitał tych sąsiednich krajów i wsparcie ich banków rządu i prawodawstwa. Choć już odpisywanie od podatków kwot wydanych za granicą na korumpowanie tubylczych urzędników itp od 1994r w Niemczech nie jest możliwe, to są inne ułatwienia, na które liczyć nie może np polski rolnik. Nawet gdyby był nowy rząd - kasa jest pusta, manko w kasie, a polskich banków nie ma, żeby wyrównywać szanse. Pracowici nasi rolnicy są i łebscy wystarczająco i sobie by poradzili żeby tylko nie dywersyjne działania rządu, no i pustki i manko w kasie. Tu widać, że kryzys trwa w najlepsze a rząd chowa się za retoryką optymizmu. I, wg prof K.Rybińskiego, jeszcze będzie przez kilka lat falował, raz się nasilał i łagodniał. Nasilenia jak zwykle będą katalizatorem zmian, rozpadu i przeszeregowań w gospodarce państwa. W Bloombegru pewien analityk ładnie to ujął w zdaniu: "kryzys jest jak odpływ morza, gdy przychodzi, to widać kto pływał nago". Najsłabsi są selekcjonowani i wypadają z gry.

Kryzys to jedno, resztę gospodarki rozwala klika swoim zbiorowym kolesiostwem, nepotyzmem, niekompetencją, pragnieniem szybkich pieniędzy lub władzy albo odwrotnie tworząc na dla zatarcia śladów mnożący byty urzędnicze tzw "system zbiorowej nieodpowiedzialności" - jak to ładnie nazwał niemiecki związek podatników wydający roczny raport błędnych inwestycji urzędników państwowych.

Ten system się sam rozpadnie wystarczy poczekać. Szkoda że my i nasze dzieci będą musiały to w mozolnej pracy odrabiać i że ten los zgotowały nam nasze elity ale dzięki temu tej klice może wreszcie się uda coś co nie udało się do końca innym. Poprzez swoją niekompetencję, rządzę władzy, patologiczne wręcz uzależnienie od stołka politycznego, kariery prestiżu itd, rozwali finanse państwa do tego stopnia, że nie ma innej alternatywy i chyba trzeba będzie całkowicie zresetować wszystkie emerytury. Zresetować do poziomu biologicznego przetrwania bo na więcej nie starczy. Szaleniec to czy geniusz ten Tusk, bo ponoć tonący i brzytwy się chwyta to się chwytam karkołomnych scenariuszy aby wytłumaczyć sobie logiką postępowanie tej kliki. Wiem - to i może tylko mi się tak wydaje, mam tak serdecznie dość mam tych rządów, tego upadlania społeczeństwa, tej pedagogiki wstydu, pedagogiki pogardy i upokorzenia tak wewnątrz jak i na arenach świata, że nie jestem w stanie przełknąć, że mój premier {"mój" w znaczeniu mojego kraju,ale nie mojego wyboru!} jest tak beznadziejnie głupi czy szalony albo i jedno i drugie bo dobrze idą w parze, nie che mi się wierzyć, że jest tak oślepiony karierą, obłudny i kłamliwy, głodny władzy i poklepywania po plecach, że potrafi nas sprzedać na kilka generacji do przodu: mnie moje podatkami, te moich dzieci i wnuków ... one będą płacić za jego dzisiejsze ekstrawagancje. A sprzedaje nas prawie za friko, za Kóroniówkę jewropejskich pomyj w których pływają popłuczyny genderyzmu, a od święta to i nawet te - słynnej Baułmanowskiej płynnej ponowoczesności z klasyfikacją na państwa ogrodnicze (sic!!!!) jak państwo Hitlera i Salina. Ładni mi ogrodnicy. Do takich zaliczyć w ich ekstremalnym przypadku oba totalitaryzmy XX wieku i zostać ogłoszony manem światowej sławy ekspertem to chyba jakaś porażka, poplątanie z pomieszaniem. No chyba, że.. no chyba, że kolejny kwiatek z ogródka pedagogiki upokorzeń, fałszywych mitów i artyfikowanych autorytetów moralnych. Wierzyć się nie chce. To po prostu chyba nie możliwe, w jakim kraju żyjemy. Premier przecież ma być najlepsze dziecię Polski, najlepszy pośród najlepszych - no bo takich tylko Polacy mają wybierać na swojego przywódcę na kolejne cztery lata - a tu taka kicha, taka porażka. Czyżbyśmy dali się oszukać, jeśli tak to: albo jesteśmy głupcami albo propaganda była tak słodka, a my słodkości spragnieni, że miło było ją łkać - a łyknęliśmy jak młody pelikan, albo jedno i drugie, a głupota z lepem propagandy na poklepywanie po plecach mojego premiera przez możnych świata razem dobrze idą w parze. Wiem, wiem: media ! - a właściwie święta trójca, trójkąt: Media - Polityka -Biznes i znowu Media. Każde osobno wspiera oba pozostałe, trzyma niejako plecy i to wystarczy jako bat na Polaków ? Smutne, ale nawet to nie tłumaczy wszystkiego. Chyba ma każdy oczy i chyba widzi, rzeczywistość skrzeczy przecież nie od dziś, nie łatwo ją usprawiedliwić przykryć jakimś tematem zastępczym czy ignorować, ale jak ktoś usilnie chce, a "chcieć to [przecież] móc"...

Wiem wiem: elity! - drugą wojnę i PRL nie przeżyło 3/4 przedwojennych inżynierów, profesorów, nauczycieli, lekarzy, przedsiębiorców, prawników, oficerów itd. Pozostała jedna czwarta, ich dzieci i patrioci i sympatycy to daleko do tzw masy krytycznej, którą skutecznie określił na Orban na Węgrzech.

Masa krytyczna, ostatnio została praktycznie wysondowana. W pokomunistycznych krajach jak nasz określa je jedno słowo: Budapeszt. Budapeszt to tzw większość konstytucyjna - z jaką możliwe są zmiany konstytucji, czyli ponad 2/3 głosów. Do Budapesztu jeszcze daleko choć dla niektórych już gdzieś świta za horyzontem - wydawać by się mogło, "to się gdzieś czuje" powiedział znajomy. Ale daleko. Barzo dalko także jest potrzeba. Potrzeba jednak chyba takiego dna, że wszystko tak gruchnie, tak piz..nie, taki kryzys, przysłowiowe dno, od którego dna można było by się wreszcie porządnie odbić. Odbić i wypływać na wierzch. To póki co nam nie grozi bo tak mówi Donek, a płemiera słowo święte! Jak donek zarządził że nie grozi to nam nie grozi! Kryzysu koniec ogłosił? - Ogłosił. No i moi rodacy mogą się znowu wybrać wreszcie na grilowanie, znów mgoą cieszyć ciepłą wodę w kranie, a co zaszaleć nie wolno ?

Co do reszty - chowają jak chowali wcześniej głowę w piasek, czy to może jakoś to inaczej było: że niby media chowają nam naszą "głowem" w piasek, czy może "piaskiem rzucają w oczy" ? .. nie ważne - jakoś tak. No i hipnotyzują. Hipnotyzują migającym obrazkiem uśmiechniętego płemiera, po kolejnym medialnym wizerunkowym liftingu. Zachwycają masowaniem słupków sondażowych, że aż miło, że aż chce się wierzyć. Wierzyć w autentyzm kolejnego etapu, wielkiej kolejnej zmiany na lepsze.

Inni jednak po woli wybudzają się ze snu, gdy pustka zawita do kieszeni. Powoli chyba zauważają, że strusiowa strategia pomaga tylko na krótko, a koszty zamykania oczu, skandowania kibicowskim "Polacy nic się nie stało, nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" to zwykłe zaklinanie rzeczywistości. W gospodarce i finansach nie ma czegoś takiego jak "zwycięski remis" - jak ten z przed roku rzekomo z Rosją. Ta postawa "nic się złego nie dzieje" będzie kosztuje. Kosztuje nas choćby rosnącym zadłużeniem, zapaścią demograficzną, pogaraszającym się stanem zdrowia Polaków, zanikiem tożsamości. Ale "Polak jest zaprawiony i wszystko wytrzyma" - ponoć. Ale do cholery nie chcę żyć w kraju który wszystko chce wytrzymywać. Nie godzę się na to.

A dług zaciągany przez Donka i sztukmistrza z Londynu nie oni będą musieli spłacać. Dzisiejsze ekstrawagancje włądzy wyjdą w całej okazałości na wierzch dopiero gdy się ona skończy. Najgorszy wg mnie jest dług uryty - to on "spadnie na na nas i na syny nasze" i syny ich synów. Tzw ukryte zadłużenie, nie to, określane długiem państwowym netto ale to całkowite, suma wszystkich zobowiązań finansowych, także to wynikające z przyszłych emerytur, jakie mają być zapłacone. Wyniosło ono szacunkowo w 2011 ponad 2 bilion 400 miliardów zł !!! Dla porównania Gierek w latach 70tych zaciągną 25 mld $ czyli nieo poniżej 90 mld zł - część umorzono, reszta została spłacona dopiero w 2009r. Gdzie 25 mld $ a gdzie te podane przez Eurostat dzisiejsze niecałe 920 mld zł - a gdzie dług ukryty 2 biliony 400 mld zł ? Dzieci naszych dzieci i ich dzieci będą to spłacały i na nas klęły. Spłacanie tego będzie trwało do sądu ostatecznego i trzy dni dłużej - jak zwykła mówić tak pewna ulubiona pani socjolog.

Dlatego nie wierzę - No więc nie wierzę, aby to wszystko było mogło być dziełem jakiegoś przypadku, czyjejś indolencji nawet jeśli maiła byto być indolencja grupowa, zbiorowa czy inna.

Nie wierzą że to tak dzieje się sobie a muzą, bez jakiegoś planu jakiegoś haka taktyki. I dlatego upatruję - a staram się usilnie, aż "pot ze mnie spływa" - i mam: to wszystko to nie jest przypadek. Tusk to geniusz, a to co się dzieje to element oczywiście ultragenialnego planu Tuska, który chyba brzmi ... na potrzebę chwili nazwę "reset przez rozpierduchę".

"reset przez rozpierduchę" tłumaczy mi wszystko, no prawie wszystko. Pozwala zrozumieć zrozumieć co się dzieje, po części wspomniałem wyżej ale jest tego więcej, dużo więcej. Dzieje się z nami, dzieje ze mną. Mówię więc sobie, żeby nie zwariować: Tusk znalazł sposób jak to wszystko rozpier...lić w dribiezgi że, aż się zakurzy, iskry posypią, będzie jedno wielkie łubudu, a potem cisza, długa cisza jak polska długa i szeroka. Plan Tuska to rodzaj terapii z rodziny doktryny szoku. Szokiem ma być... doprowadzić kraj do ruiny. Do całkowitej kompletnej ruiny. Do takiej ruiny, że po niej już tylko może być lepiej. Genialny - nieprawdaż? Idealny w sowim rodzaju. W sam raz jak na ogrom geniuszu Tuska. No i sprawiedliwości stanie się zadość. Wszyscy dostaną co im się należy, na co zasłużyli - będą zrównani .. w biedzie. Wyjątk - jak zwykle potwierdzi regułę. "Wszyscy ludzie będą braćmi", będą wreszcie równi i będą mieli po równo. Każdy będzie miał tyle samo, jedno... - jedno wielkie ... g.. - nie, nie, nie bądźmy wulgarni: każdy będzie miął jedno wielkie piękne wspaniałe Nic. I tym się podzieli z bliźnim. Jakież to proste nieprawdaż ?



http://www.radiownet.pl/publikacje/poranek-5-sierpnia-2013

Brak głosów

Komentarze

Jestem przeciwny zabieraniu ich.
Jestem zwolennikiem natychmiastowego obniżenia 'resortowcom" do najniższej krajowej.

Vote up!
0
Vote down!
0

kazikh

#374223

tylko kto to zrobi - i jaki będzie przy tym jazgot w mediodajniach !

Vote up!
0
Vote down!
0
#374242

Z przyjemnością informujemy, że w związku z licznymi pytaniami, rozważamy wyprodukowanie smoleńskich krzyżyków zaprojektowanych jakiś czas temu przez Ma (wygląd krzyżyka przedstawia ilustracja).

Decyzja zależy od tego ilu z Was chciałoby taki mały (25mm wysokości), posrebrzany, patynowany, emaliowany krzyżyk w formie wpinki mieć? W związku z koniecznością oszacowania przez nas możliwości i ilości produkcji prosimy chętnych o podanie deklarowanych ilości w 2 wariantach:

1. Cena 7zł za krzyżyk + jednorazowy (niezależny od ilości krzyżyków) koszt przesyłki w wysokości 5zł.
2. Cena 9zł za krzyżyk + jednorazowy (niezależny od ilości krzyżyków) koszt przesyłki w wysokości 5zł.

Na podstawie tych danych będziemy mogli zadecydować czy i jaką ilość krzyżyków będziemy w stanie wyprodukować.

Bardzo prosimy o wypełnienie poniższego formularza: