Marne szanse lewicy

Obrazek użytkownika Janusz 40
Świat

Ta cała uwłaszczona przy okazji ustrojowych przemian lewica, czy postkomunistyczna zbieranina - wymyśliła sobie, że zdobędzie wiecej władzy niż ta, którą posiada z racji posiadania pieniedzy i odziedziczonych po komunie strukturach organizacyjnych. Wydaje im sie, że mają społeczne poparcie. Kwassiewski - zadufany w sobie, ale kompletnie wypalony "polityk" myśli, iż jest wspaniały, bo otoczony splendorem podwójnej prezydentury i zdobytym przy okazji majątkiem wyobraża sobie, że zdobędzie liczącą się ilość głosów. Nawet jesli założyc, iż zdecydowana część wyborców nie wie, lub nie pamięta jego niezliczonych bezeceństw, haniebnych czynów i zaniedbań, to obecnie Polacy od swoich wybrańców czegoś oczekują, od posła wymaga się wiedzy, koncepcji i gwarancji wynikającej z dotychczasowych działań. Kwaśniewski nie tylko, że nie spełnia tych warunków, to jeszcze udowodnił, że w obiektywnych kategoriach 99,99% Polaków byłoby lepszymi kandydatami od niego.

Można pominąć jego nieuleczalną chorobę filipińska, ale będąc prezydentem nie bardzo udawało mu sie przeżyc dnia bez świństwa. Nawet wczesniej - za komuny pobierał w wyniku oszustwa nienależny dodatek za wyższe wykształcenie (którego nie posiada) - stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie zwrócił wyłudzonych pieniędzy (a powinien wraz z urzędowymi odsetkami). W czasie pierwszej kadencji na propozycję powierzenia MON - prezydentowi Kaczorowskiemu - odpowiedział "to ten jeszcze żyje?", w czasie pogrzebu Ojca Świetego Jana Pawła II haniebnie spóźniony przepychał sie przez krzesła, na których siedzieli prezydenci US i koronowane głowy. Tylko te dwa wydarzenia dają mu niezaprzeczalnie pierwsze miejsce w świecie w dziedzinie chamstwa. To dalece nie wszystko - kpiny na ziemi kaliskiej z papieża, to nie wybryk Siwca, to od początku do końca sprawka Kwacha. Siwiec odegrał tu role typowego chłopca do bicia, tak samo jak jego rzecznik, który "nie zapobiegł" reklamowaniu przez Kwacha fabryczki szwagra. Bedąc w Moskwie na uroczystościach zwiazanych z rocznicą zakończenia II WW - pozwolił, by posadzono go w piątym rzędzie, a Putin oczywiście nie wspomniał o jakimkolwiek udziale Polski w pokonaniu hitlerowskich Niemiec. Wobec takiego potraktowania Polski protestował prezydent... Klaus. Kiedy Ruskie aresztowali nasze statki rybackie na morzu Ochockim - milczał, kiedy zamknęli dla żegługi cieśninę Pilawską - milczał. Oleksy w przypływie szczerości wyznał, iż "Olek, choćby nie wiem jak sie gimnastykował, to nie wytłumaczy się ze swojego majatku". W sprawie willi w Kazimierzu - kłamali Kwaśniewscy, nie mówili prawdy przedstawiciele władz - najważniejsze było, by pognębić pisowskiego agenta Tomka i chronić dobre imię byłego prezydenta (pytanie, czy posiada on jakiekolwiek dobre imię).

Między Millerem a Kwasniewskim - przyjaźń nie może już być bardziej szorstka, Miller nie akceptuje Palikota, Cimoszwicz też nie. Wałesa nie cierpi Oleksego z wzajemnościa. Oleksy z Millerem tylko się tolerują (wg Millera Oleksy ma zbytnią tendencje do "józiolenia"). Młodzi eseldowcy tylko czychaja na potknięcie się Millera. Kwśniewski po małym drinku wyglada i zachowuje się jak zdegenerowany alkoholik spod budki z piwem. Obsceniczny Palikot zgrał już kartę antykoscielną, sądzi, że może odzyskac popularność poprzez szokowanie, szarganmie świetości narodowych; to mui sie nie uda - przejawia ekstremalny brak smaku. Przybyszewski szokował może bardziej, ale był wielbiony przez bohemę artystyczna i postepową mlodzież trzech metropolii - Kristiani (Oslo), Berlina i Krakowa - był wirtuozem muzyki, pisarzem; Palikot jest nudnym zerem. Tęczowemu Kaliszowi wydaje sie, że może tworzyć liczacy sie flilar w całym układzie lewicy, ale już starzy aparatczycy wskazali mu jego miejsce w szeregu.

Tak wygląda ta cała lewica w Polsce (oczywiście - palikociarnia, to nawet nie lewica, to lewacja). Gdyby jednak w jakiś sposób jednak nastąpiło połączenie (co wydaje się mało prawdopodobne z uwagi na ambicje liderów) - wówczas elektorat miałby prawo czuć się oszukany w związku z utratą tożsamości owych poszczeglnych partii, sekt i kanapowych towarzystw.

Brak głosów

Komentarze

słuszność...
Gdy słyszę te wszystkie zachwyty nad "nowym rozdaniem" i "świeżym powietrzem" (w wykonaniu starych pryków) to obawiam się, że leminżeria może to kupić.
A nam znowu pozostanie zaduma nad umysłowością Polaków...

#351760

Niestety, nie mogę się zgodzić z Autorem. Ta maskarada przy której doszło do wypadku z filipińskim wirusem nie jest obliczona na nasze postrzeganie świata. Ten cyrk nie jest adresowany do nas. Spece od manipulacji z pewnością mają dane do jakiego segmentu tzw. elektoratu można docierać przy pomocy takich przekazów. Wszelkie osobiste animozje zejdą na plan dalszy. To towarzystwo ma przecież za sobą już doświadczenia Krasickiego, Mołojca, Nowotki, później Gomułki, Gierka, Jaroszewicza. Nikt w tym towarzystwie nie wystąpi z rzeczywistym rozłamem, co najwyżej z pozornym. Do tego perspektywa świeżych "konfitur" raczej łączy niż dzieli, przecież tam nie ma żadnej idei, tylko bezpieczeństwo własnego tyłka i dobre obłowienie się. Za dużo mają do stracenia aby decydować się na wojnę między sobą. To będą co najwyżej drobne "wycieczki" a elektorat mają dość zdyscyplinowany i nie takie rzeczy już on "przełykał".

Obym był pesymistą, ale uważam, że czeka nas twarda batalia z tą szajką

#351778

Lewica ma rzeczywiscie tzw. twardy elektorat złożony z dawnych aparatczyków i nadal zatrudniony w strukturach terenowych; lewactwo jest modne na całym świecie, ale nawet w Paryżu były milionowe demonstracje przeciw homosiom; nie damy się. Oczywiscie, nie można oddać pola - musimy tę kawiorową lewicę punktować; oni mają w głębokim poważaniu los Polaków - najlepszym kryterium uczciwych intencjin polityka jest jego stan majatkowy i sposób dojścia do niego.

Pozdrawiam

Janusz40

#351803