Tusk w drodze ku nowoczesności…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Aż żal patrzeć na Tuska, jak się chłopina stara wdrożyć nowoczesność na grunt zacofanego społeczeństwa. Społeczeństwa, które nie zamierza akceptować przywilejów dla pederastów i transwestytów, w to miejsce nieustannie podnosząc marginalne z punktu widzenia nowoczesności problemy, jak katastrofa finansów państwa, kompletna zapaść służby zdrowia, gwałtownie rosnące bezrobocie i rozszerzający się poziom ubóstwa, dotykający ponad 3 miliony obywateli . A przecież z punktu widzenia postępowej Europy i budowanego przez Tuska nowoczesnego, europejskiego państwa - to walka z Kościołem i z zabobonem, jakim jest wiara w Jezusa Chrystusa, przybliża nas do nowoczesności. Prawdziwa nowoczesność, to nie rozwiązanie problemu biedy, bądź gigantycznego bezrobocia, lecz przyznanie przywilejów parom homoseksualnym, w ramach związków partnerskich, zapewnienie 100% dopłat państwa do zabiegów in vitro, oraz ostateczne zrównanie płci. Dlatego codziennie na ekranach postępowych telewizji i na łamach mainstreamowej prasy toczą się dyskusje na temat nabrzmiałych problemów budownictwa nowoczesnego państwa - państwa jakie już wcześniej zbudował w Hiszpanii premier Zapatero – ku uciesze wszystkich prawdziwych europejczyków.

Tuskowi, przeciwieństwie do Zapatero - nie jest tak łatwo zrealizować epokowy plan, z którym zmagał się nie tylko tow. Lenin, czy Stalin, lecz wszyscy sekretarze PZPR . Dlatego postępowemu planowi wdrożenia nowoczesności na obszarze III RP, towarzyszy ambitny program stworzenia leminga - polegający na kreacji „bezmózgowca”, czyli człowieka „nowego typu”, który wyzwolony z zabobonu i zacofania, z entuzjazmem realizować będzie „wytknięte” przez partię i rząd zadania. Niestety, nie wszystkich obywateli państwa Tuska udało się zamienić na lemingi, stąd też ten ambitny program nadal pozostaje podstawowym celem tuskizmu i co oczywiste - michnikowszczyzny. Sytuację mamy zatem podobną do czasów marksizmu i leninizmu, gdy już za tow. Gomułki zaczęto budować zręby nowoczesności, przy poparciu aktywu PZPR , młodych adeptów ZMS i ZMP oraz ruchów feministycznych, skupionych w Lidze Kobiet oraz w Kołach Gospodyń Wiejskich. Apogeum postępu osiągnięto zaś za tow. Gierka, z których to czasów wywodzi się cały postępowy establiszmend III RP, że wspomnę tylko towarzyszy Kwaśniewskiego, Siwca, Oleksego czy też Millera.

Nic zatem dziwnego, że nasz postępowy premier zmuszony jest dziś czerpać z bogatej skarbnicy osiągnięć PZPR na polu ostatecznego rozwiązania problemu zrównania płci, co może pchnąć nasz kraj ku nowoczesności. Warto bowiem przypomnieć, że PZPR-owi udało się np. zrównać chłopa z ziemią, co tylko potwierdza słuszność obecnej linii partii i rządu, korzystającej ze spuścizny PRL w dziedzinie skutecznego zrównywania.

Nie może więc dziwić, że nasz postępowy premier – na wzór tow. Edwarda – spotkał się z okazji Dnia Kobiet z czołowymi przedstawicielkami odradzającego się feminizmu, niosąc im naręcza kwiecia, zaś podążający za nim rzecznik rządu Graś, rozdzielał z tej okazji na lewo i jeszcze bardziej na lewo tradycyjne rajstopy – symbol równouprawnienia. Jak jednak stwierdziły po tym spotkaniu przedstawicielki feminizmu w osobach Środy i Bochniarz - premier powinien przejść wreszcie od gestów do czynów, robiąc czystkę w partii, w której oprócz elementów postępowych, ukryli się wrogowie nowoczesności. Są nimi niewątpliwie osobnicy potajemnie chodzący do kościoła, żyjący w związkach małżeńskich (niejednokrotnie nawet kościelnych), mający dzieci i poza plecami premiera zamartwiający się tak marginalnymi problemami, jak głodne dzieci, czy zapaść finansów państwa. Ale taka dyskusja sprowadziłaby nas na manowce nowoczesności, więc jest oczywiste, że zarówno premier, jak i funkcjonariusze naszego państwa, jak ognia unikają i blokują wszelkie dyskusje na tematy poboczne, jakimi są bezrobocie, bieda i nędza. Zatem zapowiedź premiera Tuska, że pozbędzie się 4,5 tysiąca członków partii, jest więc krokiem we właściwą stronę – krokiem ku nowoczesności, a także niewątpliwym pokłosiem jego spotkania z przedstawicielkami feminizmu. Są jednak inne, istotne przeszkody w szybkim marszu ku nowoczesnemu państwu, na miarę Hiszpanii, nie mówiąc już o Francji.

Bo jak w obecnych warunkach zrównać wszystkie możliwe płci, bez narażenia się ze strony posiadających jeszcze jakieś prawa zacofanych kobiet i mężczyzn ? Zrównanie praw feministek może przecież spowodować słuszne oburzenie nie mniej postępowych środowisk pederastów i transwestytów, którzy domagają się takich samych przywilejów, jakie mają małżeństwa. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nawet – zdawałoby się - prosta kwestia postępowego posadzenia w pierwszych ławach sejmowych pederasty, transwestyty i feministki obok zacofanego mężczyzny i jeszcze bardziej zacofanej kobiety (nie potrafiącej rozstać się z moherem) - nie została do dziś rozwiązana, co obrazuje skalę problemu. Bo przecież w tej pierwszej ławie należałoby również posadzić posła Godsona, który nie dość, że jest katolikiem, to w dodatku murzynem ! A gdzie jest miejsce dla Żyda w polskim sejmie? Przecież chyba nie za murem, gdzie np. wypchnięto katolików w Izraelu ! Mówiąc więc o szerokim zagadnieniu zrównania płci trzeba podkreślić, że jedyne, wymierne sukcesy na tym polu odnotowała jak do tej pory Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Partia, która zapewniła feministkom dostęp do takich zawodów, jak spawacz, traktorzysta, czy też odlewniczy w hucie im. Lenina. Od czasu upadku PZPR nikt jednak nie pochylił się w odrodzonej ojczyźnie nad tym zagadnieniem, oprócz Donalda – nadziei pederastów, transwestytów, feministek i syjonistów III RP. No i oczywiście - nadziei samej PZPR, której towarzysze muszą ukrywać się pod nazwami SLD, czy też innych partii, stanowiąc wszelako podporę nowoczesności do jakiej zmierzamy.

W obecnej fazie budowy nowoczesności w III RP istnieją jednak problemy natury ustawowej, a wręcz ustrojowej – wymagające pilnej zmiany Konstytucji. Bo jak zapewnić równość, równocześnie ustalając pierwszeństwo w zatrudnieniu feministek w charakterze spawaczek, traktorzystek, czy też odlewniczek przy spuście surówki z wielkiego pieca ? Przecież od razu oburzy się środowisko pederastów, którym ograniczy się dostęp do zawodu traktorzysty i odlewniczego tylko dlatego, że partia i rząd uzgodniła wcześniej ze Środą przywileje dla feministek ! A transwestyci ? Dlaczego pozwala się transwestycie zasiadać w pierwszej ławie sejmowej, ale jakby przyszło zatrudnić Grodzką w sprywatyzowanej hucie im. Lenina, to zapewne okazałoby się, że pula parytetów dla odlewniczej została już rozdysponowana pomiędzy feministki i pederastów ! Tusk zatem - krążąc z naręczem kwiecia od feministek, po pederastów i transwestytów, zaś Graś - usiłując rajstopami uzyskać przychylność Biedronia czy Grodzkiej - w istocie pozorują działania, narażając się na zarzuty postępowych środowisk, że zamiast budowy nowoczesnego państwa, perfidnie wykorzystują te środowiska dla swoich własnych, partykularnych celów wyborczych…

A przecież, dzięki sprawnej maszynce sejmowej, już dzisiaj można by ustawowo ograniczyć prawa wyborcze dla zacofanej części społeczeństwa oraz ograniczyć ich prawa do pracy, by palący problem nowoczesności został raz na zawsze załatwiony w III RP. Bez wątpienia, spotkałoby się to z aplauzem postępowej Europy, oraz nowoczesnej części społeczeństwa, w tym jego salonu. Bo jak mówi salonowiec Kuczyński: „wróg tylko czuwa”, by przejąć władzę.

Po eliminacji zacofanej części społeczeństwa, hamującej rozwój nowoczesności – wystarczyło by tylko zorganizować „okrągły stół” środowisk postępowych, by ustalić trwałe parytety dla poszczególnych reprezentacji „nowoczesności”. I tu można by wykorzystać doświadczenie towarzyszy Kwaśniewskiego czy Kalisza, w ramach ich akcji Europa plus. Tu można by wykorzystać porady takich internacjonałów postępu, jak Michnik, Blumsztajn, Smolar czy też wspomniany już Kuczyński i często jeszcze pomijany Jerzy Urban. Po tej operacji ustalenia parytetów, można by ogłosić nowe wybory do sejmu, liczącego w nowoczesnej Polsce np. sto feministek, po stu pederastów i transwestytów oraz 160 żydów - co dałoby okrągłą liczbę 460 zwolenników nowoczesności…

Czy Donald Tusk jest gotowy do przeprowadzenia tej odważnej reformy, pchającej nas na ścieżkę nowoczesności? Czy Donald Tusk byłby gotowy do poniesienia pewnych niezbędnych kosztów (oczywiście refundowanych z NFZ) dla wdrożenia epokowej reformy - sam poddając się niewielkiej operacji chirurgicznej w Tajlandii, dla podkreślenia swojej wiarygodności ? Trudno na te pytania dziś wiążąco odpowiedzieć. Jednak miłość i poświęcenie się dla Ojczyzny wymaga czasami wyrzeczeń. Zwłaszcza w sytuacji budowy prawdziwie nowoczesnego społeczeństwa, gdzie problemy z katastrofą finansów państwa, krachem służby zdrowia, rozszerzającą się nędzą i bezrobociem stały się już marginalnym i kompletnie nieistotnym zagadnieniem….

Brak głosów

Komentarze

160 dla żydow ? ..te 60 powinno byc zarezerwowane dla bydła czyli gojów ...taki skansen by był.towrzysze z europy tacy jak maoista Barozo czy czerwony pedofil Bendit-Kon {..co kapitalizmu wiesci zgon...kopyrajt Szpotanski} mogliby odwiedzac ostatni rezerwat w Europie ..taka polityczna Puszcza Bialowieska by była a goje w roli ginacych żubrow co to mozna poogladac a krzywdy nie zrobi.

#343073

        proszę - nie zamieszczajcie już tego pyska, znamy go na pamięć, nie po to wchodzimy na NP, żeby oglądać hyżego ruja tfuska tusseka oberkłamcę  

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#343081

 o mniejszości niemieckiej... :-))) Pozdrawiam

#343080

Mniejszości niemieckiej wystarczy zapewnić dziedziczną funkcję premiera…

Pozdrawiam

#343091

ten lans zboczeń Polsce wyjdzie jednak na dobre. W sytuacji zapaści naszego kraju, która niebawem nastąpi, gdy Tusk jeszcze bardziej popadnie w homoseksualne paranoje, wkurzy nawet lemingów i zostanie pognany

#343111

gość z drogi

i lemingowaci nie zdzierzą...już widzę w super  czerwonej sukience takiego Stefka Burczymuchę,albo Schetynę w mini spódniczce......i na szpilkach 17 cm,z torebeczka w dłoni

gość z drogi

#343116