Pogadajmy o wdzięczności

Obrazek użytkownika dratwa3
Idee

Tyle pisze się o wdzięczności, jako pozytywnej postawie, że nie na miejscu wydawałoby się przy niej majstrować, może jednak warto byłoby spojrzeć na wdzięczność trochę innym okiem. Wiem, że bardzo ryzykuję twierdząc, iż wdzięczność jest korupcjogenna, bo są tacy, którzy w dobrej wierze gotowi są mnie za to zgilotynować, niemniej spróbuję to wyjaśnić. Jeśli ktoś zaprosi nas w gości, w ramach wdzięczności zapraszamy go z rewizytą. Gdy ktoś uczyni nam jakieś dobro, od razu zastanawiamy się, jak mu się za to odwdzięczyć. W przypadku spraw drobnych, z wdzięczności dajemy dziewczynie czekoladę, a facetowi pięć, dziesięć złotych na piwo; sprawy grubsze to grubsze złote lub nie mniej cenna przysługa. Tak, jak człowiek nie rodzi się, a jedynie w niezauważalny sposób staje się alkoholikiem, tak dziecięca radość z przyjętego lub czynionego dobra nie rodzi się, a jedynie,wraz z wyuczonym sprytem, niezauważalnie staje się wdzięcznością, w konsekwencji korupcją. Uważasz, że się mylę? Spróbujmy więc odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy dobro, które podarowałeś lub przyjąłeś w swoim życiu było wolne od zobowiązań? Czy nie miałeś oczekiwań wobec osób, którym pomogłeś? Czy za przyjętą pomoc nie stałeś się niewolnikiem długu wdzięczności? Czynienie konkretnego dobra, choć rodzi dobre owoce, w swoim działaniu ma swoje stąd – dotąd. Początek i koniec. Z chwilą kiedy się kończy, staje się przeszłością. Odchodzi w niepamięć. Dopiero wówczas staje się bezinteresownością. Wszystko inne podśmiarduje, bo albo każe się odwdzięczać, albo stawać się niewdzięcznikiem. Zawsze jednak jest niewolą wdzięczności. Jeśli jeszcze Cię nie przekonałem, to spróbuj, kiedy przychodzi do Ciebie odrobina dobra, podziękować za nie i cieszyć się nim pełnią radości, nie myśląc zupełnie o czekającej Cię wdzięczności, która jak kat próbuje stać nad Twoją głową. Gdy uda Ci się przeżyć tą radość, zrozumiesz, że tajemnica rozprzestrzeniania się dobra tkwi nie we wdzięczności za nie, lecz w pomnażaniu radości z doświadczania dobra. Doznana radość z czynienia lub przyjęcia dobra jest tak silna, że wyzwala w nas coraz większy głód podobnej radości, toteż zmusza nas do następnego działania.

dratwa3

Brak głosów

Komentarze

To są rozważania dobrego, mądrego i doświadczonego człowieka. Ale jakby nie z tego świata. A szkoda, że nie z tego...:-(

W starożytnym Rzymie sformułowano zasadę "do ut des" (daję, abyś dawał). Ale ta zasada wzajemności, niesformułowana, obowiązywała zapewne znacznie wcześniej. A była to zasada współżycia społecznego, nie mająca nic wspólnego z ówczesną religią czy moralnością. No, przesadzam. Bogom dawano ofiary, aby odwdzięczali się darami, a przynajmniej życzliwą obojętnością...

I oto mamy początek korupcji ;-))). Tu masz całkowitą rację.

A tak nawiasem mówiąc, czy aby Abel i Kain nie korumpowali Jahwe? Ten, którego ofiarę Bóg przyjął, marnie skończył... ;-)

Pozdrawiam

#278151

A da się rozdzielić? Bo jeśli wzorzec to osnowa... ;-)

#278164

Jeśli nie rozdzielimy wątku i osnowy,nie określimy roli,jaką mają spełniać każde z osobna,tkanina będzie poplątana.
Pozdrawiam.

#278168

To bardzo dobry i mądry tekst.
Ale powiem Ci, że moja rzeczywistość jest prosta. Nie przychodzi mi nawet do głowy, bym miała za czyjś odruch serca płacić rzeczami wymiernymi - choćby to były nawet nie pieniadze, ale czekoladka. Nie smiałabym, bo wiem, że mnie w takim przypadku zrobiłoby się przykro.

Jeśli ktoś nie potrafi wyrazić wdzięczności inaczej, niż tylko dowodem materialnym,albo jeśli ktoś nie umie zrobić niczego bezinteresownie, ale za wszystko oczekuje zapłaty, to rzeczywiście jest to podłoże do rodzenia się korupcji, bo gdzie niby jest jej granica?

Ale czym, prócz podziękowania i uśmiechu, mozna "zapłacić" człowiekowi, który pomoże mi na ulicy pozbierać rozsypane zakupy? Oczywiście zaciągam jakiś dług wdzięczności, ale czyż nie spłacam go kilkadziesiąt metrów dalej, pomagając wjechać do sklepu komuś na wózku inwalidzkim? Życzliwość rodzi zyczliwość i to jest ta najlepsza "korupcja" :)

A w przypadku ludzi bliższych - znajomych, sąsiadów, przyjaciół, którzy nam pomagają, oczywiście też zaciągamy jakiś dług wdzięczności, ale wystarczy, że jest w nas gotowość do podania im pomocnej ręki wtedy, gdy będą tego potrzebować. Życzliwości i pomocy nie odmierza się na szalkach.

Dziesiątka za to, że kazałeś mi pomyśleć :)

#278169

Czepiam się nazewnictwa.Niewdzięcznik to ktoś,kto nie zapłacił za dar serca.Jeśli zapłacił,to nie był to dar serca,który z reguły jest bezinteresowny.Wdzięczność nakazuje płacić, choćbyśmy nie wiem jak delikatnie to nazwali.Poczucie wdzięczności zniewala,zmusza do wyrównania rachunków.I czyni nas niewolnikami.Zabiera nam wolność wyboru.
Za dziesiątkę serdecznie Ci dziękuję.I wcale nie jestem Ci za nią wdzięczny.

Ciepło pozdrawiam.

dratwa3

#278180

Wiem. Masz rację :) Czasem sama lubię bawić się takimi "zaklętymi kólkami", z których pozornie nie ma wyjscia.

Jestem w tej niezwykle komfortowej sytuacji, że jak słowo daję, nie czuję "obowiązku natychmiastowego odpłacenia", ani tym bardziej nie liczę na "wynagrodzenie" - jak by ono nie miało wyglądać. I chyba mam szczeście natrafiać na ludzi, którzy czują podobnie. W różny sposób mozna sobie okazywać sympatię - usmiechem, pocałunkiem w policzek, poklepaniem po plecach, przytuleniem gdy komuś smutno, pocieszeniem go, podaniem chusteczki do otarcia łez, powiedzeniem kilku pocieszających słów... Podanie komuś ręki w potrzebie traktuję jako jeden z takich wlasnie gestów. Przecież za te wcześniej wymienione ani się nie płaci, ani też nie oczekuje za nie zapłaty. To zwykłe ludzkie gesty.

Za dziesiątkę serdecznie Ci dziękuję.I wcale nie jestem Ci za nią wdzięczny.

No patrz! Co za czarna niewdzięczność! A ja już chciałam Ci podawac numer mojego konta bankowego :)))

#278192

Przez długie lata funkcjonowałem w obszarze wdzięczności. Później dziwne zbiegi okoliczności,bolesne zresztą i moment olśnienia.Dopiero kiedy wymazałem ze swego świata wartości pojęcie "wdzięczność" moje działania zaczęły przyjmować postać dobrych uczynków.Bezinteresownych.Dopiero teraz czerpię wiele radości z tego,co przydarzy mi się w stronę drugiego człowieka zrobić.
Gdy kolejny raz przejdzie wielką falą debata,od którego momentu zaczyna się w urzędach korupcja,myślę,że warto byłoby przyjrzeć się właśnie wdzięczności.

Pozdrawiam.

dratwa3

#278204

Mogę się nie zgodzic?
Urzędy to dla mnie zupełnie odrębna historia. Tam nie może być mowy o żadnej wdzięczności. Urzędnik jest opłacany z moich podatków i ma załatwić moją sprawe bez żadnej dodatkowej zachęty, a ja za profesjonalnie załatwioną moją sprawe nie mam najmniejszego powodu odczuwać wdzieczności. To zupełnie inna kategoria relacji międzyludzkich.

I jak zwykle mnie trudno jest wyprowadzic z równowagi, tak w przypadku niekompetencji urzędniczej zamieniam się w furię i nie zdarzyło mi się nigdy puścić tego płazem.

Ostatnia taka sytuacja miala miejsce w oddziale banku PKO w Błękitnym Wiezowcu przy Placu Bankowym. Nie broniłam tam jednak akurat moich racji, a szlag mnie trafił, gdy zobaczyłam jak lekceważąco jedna z pań w okienku potraktowała pewną babcię. Awantura, jaką wywołałam, była tak straszna, że w końcu na moje żądanie wezwano dyrektora tego banku. Chcial mnie przyjąc w gabinecie, ale powiedziałam, ze ma zejść do sali, w której obsługuje się klientów. Powiedziałam, że zrobię taki raban w mediach, że się nie pozbiera. Więc zszedł i po przedstawieniu sprawy, zaczął mnie przepraszać, co rozsiedziło mnie tylko jeszcze bardziej. Powiedziałam, że to nie ja zostałam obrażona, ale ta babcia i to ją właśnie trzeba przeprosić.
Najlepszą dla mnie zapłatą był widok tego palanta zgiętego w kabłąk i calującego w dłoń tę babcię.

Żaden urzędnik nie uzyska ode mnie niczego, sugerując mi jakikolwiek rzekomy mój dług wdzięczności.

I nie wiem czy warto szukać aż tak daleko powodów korupcji.
Jako klienci mamy żądać i wymagać. Nikt nam nie wyświadcza tu żadnej przysługi. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie znaczy, że my także mamy się temu podporządkować.
Wiesz, każdy morderca też - jak sie okazuje - miał co najmniej trudne dzieciństwo. Nie szukajmy skąd się to bierze, ale tępmy konsekwentnie.

Czy czujemy wdzięczność do sprzedawcy, że sprzedał nam towar? Nie. Bo tu już jesteśmy normalni. W PRL byśmy może tę wdzieczność czuli :)

Jeszcze raz - w urzędach NIE MA MIEJSCA NA WDZIĘCZNOSĆ.

#278210

Jeśli mógłbym tu cokolwiek powiedzieć,to tylko tyle,że jest nas już dwoje.
Wspomniałem o wdzięczności w urzędach,bo krew mnie zalewała, gdy słuchałem dyskusji,czy kwiatek dla pani w magistracie to już korupcja,czy jeszcze nie.

Pozdrawiam.

dratwa3

#278218

No to możemy sobie podać łapki :)

Cieszę się :)

Dratwo... jeszcze kiedyś będzie normalnie.
Krok po kroczku, ale kiedyś i do tego dojdziemy :)
Twoja notka to jeden z takich drobnych kroczków ku normalności.

Więc... jestem Ci jednak wdzięczna za ten tekst :))

#278219

Ellenai!

Przegrałem kawał życia przez przemieszanie pojęć,próbuję więc choć w drobny sposób spłacić pewien dług.

Cieszę się Twoją radością i wolałbym jednak,abyś nie była mi wdzięczna...

Serdecznie pozdrawiam.
dratwa3

#278227

No dobra. Kończymy z wdzięcznością.

Ale dobrej nocy chyba mogę Ci zyczyc? :)

Dobranoc Dratwo.

#278232

Dzięki bardzo.Również dobrej nocy Ci życzę.dratwa3

#278235

"Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu" - to słowa Pana Jezusa.
I chyba wielu z nas przyzna,
że faktycznie woli móc dawać (mieć co dawać) - i dawać
niż musieć brać (potrzebować) - i brać.
Ale jeśli ktoś daje, oczekując na rewanż, to znaczy, że nie daje,
a sprzedaje, handluje czy inwestuje.

Niemniej rzeczywiście większym problemem niż to, że nie umiemy dać bezinteresownie, jest to, że nie umiemy przyjąć bezinteresownie - bo właśnie zaraz chcemy się odwdzięczyć, jak piszesz, Dratwo.
Tyle że takie odwdzięczenie się nie byłoby wdzięcznością, a rewanżem. Wdzięczność okażemy wtedy, gdy okażemy wdzięczność - czystą, nagą, bezinteresowną. Taka wdzięczność jest najpiękniejszą 'zapłatą' dla dawcy.

Paradoksalnie pycha grozi raczej biorcy niż dawcy, a chciwość raczej dawcy niż biorcy.
Pycha grozi biorcy, gdy nie potrafi on przyjąć w pokorze ofiarowanej mu pomocy, a dawcy grozi chciwość, gdy ofiarowując pomoc, jednak liczy on na rewanż.

Nie idzie też o to, by mieć satysfakcję z brania - tę odczuwa chciwiec.
Idzie o tę czystą, nagą, bezinteresowną wdzięczność - za dar.
Bo dar ze swej istoty jest darmowy.
Wdzięczność to nie rewanż.

Takie pojęcia, jak 'rewizyta' czy (z życia blogowego) 'komć za komć' - to po prostu nieporozumienie...

I jeszcze jedna myśl:
Dlaczego człowiek tak bardzo się boi być obłożnie chory (bardziej niż śmierci), mimo że jego bliscy go zapewniają, że są gotowi się nim opiekować?
Bo nie chce 'być dla nich ciężarem' - bo nie umiemy brać...
W takiej sytuacji większym ciężarem dla opiekujących się jest ta niezgoda chorego na taką sytuację niż samo opiekowanie się nim...

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

 
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#278205

Aniu!
Zupełnie się zgadzamy.I podobnie reagujemy na człowieka w potrzebie.
Jak wspomniałem wcześniej,czepiam się nazewnictwa.'Bo diabeł tkwi w szczegółach'. Odwdzięczyć się to odpłacić,a niewdzięcznik to ktoś,kto nie oddał długu.Obydwa hasła związane są z biznesem i są pokrewne wdzięczności.Uważam,że wiele zła na świecie bierze się z przemieszania pojęć.Całym sercem jestem za czynieniem dobra, jednak dobry uczynek,jeśli ma być bezinteresowny,ma być jednocześnie wolnym wyborem,a więc wolnym również od wdzięczności.
Kiedyś na działce pojawił mi się kolega z niedrobnym upominkiem. Następnego dnia przedzwoniłem do niego,jeszcze raz podziękowałem,ale jednocześnie powiedziałem,że jeśli myśli,że ja od wczoraj do końca swoich dni będę mył po nim kubek do kawy,to się bardzo myli.
Pozdrawiam.

dratwa3

#278213

- Wśród wszelkich i niewyobrażalnych niegodziwości i grzechów niewdzięczność należy do najbardziej obrzydliwych rzeczy. Jest ona zapomnieniem otrzymanych dóbr, łask i darów, przyczyną, początkiem i źródłem wszelkiego zła i grzechów. Św. Ignacy Loyola.
Okazując wdzięczność człowiek ofiaruje Bogu to, czym został przezeń obdarowany, i czyniąc tak dostępuje chwały. Św. Ireneusz.

- Najlepszą gwarancją wdzięczności jest pamięć o dobrodziejstwie i ciągłe dziękczynienie. Św. Jan Chryzostom.

- Za każdy dar łaski bądź wdzięczny, a większego staniesz się godny, bo wdzięczność za otrzymane łaski jest modlitwą o nowe. Jeżeli nie dziękujesz, Bóg staje się skąpy. Św. Józef Sebastian Pelczar.

- Uwielbiać Boga oznacza zanosić prośby i okazywać wdzięczność. Św. Ambroży.
Umiejcie być wdzięczni każdemu, kto wyświadcza wam dobrodziejstwo. Umiejcie wytężoną pracą, dobrym zachowaniem, być pociechą waszych przełożonych. Św. Jan Bosko.

- Nasz pełen dobroci i mądrości Bóg przyciąga do swojej miłość dusze wdzięczne, szybko wysłuchując ich próśb. Dusze niewdzięczne jak psy specjalne pozostawia, aby długo prosiły, nękane głodem i pragnieniem, ponieważ niewdzięczny pies, skoro tylko otrzyma swój chleb, porzuca swojego dobroczyńcę. Św. Jan Klimak.

Pokory, trochę pokory i proszę nie próbuj nic tłumaczyć bo wyjdzie jeszcze gorzej.

rolandd

#279691

Wydaje mi się, że @dratwa3 jest człekiem dość pokornym. Proponuję trochę lektur spuścizny św. Franciszka, a wtedy może trochę lepiej się ztozumiecie. Tytułowe hasło obowiązuje obie strony ;-)

Pozdrawiam naprawdę szczerze :-)

#279695

to nie roland a rolandd, ktoś ma podobny nick

#280910

Serdecznie dziękuję za wsparcie.

Z tą pokorą u mnie to nie tak.Sporo na wyrost to oceniasz.
Tym bardziej dziękuję i traktuję jako dalsze wyzwanie.

Cieszę się,że zauważasz,w jakie obszary się zapędzam w swoich rozważaniach.

Bardzo ciepło pozdrawiam.
dratwa3

#284191

Zauważam, zauważam... ;-). Nawet, gdy nie komentuję... ;-)

Pozdrawiam :-)

#284192

Wybacz,proszę,że dopiero teraz odpowiadam. Nieczęsto wracam do tego,co napisałem wcześniej,więc znów coś ważnego mi umknęło.

Swego czasu poprosiłem zakonnika o chwilę rozmowy.Zwierzyłem mu się,że kiedy słyszę podczas Drogi Krzyżowej:"Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie",nie do końca potrafię zrozumieć,o co tu chodzi.Rozumiem głębię zdania: "Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie".
Błogosławimy Ciebie to tyle,co wielbimy,wysławiamy, dziękujemy.Błogosławimy Tobie znaczy jednak dla mnie tyle,co życzymy Ci dobrej drogi,pomyślności,niech ci się wiedzie.Czy ja,jako człowiek, mam prawo życzyć Bogu wszystkiego dobrego?
Uspokoił mnie,że z moim rozumowaniem jest wszystko w porządku.Że "błogosławimy Tobie" bierze się z lokalnych uwarunkowań,ale w swoim zamiarze jest wysławianiem i dziękczynieniem Bogu.

Gdybyś uważniej wczytał się w treść mojej notki,pewnie nie musiałbyś przytaczać myśli,których skądinąd przeczytanie zawsze jest budujące.Pewnie Cię nie przekonam,ale wdzięczność jest jednak korupcjogenna.Wdzięczność jako handlowanie dobrem(dobro za dobro).Dobrem się nie handluje.Dobro się rozdaje.I nie kalkuluje się,co ja z tego będę miał.Nawet,gdyby miało to być w swoim założeniu zasługiwanie na wieczność,nie będzie to dobry uczynek,który z natury swojej jest bezinteresowny i tylko jako taki będzie świadczył za mną po tamtej stronie życia.

Do swojego komentarza wybrałeś takie złote myśli,które nie mają nic wspólnego z wdzięcznością - odwzajemnianiem.
Wdzięczność w tych zdaniach jest podziękowaniem,dzięki czynieniem,żadną próbą odwdzięczania.Nie negują więc mego toku rozumowania.

Nie wyobrażasz chyba sobie,że mógłbyś się Panu Bogu za cokolwiek odwdzięczyć?

"Tak mówi Pan:
Niebiosa są moim tronem,a ziemia podnóżkiem nóg moich.Jakiż to dom możecie Mi wystawić i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?Przecież moja ręka to wszystko uczyniła i do mnie należy to wszystko-mówi Pan.Ale Ja patrzę na tego,który jest biedny i zgnębiony na duchu i który z drżeniem czci moje słowo." Iz.66,1-2

Może warto przestać zasługiwać na Jego miłość,przestać ją kupować,a zacząć garściami czerpać z Jego łaski?Z całego serca dziękować i nie myśleć o odwdzięczaniu?

Serdecznie pozdrawiam.
dratwa3

#284186

Bo ta przyjdzie ,gdy będziemy w gotowości
Przyjąć ją w potrzebie jaka kiedyś zapanuje
Więc czyńmy dobro, niech Miłość Boga panuje
Pozdrawiam

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#284197

I na tym polega między innymi doskonałość konstrukcji tego świata.Czym bardziej bezinteresowne dobro,tym większa radość w sercu.

A jak jest z naszą Ojczyzną?Co trzeba mieć w sercu,żeby, zamiast bezinteresownie ofiarować Jej swoje serce i ręce,wydzierać Jej resztki tego,co jeszcze zostało?

Pozdrawiam.
dratwa3

#284201