Tik, tak...

Obrazek użytkownika Popruch
Blog

Kontynuując cykl poświęcony cybernetyce społecznej, chciałbym skupić się na aspekcie norm prawnych w naszym Kondominium.

Będzie ogólnie w kontekście samej cybernetyki społecznej, ale w odniesieniu do obecnych wydarzeń. Sam temat norm prawnych w oderwaniu od obecnej sytuacji naszego kraju rozwinę w przyszłości.

Jak wiadomo normy prawne w cybernetyce społecznej są to normy z zakresu norm energetycznych, choć prawo jako takie jest to obszar oddziaływania zarówno energetycznego, jak i informacyjnego: definiuje ramy zachowań uznawanych za zgodne z pozostałymi normami ustalonymi w danej społeczności (np: że nie wolno kraść), jednocześnie ustalając pewne mechanizmy oddziaływania energetycznego (sankcje) w przypadku przekroczenia tych ram (złamania prawa).

W trakcie budowania struktur państwowych, budowane są jednostki ustalające pewne normy społeczne, które istnieją w danej społeczności. Normy te, oraz instytucje strzegące ich i je tworzące dla dobra społęczeństwa stanowią część homeostatu. Jednostki związane z normami prawnymi złożone (w teorii) z ludzi wyznających zasady mające na celu przeciwdziałanie deregulacji homeostatu systemu społecznego, stanowią zabezpieczenie społeczeństwa w przypadku fizycznej deregulacji.

Oczywiście idealnym przypadkiem jest, kiedy społeczeństwo ma silnie rozwinięte normy informacyjne, ponieważ do sterowania takim społeczeństwem, oraz do sprawnego działania homeostatu społecznego nie jest konieczny wielki potencjał energetyczny. Zasada jest prosta: społeczeństwo znające swoje prawa, oraz mające silne zasady społecznej koegzystencji, w przypadku wystąpienie lokalnych lub nawet centralnych deregulacji jest w stanie, posiadając oczywiście odpowiednie środki informacyjno-energetyczne taką deregulację zniwelować w zarodku. Jednocześnie zmiana pewnych machanizmów wymaga jedynie drobnych modyfikacji przepływu informacyjnego, w celu realizacji sterowania społeczeństwem.

Społeczeństwo o słabych normach informacyjnych, aby było sterowalne, musi być poddane silnym bodźcom energetycznym.
Jeśli jest to zbyt zawiłe: może bardziej przyziemny przykład. Mini-społeczeństwem o silnych normach informacyjnych są struktury duchowne (niezależnie od religii), przynajmniej w założeniach. System wiary wyznawany w ramach takiej społeczności, oraz normy z nim związane powodują, że w idealnych warunkach (które rzecz jasna nie zawsze są spełnione) w społeczności takiej zachowania niezgodne z ustalonymi normami są rugowane niejako w zarodku. Społeczność nie potrzebuje bodźców z centrali, ponieważ na etapie lokalnym utrzymywany jest ogólnie ustalony "porządek". Nawet pomimo tego, że dla osoby z zewnątrz normy tam wyznawane są sztuczne i niezrozumiałe, każda gwałtowna deregulacja jest skazana na niepowodzenie.

Po drugiej stronie mamy na przykład społeczność więzienną, gdzie normy społeczne (głównie informacyjne) są albo w zaniku lub są silnie zdegenerowane. Aby takie społeczeństwo utrzymać w pewnych ramach, niezbędne są silne bodźce energetyczne (sankcje wszelkiego rodzaju). Oczywiście, pewnym rodzajem norm informacyjnych jest struktura wewnętrzna, grypsera. Niemniej wiadomo, że stanowi ona strukturę sztuczną, nie mającą na celu utrzymanie homeostatu społeczności więźniów, a jedynie utrzymanie status-quo i wpływów pewnych jego podgrup. Dzieje się to również na zasadzie bodźców o charakterze energetycznym (szantaż, groźby, haki). Gdyby nie bodźce energetyczne z zewnątrz (strażnicy, cele, mury), taka wewnętrzna struktura natychmiast by się "rozpadła". (nie rozważamy rzecz jasna ekspansji w świecie zewnętrznym na zasadach mafijnych)

Rzecz jasna w kontekście struktury duchowieństwa mówię o sytuacji modelowej. Oba te przykłady to rzecz jasna daleko idące uproszczenia. Chodziło raczej o wizualizację.

Wiadomo, że do stosowania norm informacyjnych i ich funkcjonowania niezbędny jest "przykład idący z góry". W momencie, kiedy okazuje się, że przykładowo biskup, mufti jakiś albo przeor klasztoru buddyjskiego nie przestrzega ogólnie przyjętych norm, cała struktura podrzędna może się rozsypać jak domek z kart. Oczywistym jest, że część podległych jednostek utraci motywację. Pozostaną jedynie te, które mają najsilniejsze motywacje informacyjne, i dla nich tak naprawdę utrzymanie tych norm nie jest związane z zależnością organizacyjną.

Tyle teorii.
Jak jest jednak we współczesnym społeczeństwie ? W Polsce ?

Otóż w naszym kraju, będącym od 1939 roku pod stałą okupacją, najpierw niemieką, do 1993 roku rosyjską, do dziś pod silnymi wpływami agenturalnymi, polacy wyrobili sobie mechanizmy samoregulacyjne niezależne od aparatu państwowego. Ciągła presja kolejnych rządów na pojedynczego obywatela, niezgodna z jego własnym interesem, świadome rozbijanie informacyjnych norm społecznych doprowadziło do tego, że w chwili obecnej stanowimy już w przeważającej części społeczeństwo o charakterze energetycznym. Mówiąc prościej: na naszym narodzie świadomie na przestrzeni wielu lat dokonane zostało przystosowanie wsteczne. Zakłamywanie historii, podnoszenie podatków, ciągła komplikacja systemu prawnego, gdzie nikt właściwie, włącznie z prawikami nie wie, jak działają poszczególne jego paragrafy spowodowały, że stanowimy raczej jedynie społeczeństwo tymczasowe niż prawdziwy naród.

Jeśli mają państwo wątpliwości, proszę odpowiedzieć mi na dwa proste pytania: czy uważacie, że rządzący nami ludzie (politycy) działają na korzyść całego społeczeństwa, umacniania do, jego więzi, świadomości narodowej, umacniania lokalnych więzi wspomaganego strukturą organizacyjną i czy wierzą państwo, że podatki, które rząd wprowadza idą faktycznie na te cele, na które mówi nam się, że idą, a pieniądze te są dobrze zarządzane ?

Otóż to.

Dodatkowo chciałbym przypomnieć dosłownie dwa ostatnie przypadki.

  1. Afera z dopalaczami.
    • Donald Tusk zauważył, że potrzebny jest kolejny element odwracający uwagę od nieudolności jego rządu. Natychmiast usłużne media podjęły temat. Wypłynęła informacja, że oto niemal masowo w szpitalach umierają z tego powodu ludzie. Rząd natychmiast zajął się tym i...
      Bezprawnie zamknął 800 sklepów działających legalnie, na podstawie obowiązującego prawa, od ponad 2 lat na terenie naszego kraju. I nieważne, czy wykorzystywali luki prawne, by handlować narkotykami (tak to się przedstawia w mediach), działali w ramach prawa.

      Jak Optimus Romana Kluski.

      Proszę państwa, jeśli macie w swoim otoczeniu kogokolwiek, kto uważa, że dobrze zrobiono, to jest to człowiek nie myślący logicznie. Możecie mu bez krempacji sprzedać liścia. Jeśli nie wymagamy od ludzi, którzy tworzą prawo, którego my mamy przestrzegać, by sami go przestrzegali, na jakiej zasadzie mamy wymagać, by respektowano nasze prawa ? Dlaczego wogóle my mamy respektować jakiekolwiek prawo ?

      Proszę nie mówić mi o tym, że oni są bezkarni, bo mają immunitet, a my nie mamy szans, to aj wiem, ale tu nie o to chodzi, tylko o mechanizm, logiczną zasadę. Jeśli ktoś przeprowadzi mi logiczny wywód i udowodni, że się mylę: chętnie zweryfikuję swoje poglądy.

      A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że po tym skoku na legalnie działający biznes, rząd wysmażył odpowiednią ustawę. I nagle okazuje się, że wytwarzanie i rozprowadzanie środka zastępczego w naszym kraju podlega nie prawu karnemu, a administracyjnemu i egzekwuje go nie policja, tylko SANEPID ! Tak, tak. Polecam przeczytać artykuł 52a (wyłączcie JavaScript) ustawa, lub zmiany w formie pdf. Tak proszę państwa, nie policja. SANEPID. Tu krótki artykuł Skutek jest taki, że rząd wykosił legalnie działający biznes, mącący na rynku mafii, po czym stworzył tejże mafii idealne warunki do takiej właśnie działalności. Sami z siebie, czy silny sponsoring ? Ja niestety nie wierzę już w żadne przypadki i "nagłe" pomysły. Nie jestem naiwny aż tak, nie po tym, co widziałem w ostatnich latach i po tym czego się dowiedziałem o kulisach władzy.

  2. Katastrofa smoleńska.
    • Nie na temat przekrętów, nie na temat raportu MAK, nie na temat rzeczywistych przyczyn samej katastroy, bomb termobarycznych, oddziałów SpecNAZu i dezinformacji.

      Proszę państwa, nasz własny rząd (można raczej powiedzieć "nasz polskojęzyczny nie/rząd") pokazał jasno, że nie dba o nikogo w tym państwie. I realizuje tę "niedbałość" nawet ze złamaniem prawa.

      Nie dba o własnych generałów, o własne struktury, o własną pamięć. No tak, rzecz jasna, jak nie nasz to jak ma dbać, prawda ? Ale jak napisałem w moim wpisie Remember, remember....., że ci ludzie mają społeczeństwo dokoła siebie. Po czymś takim, gdybym ja był w tej grupie, (przepraszam za niewybredne słownictwo, ale najlepiej tu pasuje) spierdalałbym gdzie pieprz rośnie, bo życie w takim stresie, że za chwilę potrawka serwowana w ulubionej restauracji może mi "przestać smakować" pomimo ochrony (która może tego "nie zauważyć"), nie pozwoliłaby mi zasnąć. A wiadomo że brak snu to najgorsza tortura.

Konkludując. Dla mnie już tylko te dwa przypadki jasno pokazują, że obecnie jesteśmy wybitnie społeczeństwem o charakterze energetycznym.

Po pierwsze, podatki odbierają nam praktycznie 100% (do zeszłego roku było to 84%) naszych zarobków przeciętnego obywatela. Nie mamy zaufania do władzy, samych siebie, władza nie dba już nawet o własne bezpieczeństwo, o naszym nie wspominając. Oczywiście w ekstremalnym scenariuszu zapewnią je prywatne firmy ochroniarskie, straż miejska - nowe ORMO i ZOMO jak kto woli itp, za odpowiednią opłatą rzecz jasna. Niemniej ja nie chciałbym nawet słyszeć o pracy w firmie, która będzie miała w dupie własnego pracownika. Wiem jak działa praca w korporacji, i wiem, że w przeważającej większości jest to tylko pobożne życzenie, ale dane mi było w życiu i jest obecnie pracować w firmie z takimi właśnie, jak mówię tradycjami, gdzie jest się pewnym pomocy w sytuacjach kryzysowych. Kwestia na co się godzimy.

Dodatkowo łamane jest prawo przez najwyższych przedstawicieli naszego państwa, nie są wykonywane żadne kroki do wyjaśnienia śmierci własnych ludzi, nawet do godnego ich traktowania po śmierci.

Co o takim państwie mówi cybernetyka społeczna ? Państwo takie zacznie stosować coraz brutalniejsze bodźce energetyczne, by utrzymać swoją dominację, ponieważ nie istnieją normy informacyjne (są w zaniku w ramach całego społeczeństwa, a wg mnie zostały celowo zdegenerowane), żaden z obywateli nie identyfikuje się już ani z państwem, narodem, ani z wyznawanymi kiedykolwiek przez niego ideologiami. Dba jedynie o własne zabezpieczenie energetyczne. Nakłady na utrzymanie takiej struktury społecznej za pomocą bodźców energetycznych, ponieważ jest bardzo kosztowne i koszty stale rosną, a to będzie wymagało dalszego zwiększenia obciążeń podatkowych (nawet powyżej 100% - czyli spirala zadłużenia jażdego obywatela), oraz nowych sankcji. "Bo rząd głupi" i nie wie, żę aby zwiększyć wpływy do budżetu, należy obciążenia podatkowe zmniejszać. Wtedy ani nie trzeba takiego aparatu biurokratycznego, ani sankcji, ani wysokich podatków, znika szara strefa, poprawia się bezpieczeństwo, wszyscy są zadowoleni. Ale to już inna bajka.

Taka deregulacja społecznego homeostatu już w naszym kraju doprowadziła do czegoś, co nazywa się przystosowaniem wstecznym. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, jeśli oczywiście społeczeństwo będzie miało na tyle dużo ludzi o odpowiednio wykształconych normach, wiedzy i motywacji, będzie w najbliższym czasie utworzenie drugiego państwa podziemnego, z własnym aparatem wykonawczym i administracyjnym. Znając doświadczenia poprzednich pokoleń, nowe państwo podziemne będzie dużo lepiej zakonspirowane niż znane nam z nauczanej w szkołach historii. A jeśli urośnie w siłę (w co niektórzy być może nie uwierzą, ale jest to nieuniknione od momentu jego powstania i pomimo wszelkiego rodzaju prowokacji i działań osłonowych - wywiadu i kontrwywiadu - działającego oficjalnie aparatu państwowego), zmiana obecnie panującego porządku będzie gwałtowna i naprawdę mało przyjemna.

I szczerze mówiąc, jestem bardziej niż pewny, że nastąpi. Pozostaje kwestia czasu.

Tak mówi cybernetyka społeczna.

Tik, tak...

Polecam moje pozostałe wpisy w tej tematyce:

Brak głosów

Komentarze

Mam taką pracę że muszę zajmować sprawami administracyjnymi.

I np. do 15 stycznia trzeba było złożyć deklarację o podatku od nieruchomości.
I tak.
Ze strony UM Wrocław można sobie pobrać druki albo w pdf albo rtf.
rtf mi się rozjeżdża (w OO) zatem biorę pdf i wypisuję ręcznie bo nie mam możliwości edytowania pliku pdf.
Ale na razie spoko. (trza było se kupić MS Office, co nie?)
Deklaracja (część zasadnicza) ma 4 strony A4, ale to nie wszystko bo do tego jest załącznik "A" - 2 strony oraz (za racji że jesteśmy podmiotem zwolnionym z podatku) załącznik "B" - 4 strony A4.
Czyli mam już 10 stron A4 na których są głównie tabelki.

Gdy dotarłem do finału zmarnowałem ze 20 karetek bo się raz pomyliłem a raz nie zauważyłem że mi się rozjechały różne rzeczy.

A to wszystko służy temu aby zapłacić 6 (SZEŚĆ ZŁOTYCH!) podatku.
Bo jak wspominałem jesteśmy zwolnieni z podatku ale nie zwolnieni ze złożenia deklaracji i naliczenia wszystkiego tak jak ma być normalnie czyli bez zwolnień.
Do tego każdego roku jest to samo bo nieruchomość (jak nazwa sugeruje) się nie zmienia. Tylko stawki rosną o parę groszy co roku.
I te 6zł zostaje takie samo bo się zaokrągla i rok temu było 5,7 a w tym roku 6,3. (ta kwota wynika z tego że wynajmujemy komuś parę metrów a wtedy zwolnienie z podatku nie działa)

I jak tak siedziałem w tych papierach to wymyśliłem że aby mieć poczucie że żyjemy w cywilizacji wysokorozwiniętej to te wszystkie tabelki i druki powinny być w urzędzie który ściąga ten podatek.
Tam powinien taki gościu się z tym męczyć (co by mu zajęło z 5min) a do mnie tylko wysłać małą karteczkę na której byłaby suma, termin płatności i numer konta. I gdybym uznał że coś nie gra to bym wtedy pobrał erteefy, pedeefy i sam spróbował dojść do tego ile ma być.
Na marginesie: tak działa zapłata za dzierżawę wieczystą, bo podatek od nieruchomości a dzierżawa wieczysta to osobne bajki. Po prostu się czeka aż przyjdzie decyzja określająca ile i gdzie i się płaci.

Tak samo jest w ZUS i US, masz złożyć wszystko wyliczone i wypełnione a urzędnik jedynie sprawdzi w którym miejscu się pomyliłeś.
Takie życie.
Remek.

Remek

#124946

Dzięki za interesującą lekturę.

Pozdrawiam

jwp

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#124952

Sprawa jest znacznie prostsza. Nikt nie lubi tych którzy budzą nas o świcie... Ja to nawet rozumiem tą złość na zakłócaczy dobrego samopoczucia... Rozwijam temat u siebie:
http://igor.czajka.art.pl/2011/01/zidiocenie-jako-metoda.html

http://wiktorinoc.blogspot.com

#124969