Wieża Babel, czyli UE po Brexicie języka angielskiego...

Obrazek użytkownika maciej1965
Świat

UE ustami Danuty Hübner ustaliła, że po brexicie język angielski zostanie wykreślony z jej listy języków urzędowych. Biorąc pod uwagę, że jest to jeden z najbardziej rozpowszechnionych języków na świecie, a na pewno najlepiej znany w Europie, UE może podzielić po jego zniknięciu z unijnego obiegu los pewnego starego projektu opisanego w Starym Testamencie: Wieży Babel...

Za ]]>Niezalezna.pl]]>

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.8 (9 głosów)

Komentarze

zapewne zamarzyła o wprowadzeniu języka "Eskimoskiego" w miejsce Angielskiego.

http://www.polskawalczaca.com/index.php

http://forum.wolna-polska.pl/

#1515566

raczej chce wprowadzić język esperanto, który miał być światowym językiem zjednoczonej komuny...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1515569

(jeden z 2 urzędowych, ale jedyny w powszechnym uzyciu) angielskiego? I Hub "wyrzuca" Irlandię z UE?:))

#1515568

Ale jako język w Unii zgłosili gaelicki (cokolwiek to znaczy), a Maltańczycy maltański. Nota bene wszystkie języki na obrazku są językami UE - tłumaczyłem w Googlach :-)

 

A przy okazji, znalazłem dziś na ten sam temat grafikę Vitka Skonieczengo na PomnikSmolensk.pl:

M-)

#1515580

bardzo wyobrażam sobie Irlandii, zastrzegającej że zgłaszają gaelicki, ale absolutnie nie - angielski. Pewnie tak było, bo angielski był zgłoszony uprzednio  przez GB, jak Irlandia wstępowała do Wspólnot Europesjkscich, EWG - czy jak tam to się zwało. No ale dziś chyba nie było by przeszkód w zgłoszeniu angielskiego, jakby się uparto z tymi formalnym podejsciem

#1515606

Zresztą pod moim wpisem jest link do tego artykułu. A co do Irlandii, to mogą oczywiście zmienić język urzędowy (podkreślam, zgłoszony w UE), tyle, że wcale nie muszą. A, że z Anglikami miewają na pieńku, to nic nie wiadomo.

M-)

#1515636

tego wynika, że nie lubią Anglików, bo gdyby się obrazili na angielski, nie mogliby się porozumieć między sobą (pomimo urzędowego statusu  języka gaelickiego, Irlandczycy których spotykałem, umieli tylko w tym języku powiedzieć Sláinte, czyli "na zdrowie". To już pierwsi podbici przez Anglików Walijczycy, zdaje się utrzymują w szerszym zakresie swój język). Oczywista oczywistośc, o czym wszyscy wspominają, to taka, że  gdyby się "obrazono" na angielski w Unii - Unia by zamilkła, a już szczególnie na styku unia - państwa narodowe oraz wszelkie instytucje unijne wewnatrz  - wszystko - jak zresztą wszyscy wiemy - jest po angielsku.

Coż - gdyby do tego co tam sobie baja pani H doszło -  zyskaliby ci którzy władają mową Wiktora Hugo, bo jakoś nie potrafię sobiie przymuszenia Włochów, Hiszpanów do niemieckiego. No chyba że powstaną "unie 2 prędkości":) - niemieckojęzyczna: Skandynawia, Holandia itd otaz francuskojęzyczna - oczywiście żartuję....

#1515644

Tym bardziej, że po pierwsze nie jestem językoznawcą i moja wiedza o językach krajów podbitych przez Anglików jest znikoma, a po drugie, nie znam angielskiego (uczyłem się niemieckiego i rosyjskiego), a jedyny mój kontakt z tym językiem to pisanie programów komputerowych, które wymaga znajomości nie tyle języka, co umiejętności przypisania poszczególnym słowom-komendom określonych znaczeń i zastosowań.

Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z roli, jaką pełni język angielski we współczesnym świecie i wiem, że bez niego UE zamieni się w najlepszym wypadku we wspomnianą wyżej Wieżę Babel.

M-)

#1515645

Komunistka Hibner, doskonale pamietająca Bolesława Bieruta, dziś PO-stępowa "europejka" może sobie pokrzykiwać do woli...nikt ne słucha tego bełkotu lewactwa... i nie bierze go poważnie...

Yagon 12

#1515573

Pamiętam p.Hübner z dawnych czasów. Analogowa TV satelitarna transmitowała wystąpienie tej pani we Włoszech, gdzie w języku niemieckim zachwalała tanią siłę roboczą. Polskich niewolników. Pamiętam, że podkreślała brak wymagań socjalnych. Wypowiedź była tłumaczona przez gospodarzy na ... angielski(!).

To był wstęp do bezkarnej eksploatacji oszukanych pracowników przez "pomidorowych alfonsów". 

Teraz (chyba ?) już nie ma transmisji parlamentu europejskiego.


#1515577

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Belizariusz został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Nie wierzę w Boga, skoro nie wierzę w krasnoludki

#1515592

Niestety, europejscy lewacy boją się łaciny jak Szatan wody święconej, co zapewne łącz ich z tobą. Niestety, agnostycyzm i parapogaństwo pozwalają lewakom utrzymywać ludzi w ciemnocie i kierować na drogi marksizmu i genderyzmu, co skutkuje upadkiem obyczajów i powolnym staczaniem się Europy ku katastrofie. Tak więc powrót do łaciny w UE nam nie grozi. 

M-)

#1515597

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Belizariusz został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Nie wierzę w Boga, skoro nie wierzę w krasnoludki

#1515617

nawet, jeśli w Niego nie wierzysz.

Takiego steku obelg i bzdur na temat Kościoła dawno nie czytałem. Nie czytuję "NIE", ale nawet chyba tam są bardziej obiektywni.

M-)

#1515638

#1515621

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika Belizariusz został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

... abym na stare lata popadł w psychiczną zapaść i doznał ogłupieńczego objawienia.
Wiara jest być może podobna do schizofrenii maniakalno-prześladowczej: schizofrenik jest przekonany, "wie" i myśli o tym, że ktoś go śledzi, ponieważ doznaje strasznego, przejmującego i potężnego, wzbudzającego się nagle i samoistnie uczucia strachu i zagrożenia przed kimś, kto czyha na jego zdrowie lub życie. Schizofrenik czuje, że ktoś na niego patrzy. Człowiek normalny nigdy w życiu i w żadnej sytuacji nie doświadczy patologicznego uczucia, "że ktoś się na niego patrzy". I dlatego również nie będzie patologicznie myślał, że ktoś go śledzi. Tak samo człowiek głęboko religijny: wierzy w "Boga" i "wie", że "On" istnieje, ponieważ mocno odczuwa "Jego" obecność i mistyczną bojaźń. Religijność i wiara sprowadzają się głównie do dwóch uczuć - do bojaźni bożej, czyli do uczucia zależności od wyższych potęg, i do ufności bożej, czyli do przekonania, że wszystko wynika z dobrego i wychodzi na dobre. Człowiek głęboko religijny może więc nigdy nie zrozumieć, że znajduje się w nienormalnym i poniżającym go stanie, w którym przez całe życie zmuszony jest do czynienia "praktyk" religijnych i akceptowania usakralnionego szamaństwa czyli magicznej, najniższej koncepcji rzeczywistości. A więc umysł jest tu także w bezwzględnej niewoli wrodzonych uczuć. Uczucia determinują tu silnie rodzaj i niską jakość świadomości. Uczucia nakazują tu człowiekowi myśleć magicznie.

Nie wierzę w Boga, skoro nie wierzę w krasnoludki

#1515695