„Bić Murzyna!” czy „Czarnego!”?

Obrazek użytkownika Krispin
Idee

 

Po ostatnich wydarzeniach na Stadionie Narodowym i burzy w mediach nie mam innego wyjścia... Dobra, proszę się nie czepiać, że tak piszę. Oczywiście, że mam inne wyjście, ale z niego nie korzystam i udaję, że go nie było. A więc... „nie mam innego wyjścia” jak przypomnieć mój tekst, zmieciony przez portalowe tsunami. I nie jest to tekst do archiwalny, ale... alle... alee... bardzo, ale to bardzo aktualny. Na pewno będziemy do tego tematu wielokrotnie wracać – tak jak powrócił do niego Stuhr Maciej (podobno aktor) – o czym pisałem w tekście „Pochwała Stuhrniętych”, więc nie będę się powtarzał (powód jest prozaiczny - nie mam przy sobie torebki ani kubełka na wymioty).

 

Czasem w naszym życiu wydarza się coś, co nosi wszelkie znamiona incydentu, przypadku, rzeczy nieistotnej. Jednak po jakimś czasie okazuje się, że to nie była sytuacja incydentalna, że nie da się mówić o przypadku, że było to jednak coś istotnego, można by nawet rzec... fundamentalnego. A jeśli to nie przypadek i rzecz ważna, warto jej chwilę poświęcić. Pamiętajmy przy tym, że słowo „chwila” nie jest do końca zdefiniowane.

 

Ktoś od dziecka „dość utopijnie” czeka na dzień, w którym nie będzie trzeba tłumaczyć, że coś, co jest OK, nie jest OK. Jest to autorka pewnego artykułu[1]. Polityczna poprawność i inne podobne czynniki wpływają na to, że ludzie nie uczą się, nie przyswajają wiedzy. Oni są wiedzą. I oni wiedzą. Wiedzą najlepiej. I lepiej, żeby wiedzę tę mieli wszyscy. A jeśli ośmielisz się... choćby wątpić, to jesteś rasistą, ksenofobem, mizoginem, antysemitą i czym tam kto rzuci. A ci, co chcą rzucić pierwsi nie mieszczą się w pierwszym szeregu... wróć, co ja gadam, nie mieszczą się w pierwszych dwudziestu rzędach. I konia z rzędem (jednym?) temu, kto te rzędy policzy.

 

Powtórzę jeszcze raz to, co pisałem kilkakrotnie. Słowo „Murzyn” to polskie słowo. Język polski charakteryzuje się bogatym słownictwem. Jest wiele określeń typowych tylko dla naszego, ojczystego języka, które nie mają swoich odpowiedników w innych językach. Słowo „Murzyn” do takich właśnie należy. To kreślenie osoby czarnoskórej w języku polskim jest kompletnie neutralne i nie jest w żadnej mierze pogardliwe. Etymologia słowa nie jest jednoznacznie ustalona. 

 

Polska nazwa "Murzyn" wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre. (dr hab. Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca Rady Języka Polskiego PAN)

 

Niektórzy twierdzą – i to czytamy w Wikipedii – że „wywodzi się od niemieckiego słowa Mohr, co z kolei wywodzi się od łac. maurus, oznaczającego czarny i będącego rzymskim określeniem mieszkańców dzisiejszego Maghrebu (regionu północno-zachodniej Afryki)”. Ale może wywodzić się od staropolskiego "murzyć" (czernić - podobno do dziś gdzieś na Śląsku słowo „murzyć” jest nadal używane), a to z kolei z łac. maurus poprzez dodanie -in. Za taką interpretacją opowiadali się m.in. profesor Bralczyk i profesor Miodek[2].

 

Znam kilku mieszkających w Polsce Murzynów, którzy rozumieją to, co napisałem powyżej i też uznają to słowo za neutralne. Co więcej, nie przeszkadza im, że są tak nazywani (nie będę podawać nazwisk, bo nienawiść w sercach ludzi, którzy mają na ustach miłość, potrafi czynić niemiłosierną krzywdę). Są jednak i tacy, mieszkający w Polsce czarni (kolorowi? Afroamerykanie? Afropolacy? Afromazowszanie?), którzy na dźwięk (lub widok) tego słowa robią się purpurowi ze złości. Mówi się czasem, że „nadepnąłeś komuś na odcisk”. Aha. Czyli boli. Boli, bo nadepnąłeś na odcisk. A jakbyś nadepnął, a odcisku by nie było, to by nie bolało? Bo jeśli odpowiedź brzmi NIE, to znaczy, że problemem jest odcisk, nie nadepnięcie. Po co mieć odciski? Ale skoro niektórym coś przeszkadza, to po co kruszyć kopie, po co się upierać? Nie można po prostu odpuścić sobie tego słowa? Otóż, nie można. Tak to się właśnie zaczyna.

 

 

Za chwilę słowo czarny okaże się niewłaściwe - przecież komuś może się ono skojarzyć z czarną, brudną szmatą? Słowo „Murzyn” – niedobre. A „czarna szmata” dobre? Oj, nie. I tu dochodzimy do sedna. Każde słowo może, poprzez dodanie kontekstu lub przymiotnika lub odpowiedniego poziomu emocji (czy raczej frustracji), uzyskać pejoratywny wydźwięk. Jeśli zaczniemy to powtarzać, wałkować w TVN-owym stylu, utwierdzać w świadomości, oburzać się na każdym kroku... Jeśli damy plakacik czarnoskórej dziewczynce... postawimy pikiety pod domami profesorów od językoznawstwa, zaczniemy nękać ich rodziny, wyrzucimy ich z pracy, pozbawimy środków do życia... to oni (i wszyscy inni za nimi) przyznają, że... no, może słowo „Murzyn” nie jest do końca neutralne, a właściwie jest całkiem obraźliwe. O to chodzi? To się nazywa terror. Terror politycznej poprawności.

 

W rozmowie na fb sprzed kilku lat próbowałem wyjaśnić pewnej przeciwniczce słowa „Murzyn”, że określanie słowem „Afroamerykanin” człowieka urodzonego i mieszkającego w Nigerii jest niedorzeczne. Nie dałem rady. A wszystko pod komentarzem innego fb-owicza „Ten Murzyn świetnie gada!”, będącym wyrazem zachwytu nad treścią (przekaz dotyczył relacji mąż-żona), a nie próbą ubliżania. Nie dotarło. „Murzyn” be – to znaczy słowo be, Murzyn OK... wróć, Afro...cośtam.

 

Firma produkująca ryż wycofuje się z nazwy „Uncle Ben’s”

Niestety, nadszedł już ten dzień, gdy takie rzeczy trzeba wyjaśniać. Wielu nadal nie rozumie, że podążając tą drogą, zmierzają do katastrofy. Zaczyna się od podważania „rzekomej” neutralności słowa „Murzyn”, a kończy na... zaleceniach, aby nie używać określeń „czarna lista” albo „biała księga”. Firma produkująca ryż wycofuje się z nazwy „Uncle Ben’s”. Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu. Z czym kojarzy Ci się Wujaszek Ben? Bo mnie z wiarą, oddaniem, dobrocią, schronieniem, ale także z niewolnictwem i związanym z nim okrucieństwem. Czy któreś z tych skojarzeń są nieodpowiednie, rasistowskie lub komukolwiek uwłaczające? Czy któreś należy usunąć z naszej świadomości? Idąc dalej tym tropem: jeśli niewolnictwo usuniemy z naszej świadomości, czego domagać się będzie BLM? Za co wtedy każą przepraszać? W jakiej intencji klękać będą angielscy piłkarze?

We wstrząsającej powieści Harriet Elizabeth Stowe tytułowy bohater, wierzący w Boga Tom zostaje sprzedany (jego właściciel jest do tego zmuszone, gdyż grozi mu bankructwo). Ostrzeżony, może jeszcze zbiec, ale nie robi tego, żeby jego „pan” nie miał kłopotów. Inne osoby decydują się w podobnej sytuacji na ucieczkę, ryzykując życie. Konsekwencją był oczywiście pościg za zbiegiem, przypominający polowanie na dzikie zwierzęta, obnażający bestialstwo i okrucieństwo białych tropicieli. Szczęśliwie Tom trafia do majątku państwa Saint Clare i nikt się nad nim nie znęca. Opiekuje się kilkuletnią córeczką nowych właścicieli – Ewą, która niestety umiera (prawdopodobnie na suchoty). Jej ojciec – nowy „pan” Toma –tzw. wierzący niepraktykujący (może nawet ateista) – na skutek modlitw Toma... nawraca się i postanawia go uwolnić[3]...

 

Wracam do postawionego wcześniej pytania: Z czym kojarzy Ci się Wujaszek Ben? A może inaczej: Z czym kojarzy Ci się walka z wizerunkiem „Wujaszek Ben”? Bo mnie... Nie, jeszcze nie teraz. Jeszcze jeden przykład. 

 

Na jednej z amerykańskich uczelni (UCLA) grupa studentów, występująca pod szyldem „nieczarni sojusznicy” (“nonblack allies”) wystosowała do jednego z profesorów apel o „specjalne potraktowanie czarnych studentów ze względu na tragedię w Minnesocie” (chodzi oczywiście o tragiczne zajście, w wyniku którego śmierć poniósł George Floyd). A zatem ci ludzie – „nieczarni”, czyli zapewne biali – wpadli na pomysł, że czarny student nie może w takiej sytuacji przystąpić do egzaminu lub wymaga specjalnego potraktowania, bo jest pewnie zbyt zrozpaczony. W ten sposób kwestionują zdolność czarnych do przystąpienia do egzaminu. Czy to nie rasizm w najczystszej postaci? Oto, co odpowiedział profesor Gordon Klein:

 

Dziękuję za sugestię specjalnego potraktowania czarnych studentów ze względu na tragedię w Minnesocie. Czy znasz imiona czarnych kolegów z twojej grupy? Jak mam ich zidentyfikować, skoro prowadzimy tylko zajęcia online? Czy wśród was są jacyś studenci z rodzin mieszanych, na przykład jeden rodzic to Czarny, a drugi Azjata? Jak mam ich potraktować? Bez ulg, czy połowa ulgi należnej Czarnym? A co ze studentami pochodzącymi z Minneapolis? Sądzę, że biali studenci stamtąd mogą być jeszcze bardziej zdruzgotani tą sytuacją – niektórzy mogą myśleć, że są rasistami, nawet jeśli nie są. Moja asystentka pochodzi z Minneapolis, czy powinienem zapytać ją o zdanie? Proszę mi wytłumaczyć, jak mam wystawić ocenę „bez szkody”, skoro jedyną oceną z kursu jest właśnie ocena uzyskana na egzaminie końcowym? Jedno mnie zastanawia: pamiętam słynne zdanie, wypowiedziane niegdyś przez Martina Luthera Kinga, że ludzie nie powinni być osądzani na podstawie koloru ich skóry. Czy ta prośba (o specjalne potraktowanie czarnych studentów) nie stoi w sprzeczności ze słowami MLK? Dziękuję, Gordon Klein.[4]

 

Profesor został oskarżony o rasizm i robienie kpin z prośby studentów. Władze uczelni nazwały jego odpowiedź „niepokojącą”, a po protestach został on zawieszony w prawach wykładowcy. Profesor, który wykładał tam przez 39 lat, cieszył się bardzo dobrą opinią, nie był nigdy „na barykadach” po żadnej ze stron, starał się (jak sam to wyjaśniał w telewizyjnym wywiadzie) przyjmować postawę jak najbardziej neutralną i nie angażować się po żadnej ze stron (tak rozumiał swoją rolę jako wykładowcy), i który... konsultował sposób przeprowadzenia egzaminów ze swoimi przełożonymi (procedura miała być normalna, jak najbardziej zbliżona do tej sprzed pan-demoni koronoświrusa) zostaje zawieszony. Można by rzec, zlinczowany w amerykańskim stylu. Profesor Gordon Klein. Zaraz... Klein? Czy to przypadkiem nie jest żydowskie nazwisko? Czy ten atak nie jest wyrazem antysemityzmu? Skądże znowu. Co za skojarzenie! To chore skojarzenie. Tylko kto tu jest chory?

 

Jeśli nadal wierzysz, że można zachować „postawę jak najbardziej neutralną i nie angażować się po żadnej ze stron” i jakoś to będzie (w domyśle: będzie dobrze), to przykład profesora Kleina powinien Cię ocucić lub nawet uleczyć. Powinien. Znam takich, których nie uleczy. Nawet gdyby widzieli, jak ludzie są wskrzeszani z martwych, nie uwierzyliby...  Kto to powiedział? Martin Luther King?... Nie, Jezus wypowiedział te słowa. Pamiętasz?

 

Powiedział też:

Biada tym, co zło nazywają dobrem, a dobro - złem; którzy ciemność uważają za światłość, a światło - za ciemność, którzy gorycz uważają za słodycz, a słodycz za gorycz! Biada tym, którzy sami siebie uważają za mądrych i są rozsądni w swych oczach! (Ks. Izajasza 5:20-21)

 

I to też powiedział:

...przyjdzie czas, kiedy ludzie nie zechcą przyjąć zdrowej nauki, ale według własnych upodobań dobiorą sobie nauczycieli, spragnieni tego, co miłe dla ucha, nie będą słuchać prawdy, a zwrócą się ku baśniom (2 List do Tymoteusza 4:3-4)

 

A kogo Ty słuchasz? Czy słyszysz, co naprawdę mówi Bóg? Czy rozumiesz, co Bóg mówi? Czy też słuchasz tych samozwańczych proroków, którzy nieraz już prorokowali to lub tamto i się nie sprawdziło? I co? I nadal prorokują. A ty nadal ich słuchasz?

 

Kim tak naprawdę jest „Murzyn”? – pyta autorka artykułu, ozdobionego zdjęciem młodej Murzynki (prawdopodobnie Polki, więc może Afropolki?), która trzyma transparent z napisem „STOP calling me MURZYN”[1]. Odpowiadając używa sztuczki socjotechnicznej, a precyzując: używa dialektyki erystycznej, czyli sztuki dyskutowania w sposób, który pozwala zachować pozory racji, dążąc wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi sposobami do wykazania swojej racji. Opisał to doskonale Arthur Schopenhauer. To dość często stosowany zabieg (można go nazwać fabrykowaniem konsekwencji), który sklasyfikowany jest pod numerem... 24 (przypadkowa zbieżność z TVN24, czy Szymek24):

 

Sposób 24 ...Z wypowiedzi przeciwnika wydobywa się sztucznie przez fałszywe wnioskowanie i przeinaczanie pojęć twierdzenia zupełnie w niej nieobecne, ani też nie zamierzone, które są natomiast absurdalne i niebezpieczne; stworzywszy wrażenie, iż płyną one właśnie z wypowiedzi przeciwnika i są sprzeczne między sobą oraz z ogólnie przyjętymi prawdami, osiągamy pośrednie zakwestionowanie twierdzenia przeciwnika poprzez niemożność twierdzenia przeciwnego (apagoge). Jest to zatem znów potraktowanie czegoś, co nie jest przyczyną jako przyczyny (fallacia non cause il causae).[5]

 

Jak to wygląda w praktyce? Czytamy: „Gdy ktoś zza granicy [pisownia oryginału, choć słownik jest tu nieubłagany – z zagranicy] przyjeżdża do Polski, w tłumaczeniu słowa „murzyn” na język angielski znajdzie słowo „negro”, które bezdyskusyjnie jest słowem nacechowanym mocno pejoratywnie”[1]. Sposób 24. To tak jakbym napisał, że „jednym z tłumaczeń słowa garnek jest pokrywka, więc nie da się do garnka niczego wlać, ani w nim ugotować, co uniemożliwia rączka, będąca elementem każdej pokrywki”(!). Dokładnie z tym samym mamy do czynienia w wypadku słowa „Murzyn” oznacza ono tylko i wyłącznie „zaczernić”, a więc co najwyżej „zaczerniony”, „o czarnym kolorze”, czyli „czarny”. I nic więcej. Nie ma innego tłumaczenia tego słowa na angielski. To sztuczka socjotechniczna. Manipulacja. Bo dalej już rozważamy brzydkie konotacje tego słowa. Nie ma żadnego związku słowa „Murzyn” ze słowem „czarnuch”, tak jak „biały” nie ma związku z „białasem”. To znaczy ma, posiada ten sam rdzeń, co nie oznacza, że jest semantycznie tożsamy, jak chcieliby tego zagorzali przeciwnicy słowa „Murzyn”.

 

Zauważmy, że ze słowem „Murzyn” trudniej utworzyć pejoratywnie nacechowany zwrot. Prosty przykład: „Ty, Murzynie!”. Co to w ogóle oznacza? „Ty, Czarny!”. Za to ze słowem „czarny” jest to dużo prostsze. A najłatwiejsze poprzez dodanie negatywnie kojarzonego przymiotnika. Tylko że każdy wyraz można tak zohydzić – wystarczy chęć szczera, i uda się jak cholera! Przykład: fałszywa skromność, nielitościwy Bóg, wypaczona prawda, samolubna miłość. Wszystko da się przekręcić. Czy nikt nie widzi artefaktu w relacji ‘Biały- Murzyn’? Dlaczego nie ‘Biały-Czarny?’ – pyta Mamadou Diouf. Arte co? To proste. Dziecinnie proste. Może dlatego filozofowie na to nie wpadli. Dlatego, że „Murzyn” to normalne POLSKIE SŁOWO, drogi Mamadou! Mama-du-żo powiedziała Ci, a tego nie? Dlatego użyto go w tych zwrotach. Po co je zastępować czymś innym? Może słowo „woda” też zastąpmy czymś innym, bo kojarzy się z „wóda”, a wóda to przecież tragedia wielu rodzin, itd, itp!!! Sposób 24. Dobry sposób. Skuteczny.

 

Ale idźmy dalej. Nie wystarcza wielokrotne powtarzanie zbitki z „negro” – sztucznie stworzonej, tylko na potrzeby manipulacyjnego „Sposobu 24”. Zapamiętajmy więc: „Murzyn” = „czarny” = „black”, i nic więcej. Trzeba podać kolejne przykłady zatroskania anty-murzynowców. „Sto lat za murzynami”, „robić za murzyna”, „murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”. Nikt nie wmówi autorce, że konotacja tych powiedzeń jest neutralna. A jeśli zmienimy słowo „Murzyn” na „czarny”, to zajdzie jakaś istotna zmiana? Popatrzmy: „Sto lat za czarnymi”, „robić za czarnego”, „czarny zrobił swoje, czarny może odejść”. I co? A jak wstawimy w to miejsce inne słowo? „Sto lat za żółtkami”, „robić za żółtka”, „żółtek zrobił swoje, żółtek może odejść”. Czy to cokolwiek zmienia? To związki frazeologiczne, których znaczenie pozostaje niezmienne. Czepianie się tego jest NIEDORZECZNOŚCIĄ!

 

Pytanie w tytule tego tekstu („Bić Murzyna!”, czy „Bić Czarnego!”?) jest oczywiście jedynie prowokacją. Tak jak w powyższych przykładach widać, że zamiana jednego słowa na inne niczego w istocie nie zmienia. W obu przykładach („Bić...!”) mamy do czynienia z okrzykiem RASISTOWSKIM, nienawistnym, chamskim, negatywnym, nacechowanym ekstremalnie pejoratywnie i niedopuszczalnym z każdego punktu widzenia. No, tak, ale... może z „czarnym” jest lepiej? "Ale" to takie słówko, które potrafi obalić wszystkie tezy, które już zostały udowodnione i zaaprobowane wcześniej. Sprawia, że to, co wyartykułowano wcześniej przestaje się liczyć, przestaje mieć znaczenie. A może należy zapytać samych zainteresowanych. I tu prawdziwa bomba!

 

Z czym mi się na przykład kojarzy „murzyn"? Z chłopakiem w przedszkolu, który wyzywał od ‘murzynków Bambo’ i wytykał palcem, jak przechodziłam – do tej pory pamiętam jak było mi wtedy przykro, a miałam zaledwie 4/5 lat[1]. 

 

No tak... Biedactwo. A co ma powiedzieć Jurek? Za nim też biegali i wołali „Jurek, ogórek, kiełbasa i sznurek”. Też zakazać? Ale czego? Skasować imię Jurek? Czy nadać nową nazwę ogórkom, kiełbasie i sznurkowi? To obłęd. Obłęd do potęgi n-tej!

 

„Kosi, kosi łapci, pojedziem do babci...” – i co na to babcia, albo pan Kosiniak-Kamysz? „Biegnie myszka po ściernisku, trzyma ziarnko zboża w pyszczku” – to ewidentne nękanie, jeśli nie molestowanie Kamysza. „Tu Sroczka kaszkę warzyła, i ogonek sparzyła: Temu dała - bo malutki...” – co na to ludzie o rodowym nazwisku Sroka? „Dała bo malutki?” - przykład osądzania, które może być kłamstwem! Są dzieci wyrośnięte i tego typu określenia mogą się stać krzywdzące! Ludzie! Puk! Puk! Puk!... (to nie dzięcioł, niestety)

 

Kwestia samego słowa „murzyn” to wierzchołek góry lodowej w kontekście rasizmu[1]. Oczywiście. Potem przyjdzie czas na wyrzucanie ludzi z pracy... pardon, już przyszedł. I na obalenie pomników... wróć, już je obalają. I na podkopywanie chrześcijańskich fundamentów państwa. Na rozprzestrzenianie chaosu. Sianie strachu. A gdy ktoś jest przerażony, to nie działa i nie myśli normalnie... wróć, nie myśli racjonalnie... wróć... tylko dokąd? Jeśli nie wiadomo, to człowiek jest zagubiony. I łatwiej nim wtedy manipulować. Dlaczego? Bo człowiek bezradny szuka pomocy. Może pierwsza osoba, którą spotka na swej drodze, naopowiada mu bredni. Z miną mędrca, osoby wiedzącej wszystko – i to najlepiej, osoby pewnej tego, co mówi. Pewnej tych wszystkich banialuk i kłamstw, które powtarza bezkrytycznie i bezrozumnie. I może ta przerażona, szukająca sensu osoba uzna to za właściwą odpowiedź na nurtujące ją kwestie. A tłumaczącego za swojego przewodnika. Pozwoli się zmanipulować.

 

Komentarz blogera Husky: Jedne pomniki są obalane:

... inne odsłaniane:

 

Z uwagi na ostatnie światowe trendy nawet słowo „czarny” wychodzi z mody. To będzie za chwilę słowo passe. Wspominałem już, że zarząd firmy Google apelował już o nie korzystanie z terminów "czarna lista" i "biała księga". A co z białymi plamami w naszej historii? Nie zatrzymujmy się w pół drogi. To przecież wierzchołek góry lodowej. Idźmy z po-stępem, ale nie stępem, tylko galopem! Należy czym prędzej pozbyć się z polskiego języka zwrotów – w nawiasach drogowskazy naprowadzające dla tych, którzy preferowali wagary (nie mylić z miłośnikami Viagry) – takich jak: "Czarna owca" (co za bezsensowny zwrot, prawda? Przecież owce białe są), "Czarna śmierć" (o epidemii dżumy – co za rasista to wymyślił?), „Czarna dziura” (obszar czasoprzestrzeni – naprawdę nie było czasu się zastanowić i wpaść na lepszy pomysł?) oraz... oczywiście (z góry przepraszam za wyrażenie) "Czarna dupa". Tej ostatniej pozbądźmy się w pierwszej kolejności, bo... wierzchołek góry lodowej... nie mieści się... w pale. Nie tylko w upale.

 

A zatem... z czym kojarzy Ci się walka z Wujaszkiem Benem i słowem "Murzyn"? Zachęcam do refleksji, po prostu – kończę identycznie jak autorka artykułu[1].

 

***

[1] ]]>Stop calling me Murzyn]]>
[2] ]]>Wikipedia: Murzyn]]>
[3] ]]>Chata Wuja Toma]]>
[4] ]]>Profesor UCLA zawieszony za odmowę specjalnego potraktowania Czarnych studentów na egzaminie]]>
[5] ]]>Dialektyka erystyczna - Artur Schopenhauer]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (6 głosów)

Komentarze

Slowo neger wypowiadane przez czlowieka bialego, obecnie nazywanego przez 

inne rasy caucasian brzmi obrazliwie, natomiast sami czarni chetnie posluguja sie

terminem negro music. Nie wiem jak ten rodzaj muzyki nazywac wedlug poprawnosci

politycznej, moze afroamerican music? Nigdy nie spotkalem sie z takim terminem.

Pozdrawiam

Vote up!
4
Vote down!
0

JanStefanski

#1630425

Można pewnie skomentować to jakimś głębokim stwierdzeniem (kilkoma takimi), ale mnie  przypomniał się bardzo stary dowcip o normalnym facecie, który  wlazł do sklepu z alkoholami, których nigdy nie pijał. No i oszołomiony jak my w początku lat 90  pyta sprzedawcę "Ile kosztuje to Cacao choiks?" sprzedawca na to : "Nie mówi się Cacao choiks, ale Kakao szua". Potraktowany w ten sposób klient pyta dalej "A ten Gin?" Nie mówi się Gin lecz Dżin" rzecze sprzedawca. Skonfundowany już całkiem facet wychodzi mrucząc pod nosem: "O curwa, ale kyrk". Wychodzi bez zakupów, oczywiście. Ja pozwolę sobie wspomnieć, że Niemcy zamiast Dżudo mówili kiedyś Judo. Zaś kłopot polega na tym, że :

(1) nie wiadomo ilu Niemców będzie tak mówić za np. 20 lat.

(2) my mamy ambicje by Niemców prześcigać.

Vote up!
2
Vote down!
0

Waldemar Korczyński

#1630640