TOMASZ LIS, CZY TOMASZ LISIENKO?

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

 

HISTORIA RODZINY LISÓW - TOMASZ LIS, CZY TOMASZ LISIENKO?

 

Poniżej historia białoruskiej rodziny Lisienko, której potomkiem jest znany wszystkim Tomasz Lis.

 

Wycieczkę po historii rodziny Lisów można zacząć od pierwszego zamieszkałego w Zielonej Górze przedstawiciela rodu.

 

Wasilij Lisienko (ur. 23.11.1903 – zm. 13.05.1974) – pradziad redaktora Tomasza Lisa, urodził się w Pińsku na Zachodniej Białorusi. Pracował wpierw jako pomocnik młynarza oraz po ukończeniu 13 roku życia trafił do pracy w garbarni. Tam poznał idee socjalistyczne i związał się z bolszewikami. W czasie Rewolucji Październikowej, Wasilij Lisienko, jako 15 letni młodzieniec z bronią ręku brał udział w walce z kapitalistami i wrogami ludu. Zamieszany był też w wir wojny Polsko-bolszewickiej 1920 roku, już jako żołnierz czerwonego zwiadu. W roku 1921 poślubił osiemnastoletnią Jelenę, która dwa lata później urodziła mu syna Eduarda Wasiljewicza (ur. 26.05.1923 – zm. 23.12.1969). W tym czasie Lisienkowowie mieszkali w Mińsku. Do 1941 roku Wasilij Lisienko pracował w miejskim aparacie partyjnym jako zastępca kierownika Wydziału Zwalczania Dywersji Gospodarczej. Gdy przyszła wojna jako podporucznik przeszedł szlak bojowy i razem z 1. Frontem Ukraińskim dotarł do Zielonej Góry. Tu też po wojnie pozostał, wraz z sowiecką jednostką wojskową, a w 1947 roku ściągnął do miasta rodzinę. Niestety żona Jelena nie mogła odnaleźć się na obcej ziemi i w 1950 roku powróciła do Związku Sowieckiego, podając jako pretekst chorobę siostry i pomoc podstarzałej matce. Zmarła wkrótce w Moskwie – w 1952 roku.

Syn Wasilija – Eduard, jako osiemnastoletni młodzieniec został w 1941 roku wcielony do armii i wojnę zakończył pod Kołobrzegiem w szpitalu wojennym. Tak jak ojciec pozostał w Polsce i po wyjściu ze szpitala, w 1947 roku „zameldował się“ w Zielonej Górze. Tam poznał pochodząca z Kresów Polkę – Mirosławę (ur. 14.02.1928 – 06.01.1976), z którą w 1948 roku wziął ślub. Niedługo później, w tym samym roku urodził się ich syn Stiepan Eduardowicz – ojciec Tomasza Lisa.

 

Tak więc, prócz Wasilija zaaklimatyzowanego już na nowych terenach, w Zielonej Górze zamieszkali też jego syn Edward wraz z żoną i synem Steipanem.

Cała rodzina, jako sprawdzeni komunistyczni agitatorzy i propagandziści, szybko znaleźli zatrudnienie w aparacie partyjnym oraz bezpieczeństwa PRL.

Na fali odwilży i zmian w 1953 roku, cała rodzina Lisienków (z wyjątkiem Wasilija) zmieniła nazwisko na polsko brzmiące „Lis“ z uwagi na coraz większą niechęć otoczenia do „ruskich“. Wojskowa, ubecka kariera najstarszego z rodu wkrótce zakończyła się. Powołana w 1956 roku tzw. „komisja Mazura“ dopatrzyła się przekroczenia przez niego prawa w czasie służby i wysłano go na emeryturę. Został on zwolniony z wojska na mocy decyzji Dowódcy Jednostki Zmechanizowanej w Zielonej Górze, gdzie służył w pionie kontrwywiadu.

Było to następstwem udowodnienia mu bestialskiego znęcania się nad aresztantami. Dawni towarzysze nie dali jednak Edwardowi zginać. Znaleziono mu robotę na kolei i zatrudniono jako sekretarza POP w DOKP Zielona Góra. Edward Lis, syn Wasilija pracował do śmierci w KW PZPR w Zielonej Górze i w przeddzień Wilgilii 1969 roku zmarł na zawał serca w drodze do domu (w wieku 46 lat). Sześć lat później w wypadku drogowym zginęła jego żona Mirosława.

 

Ojciec Tomasza Lisa – Stiepan (od 1953 roku Stefan) – imał się różnych prac. Zawsze jednak pod „patronatem“ lokalnego Urzędu Bezpieczeństwa. Z wykształcenia inżynier zootechnik, w wyuczonym zawodzie nie przepracował jednak wiele. W początkach kariery zatrudniony w 128 Pułk Artylerii Przeciwlotniczej, jako podoficer polityczny, z czasem „służył” w KW PZPR oraz WUSW. Był, jak mówią o nim współpracownicy – specjalistą od prowokacji i dywersji (www.kontrowersje.net). W 1965 roku Stefan ożenił się z równolatką Wandą, która rok później dała mu syna Tomasza. Po 1989 roku, Stefan Lis, już jako wojskowy emeryt, został dyrektorem Okręgowej Stacji Hodowli Zwierząt w Zielonej Górze.

 

Wszyscy zmarli przodkowie Tomasza Lisa są „dostępni“ na Cmentarzu Komunalnym przy ulicy Wrocławskiej w Zielonej Górze:

 

    Pradziad: Wasilij Lisienko (ur. 23.11.1903 – 13.05.1974) – kwatera 15 – rząd 7 – grób 22

    Dziad: Edward (Lisienko) Lis (ur. 26.05.1923 – 23.12.1969) – kwatera 3 – rząd 11 – grób 8

    Babka: Mirosława (Lisenko) Lis (ur. 14.02.1928 – 06.01.1976) – kwatera 3 – rząd 11 – grób 8

 

http://www.eprudnik.pl/historia-rodziny-lisow-tomasz-lis-czy-tomasz-lisienko/

 

 

 

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.6 (21 głosów)

Komentarze

Witam

 

Dobra robota!

Zawsze to lżej człowiekowi jak już wie, że taka szuja i lizodup władzy nie jest rdzennym Polakiem.

Natychmiast puszczam w obieg w sieci.

 

Pozdrawiam

 

 

 

Vote up!
16
Vote down!
0

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1485492

" Długie ramię Moskwy " - może czytając pracę Cenckiewicza odnajdziemy odpowiedź dlaczego , sowieccy aktywiści zostawali w PRL , pomimo zdecydowanie silniejszych więzi z ZSRR. 

 

źródło : http://kanon24.pl/?name=d%C5%82ugie+rami%C4%99+Moskwy

Vote up!
9
Vote down!
0

kanon24.pl

#1485496

To daje Wam, drodzy czytelnicy, częściową odpowiedź na pytanie : kto tak karnie głosuje za platformą na ziemiach zachodnich.

Radziecka jednostka wojskowa zajmowała w Szczecinie (praktycznie ) całą dzielnicę. Mieli nawet swój nadajnik TV.

W latach ' 90-tych pracowałem dla pewnej telewizji kablowej. Zdumiałem się kiedy grupa emerytów, tak wielka, że zdominowała innych mieszkańców dzielnicy leżącej w śródmieściu. Ni mniej, ni więcej, ale musiałem wprowadzić do kablówki moskiewski program ! Do pakietu podstawowego. Na usunięcie CNN kablówka się nie zgodziła.

Vote up!
11
Vote down!
0


#1485503

....ale mimo wszystko..... czy  jest tam taki mały procent - przyzwoitych Polaków ?

Ci Twoi ziomale, to głównie ludzie z Kresów.... Oni naprawdę zapomnieli kto ich "wysadził" z ich Ojcowizny ?

serdecznie pozdrawiam !

Vote up!
5
Vote down!
0
#1485504

sosabowski. Pan jeszcze nie w Donbasie ze swoim nazi-żydo-banderowskim przyjacielem panem majtkiem serwisowym? Wolał pan zostać i dalej obrażać kobiety?
Nie jestem specjalistką od tych schorzeń i dewiacji ale gołym okiem widać, że ma pan poważne problemy w kontaktach z kobietami. Czyżby to trudne dzieciństwo, odrzucenie czy może tzw. "zły dotyk", który objawia sie teraz niepo(chamo)waną agresją wobec kobiet?

Vote up!
1
Vote down!
-11

Wredna do Bulu

#1485505

Ma my tu dwie nie mieszające się ciecze : kiedyś młodych emerytów wojskowych polskich i radzieckich, oraz po przeciwej stronie; potomków powracających z oflagów, stalagów, obozów koncentracyjnych - nie mających gdzie wracać bohaterów.

Dziadków mojej żony przywieziono w zadrutowanych wagonach z Kazachstanu. Do końca lat pięćdziesiątych byli pilnowani by nie udali sie pod wschodnią granicę. Dziadek miał ziemię za Bitwę Warszawską.

Nieprawomyślnych wymiata stąd emigracja, pozostają funkcyjni.

Vote up!
10
Vote down!
0


#1485506

Znam te klimaty od Słupska na zachód.

Kiedyś, jako szczeniaki, byliśmy na biwaku w Człuchowie - granica II RP i ziem odzyskanych.

Przestrzegli nas miejscowi Kaszubi, byśmy nie ruszali kartofli na ognisko kartofli z najbliższego pola, bo właściciel, Ukrainiec nas zarąbie na miejscu. Tak oto miejscowi z dziada pradziada boją się przesiedleńców z akcji Wisła.

 

Pzdr

Vote up!
10
Vote down!
0

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1485507

Znam, znam !  Wielu z tych ludzi, którym współczujemy przesiedlenia, skrywa mroczne tajemnice. Kiedy kilkanaście lat temu próbowano zachęcić ich do uczestnictwa w działaniach Ukraińskiego Towarzystwa Kulturalnego, nic z tego nie wyszło. Większość nie znała nawet ukraińskiej pisowni, wykoślawiony rosyjski uważając za ukraiński. O tradycji i kulturze nie mówmy.

Vote up!
10
Vote down!
-1


#1485508

Funkcjonują w sieci od 2-ch lat i nadal nie są zweryfikowane. Pierwszy raz pokazały się na blogu Yarroka w czerwcu 2013 r. http://yarrok.blogspot.com/2013/06/tomasz-lis-czyli.html

Autorem tych rewelacji jest anonimowy nadawca rzekomego listu, którego nikt na oczy nie widział. Tak zaczyna się notka z blogu Yarroka:

"Szanowny Panie, jako osoba znająca historie rodzinną oraz dzieje sowieckich agentów -  Lisienkowów, pragnę podzielić się z Panem garścią informacji na ich temat. Jestem mieszkańcem Zielonej Góry (od połowy lat czterdziestych) gdzie w skutek rodzinnych powiązań zostałem „wplątany“ w ową rodzinę.(...)
 
Tak rozpoczynający się list otrzymałem od pewnego Pana, który zapragnął podzielić się ze mną (oraz czytelnikami mojego bloga) garścią informacji nt. „Pluszaka płemieła“ oraz piewcy geniuszu PO: Tomasza Lisa i jego rodziny.
Grzebanie w rodzinnych korzeniach, nie jest zajęciem ani miłym ani godnym - lecz w przypadku „listratora“ i „gównodłuba“ Lisa, z mojej strony stanowi spełnienie marzeń o dokopaniu „sowieckiemu pomiotowi“ oraz urzeczywistnieniu treści przysłowia, że jaką ktoś bronią wojuje, od takiej ginie..." [...]
Vote up!
0
Vote down!
-4
#1485588

Już wklejam gdzie się da. To ważne.

Vote up!
2
Vote down!
0

eni

#1503379

jest nieograniczona.

Vote up!
0
Vote down!
-5
#1518692