Rosja Jest Jeszcze Ważniejsza

Obrazek użytkownika seaman
Kraj

Donald Tusk zadeklarował wczoraj, że ma zamiar "wygrać prawdę" o katastrofie smoleńskiej, ale nie wyjaśnił, w jaki sposób zamierza to uczynić. Natomiast z tonu, ale i z treści jego sejmowego wystąpienia można było się łatwo zorientować, z kim zamierza o tę prawdę powalczyć. I w tym momencie zatkało Polaków oburzonych jednostronnym raportem rosyjskim i oczekującym stanowczej riposty premiera w tym kierunku.

Całość wypowiedzi bowiem wskazuje, że premier Tusk zamierza się potykać o prawdę smoleńską wcale nie z Tatianą Anodiną z MAK-u, lecz z Jarosławem Kaczyńskim z PiS-u. I to jest cały Tusk, można by powiedzieć i na tym skończyć, gdyby nie chodziło o tragedię mającą wpływ na kondycję i tożsamość narodową.

Kiedy parę tygodni temu przyboczny minister Tuska nazwał Stany Zjednoczone obcym mocarstwem, zapewne nie ja jeden zastanowiłem się, w jakiej to rubryce w swoim kajeciku Paweł Graś umieścił Rosję. No, bo przecież, skoro rozróżnia się mocarstwa obce, to musi istnieć kategoria przeciwna czy jakakolwiek inna – na tym polega istota wszelkiej kategoryzacji. Wtedy od razu sobie pomyślałem, że to nie była niezręczność językowa, ale typowo freudowskie przeniesienie faktycznego postrzegania rzeczywistości przez premiera i jego przybocznego ministra. Oni naprawdę uważają Rosję za mocarstwo swoje, w odróżnieniu od USA, które są dla nich z gruntu obce.

Bo tu muszę dygresyjnie dodać, że w przypadku tych obu delikwentów mamy do czynienia z symbolicznym przykładem syjamskich bliźniaków zrośniętych głowami. Mówimy Graś, a myślimy Tusk, słyszymy rzecznika, a wiemy co myśli premier. Także i w tym przypadku można przyjąć, że oni traktują Rosję jako mocarstwo nasze („nie angielskie, nie kreolskie, ale nasze, nasze polskie”), w odróżnieniu od USA, które w ich mniemaniu jest mocarstwem pisowskim, czyli obcym.

Tak to mniej więcej wygląda i właśnie wczoraj premier w swoim sejmowym wystąpieniu to wręcz udowodnił. Podobnie zresztą jak na wcześniejszej konferencji prasowej po opublikowaniu raportu MAK-u, na którą spóźnił się o ponad dobę z powodu znakomitych warunków narciarskich w Dolomitach.

Bo proszę zauważyć, że chociaż Tusk nazwał raport rosyjski niekompletnym(ten sam, który dwa miesiące wcześniej był bezdyskusyjnie nie do przyjęcia), to za ten brak skrytykował PiS, a nie MAK. To PiS-owi się odgrażał nasz polski premier, a wobec Rosji wyrażał nadzieję. I to PiS-owi premier pogroził: wara od naszych dobrych relacji z Rosją, nie damy sobie odebrać dobrych relacji z Rosją, nie pozwolimy zatruć PiS-owi dobrych relacji z Rosją! Natomiast nie zająknął się nawet pod adresem Anodiny, że żadne ich machinacje z raportem nie podzielą Polaków.

Nie, premier był zainteresowany i raz po raz deklarował podziw dla Rosji, a tym samym za głównego przeciwnika pokoju światowego uznał PiS. Jeśli skojarzymy to z wcześniejszą postawą rządu Platformy Obywatelskiej w sprawie amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce, mamy pełną jasność, że dla Tuska i Grasia Stany Zjednoczone są mocarstwem pisowskim.

Jak zwykle w takich wystąpieniach premier Tusk dużo czasu poświęcił na podkreślenie swojej odpowiedzialności politycznej za działania rządu w sprawie tragedii smoleńskiej. Dla mnie to jest bardzo interesująca historia z tą już mityczną odpowiedzialnością polityczną naszego premiera Donalda Tuska. W tym sensie mnie to fascynuje, ile jeden człowiek może nabrać ciężaru odpowiedzialności na siebie(bo premier zawsze podkreśla, że on czuje ten ciężar) i utrzymać się na stanowisku. I właśnie nie rozumiem, jak to jest możliwe dźwiganie takich nadludzkich obciążeń.

Proszę bowiem sobie przypomnieć, ile to już razy Tusk deklarował, że wraz z Platformą bierze na siebie odpowiedzialność polityczną w ciągu tych trzech lat rządów. Wziął na klatę odpowiedzialność polityczną za aferę hazardową, za wadium wpłacone przez handlarza bronią a konto prywatyzacji stoczni, za wybryki Palikota też pamiętam, że brał odpowiedzialność, za podwyżkę podatków zamiast obiecywanej obniżki. Ręczył swoją odpowiedzialnością za Karnowskiego i tarczę antyrakietową. Wziął na swoje barki Misiaka i perfekcyjną umowę gazową z Gazpromem, a także aferę ZUS i koleje Grabarczyka. Lekko zarzucił na plecy odpowiedzialność polityczną za odpolitycznienie mediów publicznych i za Rosoła oraz aferę wałbrzyską z wyborami. A to przecież daleko nie wszystko. Tymczasem teraz dołożył sobie jeszcze ciężar poczynań Anodiny z Putinem.

Narzuca się pytanie: jak wiele odpowiedzialności politycznej mieści się w jednym polityku? Czy może ja nie pojmuję istoty tego zjawiska? Być może odpowiedzialność polityczna Tuska polega na tym, że kiedy mówi, że ją bierze na siebie, to mówi. A kiedy mówi, że nie bierze, to nie bierze. Jedno można powiedzieć, że odpowiedzialność polityczna Donalda Tuska – tak jak on ją pojmuje – to jest bardzo wygodna i praktyczna odpowiedzialność. Można jej udźwignąć ile dusza zapragnie i nawet się człowiek nie ugnie. Sam bym taką odpowiedzialność chętnie ponosił, żeby mi tylko chcieli tyle płacić, co premierowi.

Jednym z bardziej emocjonalnych wystąpień na wczorajszym posiedzeniu sejmu była wypowiedź posłanki Elżbiety Jakubiak, dawniej z obozu politycznego Jarosława Kaczyńskiego. Pełna pretensji, emocji i żalu do premiera Tuska, głównie za jego dziwną flegmę i zaniechania reakcji na różne zdarzenia związane z tragedią smoleńską. Miałem wrażenie, że emocje posłanki były autentyczne, a zarzuty pod adresem Tuska i rządu szczerze odczuwane. Bez względu co sądzę o jej wyrzuceniu z PiS-u po wyborach, we wczorajszym wystąpieniu jej oburzenie wobec postępowania premiera było prawdziwe. Tak to przynajmniej odczułem.

Jednak nieskuteczność jej apelu do Tuska była z góry przesądzona. Elżbieta Jakubiak występowała bowiem w imieniu ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. Ale jej problem polegał na tym, że zwracała się do premiera z partii Rosja Jest Jeszcze Ważniejsza.

Brak głosów

Komentarze

RJJW, dobre!!!

Pozdrawiam ;-)

seawolf

Pozdrawiam ;-) seawolf

#127101

Namnożyło się tych partii ostatnio i co jedna to ważniejsza...Gdzie się podziewasz wilcze nasienie?!
Pozdawiam:)

seaman

seaman

#127113

 może Sobiesiak pomoże wygrać?

10 + !

#127122

Sobiesiak już pomógł ile potrafił. :)
seaman

seaman

#127144

Niestety, odpowiedzialność polityczna Tuska polega na tym, że kiedy mówi, że ją bierze na siebie, to tylko mówi i nie bierze. Kiedy przyjdzie ponieść odpowiedzialność za Smoleńską katastrofę winnych nie będzie. Już nie mówi się katastrofa ale "wypadek". Według PO i Tuska Rosjanie niewinni, dołoży starań, żeby dokładnie i bez taryfy ulgowej wskazać winnych po polskiej stronie. Co on knuje, czy on jest samobójcą? Bo kto jak nie rząd i jego ministerstwa odpowiedzialne za przygotowanie lotu i sprawdzenie lotniska? Czy jest tak krótkowzroczny i bez wyobraźni, czy znowu PIS jest winny?

 - terka

#127429