Gra o pietruszkę / Strzał w stopę

Obrazek użytkownika Piana
Kraj

Wybory dopiero jesienią, śniegu za oknami całe mnóstwo, ale serca już gorące, do walki same się rwą. Pytam się tylko – po co?

Dla obudzonych ze snu zimowego przypominam, iż od pierwszego grudnia obowiązuje Traktat Lizboński, co w praktyce przemienił III RP w Polską Socjalistyczną Republikę Europejską ze wszelakimi tego konsekwencjami. Przypominam, iż idol „lemingów”, czyli nasz wiecznie uśmiechnięty Ryży Donek (znany tez jako „Słońce Peru”) w przypływie szczerości przyznał, iż tego traktatu nie czytał. Wdzięczna ludność polskojęzyczna westchnęła z zachwytu – „nasz chłop, nam też tego by się nie chciało czytać”.

Sprawa jest prosta – decyduje Bruksela (w praktyce Niemcy jako główny sponsor), a wy możecie zająć się co najwyżej zmiataniem/odśnieżaniem chodników. Zastanówmy się, co by było gdyby świeży, niedawno wybrany prezydent zechciał zrobić coś, co by godziło w „interesy europejskie”. Niech no który prezio fiknie i zablokuje… tfu, spróbuje zablokować najmniejszą unijną dyrektywę, to już go urządzą jak załatwiono „Słońce Karpat”, co to nie chciał poczuć „wiatru zmian” o którym śpiewali podtatusiali rockmani z zespołu Scorpions. (Dla młodych, wykształconych, z dużych miast przypominam, iż został on zamordowany sądownie na polecenie własnych kumpli). Ceausescu, co by jednak o nim nie mówić, potrafił się przeciwstawić Sowietom. No, który z dzisiejszych mężyków stanu choćby zabierze głos zanim nie dostanie sms-a z wykładnią mądrości etapu?

Tyle wstępu, teraz moja opinia o dwóch kandydatach na kandydata. Otóż, przewodnia siła narodu, to jest Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska tuż przed wyborami sama strzela sobie w stopę wystawiając dwie marionetki – Komorowskiego i Sikorskiego.

Pokazywali niedawno żonę Komorowskiego. Zanim napiszę dalej, muszę się wytłumaczyć. Wiem, że to niezbyt elegancko mówić o czyimś wyglądzie (sam ideałem męskiej urody nie jestem), ale skoro poseł-błazen Palikot może, a różnej maści mendy uważające się za „inteligentów” i „elitę” cmokają z zachwytu, to czemu ja nie mogę czegoś w tym stylu napisać? Kto dziś jeszcze pamięta uwagi o urodzie Anny Fotygi w „mainstreamowych” mediach? Wytłumaczyłem się, więc jedźmy dalej. Otóż, żona marszałka Komorowskiego, wygląda jak nie przymierzając wieloryb, co to go Polsat wypatrzył na Bałtyku podczas sezonu ogórkowego AD 2007. Czy teraz wszelkie Gale i Vivy, co cmokały nad „Bezą” Kwaśniewską, zlustrują urodę, elegancję i obycie na salonach kandydatki na nowy wzorzec Matyki Polki?

Sam zaś Komorowski w swojej długoletniej karierze zapisał jednym, jedynym sukcesem, a mianowicie wierszem, dzięki któremu przeszedł do panteonu wieszczy III RP zaraz obok Jacka Łągwy (autor tekstów piosenek grupy Ich Troje). Brzmi on tak: „Lech Wałęsa zuch, starczy na tych dwóch”. Innych jego osiągnięć nie pamiętają nawet najstarsi Kaszubi. Przyznaję się, że choć sam potrafię pisać wierszem, to do pięt nie dorastam talentowi i pracowitości marszałka Komorowskiego i muszę nisko pochylić swoje czoło.

Co się tyczy Sikorskiego, to co prawda on z tych już nie młodych, ale za to wykształconych i z dużych miast. Ponoć są na niego haki. Być może, ale na kogo nie ma? Mnie interesuje inna rzecz – czy miał bliższe kontakty z wywiadem brytyjskim? Jeśli miał, to ten fakt na dzień dobry dyskwalifikuje go jako polityka niezależnego. Niby to oczywiste, ale z drugiej strony tylu już było agentów (TW) rządzących nad Wisłą… Stanisław August Poniatowski, Józef Piłsudski, Bolesław Bierut, Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski. Jeszcze jeden delikwent w tym gronie spokojnie się zmieści.

Zagadką może też być jego żona. Mieliśmy już w historii władców z importu (lepszych i gorszych). Żony królów także bywały cudzoziemkami. Jak one wpływały na bieg historii, to temat na szersze opracowanie. Na pewno jednak miały. Czy zatem Ann Applebaum nie będzie szyją i kręcić głową męża, jak przystało na prawdziwą żonę? Słynna przecież jest jej obrona znanego pedofila-celebryty Polańskiego/Lieblinga (przedstawię ją w skrócie – „jeśli siedziałeś w getcie jako dziecko i zabito ci żonę, to możesz teraz bezkarnie posuwać w dupę nieletnie”). Czy to ze względu na znajomość czy też wspólne „korzenie”? Cholera go wie. I to jest druga duża zagadka przy kandydaturze „Radka” Sikorskiego. Tak jeszcze w temacie, to czemu on się nie przedstawia jako „Radzio”? Wówczas byłby bardziej trendi-dżezi-kul i pasowałoby do jego poziomu. O słynnych znajomościach Sikorskiego i obyciu na zachodnich salonach przez delikatność nie wspominam, bo można je skwitować jednym stwierdzeniem - śmiechu warte.

Być może jednak w tym szaleństwie jest metoda? Desygnując dwie miernoty na reprezentacyjne stanowisko zapewne oczekuje się, iż w przypadku przełomowych wydarzeń na pewno skorzystają z okazji i będą siedzieć cicho.

Brak głosów

Komentarze

A Jabłonka jako pierwsza dama?
Czemu nie!
Tylko po co!
pzdr

antysalon

#48177

vikki
Co tam Sikorski. Nie lepiej odrazu postawic na zone?

vikki

#48191

vikki
Co tam Sikorski. Nie lepiej odrazu postawic na zone?

vikki

#48192