Jaki jest koszt brukselskiej synekury premiera Tuska?

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

Przedstawiciel rządu - min. Rostowski z dużą dezynwolturą rzucił, wyciągniętą z kapelusza sumą sześćdziesięciu paru miliardów, które trzeba byłoby wydać na realizacje propozycji PIS. Gdyby tylko przyjąć wzrost zadłużenia państwa w czasie trwania tego rządu jako koszt jego przetrwania, to i tak jest to prawie siedem razy więcej.

Piszę - koszt przetrwania, gdyż trudno nazwać reformami zamrożenie płac w budżetówce (z wyjątkami), podniesienie stawki VAT, czy brak waloryzacji emerytur i rent (zapomoga, to komunistyczna urawniłowka, nie waloryzacja, a Tusk w swojej mowie tronowej zaręczał, iż waloryzacja będzie), także sukcesywne pozbawianie niektórych ulg dla społeczeństwa. Jedyne strukturalne reformy, jakie rządząca koalicja przeprowadziła, to podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę i częściowa reforma OFE. W dalszym ciągu na rzeczywistą reformę czeka KRUS, brak programu poprawy krajowej demografii, brak programu pobudzania przedsiębiorczości i innowacyjności.

Jednocześnie premier Tusk nie żałował polskich pieniędzy i potencjalnych ogromnych kosztów w przyszłości - podpisując pakiet klimatyczny, przystępując do paktu fiskalnego, do Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, pożyczając bankrutom ponad 6 mld euro z naszych rezerw walutowych, a teraz zapowiadając, że unia bankowa i unijny nadzór bankowy są dla Polski korzystne.

W świetle informacji, jaka pojawiła sie w niemieckiej prasie o kandydaturze Tuska na szefa Komisji Europejskiej - wszystko staje się nie tylko domniemaniem, lecz pewnością. Polityka szefa rządu była ukierunkowana na jego osobistą karierę, nie na nieistotne (z jego punktu widzenia) sprawy krajowe. Stad niesamowite zadęcie przy celebrowaniu polskiej prezydencji w UE, stąd bezkrytyczne przyjmowanie nagród i odznaczeń - nawet imienia oczywistego wroga Polski (Rathenau), stad rola "zagończyków" wyprzedzających usłużnie politykę niemiecką, jaką przyjęli na siebie Donald Tusk i Radek Sikorski.

Pozostaje jeszcze kwestia przystąpienia do strefy EURO, o czym wypowiadali się wszyscy specjaliści (nawet Rostowski), ze w żadnym wypadku nie jest ku temu właściwy moment (o czym wiedza doskonale wszyscy - nie tylko specjaliści). Czy dla uzyskania brukselskiej synekury dla Tuska - wszyscy jego akolici zmienią zdanie i staną sie gorącymi zwolennikami natychmiastowego wejścia do strefy (niezależnie od jakichkolwiek warunków).

Do rozstrzygnięcia przez czytelników pozostawiam dylemat, czy w tym wypadku wszyscy z grupy trzymającej w Polsce władzę byliby pozbawieni twarzy, czy tylko rozumu?

Brak głosów

Komentarze

Dlaczego osobista kariera polityka stoi w sprzeczności z dobrym zarządzaniem?! Czyż nie powinna właśnie z niego wynikać?!

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#289708

Januszu, najpierw trzeba coś mieć, aby ewentualnie stracić. Ani u nich twarzy, ani rozumu. Mają jedynie szczątkowe ilości kory mózgowej i tylko po to, aby... trafić g... do sedesu, a nie na dywan.
Jest ewenementem na skalę światową, że J.W. Rostowski dostał nominację na ministra finansów z rąk Bronka od Komoruskich w czasie, kiedy jeszcze nie mógł się wylegitymować... polskim paszportem.

Pozdrawiam, Satyr

______________________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta" (ks.J.Popiełuszko)

#289474