Kartki z historii sowieckiej dezinformacji

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski

Dezinformacja, to według jednej z zachodnich definicji tworzenie i rozpowszechnianie wprowadzających w błąd lub fałszywych informacji w celu wyrządzenia szkody wizerunkowi kraju wybranego za cel. Inni zachodni eksperci uznaja, że dezinformacja to sfabrykowane świadectwa, taktyka oczerniania oraz sfabrykowane dokumenty wykorzystane do zdyskredytowania przeciwnika.

Dezinformacja należy do sfery walki służb specjalnych. Jest syntezą działań wywiadu i kontrwywiadu. Pierwszy zbiera informacje o przeciwniku i podsuwa dezinformację własną, drugi penetruje służbę wywiadowczą nieprzyjaciela sprawdzając, czy i w jakim zakresie dezinformacja została „połknięta” i przyjęta za pewnik. To z kolei umożliwia kontynuowanie operacji lub korygowanie kolejnych podsuwanych dezinformacji wytwarzających w sumie u przeciwnika fałszywy obraz rzeczywistości.

Ideałem działań dezinformacyjnych jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy przeciwnik szukając potwierdzenia podsuniętej mu informacji fałszywej uzyskuje je z drugiego źródła dezinformującego.
W Związku Sowieckim prowadzenie operacji dezinformacyjnych podniesiono do rangi doktryny w stosunkach międzynarodowych, co ułatwiał fakt, że pod kontrolą partii komunistycznej znajdowały się nie tylko instytucje państwowe i rządowe, ale również gospodarka, kultura oraz wszelkie formalne organizacje społeczne, w tym Cerkiew i inne związki wyznaniowe, media, stowarzyszenia, związki zawodowe, instytucje akademickie, organizacje młodzieżowe, itp. Słowem wszelkie emanacje życia społecznego. Wszystkie te ciała były wykorzystywane w realizacji celów polityki zagranicznej Kremla.
Główny cel polityki zagranicznej Moskwy, Lew Trocki formułował, jako zapobieżenie dalszym wojnom, drogą utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy – bazy wyjściowej do walki proletariatu o Stany Zjednoczone Świata. Włodzimierz Ilicz Lenin szedł dalej i za cel uznał „zwycięstwo władzy sowieckiej i dyktaturę proletariatu w skali światowej”. Josif Wissarionowicz Stalin nakreślił drogę do tego celu: „zamiast hasła Zjednoczonych Stanów Europy, hasło federacji oderwanych i odrywających się od systemu imperialistycznego republik radzieckich rozwiniętych państw i kolonii, walczących o światowy socjalizm ze światowym systemem kapitalistycznym”.

Mniej więcej od II wojny światowej zaczęto w Moskwie kamuflować głoszone wcześniej bez ogródek dążenie do „tryumfu komunizmu wzdłuż i wszerz całego świata”. Coraz częściej zaczęły się pojawiać sygnały układające się w strategiczną dezinformację prezentującą Związek Sowiecki, raczej jako „tradycyjne” mocarstwo imperialne o ambicjach określonych równowagą sił, niż jako totalitarną potęgę rewolucji komunistycznej o nieograniczonych zakusach terytorialnych. Rozwinięciem tej dezinformacji było późniejsze wmawianie, że na fundamentalne założenia polityki Kremla mają wpływ „twardogłowi” lub „umiarkowani”, ideolodzy lub pragmatycy, że wewnątrz komunistycznej partii ścierają się „gołębie” z „jastrzębiami”, stalinowcy z chruszczowowcami, albo zwolennicy odprężenia z militarystami. Tymczasem, ideologia nadal wyciskała swe piętno na polityce wewnętrznej i zagranicznej, gdyż inaczej być nie mogło. Sowiecka władza, jaka by ona nie była, musiała trzymać się ideologii z dwóch powodów. Po pierwsze, ideologia ją legitymizowała i pozwalała na ograniczanie wyzwań politycznych wewnątrz kraju, po drugie, ideologia stanowiła probierz, którym oceniano zgodność lub odchylenie od tak zwanej „linii partii”. W sumie ideologia stanowiła kluczowy element bezpieczeństwa i spójności sowieckiego systemu państwowego.

Ponieważ ideologia nakładała obowiązek niesienia pochodni komunizmu coraz dalej i dalej, a pragmatyzm wymuszał dyskrecję, kolejne kierownictwa sowieckie wykorzystywały wszelkie dostępne środki, w tym kłamstwo, podstęp, manipulację i fałszerstwo, które stały się standardowym orężem w walce informacyjnej o osiągnięcie przewagi nad przeciwnikiem, jaki by on nie był. Działania dezinformacyjne wchodziły w skład tak zwanych „środków aktywnych”, ustalanych lub aprobowanych przez Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, planowanych i koordynowanych przez Wydział Zagraniczny KC KPZR, a realizowanych przez Wydział Informacji Międzynarodowej KC oraz Służbę A Pierwszego Zarządu Głównego KGB (wywiad zagraniczny).

Według ocen CIA w Wydziale Zagranicznym KC KPZR w latach 1980-tych środkami aktywnymi zajmowało się 150-200 funkcjonariuszy partyjnych, a dodatkowych 25 pracowało na terenie Europy Zachodniej. W Służbie A pracowało w Moskwie oraz w rezydenturach KGB około 700 oficerów. Wydziałowi Informacji Międzynarodowej KC KPZR podlegały nie tylko sekcje informacyjne przy ambasadach ZSRR, ale również redakcje zagraniczne agencji prasowych TASS i Novosti, radia i telewizji oraz najważniejszych tytułów prasowych. O dezinformacyjnym potencjale TASS może świadczyć fakt, że w tym czasie jej serwis odbierało około 300 redakcji informacyjnych w 93 krajach, zaś 70-80 procent personelu placówek korespondenckich agencji stanowili oficerowie KGB i GRU. Agencja Novosti dysponowała porównywalnym potencjałem. W moskiewskiej centrali agencji pracowało około 50 oficerów Służby A, zaś z jej usług i z jej serwisu informacyjnego korzystało ponad 100 międzynarodowych i krajowych agencji prasowych, 120 wydawnictw, ponad 100 radiofonii i telewizji oraz przeszło 7000 gazet i czasopism. Novosti chwalily się w latach 1970-tych, że rozpowszechniają zagranicą ponad 2 miliony fotografii rocznie.

Do środków aktywnych zaliczano: fałszerstwa dokumentów, skryte wprowadzanie treści do przekazów medialnych, działania agentów wpływu, potajemne sposorowanie i sterowanie organizacjami międzynarodowymi oraz dyskretne kontrolowanie mediów.
Niektórzy specjaliści zachodni do środków aktywnych zaliczyli nawet oficjalną propagandę Moskwy, uznając, że przedstawiała tak silnie wypaczony obraz rzeczywistości, iż można ją uznać za dezinformację.

Całość obliczona była na kształtowanie poglądów kręgów opiniotwórczych: polityków, dziennikarzy, wpływowych biznesmanów, a także szerokiej opinii publicznej, której starano się podsuwać mniej lub bardziej zgrabne slogany zgodnie z zaleceniem Nikity Siergiejewicza Chruszczowa, pierwszego sekretarza KC KPZR, który uważał, że „chwytliwy slogan jest najpotężniejszym instrumentem politycznym”, czego, jak zapewniał, Zachód nie potrafi zrozumieć.

Premiera: Warszawska Gazeta sierpień 2013

Brak głosów

Komentarze

Paweł106 Cała technologia dezinformacji opisana w artykule ma zastosowanie również dzisiaj. Świetnie to widać jak mas media relacjonują protesty związków zawodowych. Według mediów w zasadzie nic się nie dzieje, protesty to zły pomysł,bo zwiększy się bezrobocie a w ogóle to nierobom pracować się nie chce. Tak samo przedstawiany jest PIS - nie chce się im głosować. Nie ma problemu. W wp.pl zaraz znajduje się autorytet, który wskazuje na rychłą porażkę protestu. Dodadzą trochę innych ciekawostek i już społeczeństwo jest urobione - nie ma chęci identyfikować się z przegranym związkiem zawodowym. Myślę, że dezinformacja w polskojęzycznych mediach coraz bardziej postępuje i wykorzystuje coraz lepsze sposoby. Dlatego trzeba wynajdywać nowe sposoby na samoobronę i na organizowanie się.

Pozdrawiam wszystkich którzy chcą jeszcze coś w naszej ojczyźnie naprawić.

Paweł106

#380305