Komunikat o błędzie

Notice: Undefined index: safe_value w similar_handler_argument_nid->query() (linia 310 z /var/www/niepoprawni2/sites/all/modules/similar/views/similar_handler_argument_nid.inc).

PRACA CZYNI WOLNYM...

Obrazek użytkownika fotoamator
Kraj

Dziś nie piszę o polityce , tylko o jej skutkach...

 

Cały teren jest ogrodzony wysokim ogrodzeniem. Większość ogrodzenia jest nowa, ze stalowej siatki o prostokątnych oczkach. Ale to czego nie widać od głównej ulicy jest już inne. Zamiast siatki betonowa ściana, a nad nią szereg kolczastych drutów na metalowych podporach, wywiniętych tak, by nikt nie mógł wyjść...

Teren jest olbrzymi. Lecz teraz, na wielu hektarach powierzchni, z rzadka tylko porozrzucane są budynki i hale. Nie to, co jeszcze kilkanaście lat temu, gdy cała powierzchnie stanowiły kilkupiętrowe zabudowania, w większości z czerwonej, klinkierowej cegły, między którymi biegły wewnętrzne, betonowe drogi i liczna sieć linii kolejowych. Drogi i linie kolejowe pozostały. Część z nich nie prowadzi już nigdzie, kończąc swój byt w zagajnikach młodych akacji, lub w hałdzie ziemi.

Nie ma również wielu bunkrów i podziemnych hal z olbrzymimi zbiornikami. Zostały wyrwane ziemi, aby nie pozostał żaden ślad. Pod pretekstem cięcia kosztów podatków od nieruchomości (choć koszty ich burzenia jeszcze długo nie będą porównywalne do kosztów podatków) zniszczono wszystko, co mogło przypominać pamięć najmniej chlubnych lat fabryki.

 

Codziennie przed siódmą rano sznur samochodów posłusznie ustawia się w kolejce przed główną bramą. Obok niego, czerwonym chodnikiem ciągną rowerzyści. Przemykają pomiędzy pieszymi i zeskakując z siodełek podchodzą do bramek z zamontowanymi czytnikami kart elektronicznych. Dane każdego pracownika przechowywane są w systemie. Nikt nie ma prawa wejść ani wyjść bez „odbicia” karty. Po przejściu przez bramkę z czytnikiem następuje kontrola zawartości toreb i plecaków. Ci którzy wjeżdżają samochodami posłusznie otwierają bagażniki swoich aut, choć zwykle ich kontrola przebiega pobieżnie. Ale cóż, oni są kierownikami, menadżerami, dyrektorami, technologami i specjalistami. Odnoszę wrażenie, że pracownicy fizyczni są traktowani w zgoła inny sposób. Ale może tylko mi się tak wydaje...

 

Po dojściu do swoich miejsc pracy, następuje codzienny rytuał przebierania w szatni. Miejsce cywilnych ubrań zastępują uniformy robocze. Spodnie ogrodniczki, podkoszulek, koszula flanelowa w kratkę, na to krótka kurtka bez kieszeni, kask z goglami na głowę i maska przeciwgazowa spakowana w plastikową torebkę, przytroczoną do parcianego paska, który zapina się w pasie. I na koniec mocne, sznurowane buty robocze na grubej podeszwie.

 

Lecz w fabryce nie każdy ubrany jest tak samo. Większość chodzi w niebieskich uniformach. Ale niektóre spółki dla odróżnienia noszą inne kolory – ciemnozielony, krwistoczerwony, błękitny. Różne są również kolory kasków. Dyrekcja i większość pracowników tzw „umysłowych” nosi kaski białe. Mistrzowie produkcji noszą kaski zielone, ratownicy pomarańczowe, a większość „robotniczego pospólstwa” kaski niebieskie.

Nie wiem dlaczego tak jest, bo przecież każdy pracownik ma naszyte na uniformie emblematy – z przodu, ze swoim nazwiskiem, a na plecach wielkie logo spółki – tak jakby mógł „reprezentować” firmę „na zewnątrz” , choć przecież wiadomo, że przez całą zmianę nie wolno mu opuścić swojego stanowiska pracy, a jego logo oglądać będą co najwyżej koledzy.

Ale logo jest. Wielka pomarańczowa, prostokątna plama na plecach i niebieski kask, świadczą o tym że jest to aparatowy – najniższy stopień w fabrycznej hierarchii, który zobowiązany jest do przestrzegania regulaminów, nakazów i zakazów pod rygorem natychmiastowego zwolnienia z pracy z przyczyn dotyczących pracownika. Zapalisz, bracie, papierosa pod chmurką – wylatujesz dyscyplinarnie. Nie założysz niebieskiego uniformu – Behapowiec złoży wniosek o ukaranie – choć i tak wiadomo, że jak z walniętej uszczelki strzeli w ciebie strumień kwasu siarkowego albo ługu sodowego, to niewiele ci to niebieskie ubranko pomoże.

 

 „Robole” mają jednak niewiele do powiedzenia. Gdy robią sobie krótką przerwę na papierosa, oczywiście w pomieszczeniach do tego przeznaczonych, czyli takich, gdzie nie ma kamer ani mikrofonów, a na drzwiach wisi tablica „Pomieszczenie palarni”, pozwalają sobie na krótkie rozmowy. Rozmawiają głównie o pieniądzach. Gdy się zarabia 1400-1500 zł na rękę, to najczęściej nie rozmawia się o niczym innym jak tylko o tym, czy będą podwyżki, albo premia. Rozmawia się też o zmianie pracy, o przełożonych, którzy wydają bezsensowne polecenia, albo o możliwości dorobienia w nadgodzinach, by do marnej pensji dołożyć jeszcze na koniec miesiąca dodatkowe 50 czy 100 złotych.

Palić muszą krótko, bo ich wyjście jest monitorowane i jeśli wychodzić będą za często, ktoś stojący wyżej w hierarchii obejrzy potem nagranie z kamer i wezwie delikwenta „na dywanik”

 

Kontrole są częste. A to Behapowiec robi objazd po fabryce, wyłapując niepokornych, którzy chodzą bez „mundurka” albo niebieskiego kasku, albo nalot robią strażnicy, pojawiając się najczęściej w nocy, albo nad ranem, by „przedmuchać” płuca całej brygadzie za pomocą alkomatu , a przy okazji zrobić kipisz w szafkach ubraniowych w poszukiwaniu ukrytego alkoholu. Ot, dzień jak co dzień...

 

Po pracy brygady ciągną sznurem przez fabrykę, a sznury takie z różnych stron kierują się w stronę głównej bramy, gdzie już czekają na nich strażnicy i bramki, na których „odbijany” jest czas jaki spędzili na produkcji i pomnażaniu niemieckiego kapitału.

 

A fabryka ta dawniej nazywała się Anorgana i była filią niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Zaopatrywała wszystkie niemieckie obozy koncentracyjne w Cyklon B. Po wojnie Rosjanie produkowali w niej Sarin.

 

 

Brak głosów

Komentarze

Ciekawe opowiadanie. Kiedyś każdy pracował i było go stać na wszystko. Teraz polowa Polaków nie pracuje a polowa za granica. Praca w Polsce staje się rarytasem.

Coraz więcej ludzi bardzo mile wspomina stare dobre czasy, kiedy to praca była. A teraz ? Teraz jest cenzura,inwigilacja,brak pracy, bieda smród i ubóstwo- a polowa Polaków jest zmuszona żyć na obczyźnie.

Każdego dnia ktoś wyjeżdża za granice, każdego dnia ktoś przegląda darmowe ogłoszenia praca

 

Młodzi nie maja przyszłości w Polsce. Brak pracy to stres choroby. Gdzie ta przyszłość dla Polaków? Ponad 20 lat KOMUNY nie ma a bydlaki dalej na komunę zwalają ! To komuna sprzedała zakłady , fabryki i zadłużyła Polskę? Kurwa mac ! Wojna jest potrzebna w Polsce !!!! Kazdy kto okradł chociaż raz Polskę będzie się smażył w piekle, tak nam dopomóż Bóg !!!!

Vote up!
0
Vote down!
0
#241813