Fundamenty upadku naszej cywilizacji - Fundament pierwszy

Obrazek użytkownika Jacyl
Idee

Zastanawiamy się i dyskutujemy często nad złą kondycją naszego społeczeństwa. Omawiamy skutki takiego stanu rzeczy nie szukając źródeł tej degrengolady cywilizacyjnej. Wiem, że to co tutaj będę opisywał jest moim przemyśleniem nad podwalinami które są przyczyną upadku Cywilizacji Łacińskiej.
W cyklu tym na pewno nie poruszę wszystkich możliwych wariantów i przyczyn ale mam nadzieję że w ten sposób zapoczątkuję coś co da nam pełny obraz przyczyn upadku naszej cywilizacji.
We wcześniejszych wpisach np. http://www.niepoprawni.pl/blog/365/cywilizacje-1 (początek cyklu) przedstawiono różnicę między różnymi cywilizacjami więc nie widzę potrzeby powtarzania tych samych tez i stwierdzeń.
Jednym z podstawowych fundamentów każdej zdrowej cywilizacji czy też społeczeństwa jest rodzina. W dzisiejszym wpisie chciałbym trochę bliżej omówić sprawę związaną z trwałością związków małżeńskich a ich upadkiem (rozwody). Wiem, że dla nas dzisiaj rozwód jest rzeczą częstą i „normalną” w społeczeństwie (sąsiedzi, znajomi, ktoś w rodzinie). Ale mało kto zastanawia się nad tym że jeszcze nie tak dawno bo przed II Wojną Światową były to rzeczy nieczęste i piętnowane wśród społeczeństwa. Ten fakt został nam po prostu wyprany ze świadomości (jak pewno wiele innych ale to mam nadzieję zostanie poruszone w kolejnych odsłonach „fundamentów” cywilizacji które zostały zniszczone). Biorąc pod uwagę, że wróg którego działaniem ma być całkowite zniszczenie Cywilizacji Łacińskiej działa od dłuższego czasu to nie ma się czemu dziwić, że kolejnym etapem, po przyjęciu przez społeczeństwo jako normę rozwodów stała się legalizacja homoseksualistów, aborcja czy też eutanazja.
Ale wracając do sedna dzisiejszego tematu, to bardzo pomocna przy pisaniu tego tekstu okazała się dla mnie książka ks. Stanisława Podoleńskiego „Rozwód a zdrowie Narodu. Studium moralno- społeczne” (Kraków, 1926r.)
Dzisiaj patrzymy na rozwody przez pryzmat osób dla których jest to „jedyna, możliwa” droga ratunku w związkach które całkowicie się nie układają i rozwód jest dla nas w takich wypadkach czymś pożądanym. Zapomnieliśmy o takich instytucjach jak separacja a także zgubiliśmy gdzieś dalsze konsekwencje zgody na rozwody, w szczególności tych które wpływają na rozluźnienie zasad i upadek wartości w społeczeństwie. To właśnie rozwód powoduje rozbicie i zanik więzi wewnątrzrodzinnych a przez to zanik w społeczeństwie takich uczuć jak patriotyzm, poświęcenie, umiłowanie „ziemi przodków”. Rozwód widzimy tylko przez pryzmat tych dwojga dorosłych a nie widzimy tej całości. Bardzo obrazowo można to opisać podając przykład z książki „ojca” ekonomii Adama Smitha „Bogactwo Narodów’ w której to została zbita szyba witrynowa w sklepie mięsnym. Większość ludzi w takim wypadku stwierdzi, że dzięki takiemu wypadkowi szklarz, huta szkła ma pracę ale ta sama większość nie zastanowi się, że przez ten wypadek właściciel sklepu nie kupi np. wycieczki dla całej rodziny, nie wyśle dziecka na kurs językowy, nie kupi czegoś służącego podniesieniu standardu lokalu itp. Tak samo jest z rozwodem, widzimy tylko to co jest widoczne gołym okiem. Nie zastanawiamy się nad dalszymi i głębszymi konsekwencjami.
Mam nadzieję, że poniższe tezy przedstawione poniżej pozwolą Wam, choć częściowo zrozumieć dlaczego rozwód jest jednym z elementów niszczących Cywilizację Łacińską.
Zrywanie związku małżeńskiego znane było już w Kodeksie Hamurabiego, ale biorąc pod uwagę, że Cywilizacja Łacińska ma swoje korzenie w Rzymie chciałbym przypomnieć zasady prawa rzymskiego w tej kwestii. Definicja małżeństwa z tego okresu brzmiała „Małżeństwo jest to związek mężczyzny i kobiety, wspólność życia we wszystkim, korzystanie wzajemne z przysługujących praw boskich i ludzkich” (Dig. XXII.2.i). Równolegle istniało prawo rozwodowe, które przez początkowy okres istnienia Rzymu (około 500 lat) w praktyce nie było używane. Gdy zaczął spadać poziom moralny rozwody stały się sposobem na zarobek aż doszło do tego, że wierność małżeńską uznano za „niemoralną” i nic nie znaczącą (Cod. 8.39.1.2.). W Rzymie zaczęto bać się dzieci i trudów ich wychowania. Już za Augusta kto miał więcej dzieci tracił dobre imię wśród sąsiadów (porównaj z dzisiejszym naśmiewaniem się z rodzin wielodzietnych). Możliwość łatwego rozwodu doprowadziła do upadku wartości i do zniewieścienia społeczeństwa a w konsekwencji do upadku Cesarstwa Rzymskiego.
Przejdźmy teraz do czasów współczesnych a zacznijmy od Francji. W dniu 23.08.1792r. Zgromadzenie Narodowe uchwaliło „Deklarację praw człowieka i obywatela” a 20.09.1792r. (a więc w niecały miesiąc później) ustawę o stanie cywilnym obywateli w tym nowy Kodeks małżeński. W nowym Kodeksie dopuszczono do rozwodów nawet poprzez zgłoszenie przez jedną ze stron przed sądem że nie zgadza się z małżonkiem pod względem charakteru. Doprowadziło to do tego że w 1793r. liczba rozwodów była równa liczbie nowo zawartych małżeństw. W dniu 08.03.1816r. Zgromadzenie Narodowe przerażone efektami ilości rozwodów i ich wpływu na kondycję moralną społeczeństwa zniosło całkowicie prawo rozwodowe, które zostało przywrócone dopiero w dniu 27.07.1884r. (ale już w bardziej zaostrzonej formie).
Jednym z argumentów piewców wprowadzenia prawa rozwodowego w całej Europie było mówienie, że ilość rozwodów z biegiem lat spadnie i będzie ich mniej niż separacji. Fakty we wszystkich krajach niestety temu przeczyły od samego początku.
We wszystkich krajach zarówno zwolennicy jaki i przeciwnicy rozwodów zdawali bowiem sobie sprawę, że zbytni wzrost rozwodów doprowadzić może do sytuacji ze starożytnego Rzymu (A. Naquet, Aleksander Dumas syn). Istniejące bowiem prawo rozwodowe doprowadziło do tego, że mąż i żona woleli (i wolą często) myśleć o sobie niż o dzieciach, które mogą w takiej sytuacji stanowić tylko ciężar przy zawieraniu nowych związków.
Rozwód wpływa także na liczbę urodzeń co powoduje dzisiaj wyludnienie Europy z jej rdzennych mieszkańców. Do takich wniosków doszedł już w latach 20-tych Congres national de la natalite (Narodowy Kongres w sprawie urodzeń). Dzisiaj, tak jak w schyłkowym okresie Cesarstwa Rzymskiego, wiele osób lęka się mieć dzieci, unika ich, lekceważy, nienawidzi, znęca się, morduje z zimną krwią (aborcja).
Możliwość rozwodów wpływa także w sporej mierze na rozwój pornografii, rozwiązłości seksualnej. Bo jeżeli znosi się bariery etyczne i moralne polegające na nierozerwalności małżeństwa, to co stanie na przeszkodzie do „zaliczania” kolejnych kobiet/mężczyzn. Nic. Z biegiem czasu, gdy rozkosze seksualne z płcią odmienną stają się „monotonne” zaczyna się szukać odmienności w seksie tj. seks z tą samą płcią, z dziećmi lub zwierzętami.
Tak więc u podstaw wprowadzenia rozwodów nie stała wcale „walka o dobro rodziny” ale walka o możliwość „zaliczania” kolejnych partnerów. Rozwód nie poprzestaje na burzeniu małżeństwa i rodziny ale powoli podcina powagę do prawa i praworządności. Ucząc się omijać przepisy prawa małżeńskiego i widząc, że w tym pomaga samo Państwo ludzie tracą poszanowanie dla autorytetu prawa w ogóle co w perspektywie lat prowadzi do bardzo dużego osłabienia więzi między ludzkich w danym społeczeństwie a w konsekwencji prowadzi do „zniewieścienia” danego Narodu i do podzielenia losów Cesarstwa Rzymskiego.
Wiem, że ten temat poruszyłem bardzo powierzchownie ale ze względu na rozmiary jakie musiałby mieć tekst aby opisać to zjawisko bardziej szczegółowo zmuszony byłem tylko zasygnalizowania i wskazania kierunku myślenia tych którzy byli „ojcami” rozwodów i określić w zarysie skutki tego procederu.
Proces upadku moralności w społeczeństwie jest bardzo powolny ale trwa już ponad 100 lat i to właśnie my żyjemy w czasach w których od naszych wyborów zależeć będzie czy nasza cywilizacja stoczy się w niebyt i przestanie istnieć czy też będzie na tyle silna aby odbić się od dna i zacząć przywracać właściwy porządek rzeczy tj. zakazać pornografii, rozwodów, czy będziemy w stanie zachować czystość przedmałżeńską i małżeńską, uznamy homoseksualizm za objaw dewiacji i zboczenie. Wiem, że jest to praca na pokolenia ale jeżeli nie zaczniemy dzisiaj to jutra dla naszej cywilizacji także nie będzie i z góry musimy sobie powiedzieć, że godzimy się na to aby nasze dzieci i wnuki żyły jako „niewolnicy” panów wywodzących się kręgów pozostałych cywilizacji.
Na koniec zacytuję „ojca” rozwodów jako prawa A. Naquet’a „Mając do wyboru, albo nic w ogóle nie uzyskać, albo uzyskać ustawę wprawdzie nie wystarczającą, ale która by przecież zapoczątkowała wprowadzenie zasady rozwodu do naszego kodeksu, która to zasada musiałaby później z konieczności zostać udoskonalona i małżeństwo jako instytucja w ogóle zniesiona, oświadczyłem się za tą drugą ewentualnością; ot i wszystko. Dla dalszego rozwoju mojego dzieła wyzyskałem przede wszystkim przyjście duchów wolnomyślnych, któreby zreformowały moją reformę”. (Paryż, 1901r.)

Brak głosów

Komentarze

Bardzo ciekawy wpis..
Pozdrawiam Akiko

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#38028

... żadnej "cywilizacji łacińskiej" - Koneczny to cienias!

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
Liberalizm to lewactwo sklepikarzy (i alibi aferzystów).

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

]]>http://bez-owijania.blogspot.com/]]> - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#38132