...rzecz o polskości, ciąg dalszy...

Obrazek użytkownika eska
Kraj

Napisałam niedawno notkę, która wzbudziła spore zainteresowanie. Pomyślałam sobie, że dobrze by było rzecz rozwinąć. Przypominam, że główna teza tamtej notki brzmi > „dla większości ludzi w Polsce ta tradycyjna polskość to terra incognita”.

Red. Gadowski  słusznie zauważył, że mój opis jest uproszczony. To prawda i miał taki być z założenia – bowiem nie o szczegóły tu chodzi ani o ważenie proporcji, tylko o pewną prawidłowość.

Od lat toczę spór dotyczący opisywania rzeczywistości (wszak pracuję na uczelni). Uważam (za Levinasem), że zagłębiając się coraz bardziej w analizy poszczególnych zjawisk tracimy z oczu całość. Czasem warto pokusić się o ryzykowną nawet syntezę, żeby otworzyć nowe pole do badań. Tyle o warsztacie, a teraz do „ad remu”.

Bez względu na to , na ile i jakich badań się powołamy, konkluzja zawsze będzie ta sama – nasze społeczeństwo jest w większości post-wiejskie, a jego elity w większości są progeniturą elit wytworzonych przez komunizm. I to jest fakt.

Zmiana, która się dokonała, jest zmianą zasadniczą, bowiem do II wojny światowej kultura codzienna w Polsce była oparta na wzorze post-szlacheckim/ziemiańskim/inteligenckim. Oczywiście, ta kultura ulegała wielu przekształceniom, ale była w tym ciągłość i była ona celem aspiracji różnych warstw społecznych.

Ten stan rzeczy zanikł powoli w PRL-u wraz z odejściem ludzi z tamtej epoki. Paradoksalnie, Solidarność nawiązująca do tamtej tradycji była jednocześnie jej końcem. Przypomnijmy, że siłę Solidarności tworzyli robotnicy, ludzie zazwyczaj prości i słabo wykształceni. To oni stali się pozytywną elitą PRL-u, która przeciwstawiła się elicie „negatywnej”, czyli komunistycznej. Starczyło sił i umiejętności na walkę o wolność, niestety, nie starczyło na zbudowanie nowego etosu. Prawo do niego zostało zawłaszczone przez jedno środowisko.

Ten właśnie „etos” - wg wzorów Agory i Unii Wolności - stał się na długo jedynym obowiązującym w wolnej Polsce. Niestety, jest to wzór zgubny dla poczucia tożsamości i tworzenia się więzi społecznych, bowiem wyklucza ciągłość tradycji, zarówno tej post-szlacheckiej, jak i wiejskiej. Ta ostatnia nie zatrzymała się bowiem na pańszczyźnie, jak by chcieli niektórzy. Zawiera w sobie zarówno elementy tradycji wolnych, bogatych kmieci z czasów jagiellońskich, jak i tradycje ruchów spółdzielczych, uniwersytetów ludowych, a także dorobek wielu znakomitych postaci życia naukowego i publicznego z rodowodem stricte chłopskim. Ta część naszej wspólnej historii też została odesłana do lamusa.

W zamian od dwudziestu lat buduje się nową tradycję homogenicznego społeczeństwa bez korzeni, pracowicie zacierając całą różnorodność przeszłości, ba – wytaczając najcięższe armaty przeciwko tym, którzy tę zasadę podważają. Modelem jest Nowy Polak – Europejczyk, cokolwiek to znaczy.

Mieszkam od jakiegoś czasu na śląskiej wsi. Miejscowa tradycja z powodów rodzinnych jest mi zupełnie obca. A przecież obserwuję z najwyższym szacunkiem, jak dużą wagę przywiązują do niej moi sąsiedzi – we wszystkich momentach życia. Dotyczy to wszystkich pokoleń, bez względu na wykształcenie. Oczywiście, zawsze są „czarne owce”, ale mówię tu o większości.

Historia Śląska jest zupełnie odmienna od historii Polski > tradycja miejscowa kształtowała się przez wieki jako tarcza przeciwko wynarodowieniu i zniewoleniu. Paradoksalnie to, co dziś przywołuje Gorzelik jako argument na istnienie „narodu śląskiego”, powinno być raczej wzorem, jak tworzyć tożsamość w oparciu o wzorce niższych niegdyś warstw społecznych.

Regionalizm nie musi prowadzić do podziałów, wręcz odwrotnie – mógłby się stać bazą do tworzenia silnego poczucia więzi narodowych. Takie działania były podejmowane już w dwudziestoleciu międzywojennym, były również kontynuowane w PRL-u nieco obok oficjalnego obiegu. Niestety, wszystko to „wyrzucono do kosza” po 89-tym, zamiast szukania cech wspólnych buduje się obcość i wzajemną wrogość.

Tworzenie Nowego Człowieka zakładają wszelkie totalitaryzmy. Homogeniczność była celem zarówno faszystów jaki komunistów. Pamiętajcie o tym, Młodzi Wykształceni z Dużych Miast, wy, którzy wstydzicie się własnych dziadków czy rodziców.

Brak głosów

Komentarze

Cóż odmiennego, narodowego jest w regionaliźmie Śląska, innego niż w innych regionach kraju??? Czyż nie jest to, to sam co w tradycjach lowickich, podhalańskich czy beskidzkich??? Próba, identyfikacji się kogoś naplywowego, bez wzorca kulturowego, pozbawionego tegoż wzorca, przez wędrówkę ludów, identyfikacja z tybylcami jest falszywa, podszyta brakiem tożsamości narodowych??? Narody skladaja się z regionów, uksztaltowanych wedlug miejsca zamieszkania i możliwości przeżycia, ale to nie przeszkadza nadal być narodem. Szukanie sztucznycjh podzialów, jest wlaśnie nadinterpretacją, niezrozumienia zwyczajnych, normalnych, naturalnych zachowań i szukania w nich inności w celach, precyzyjnie określonych przez JK??? Pzdr.

#161604

Śląsk pozostawał poza Polską 700 lat - jego tożsamość jest zbudowana na obronie przeciwko wynarodowieniu. To jest POZYTYWNE.
I nie rozumiem, o co chodzi z tym napływowym, pozbawionym wzorca poprzez wędrówkę ludów. Ja się urodziłam na Śląsku, ale rodzina jest ze Wschodu - kompletnie inne obyczaje i bardzo silny wzorzec.
Może dlatego żyję w przyjaźni ze Ślązakami, że mamy wzorce, i oni, i ja.
Czasem warto czytać uważnie, zamiast doszukiwać się czegoś, czego w notce nie ma.

Pozdrawiam

eska

#161624