No i q... po Noblu

Obrazek użytkownika Jinks
Kraj
Dzień żałoby w polskiej polityce, bo chyba głowie MSZ-u Nobla zabiorą.
Z taką precyzją i z takim politycznym kunsztem przygotowany plan wcielenia w życie radkowego porozumienia poszedł w p...- jak to mawiał Siara.
Pan minister groził Ukraińcom, że jeżeli nie podpiszą porozumienia to “wszyscy będą martwi”.
Ukraińcy wystraszywszy się specjalisty od dożynania watah, wzięli sobie do serc pogróżki i przystali na podpisanie porozumienia przywiezionego z brukselskich biurek.
Gloria w jakiej powrócił z Ukrainy nasz minister, nie ma sobie równych w historii wszystkich ministrów spraw zagranicznych współczesnego i nie tylko współczesnego świata.
“Nobel dla Radka” - tak oto skwitowano “sukces” Radosława.
Minęło kilka dni, a tu co się wyprawia?
Podpisanie owego porozumienia skutkuje tym, iż Rosjanie chcą powybijać Ukraińców, pomimo tego, iż obietnice unijnych ministrów gwarantowały zgoła coś innego.
Tyle słowem rezolutności naszych urzędników z MSZ-u.
Pora na wyższe szczeble.
 
Wielu z nas pamięta reakcje samej PO i jej akolitów, podczas kiedy politycy PiS udali się na Ukrainę wspierać Majdanowców.
Szyderstwom i drwinom nie było granic, a co wówczas mówił J. Kaczyński?
Mówił, że władze naszego państwa wszelkimi środkami powinny interweniować w sprawie Ukrainy. Mówił, że premier i prezydent powinni dzwonić gdzie się tylko da i próbować wyegzekwować na światowych politykach stanowczy sprzeciw w stosunku do poczynań Rosji.
Ogłupił w ten sposób nie tylko pana premiera, którego brukselsko - jankeska narracja wcale mnie nie dziwi, ale udało się także ogłupić pana prezydenta, który zgłupiał do tego stopnia, że już nie wie komu służy i zaczął wskazywać na prawdziwe oblicze Rosji; ostrożnie i umiarkowanie, ale wyraźnie.
 
Działania J. Kaczyńskiego w kwestii Ukrainy były od samego początku uzasadnione i godne rasowego polityka.
Równolegle do rozwijającej się sytuacji u naszych sąsiadów, słupki PiS rosły i rosną dalej, podczas gdy PO leci niemiłosiernie na ryj.
Kaczyński zachował się jak na polityka przystało i w swoich poczynaniach cechuje się nie tylko polityczną intuicją, ale także stanowczością i konsekwencją.
Panowie premier i prezydent chyba pozazdrościli Kaczyńskiemu wizerunku polityka i zaczęli oni śpiewać na podobną modłę, ale nieco inaczej.
Na czym polega inność?
Oglądając wystąpienia premiera i prezydenta w związku z sytuacją na Ukrainie, widziałem dwóch małych, wystraszonych karzełków, trzęsących się jak galareta.
I teraz zastanawia mnie, czego konsekwencją jest zmiana w postawie obu panów, którzy jednak ośmielili się pogrozić paluszkiem Putinowi.
Pomimo tego, iż ich grożenie nic nie znaczy, to jednak pan Putin doskonale sobie owe zapamięta i w odpowiedniej chwili sobie o nich przypomni.
Co wówczas?
A na przykład to, że w jakiejś lokalnej rosyjskiej gazecie ukaże się “niewinna” wzmianka  o tym, że ta brzoza, to jednak nie była tą brzozą i że pani Anodina to się pomyliła, a odpowiedzialnych za to, co wydarzyło się na podsmoleńskim lotnisku należy szukać w Warszawie.
Putin ma opracowanych kilka wariantów na wiadomą “katastrofę”, a wszystkie one prowadzą do Warszawy.
No i jakich reakcji można się spodziewać w obliczu ukazania się takiego “niewinnego” artykuliku?
Ja tego nie wiem, ale zapewne wie to pan premier i wie pan prezydent, bo obaj robią w gacie, że aż miło.
 
Reasumując, napiszę, że obaj panowie piastujący dwa główne urzędy w naszym kraju, wpadli w pułapkę, którą sami na siebie zastawili - uwierzyli w to, że są politykami.
Wydaje mi się, że w stosunku do Putina przekroczyli oni pewną granicę, za którą wyciągane są konsekwencje i chyba nie uchronią ich przed nimi brukselsko - merkelowskie "gwarancje".
 
4
Twoja ocena: Brak Średnia: 3.7 (17 głosów)

Komentarze

Moim zdaniem mniej lub bardziej swiadomie Sikorski mogl miec racje. Powiedzial "Podpiszcie albo wszyscy bedziecie martwi". To zas czego nie powiedzial mogloby brzmiec "a wraz z wami cala reszta ludzkosci". Ale nawet jezeli konflikt pozostanie lokalny to jakie perspektywy maja Ukraincy? Ukraina juz bankrutuje, a co dopiero po zadluzeniu w MFW. Za pare lat bedzie gozej niz teraz w Polsce (tak moze byc jeszcze gorzej) i znow zamieszki. Ostatecznie albo Unia ich spacyfikuje albo na kolanach wroca do Rosji jak to juz robili i jak myslicie jak za to zaplaca? Tak wiec ....Sikorski mogl mowic prawde. 

Vote up!
9
Vote down!
-15

Storm

#419098

Nomen omen rację miał, ale nie w tym rzecz. 

Jednym z podstawowych punktów wiadomego porozumienia było dotrwanie Janukowycza na prezydenckim stołku do grudnia. Janukowycza po tym jak zniknął, odwołano i rozesłano za nim międzynarodowy list gończy. Nikt do tej pory nie sprecyzował gdzie był Janukowycz i co robił przez kilka dni po "abdykacji".

Moim skromnym zdaniem, to on po prostu uciekł z kraju z walizkami dolarów i chciał się gdzies zadekować.

Pewnego dnia można było śledzić na googlowskich mapach samolot oznaczony swoim symbolem, który wystartował z Kijowa. Pierwotnie kierował się na Dubaj. Po kilku kręgach zatoczonych nad Dubajem, zmienił kurs po to, ażeby ostatecznie wylądować w Omanie.Tu ślad po Janukowyczu powinien się urwać i przez kilka dni mieliśmy tylko kilka sprzecznych informacji na temat miejsca pobytu Janukowycza. Mógł on skutecznie schować się przed Ukraińcami, przed listem gończym, ale nie mógł sie schpować przed Putinem, a wiedzieć trzeba, ze Putinowi Janukowycz jest potrzebny. Sam Janukowycz przy wtórowaniu Putina mówi, że jest nadal prezydentem Ukrainy i ma rację, bowiem wg ukraińskiego prawa nie wystarczy odwołanie tylko przez Radę Najwyższą. Musi prezydenta odwołać jeszcze jakaś inna instytucja, której określenia w tej chwili nie pamiętam i na końcu Sąd Najwyższy.

Czy to zostało dopełnione? Nic o tym nie słyszałem, ale wydaje mi się, że nie i ktoś celowo pozostawił furtke, którą Janukowycz będzie mógł wrócić na urząd.

 

W tym wszystkim Sikorski był jedynie kurierem pani Ashton, takim chłopcem na posyłki znaczy się, który na Ukrainie skompromitował siebie i Polskę.

Jako polityk powinien był powstrzymać sie od wszelkich głupich komentarzy, tym bardziej, że sytuacja była poważna i napięta do granic możliwości.

Jemu się wydawało, że zrobił swoje i że bezbłędnie wykonał zadanie unijnych przygłupów, a tak nie było, bo zniknął Janukowycz i pojawił sie list gończy. Nisi mądrzy politycy to zbagatelizowali, dowodem czego niech będą gratulacje polskiego prezydenta dla nowo wybranego prezydenta na Ukrainie. 

Otóż trzeba było siedzieć cicho i milczeć. Milczeć i czekać na rozwój sytuacji, a przede wszystkim należało się upewnić, czy Janukowycz faktycznie przestał być prezydentem.

Co innego postawa J. Kaczyńskiego, który mógł sobie pozwolić na zdecydowaną postawę wobec Rosji, podczas gdy świat podziwiał jeszcze sportowców w Soczi. Ten człowiek nie ma nic do stracenia po tym jak zabito mu rodzinę i w istocie, cechuje się on znakomitą postawą wobec Rosji, gdyż doskonale zdaje on sobie sprawę z faktu kim tak naprawdę jest Putin i Rosja. 

Wydaje mi sie, że wie on także, iż z faktu kim rzeczywiście jest Putin, nie zdają sobie sprawy inni nasi "politycy", co bezlitośnie wykorzystał (i słusznie) wciągając ich w swoją narrację, którą dzisiaj już przemawia cały swiat. 

Dopiero w przyszłym tygodniu Polska powinna zająć oficjalne stanowisko na szczeblu rządu i urzędu prezydenta w kwesti Rosji, a tak nasi trefnisie mieniący się "politykami" weszli na minę, skutkiem czego mogą być bardzo poważne konsekwencje.

Taka jest moja opinia na ten temat.

 

Pozdrawiam!

Vote up!
5
Vote down!
-4
#419103