Ekwilibrystyka sondażowa. Syndrom krótkiej kołdry.

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Co do faktu, że wiarygodność publikowanych sondaży jest żadna, nie trzeba chyba tu nikogo przekonywać. Publikowanie "wyników badań" opinii publicznej spełnia całkowicie inne zadanie, pełni rolę środka propagandowo-agitacyjnego. Stąd ferajna Tuska próbowała zakazać bilbordów. Publikowanie "wyniku sondażu" w zaprzyjaźnionych mediach jest dużo tańsze i skuteczniejsze niż plakatowanie całych miejscowości. Zwłaszcza, że wcale nie trzeba przeprowadzać owych badań, bo do opublikowania potrzebne są wyniki a nie badania. Te ostatnie trzeba stworzyć tak aby oddziaływały zgodnie z założeniami publikującego. Jak zatem to działa?

Od początku kampanii nieustannie byliśmy bombardowani "wynikami sondażowymi" jakoby Platforma nie miała z kim przegrać i ma wielkie szanse, graniczące z pewnością na samodzielne rządy w kolejnej kadencji. Do tego jeszcze promowany był PJN jako odciąganie elektoratu od PIS. Takie wmawianie sukcesu Platformie nie poprawiło jej notowań, mało tego musiało zdemobilizować jej elektorat.

Potwierdzeniem tej tezy, jest fakt, że w pewnym momencie pokazano nam "sondaże", w których Prawo i Sprawiedliwość zrównało się z Platformą. Było to potrzebne do spotęgowania atmosfery zagrożenia pod humorystycznym już hasłem: "Jak PIS dojdzie do władzy..." A przy tym zniknęło z notowań PJN.

Jednocześnie "sondaże" pokazały niesamowity wzrost poparcia dla osobnika na "P". Żeby rachunek w miarę się zgadzał, trzeba było komuś "zabrać" owo poparcie. PO już oddało na zrównanie z PIS, PSL miało tyle co kot napłakał, PJN podobnie. Trzeba zatem było zabrać SLD. I tym posunięciem, w moim przekonaniu strzelił sobie Tusk w kolano. Prawdopodobnie liczono na przyciągnięcie dużej rzeszy niezdecydowanych. Tylko jak komuś się wmówiło, ze polityka do ohydztwo, a życie jest łatwe lekkie i przyjemne, to nie powinno się oczekiwać że ten ktoś pójdzie na wybory.

Taką sytuacja utrzymywała się do wczoraj. Śmiem twierdzić, że najbardziej ucierpiał na tym Napieralski. I z pewnością nie z powodu przejęcia elektoratu przez osobnika na "P". Tenże osobnik jest zagrożeniem dla kraju, ale jeszcze w powijakach. Pręży gumowe muskuły i wielu się na to nabiera. Nawet Jacek Kwieciński w dzisiejszym numerze "Gazety Polskiej". Na ten moment osobnik na "P" jest atrapą. Wymieniony Napieralski ucierpiał na skutek marginalizacji "sondażowej" na rzecz Platformy. Dla przykładu w okręgu podwarszawskim (Warszawa II) "jedynka" SLD Katarzyna Piekarska rywalizuje z "dwójką" PO Dariuszem Rosatim. W przypadku słabych notowań partii Napieralskiego elektorat lewicowy zagłosuje na ludzi SLD na liście PO. Do tego perspektywa osobnika na "P" w sejmie powodowała odpływ umiarkowanego elektoratu Tuska. W efekcie PO zyskiwała kosztem SLD a traciła na rzecz PIS. W rachunku globalnym Tusk tracił. Ponadto wysokie notowanie osobnika na "P", któremu przypisano blisko 10% poparcia mobilizowało elektorat Prawa i Sprawiedliwości.

Tak było do wczoraj. Wczorajsze "Wiadomości" w TVP 1 puściły materiał, który postawił w bardzo niekorzystnym świetle osobnika na "P", a właściwie częściowo obnażył jego rzeczywisty wizerunek. Pamiętajmy, że wcześniej już pojawiły się tego typu doniesienia w prasie mainstreamowej. Dziś mamy ciąg dalszy tego "przeorientowania".
http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/sondaz-sld-wraca-na-podium-palikot-traci,1,4870751,aktualnosc.html
SLD wraca do gry, osobnik na "P" traci, a PO ma bezpieczną przewagę nad Prawem i Sprawiedliwością. Tusk odcina się po raz kolejny od osobnika na "P" a nam każą w to wszystko wierzyć.

Zatem jest widoczny ewidentny syndrom krótkiej kołdry. Żeby komuś dodać innemu trzeba zabrać. A od tego nie przybywa w rachunku ogólnym nic. Stąd panika "magistra redaktora" i jemu podobnych. Jestem przekonany, że wytężona praca z naszej strony w tych ostatnich dniach kampanii wystarczy, aby tej kołdry nie starczyło dla Tuska i jego ferajny.

Brak głosów

Komentarze

Panika objawiła się we wszystkich mediach - magister redaktor był tylko wstępem.
Wczoraj Wojegównowódzki, dziś cała masa wiadomości o "wstrętnym Kaczorze" na WP.pl. Agitacją zajęło się również "bezstronne" Antyradio (działające pod Radiem Zet) - dziś słyszałem w wiadomościach - 90% poświęcone "wstrętnemu Kaczorowi"...
Tusek trzęsie portkami jak nigdy!!!

Niestety boję się że wiele lemingów się złapie na te "obiektywne" przekazy medialne...

___________________________________
...Tobie Polsko!

___________________________________ ...Tobie Polsko!

#188982