Wojenne koncepcje

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Kierownictwo Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” nie zdecydowało się na budowanie zastępczych struktur związkowych na wypadek przewidywanej konfrontacji z władzami komunistycznymi.

Komunistycznemu aparatowi represji nie udało się nie udało się zatrzymać – w ramach operacji „Jodła” - szeregu znanych działaczy „S” Regionu Mazowsze – Zbigniewa Bujaka, Zbigniewa Janasa, Witolda Kulerskiego oraz Zbigniewa Romaszewskiego.
W datowanym na 18 grudnia 1981 roku przewodniczący Regionu Zbigniew Bujak zaapelował o cofnięcie się „przed zrobieniem ostatniego kroku”, który mógłby doprowadzić do użycia broni przez komunistów. Jednocześnie zwrócił się do związkowców o przygotowanie ostrzegawczego strajku jednogodzinnego, którego celem było pokazanie, że „związek istnieje”. Za konieczne uznał także podjęcie przygotowań do proklamowania strajku „właściwego-okupacyjnego”, który miał wymusić na władzach uwolnienie Lecha Wałęsy oraz innych internowanych i aresztowanych członków „Solidarności” oraz doprowadzić do zniesienia stanu wojennego.
21 grudnia 1981 roku Zbigniew Janas, przewodniczący Komisji Zakładowej „Ursusa” zaapelował o pomoc dla rodzin aresztowanych, zaangażowanie w kolportaż ulotek i wydawnictw podziemnych oraz utrwalanie „aktów zemsty” przedstawicieli „aparatu partyjnego i kierownictwa”. W opublikowanym tego samego dnia oświadczeniu wiceprzewodniczącego Regionu, Wiktora Kulerskiego, wskazano na konieczność samoorganizacji społeczeństwa oraz podejmowanie biernego oporu.
Wprowadzenie stanu wojennego skłoniło działaczy zawieszonego Związku do poszukiwania nowych metod działania. Zasadniczą dyskusję na łamach prasy podziemnej zapoczątkował opublikowany pod koniec marca 1982 roku tekst Jacka Kuronia (przebywającego wówczas w więzieniu) „Tezy o wyjściu z sytuacji bez wyjścia”, w którym opowiedział się on za powszechnym ruchem oporu „dobrze zorganizowanym” przez centralę „ruchu”. Kuroń uznał za niezbędne przygotowanie społeczeństwa do „zbiorowego wystąpienia” oraz pozyskanie przychylności wojska i milicji. Miała to być jednak tylko forma nacisku na władze, gdyż jednocześnie uznał za konieczną gotowość „do nawet najdalej idących ustępstw w kompromisie z władzą”
W odpowiedzi Zbigniew Bujak uznał propozycję Kuronia za „nierealną”, opowiadając się za „walką pozycyjną” oraz ruchem „silnie zdecentralizowanym stosującym wiele różnych metod działania” – trudniejszym do pokonania przez władze. Równocześnie szef Regionu podkreślał potrzebę unikania „frontalnych starć z władzami” ze względu na „zbyt wielkie niebezpieczeństwo”. Głównym punktem programu podziemnej „Solidarności” miało być rozbijanie monopolu władz w różnych sferach życia, co pozwoliłoby na stworzenie „niezależnej od władz struktury życia społecznego”, obejmującej przede wszystkim pomoc społeczną, niezależny obieg informacji, kulturę i naukę.
Podobny punkt widzenia reprezentowali również Wiktor Kulerski oraz Zbigniew Janas, przekonani o potrzebie utworzenia „społeczeństwa podziemnego”, w efekcie czego władzom miałaby pozostać jedynie kontrola nad „policją i zaprzysięgłymi kolaborantami”. Ideę „długiego marszu” wspierał także Adam Michnik.
Nieco inną koncepcję sformułował Zbigniew Romaszewski, postulując potrzebę ujednolicenia tworzących się struktur oraz stworzenia centrum decyzyjnego, które miało wyznaczać cele, kierunki oraz taktykę walki z komunistami. Opowiadał się także za koordynacją działań między poszczególnymi zakładami pracy. W czerwcu 1982 roku na łamach „Tygodnika Mazowsze” przedstawił wizję zmasowanego uderzenia na struktury władzy, proponując przeprowadzenie na jesieni ogólnopolskiego strajku powszechnego z czynną obroną zakładów pracy oraz demonstracji i pochodów, których zadaniem było odciągnięcie sił bezpieczeństwa od zakładów. Masowa skala protestów oraz strajków mogłaby jego zdaniem zapoczątkować nieposłuszeństwo w szeregach sił bezpieczeństwa oraz wpłynąć na zainteresowanie się Polską przez światową opinię publiczną.
Zbigniew Romaszewski był również jednym z twórców radia „Solidarność”, którego pierwszą audycję nadano 12 kwietnia 1982 roku, w drugi dzień świąt wielkanocnych. Jego sukces wzbudził jednak niepokój Bujaka i Kulerskiego, zazdrosnych o wpływy Romaszewskiego. Bujak wspominał, iż „Zbyszek był zresztą trochę niecierpliwy i po nadaniu w eter pierwszej audycji jakby poleciał na fali sukcesu, nie przestrzegając pierwotnego planu działania, według którego audycja miała być podzielona na segmenty emitowane z kilku różnych radiostacji. Po zrobieniu pierwszego nadajnika wypróbował go nie czekając na następne”.
W latach 1982-1983 nadano w sumie 29 audycji radia „Solidarność”. Władze komunistyczne powołały specjalną grupę operacyjno-śledczą w MSW, którego zadaniem była likwidacja radia. Do pierwszych aresztowań doszło w czerwcu 1982 roku. W lipcu aresztowano m.in. Zofię Romaszewską, która była spikerką radia, a w końcu sierpnia 1982 roku Zbigniewa Romaszewskiego. W lutym 1983 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego skazał Zbigniewa Romaszewskiego na 4,5 roku więzienia, a pozostałych oskarżonych na kary od 7 miesięcy do 3 lat więzienia.
Dopiero po powołaniu Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej, w maju 1982 roku utworzono w Warszawie regionalne kierownictwo – Regionalną Komisję Wykonawczą, której celem była „koordynacja działań zmierzających do odwołania stanu wojennego, zwolnienia internowanych i skazanych, przywrócenie praw obywatelskich oraz wznowienie działalności NSZZ „Solidarność”. Komisja miała także wspierać inicjatywy służące budowie „społeczeństwa podziemnego”. Jej nieformalnym organem był „Tygodnik Mazowsze”, kierowany przez Helenę Łuczywo.
Z RKW ściśle współpracowały Grupy Oporu „Solidarni”, których szefem był Teodor Klincewicz, wiceprzewodniczący KKK NZS. Członkowie Grup przeprowadzali akcje ulotkowe przed planowanymi wystąpieniami „Solidarności”, malowali napisy na murach, wywieszali transparenty z hasłami. W czasie jednej z akcji wmurowano na Starym Mieście na jesieni 1982 roku tablicę upamiętniającą ofiary stanu wojennego.
W kwietniu 1982 roku na łamach „CDN” przedstawiono koncepcję nawiązującą do okupacyjnego Państwa Podziemnego. Spoiwem dla podziemnych inicjatyw oraz wszystkich regionów miał być „podziemny parlament”, którego zadaniem miało być wskazywanie strategicznych celów. Koncepcję „państwa podziemnego” popularyzował w swoich kolejnych tekstach Czesław Bielecki (publikujący pod pseudonimem Maciej Poleski). Państwo podziemne miało znaleźć oparcie w społeczeństwie podziemnym, co było elementem łączącym z koncepcją Bujaka i Kulerskiego. W odpowiedzi na represje władz komunistycznych Bielecki proponował formę walki zaczepnej (quasi partyzanckiej) polegającej na atakach i wycofywaniu się bez wdawania się w „otwartą bitwę”, zastosowanie „ograniczonego odwetu”, nie przybierającego jednak formy „kontrterroru”. Nawiązując do doświadczeń Armii Krajowej wskazywał na potrzebę przekształcenia „Solidarności” w Związek Walki „Solidarność”. Jednocześnie proponując powstanie sądów społecznych piętnujących osoby uznane za „kolaborantów” , występował przeciwko „ugodzie społecznej”. Opowiadając się za nieodkładaniem sprawy niepodległości, uważał, że „trzeba w duchu oporu budować niepodległość na co dzień poza oficjalnym życiem”. Proponował więc niejako „kontrrewolucję pełzającą”. Zarazem widział potrzebę „wyniesienia sprawy polskiej na forum międzynarodowe” poprzez utworzenia Polskiego Komitetu Solidarności z przedstawicielstwami za granicą.
Także Międzyzakładowy Robotniczy Komitet „Solidarności” uznawał ideę „społeczeństwa podziemnego” za niedającą nadziei na wyjście „z obecnego impasu politycznego” oraz „tragicznego kryzysu”. Deklaracje MRKS publikowane na łamach „CDN-Głosu Wolnego Robotnika” zawierały ostrzeżenia, że „osoby odpowiedzialne za zwolnienia z pracy zostaną dotknięte surowymi konsekwencjami”. W ramach MRKS utworzono tzw. grupy specjalne z Adamem Borowskim na czele, które zajmowały się akcjami ulotkowymi, wieszaniem transparentów. 31 maja 1982 roku wmurowano na planu Zwycięstwa płytę upamiętniającą zamordowanych górników z kopalni „Wujek”. Najbardziej spektakularną akcją grup specjalnych MRKS było wykradzenie z łap SB 7 czerwca 1982 roku rannego Jana Narożniaka, przebywającego w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie. Akcja ta spotkała się jednak z potępieniem Regionalnej Komisji Wykonawczej, która zarzuciła wykonawcom brak jej uzgodnienia z RKW oraz narażenie na represje lekarzy pomagających w uwolnieniu Narożniaka.
Na początku lipca 1982 roku Adam Borowski wraz z Wojciechem Borkowskim rozlali cuchnącą substancję w Teatrze Komedia, którego dyrektorem była Olga Lipińska, gorliwa zwolenniczka stanu wojennego. W efekcie tej akcji teatr został zamknięty. Liczne aresztowania członków grup specjalnych spowodowały zawieszenie ich działalności. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego pod przewodnictwem mjr Czesława Łączyńskiego skazał Adama Borowskiego w maju 1983 roku na 3,5 roku więzienia, a izba Wojskowa Sądu Najwyższego uwzględniając rewizję prokuratora podwyższyła karę do 6 lat więzienia, zarazem na mocy amnestii łagodząc ją o połowę.
Istotną rolę odgrywało także środowisko skupione wokół pisma „Głos”, wydające także „Wiadomości”. Członkowie redakcji m.in.: Antoni Macierewicz, Ludwik Dorn, Jarosław Kaczyński, Marcin Gugulski, P. Strzałkowski opowiadali się za taką organizacją podziemia, która byłaby zdolna zapewnić jego działania w dłuższym okresie czasu, tak, aby mogło stać się „trwałym elementem polskiego układu sił”. Wskazywali także, że tworzone niejawne struktury oporu powinny mieć charakter niepodległościowy. Odrzucali sens konspiracji, której efektem miała być ugoda z władzami, „taktyczny kompromis z komunistami”. Za niezbędne uznawali tworzenie zrębów podziemia politycznego oraz budowę nowoczesnego programu niepodległościowego, opartego na katolickiej nauce Kościoła.
Przejęcia władzy w momencie „rychłego upadku komunizmu” oczekiwała grupa skupiona wokół pisma „Niepodległość”, którego pierwszy numer ukazał się na początku 1982 roku. Publicyści pisma, m.in.: Witold Gadomski, Jerzy Targalski domagali się, aby podczas „nieuniknionego kryzysu” żądać od władz komunistycznych przeprowadzenia wolnych wyborów oraz ustanowienia prywatnej własności w gospodarce
Przedstawione warszawskie koncepcje były próbą odpowiedzi na pytanie, co dalej czynić po nagle stłumionym przez komunistów „karnawale „Solidarności” i w jaki sposób przygotować Polaków na ponurą noc stanu wojennego.
Wybrana literatura:
T. Ruzikowski – Stan wojenny w Warszawie i województwie stołecznym 1981-1983
Solidarność a wychodzenie Polski z komunizmu. Studia i materiały z okazji XV rocznicy powstania NSZZ „Solidarność”
Ł. Kamiński – Długi marsz czy krótki skok, „Rzeczpospolita” 13 XII 2001
K. Łabędź – Opozycja polityczna w Polsce w okresie stanu wojennego
Solidarność podziemna 1981-1989, red. A. Friszke
Opozycja w PRL. Słownik biograficzny 1956-89
   
Brak głosów

Komentarze

Ciekawi mnie, jaką rolę odegrał Maciej Stanisław Jankowski (spawacz w warsztatach Uniwersytetu Warszawskiego), który w roku 1980 wstąpił do "Solidarności" w Regionie Mazowsze. Z tego co wiem, był jednym z liderów mazowieckich struktur związku. W stanie wojennym został internowany na okres od 13 grudnia 1981 do 27 marca 1982.
Pytam, ponieważ Maciej Stanisław Jankowski jest na liście Wildsteina - pod pozycją IPN BU 001134/846. Dwa zera w numeracji akt oznaczają, iż był Tajnym Współpracownikiem.

Pozdrawiam z 10, Satyr 
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

#315613

Nie przypuszczam, aby miał większy wpływ na decyzje Regionu.
Jego późniejsze, po 1989 roku, wybory budziły jednak często zdumienie jego kolegów.
Nie pamiętam, czy ktoś dokładnie zbadał jego "IPN-owski" życiorys.

Pozdrawiam

Godziemba

Godziemba

#315619

Głos miał widzenie , że będą robić zawiłości
Może brak determinacji sprawił takie właśnie wyniki
Że zdrajcy zdobyli władzę, dzieląc sobie szaliki
Ci co blokowali prowadzące do zwycięstwa działania
Byli w większości z jakiegoś podejrzanego nadania
Pozdrawiam

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#315704

Jeszcze bardziej konsekwentne było środowisko skupione wokół pisma "Niepodległość". Jednak tow. Kiszczak wybrał sobie przedstawicieli "konstruktywnej" opozycji, która zagwarantowała mu, iż zmiany nie obejmą istoty dawnego systemu - dominacji służb.

Pozdrawiam

Godziemba

Godziemba

#315796

Należało tak zmienić system, aby władza nadal należała do właściwych, sprawdzonych ludzi.

Pozdrawiam

Godziemba

Godziemba

#315797

Gdzie ścierwo mogło się zagościć
Trzeba było ciąć przez łeb
By nie znalazł się żaden trep
Pozdrawiam

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#315887

Otóż to.

Zaraz trafimy na listę Boni M.:))

Pozdrawiam

Godziemba

Godziemba

#316028