Zdecydowani, by nie poznać prawdy

Obrazek użytkownika Dama Pik
Kraj

Pamiętacie krzepiący tekst „Uderzmy znad Wieprza”, który 5 maja na naszym portalu opublikował kokos26? Mimo przedwyborczej gorączki, związanej z nagłą i absurdalną nadzieją, że szeregi zwolenników Tuska radykalnie stopniały i zwycięstwo przyjdzie szybciej, niż myśleliśmy, trudno odmówić racji tej nadzwyczaj trafnej diagnozie. Zatem w górę serca, jest tak, jak być miało, niechże sfora pana Tuska jeszcze trochę sobie porządzi , niech skompromituje się jeszcze bardziej – no nie, bardziej już nie może, ale niech skala jej kompromitacji dotrze do najbardziej nawet nienawykłych do myślenia obywateli, że już i zjednoczone siły matrixowej propagandy nie pomogą, i zblazowana facjata Marka Kondrata w „G..nie” na nic się nie zda.

Więc spokojnie, panowie i panie, spokojnie, jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz, jeszcze jedno kółko po pustyni – jak to ktoś tu dzisiaj napisał, jeszcze długa droga przed nami… Być zwyciężonym i nie ulec – oto zadanie i wyzwanie, któremu musimy sprostać.
Lecz skoro tak miało być, skoro przemawia za tym strategia i taktyka, czemu od wczoraj tak strasznie boli mnie głowa, czemu mnie mdli, czemu od rana chce mi się wyć? Jest kilka powodów, i o tych powodach właśnie słów parę poniżej zamieszczam.
Przede wszystkim: skala  przewagi przeciwnika jednak zdumiewa. Blisko dziesięć procent? Plus dziesięc procent dla RP Palikota? Skąd to się bierze, na miłość Boską? Jakieś czary, czy co? Czy świat nie jest pełen zawiedzionych wielbicieli Tuska? Rozczarowanych brakiem cudów, ogołoconych z resztek oszczędności, wystrychniętych na dudka przez żałosnych pseudoliberałów od lewych interesów? Nie mówię, że mieli dawniejsi zwolennicy PO przerzucić zaraz swoje głosy na opozycję, ale liczyłam na to, że pozostaną w domu. Jak widać – nie pozostali. Potrzebują mocniejszych wstrząsów. Idę o zakład, że się doczekają.
Po drugie – dałam się wciągnąć ostatnimi czasy w jakąś quasi agitację, i to mnie uwiera. Pisałam już w tym miejscu nie raz, że 10 kwietnia 2010 raz na zawsze zmienił się dla mnie świat. Na wszystko zaczęłam patrzeć przez pryzmat tamtej porażającej zbrodni. Więc  jest mi nie po drodze z tymi, którzy wówczas nie zauważyli, że coś się w ogóle stało (takich są całe kopy), że już nie wspomnę o tych, którym Putin sprawił w Smoleńsku dobrosąsiedzką przysługę. Ludzi owych znać nie chcę, i staram się o ich istnieniu nie myśleć. To pomaga oddychać. To pozwala żyć. Otóż na parę tygodni przed wyborami uległam złudzeniu, że można coś zrobić dla Polski przekonując tak zwanych niezdecydowanych. Czy to pod wpływem sugestii „Gazety Polskiej”, czy to w ramach akcji „Kup Gazetę sąsiadowi” zaczęłam opuszczać swój „mentalny kokon bezpieczeństwa” i zagadywać do tego i owego, kto na niezdecydowanego jakoś mi wyglądał.
A niezdecydowanych tak naprawdę nie ma. Tak zwani niezdecydowani okazują się w chwili próby wypróbowanym elektoratem platformianym, zdecydowanym, że lepiej nie szukać prawdy, bo to może być niebezpieczne. To są ludzie, których nie interesuje prawda. Ani prawda o Smoleńsku, ani o stanie finansów państwa, ani o kontrakcie gazowym Pawlaka, ani o zasobach gazowych Polski. Ci ludzie nie sądzą, że tylko prawda jest ciekawa. Wybierają matrix czyli PO, garnitur Tuska i promieniującą radem gębę Radosława S.
                Zatem niczego im nie wyperswadujesz, powołując się na prawdę. Z perspektywy swoich doświadczeń na tej niwie oceniam, że jednak nie tędy droga. Skutek właściwie żaden, a straty po mojej stronie – owszem. Oczywiście nie o stratach materialnych tu mowa, ale o uczuciu, jakie może pozostawić w człowieku rozmowa z kimś, dla kogo raport Millera (Anodiny) wyczerpuje temat tak zwanej katastrofy smoleńskiej, a Macierewicz to oszalały z nienawiści, niebezpieczny awanturnik.
Kiedy tak na przykład przekonywałam „niezdecydowanego” ajenta „In medio”, który omiótł leniwym spojrzeniem zakupione przeze mnie egzemplarze  Nowego Państwa i „GP”, wtargnęła do kiosku baba o wyglądzie pomywaczki z peerelowskiego baru mlecznego. „Pani się nie odzywa – warknęła do mnie znienacka – Pani ma obłęd w oczach. W Smoleńsku był zwykły wypadek, a Pani jest nienormalna!”
Innym razem próbowałam zainteresować jakimś tekstem z „Gazety Polskiej” znajomego studenta. „Tego tytułu do ręki raczej nie biorę” „Dlaczego, czy kąsa?” – zapytałam trochę kąśliwie. „Trudno mi to wyjaśnić, ale czuję jakieś dziwne prądy, nawet gdy widzę tylko winietę”.  „Nawet „Rzeczpospolita” nie zostawiła na nich suchej nitki, a to chyba prawicowe środowisko?” – dodał w ramach złośliwego rewanżu,  mrugając powiekami.
Zagaiłam do kobiety w sklepie, bo wyglądała na ogólnie sfrustrowaną, a wywiązało się między nami coś na kształt dialogu, złożonego co prawda z półsłówek, ale zawsze. „Powiem Pani – rzekła w końcu- że ja tego Komorowskiego to też nie poważam. Dla mnie to najlepszym prezydentem był Kwaśniewski, bo i prezencję miał, i wykształcenie, i zachować się umiał”  „Taaak, umiał się zachować, zwłaszcza nad grobami pomordowanych polskich oficerów na Ukrainie” „Ano, zdarzyło mu się” – pokiwała głową z zadumą. „Ale Kaczyński też dobrze Polski nie reprezentował” – nie dawała za wygraną. „No, pewnie dlatego właśnie go zamordowali” – rzuciłam z rezygnacją. „Myśli Pani? No, i mnie się tak wydaje, prawdę powiedziawszy. Że to nie był zwykły wypadek. Ale prawdy to my się teraz nie dowiemy. Mafia rządzi, i rządzić będzie, a my nic na to nie możemy poradzić” - podsumowała filozoficznie.  Pozostawiłam tę pełną sprzeczności zwolenniczkę Kwaśniewskiego pośrodku pustawego sklepu, będąc pewną tylko jednego, że szkoda było czasu na tę pogawędkę.
Oto i pierwszy powód dzisiejszego kaca. „Wzmożone kontakty z elektoratem Donalda przyczyną groźnych chorób i depresji”.
Powód drugi, to dzisiejsza okładka „Gazety Polskiej Codziennie”. Ludzie!!! (tu przekleństwo) Coście wczoraj robili? Gdzieście byli, jak ogłaszali prognozowane wyniki głosowania? O której oddawaliście numer do druku? Coście pili? Jak nie mieliście lepszego pomysłu, trzeba było wziąć coś z Niepoprawnych! Pierwszy z brzegu tekst byłby lepszy, niż ten groteskowy triumfalizm. Kpić z nas będą, szydzić będą i rechotać. I PO CO TO WAM I (NAM)???
I powód trzeci. Może najpoważniejszy. I już w ogóle się nie uśmiecham, nawet przez łzy. W Krakowie, moim ukochanym (kiedyś) Krakowie, pani Zuzanna Kurtyka przegrała rywalizację o fotel Senatora Rzeczypospolitej z Bogdanem Klichem, zdymisjonowanym Ministrem Obrony, współodpowiedzialnym za śmierć 96 ofiar smoleńskiej zbrodni. To jest coś więcej, niż hańba. To jest koniec Polski.
Polska umarła na naszych oczach. Czy powstanie z martwych, już chyba nie tylko od nas zależy. Potrzeba  prawdziwego cudu. Wielkiej modlitwy. Wielkiego nawrócenia.
A Ty, kupiłeś już różaniec, niepoprawny Przyjacielu?
Brak głosów

Komentarze

Kupiłem,bo tylko Ona nam została .Bez Jej cudu na  nic nasze wysiłki.Moi współobywatele( nie-rodacy) to motłoch,niegodny posiadania Ojczyzny.Pozostaje Rózaniec.Pozdrawiam serdecznie.Skowronek

"Nie lękajcie się!" J.P.II

Vote up!
0
Vote down!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#190520

To powiem Wam.

Łatwiej mi uwierzyć, że doszło do sfałszowania wyborów, niż w tak skrajnie głupich wyborców.

TO JEST KATASTROFA NARODOWA.

_______________________________________________________________ Sukces nigdy nie jest ostateczny,porażka nigdy nie jest totalna.Liczy się tylko odwaga.   /Churchil/

Vote up!
0
Vote down!
0
#190526

 Jest coś w  tym na rzeczy. Oto cytat z Naszego Dziennika (mam nadzieje że to dopuszczalne, jeśli nie to z góry przepraszam ...) "W opublikowanym w piątek nie sondażu, lecz "prognozie wyborczej" TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej" Platforma Obywatelska zwyciężyła z aż 39,5 proc. poparcia. Poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości zaprognozowano na 29,1 procent. Trzecią pozycję przyznano Ruchowi Palikota - 10,3 procent. Według prognozy do Sejmu dostałby się także SLD - z 9,2 -procentowym poparciem, i ludowcy z wynikiem 8,7 procent. " Na te dane juz 9.X wieczorem powoływał się niejaki Stasiński z GW - jak oni trafnie przewidzieli tuz po 21 ogłoszone wstepne prognozy. No i tak sobie myślę - najpierw robi sie sondaż, którego absolutnie nikt nie jest w stanie sprawdzic. Potem ogłasza się tuz po zamknieciu lokali rzekomo spisane w trakcie wyborów deklaracjie wyborców, których też  nikt nie może sprawdzic  - o dziwo identyczne do wczesniejszych prognoz. Na marginesie - akurat zdarzyło mi się widziec panienke prowadzącą te badania w moim lokalu - otórz ona nie miała nawet ze sobą komputera, wszystko sobie zapisywała w notatniku - powiedziala że bada preferencje co 25 osoby, a zarazem notowała ilośc wchodzacych i nawet wychodzących osób - tak to wyglądało w kazdym razie. No więc, jak mogła ona już po 21 przekazac całą swoją wiedze do jakiejśc centralnej bazy danych? czy nie wskazuje to raczej, że już wyniki były gotowe, i czekały na 21 i ich ujawnienie? Moze ktos lepiej zna kuchnię sposobu dokonywania tych badan, a ja się mylę?. No i potem, o dziwo, ostateczne wyniki juz z komisji sa prawie identyczne (wiem wiem, 1 % zgodności z tą metoda badania - ale ja jakoś nie wierzę) z wczes niejszymi prognozami i badaniami statystycznymi. Czy nie jest tak, że odpowiedni program wyrzuca takie dane, jak są oczekiwane, ale jak poprzednio ludzie dziwili sie, skąd takie rozbieżności wobec prognoz, tym razem zostało wszystko dopiete. 

Vote up!
0
Vote down!
0
#190539

U mnie w Berlinie, glosowalo jakies 4 tys. Szczegoly beda we wtorek. Ja wczesniej glosowalem jako ob. niemiecki w wyborach do wladz miasta Berlina i landu. W Niemczech nie do pomyslenia jest jakies szachrajstwo w wyborach. Dostajesz koperty i karty do wypelnienia. Potem wypelniasz i pakujesz do jednej koperty druga koperte, sklejone dobrym klejem namaczonym w podstawionym naczynku. W kopercie pozostaja twoje dane osobowe i wiadomo juz wszystko.
Do komisji wyborczej w ambasadzie przychodzisz jak na posterunek policji. OK, ale dalej to w komisji wyborczej widzisz wciaz tych samych pracownikow i wspolpracownikow ambasady i konsulatu. Wsrod mezow zaufania fakt, kilka nowych twarzy. Tylko ja chcialbym wiedziec, jak to jest z tym kodeksem wyborczym i uchwala PKW. W komisji i wsrod mezow zaufania nialo byc po jednym z kazdej partii. A tu widze ze gie prawda za przeproszeniem p. ambasadora Prawdy. Zapytalem jednego sfrustrowanego czlonka komisji, potem meza czyjegos zaufania, kogo reprezentuje i czy ma kopie zaswiadczenia. Zgodnie z instrukcja Kw i uchwaly PKW. Kilka wymachow rak, jakies bleble i ciau. To jak to jest, bylo wszystko korekt???!!! Panie konsulu Skorko, przeciez to pan sie pod tym podpisal ze tak bedzie. Zeznaj pan jak bylo, bo nie odpuszcze.

Vote up!
0
Vote down!
0

Nasza Szkapa

#190591

Sympatyczka p.p. Kaczyńskich

Polacy chyba jednak po prostu nie zasługują na więcej

Vote up!
0
Vote down!
0

Sympatyczka p.p. Kaczyńskich

#190545

m o g ę  w   t o   u w i e r z y ć

pani Zuzanna Kurtyka przegrała rywalizację o fotel Senatora Rzeczypospolitej z Bogdanem Klichem, zdymisjonowanym Ministrem Obrony, współodpowiedzialnym za śmierć 96 ofiar smoleńskiej zbrodni. To jest coś więcej, niż hańba. To jest koniec Polski.

Vote up!
0
Vote down!
0
#190528

najlepszy wynik RPP.

Vote up!
0
Vote down!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#190548

 Odnośnie pkt 2 - umieszczenie wytłuszczonego nazwiska na P na pierwszej stronie  - ktorego wielu blogerów wogóle nie uzywa - niezaleznie od intencji - dyskredytuje ten dziennik w moich oczach. Pierwszy egzemplarz kupiłem w ilości 5 szt - aby wspomóc nowa inicjatywę, nietety zawiodłem sie, i nadal kupując - wciąż utwierdzam się w tym samym - nie tego oczekiwałem. Nadal GP ma w sobie coś, GPC nic. A szkoda, bo winni byc dla wszystkich swiatełkiem - a są ledwie jakims przyduszonym kagankiem.

Vote up!
0
Vote down!
0
#190529

PKW.

Vote up!
0
Vote down!
0
#190541

Niemcy, jak powszechnie wiadomo, to kraj w środku Europy który wydał wielu naukowców, humanistów a także wielu zbrodniarzy "światowej klasy". Zaczynali dość niewinnie, jak się to skończyło - wszyscy wiemy. Przez około 10 lat, grupa sprawująca władzę zdążyła wymordować miliony ludzi i zniszczyć pół Europy. (Związek Sowiecki to inny rozdział tej historii). Przez ten cały czas, do samego końca wojny mieli autentyczne wysokie poparcie społeczne, a NSDAP była partią równie masową co partie komunistyczne w Europie Wschodniej nieco później. Nie muszę nadmieniać że tezy NSDAP jakich używano w celu przekonywania wyborców nie postulowały wojny totalnej, obozów koncentracyjnych, komór gazowych i innych wynalazków, lecz dobro obywateli i z moralnego punktu widzenia niewiele im można bylo zarzucić poza obsesją stosowania pojęcia rasy i narodu. A jednak historia potoczyła się tak jak wszyscy wiemy.
Kto wie, jak potoczyłaby się historia świata gdyby NSDAP nie objęła w Nienczech pełnej władzy? Być może świat uniknąłby tylu zniszczeń i ofiar, a może historia potoczyłaby się jeszcze brutalniej, gdyby np. zorganizowano skuteczną "rewolucję światową" przewidywaną przez marksizm-leninizm? Wtedy zaiste świat mógłby przypominać wizję Orwella - "Rok 1984".

Proponuję, wierzmy, że to do czego dążymy nadaje naszej pracy dobry, właściwy sens.
I walczmy dalej o to co jest dla nas ważne, dobre, właściwe, uczciwe. Pamiętajmy, kto i w jaki sposób niszczy te idee, bo nieprawość musi być rozliczona. I tylko nie dajmy się zniechęcić i podzielić, mądrzejsi o historię ostatnich 30 lat. Jeżeli ten nierząd co będzie dotrwa nawet do następnych wyborów, to jeszcze tylko cztery lata i może wtedy uda nam się naśladować Braci Węgrów...

Vote up!
0
Vote down!
0
#190547

Sądzę, że "łagodna" kampania z wyciszonym Smoleńskiem była błędem. Otóż w okręgu Piotrkowskim, gdzie "jedynką" był Macierewicz PiS zdobył ponad 39% i bezapelacyjnie wygrał (PO miała tam coś ok. 25%) a Macierewicz znokautował rywali.

Kampania Pis-u była jednym wielkim nieporozumieniem. Poręba - wypad z powrotem do Brukseli, albo niech od razu przepisze się do PJoN-ków.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Vote up!
0
Vote down!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#190557

http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/29733,falszowano-wybory-to-sa-juz-fakty

Vote up!
0
Vote down!
0

Asta

#190559

Nie mam zaufania do NE, ale te 700 tys. głosów nieważnych... Hm...

Vote up!
0
Vote down!
0
#190572

Wczoraj w studio wyborczym podali prognozę wyborczą OBOP-u. Po kilkunastu minutach rozpoczęła się dyskusja na temat jej trafności. Pojawili się "dyżurni cyngle", którzy zachwycali się dokładnością badań. Nikt się nie zająknął, że PKW nie podało żadnych cząstkowych wyników. Kraśko piał z zachwytu, a ja się zastanawiałem do czego ona jest porównywana. W sieci buszowałem do 2:30. Ani PKW, ani żaden portal nie zamieścił do tej godziny jakichkolwiek oficjalnych wyników. Z rana przeczytałem, około 7:03, że są wyniki z 63 proc. obwodów. Na stronie był dopisek, że informacja została podana przez PKW o godzinie 2:00. O tej godzinie na żadnym portalu: wp.pl, onet.pl, interia.pl nie było nic, nie wspominając o PKW. Dzisiaj z kolei w Wiadomościach TVP 1 jeden z dziennikarzy powiedział, że PKW podało dane cząstkowe o północy, 2:00 i 3:00. Przyznam się szczerze, że po raz pierwszy, spotkałem sie z taką sytuacją. W poprzednich wyborach, zarówno prezydenckich, do parlamentu czy też samorządowych, pierwsze dane cząstkowe pojawiały się do północy. Jeśli PeŁo wygrało w sposób uczciwy, to w czym problem?
Dziwi mnie też postawa PiS-u. Nie wierzę, że tego wszystkiego nie dostrzegają. Jeśli są jakieś wątpliwości, należałoby je wyjaśnić, chociażby dla higieny demokracji. Chyba że liczą na wariant węgierski, ale z tym może być różnie. Zastanawiam się, czy nie nadeszła pora na wnikliwą analizę tego, co się stało.

Vote up!
0
Vote down!
0
#190594