Kurs szybkiego szczekania

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Wobec postępującej dewastacji polskiej oświaty, wobec zła, która funduje nam pani minister Hall, wobec ograniczania programów historii, kastrowania spisu lektur, dziwaczne wydaje się to, że w wielu szkołach instalują się kursy pod nazwą „szybkie czytanie dla początkujących”, albo jakoś podobnie. Po co tym półanalfabetom na jakich chce wykształcić nasze dzieci pani minister szybkie czytanie? Co oni niby mają szybko czytać? „Granicę” Nałkowskiej? Być może chodzi o kurs szybkiego czytani instrukcji obsługi urządzeń elektrycznych i grzewczych, nie mam pojęcia, wiem, że na pewno nie chodzi o szybkie czytanie literatury, bo coś takiego jest absurdalne z założenia. Nikt nie będzie czytał na wyścigi książek i streszczał ich potem równie szybko, bo i po co? Dla sportu chyba. I to jest jakieś wyjaśnienie, bo poza sportową żadnej innej funkcji szybkie czytanie nie ma.

Jak nie ma, kiedy ma – powie ktoś – szybkie czytanie ćwiczy umysł i doprowadza zmysły do perfekcji. Niczego proszę Państwa nie doprowadza, może co najwyżej doprowadzić rodziców dzieci uczęszczających na takie kurs do wściekłości. Co prawda dzieciakom – nie wszystkim, ale wielu – takie zajęcia się podobają, podoba im się jednak także japońska kreskówka i gry strzelanki i wiele innych niepotrzebnych rzeczy. Argumentem za – przy szybkim czytaniu – są zawsze studia. Na studiach trzeba dużo i szybko czytać – mówi rodzic – dziecko musi więc iść na kurs. Rodzic nie rozumie, że na studiach dziś nie trzeba czytać prawie nic w porównaniu z tym ile trzeba było tam czytać dwadzieścia lat temu. Wtedy jednak nikt nie myślał nawet o szybkim czytaniu tak jak to ma miejsce dziś. Powód istnienia tych kursów musi być jednak ale ja go niestety nie znam. Tak samo jak nie znam rzeczywistego powodu istnienia komór do krioterapeutycznych. Ponoć to zimno leczy, tak mówią. Wiem jednak, że zimno bierze się z ciekłego azotu, a ten wytwarza w Polsce jeden tylko zakład – Azoty w Puławach. Jeśli więc wziąć pod uwagę produkcję tego zakładu, który nie upadł i wciąż działa, jeśli wliczyć w koszta tej produkcji także utylizację tego ciekłego azotu, to człowiekowi dziwne myśli zaczynają krążyć po głowie. Ja nie twierdze, że tak jest, że ktoś – geniszu jakiś – tak to trzeba nazwać – wpadł na pomysł, by nikomu niepotrzebny ciekły azot sprzedawać do ośrodków terapii bo on leczy. Może i leczy, a może nie. Dawniej, kiedy nie było tylu lekarstw leczono rosołem, niedźwiedzim sadłem i chlebem z pajęczyną. I co? Ktoś się skarżył? Nikt. Czasy się zmieniły i mamy dziś krioterapię, kursy szybkiego czytania i inne czary ułatwiające życie. Jeśli jednak jest tak jak mi się pomyślało z tą krioterapią to pewnie podobnie jest z tym szybkim czytaniem i całą resztą różnych cudowności, które świat współczesny proponuje człowiekowi.

Zostawmy jednak edukację i biznes, przyjrzyjmy się polityce. Mamy tę całą Platformę, mamy tam tych wszystkich polityków, cyngli i naganiaczy z kołatkami w rękach. Mamy też dziennikarzy i oni z pewnością jeżdżą na różne kursy do wypasionych ośrodków, gdzie jak nic musi znajdować się komora do krioterapii, salon masażu i basen z sauną. Pewnie jest tam także coś, co zobaczyłem sam będąc na pewnym kursie w miejscowości Stare Jabłonki. Otóż na drzwiach jednego z pomieszczeń ktoś powiesił kartkę z napisem „Sala lojalności”. Tak było, nic nie zmyślam. Sądzę też, że jeżdżący na kursy członkowie PO oraz dziennikarze zaprzyjaźnionych mediów mają swoje sale lojalności, gdzie im się tę lojalność bada i mierzy różnymi ciekawymi przyrządami. Niektóre z nich mogłyby pewnie zadziwić samego Mr. White’a, który na różnych urządzeniach się zna i nie jedno w życiu naprawił. W salach lojalności dziennikarze i działacze poddawani są także praktyce mającej zwiększyć ich lojalność, kiedy zaś już to się uda idą na kurs specjalny. I nie jest to żadne szyderstwo z mojej strony, bo przecież wszyscy o tym od wielu miesięcy piszemy. Takie natężenie ujadania nie może się przecież brać z nikąd, ktoś to bractwo przeszkolił i nauczył. Odbyło się to w sali lojalności na kursie szybkiego szczekania. Najlepsi zaś studenci otrzymali w nagrodę słynną książkę pod tytułem „Inteligencja emocjonalna”, a ci trochę słabsi inną i mniej znaną „Z empatią na ty”. Widzimy gołym okiem, że wszyscy książki przeczytali. Przeczytał Janusz Palikot, Monika przeczytała i Szymon. A Wojewódzki to nawet przeczytał dwa razy normalnie, a raz odwróconą do góry nogami. Ten drugi nie przeczytał, bo nie umie, tylko mu Kuba streścił co lepsze kawałki. Przeczytał nawet Nergal o czym w swoim ostatnim poście zawiadamia nas Toyah. Przeczytali wszyscy. No, prawie wszyscy. Poseł Mężydło nie przeczytał i spotkała go za to zasłużona kara. Nie będzie następnego kursu i nie będzie krioterapii. Być może nie będzie już w ogóle nic. Jedyna pociecha w tym, że poseł nie szczeka. Być może nie robi tego, bo wie jakie dalsze kursy są w planach. Może słyszał coś na temat kursu podnoszenia nogi przy drzewie (kobiety są z tego zwolnione)? Może wie coś, na temat kursu przynoszenia patyka w zębach? Inwencja jest tu niewyczerpana, a jak się człowiek zmęczy zawsze może się ochłodzić w komorze krioterapeutycznej.

Zwierzę się Wam, że kiedyś także próbowałem przeczytać książkę pod tytułem „Inteligencja emocjonalna”, kiedy jednak dobrnąłem do drugiego rozdziału, stwierdziłem, że jest to książka faszystowska, gorsza niż „Mein Kampf”. Odrzuciłem ją precz i zacząłem pisać swoje. Można je znaleźć na stronie www.coryllus.pl Zapraszam.

Brak głosów

Komentarze

Dzięki za książki, po skończeniu bieżących lektur wezmę się za nie z przyjemnością.
Pozdrawiam!

#162440

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika coryllus nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

To ja Ci dziękuję.

coryllus

#162444

"jeśli wliczyć w koszta tej produkcji także utylizację tego ciekłego azotu"

Coryllusie, czy mógłbyś mi przybliżyć, jak wysokie mogą być koszty utylizacji ciekłego azotu?

Pzdr, Hun

#162446

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika YBK nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

- wicie somi jakie wielgaśne koszta utylizacji azotu som. Zaworek trza łodkrencić. Potym czekać trza, aż się cołkiem łony rozlizie. A potym te rułe na cinżarówkę ładować trza. Nic za darmo, kumie.

#162451

No i nie podbierom ja Coryllusa, kumie YBK, szczerze prawie jak jest... ale i tam onegdaj sam wyciongałem z wielkiej bańki korek, co w niej azot cikły utajnion był, i, jak żem wyciong - to azot ów sam eskapistycznie zachował sie... i powrócił do wszechobecnej Atmosfyry...

to i tak se myśle,,, co jak Coryllus w tak małym pisze takie bajdy, to czy w dużym wiary mu dochować?

nawet mi zeta za ten korek nie dali, kumie... a jeszcze i bańke targać na wóz kazali... ;)

DobrejNocy życzę... ;)

#162452

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika YBK nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

polewaliśmy tym siebie wesoło na przerwie - litr azotu wlany za kołnierz (dwóch trzyma, jeden wlewa). Koleżance długopis utopiliśmy (świństwo straszne, wiem, ale czego się nie robi dla nauki) i wręczyli jej potem prawie kompletny, w 581 kawałeczkach. Ech, czasy były.

Hożuf to fajne miasto, bez dwóch zdań.

A fontannę z nadciekłego helu kiedyś widziałeś? - To jedna z zagadek natury, której nie rozumiem do dziś; choć samo doświadczenie (wiele lat po opisanych tu wesołych zabawach w Chorzowie, w innym kraju, innym laboratorium) pamiętam ze szczegółami. Przemiany atomowe poniżej 2K mają w sobie coś z narodzin: wszyscy wokół są skupieni, niepewni tego, co się zdarzy, uważni, staranni, prawie CZULI wobec cudu natury, ktory do dziś nie został ujęty teoretycznie, ani pojęty metafizycznie.

Daję sobie jeszcze 60 lat na tym świecie, w trakcie których chcę przyczynić się, albo choć przeczytać o tym, co inni napisali o gazie neutronowo-protonowym utrzymywanym blisko zera absolutnego. Jeśli jest możliwe doświadczenie piekieł, spotkanie ulubionych aniołów wypowiadających posłuszeństwo, to tylko tam.

Wracjąc na ziemię, czyli do książek:

Wyśta kumie szkoleni wef miastach, kursa szybkiego czytania w komorach z azotem pokończyliśta, przyjdżcież z radą i pomocą - dostałem audiobuki z Wernicem: słuchać tych Oklahom i Fundlandii, czy grzecznie podziękować i zutylizować dyskretnie to badziewie?

Kupta obytrzy tomy coryllusa, kumie. Rozrywka-ć to zdrowa, rodzinna, a rozwojowa. Jak czytałem w pociągu, nieopatrznie, to grube Włoszki przebierały nogami, wąsate Turki kiwały głowami, a nastolaty nieodgadnionej narodowości ściągały z głow kabłąki słuchawek - myślały, że czegoś ważnego nie dosłyszały. A to książka tylko, którą miałem na kolanach, na obliczu, w sercu, tchnieniu, i w oczach śmiejących się wyzwaniem rzucanym przygniatającemu innych upływowi czasu.

#162459

No chyba żartujesz, ja się przed wczoraj dowiedziałem, że coś takiego jak ciekły azot w ogóle istnieje.

coryllus

#162474

a ja dopiero wczoraj po południu, dlatego pytałem o te koszty, bo mnie to wszystko ciekawi... ;) :)

Pzdr :)

#162477

są oczywiście organizowane dla wykładowców, a temat kursu odzwierciedla intelekt wykładowcy.

pozdrawiam emeryt22

pozdrawiam emeryt22

#162462

A tam szybkie czytanie - też otwartym tekstem pojadę, bo jestem zbulwersowany...
Nie dalej jak wczoraj rozmawiam z młotkiem, któremu udało się przeczytać kawałek "Potopu" - ale już całej Trylogii nie, a "Lalkę" to zna z opowiadań...
Młotek ma 30 lat, studia jakieś tam skończył, teraz szeroko pojęta branża komputerowa, całkiem niezłe pieniądze zarabia. Tyle dobrze, że poglądy polityczne przyzwoite...

Czy ja napisałem, "studia"?
A, no właśnie...
To nam "elita" dojrzała.

#162480