Maciej Gdula prawdę Ci powie.

Obrazek użytkownika Tomasz Węgielnik
Kraj

Z zainteresowaniem i zrozumieniem obserwuję aktywność polityczną młodych działaczy lewicy. Większość z nich ma jeden wspólny punkty. Najlepiej widać to na przykładzie Macieja Gduli,Grzegorza Napieralskiego oraz Wojciecha Olejniczaka.

Ojcowie wymienionych Panów, którzy niewątpliwie są dla swych synów autorytetami politycznymi, intelektualnymi i moralnymi byli zawodowymi aparatczykami PZPR. Ich kariery zawodowe rozpoczynały się od kilkunastoletniej lub kilkudziesięcioletniej służby dla Partii. "Tak właśnie wykuwała się stal", korzystając więc z doświadczenia( i nie tylko) swych ojców ludzie ci są w naturalny sposób predestynowani do odczarowywania, nam biednym płatnikom podatków, skomplikowanego świata. Poniżej przedstawiam Państwu fragmenty tekstu który pokaże pokłady "kapitału kulturowego" z którego garściami czerpie M.Gdula i twórczo go rozwija w kuźni rewolucjonistów na ulicy Karowej.W roku 2006 M.Gdula obronił doktorat poświęcony dyskursom eksperckim o miłości, zakładam że chodzi tu o dyskusje ekspertów z Rakowieckiej, podwładnych Kiszczaka, którzy dali miłość min. podstarzałemu Jasienicy.

 

Fragmenty artykułu "Dwór na swoim" Wtorek, 14 listopada 2006 Leszek Szymowski

Prawa ręka Kiszczaka
W grudniu 2005 r. po 10 latach pracy, z Kancelarii Prezydenta odszedł Andrzej Gdula – wieloletni szef zespołu doradców Kwaśniewskiego. Objął stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Zgodnie z przepisami regulującymi obsadę stanowisk w sektorze publicznym, szef rady nadzorczej PWPW (podobnie jak prezes rady nadzorczej lub zarządu banku czy spółki giełdowej z udziałem Skarbu Państwa) musi być osobą o nieposzlakowanej opinii, mieć wykształcenie wyższe ekonomiczne, doświadczenie w zarządzaniu spółkami giełdowymi, dobre wyniki w pracy na poprzednich stanowiskach biznesowych. Kim zaś jest Andrzej Gdula?

To urzędnik, któremu w karierze nie przeszkodziły żadne zmiany ustrojowe. Gdula (ur. 1942) polityczną karierę zaczynał w latach 70. w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Bielsku Białej, gdzie w I połowie lat 80. awansował na stanowisko sekretarza wojewódzkiego. W 1985 r. został podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Gen. Czesław Kiszczak awansował go dodatkowo na szefa Służby Polityczno – Wychowawczej MSW. Rolą tej formacji było głównie szkolenie ideologiczne funkcjonariuszy SB i typowanie ich do konkretnych wydziałów (m.in. do słynnej sekcji "D" zajmującej się zbrodniczymi działaniami przeciwko Kościołowi). Obowiązki te Gdula wypełniał do lipca 1986 r. Potem rozpoczął pracę w Komitecie Centralnym PZPR, gdzie był kolejno kierownikiem: Wydziału Społeczno – Prawnego i – co ciekawe - Wydziału Prawa i Praworządności.

Po przełomie 1989 roku, kiedy resortem kierował Kiszczak i później, Gdula nadal pracował w MSW. W 1995 r. awansował na doradcę prezydenta ds. bezpieczeństwa. Dwa i pół roku później, Kancelaria Prezydenta rekomendowała go do rady nadzorczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Rekomendacja okazała się na tyle skuteczna, że Gdula – nie dość, że do rady trafił to jeszcze natychmiast został jej przewodniczącym. Po upływie 4-letniej kadencji wrócił do instytucji, która wcześniej go rekomendowała do PGNiG. Nie wiadomo czy ze względu na doświadczenie w PGNiG czy z powodu innych doświadczeń, Gdula zajął stanowisko wyższe niż poprzednie. Był od tego momentu szefem doradców prezydenta. W dalszym awansie w Kancelarii Prezydenta przeszkodził mu koniec kadencji Kwaśniewskiego.

Polityczne zmiany nie pozbawiły Gduli stanowiska przewodniczącego Naczelnej Rady Łowieckiej – organizacji skupiającej myśliwych. Tą funkcję Gdula dostał w 1989 r. po swoim koledze po fachu, którego dotychczas zastępował – gen. bryg. Tadeuszu Pietrzaku – osławionym szefie cieszącej się złą sławą Informacji Wojskowej. Myśliwi, z którymi rozmawialiśmy zwracają uwagę, że Gdula współpracuje blisko z Lechem Blochem – szefem Polskiego Związku Łowieckiego. Prezesem związanej z PZŁ spółki "Łowiec Polski" i redaktorem naczelnym gazety o tym samym tytule został syn Andrzeja Gduli – Paweł. Wkrótce potem syn i synowa Lecha Blocha zostali zatrudnieni w PWPW. Od wielu miesięcy niezależny miesięcznik myśliwski „Brać Łowiecka” opisuje nieprawidłowości w funkcjonowaniu PZŁ i NRŁ, wskazując m.in. wyprowadzanie związkowych pieniędzy do spółek związanych z byłymi urzędnikami państwowymi. Ich artykuły pozostają jednak bez echa.

Brak głosów

Komentarze

Na marginesie Twojego, Tomku, postu chcę powiedzieć, że, owszem, ciekawe jest wiedzieć, kto jest kto. Osobiście jednak nie lubię koneksji i wyciągania na podstawie tego wniosków - Jaki ojciec taki syn.:)) Gdyby moje posty ktoś miał osądzać na podstawie rodziny, po prostu wściekłabym się, niezależnie od tego, że niczego nie muszę się wstydzić.
A mój margines dotyczy również tego, że to właśnie Krytyka Polityczna poparła Prezydenta w sprawie referendum. Przed chwilą słyszałam wypowiedź Napieralskiego w sprawie prywatyzacji służby zdrowia. I co ja mam zrobić, kiedy akurat tu mam podobne zdanie, choć z całkiem innych powodów. Nazwie mnie ktoś socjalistką czy postkomunistką? :)) A może mam zmienić zdanie i uważać, że skoro SLD jest przeciwne, to ja koniecznie muszę być za?

Pozdrawiam

Katarzyna

#6145