BRODARS AND SISTARS i KOŃ, KTÓRY MÓWI

Obrazek użytkownika rolex
Kraj

Riots - o czym doniósł Państwu Ironiczny Anglosas, przetaczają się przez angielskie (póki co) miasta. W Londynie dotarły do Queensway (co naocznie zarejestrował Ironiczny: http://ironicznyanglosas.salon24.pl/331695,londyn-zamieszki-dotarly-na-moja-ulice); niespokojnie jest wciąż na północy, gdzie obywatel usiłował przejechać policjanta w Brent; nowe ogniska rozpaliły się na wschodzie stolicy (Hackney) i południu (Clapham). Poza miastem fala rabunków i podpaleń przeszła przez Bristol na południu kraju, Birmingham i Manchester na północy. Dzisiaj kolejny dzień, zobaczymy co będzie dalej. Wsi nie sięga, bo wieś spokojna i wesoła, chociaż sarkania na policję powszechne.

Policja brytyjska jest nieprzygotowana na przeciwdziałanie Riots, bo nikt jej nie przygotował. Zarzuca się brytyjskiej policji w mediach, że nie negocjuje z „communities”, a na ulicach zarzuca jej się, że nie interweniuje widząc rabunki. Przypomnijmy, że pretekstem do zamieszek był pokojowy protest w sprawie zastrzelenia Czarnoskórego (tak we wszystkich oficjalnych formularzach: Black) w Tottenham, do którego dołączyła żulernia w celu skorzystania z okazji zaopatrzenia się bezdewizowego w sklepach i zatarcia śladów zaopatrywania się w drodze podpalenia. Wywiad z partnerką zastrzelonego chłopaka specjalnie mnie nie przekonał do winy policji. „No nie wiem, czy miał broń, ale nawet jakby miał, to by nie strzelał, tylko uciekał, bo był biegaczem...” Co kraj to obyczaj. W USA, w starciu z krewskim szeryfem, nie zdążyłby sięgnąć do kieszeni. Tutaj najwyraźniej oczywiste jest oczekiwanie, że strzelać można dopiero jeśli to „on” pierwszy strzeli, a najlepiej jak w coś trafi i mamy dowód, czyli kulę. Jeśli kulę mamy w głowie, to o tyle szczęśliwie, że nie trzeba szukać daleko.

Ale zostawmy szczegóły i zróbmy sobie oblot z powietrza. Brytyjska policja od 20 lat zajmuje się inwigilacją i tropieniem muzułmańskich ekstremistów; mało czasu zajmuje jej tropienie potencjalnych prowodyrów zamieszek nie wywołanych przesłankami kulturowymi, ale zwykłą chęcią rabunku.

Brytyjskie wojsko uczy się zwalczać Talibów w górzystym Afganistanie, ponosząc duże starty, i nie osiągając założonych celów strategicznych.

Wygląda na to, że można sparaliżować Wielką Brytanię angażując wszystkie jej środki policyjne i ratownicze w drodze masowych wystąpień o charakterze chuligańskim, o co trudno nie będzie – idzie kryzys i nic go nie zatrzyma, bo USA nie są już AAA ale AA+, a nawet AA+B (B jak Barack).

Tutaj trzeba powiedzieć, że jazda w dół nie wynika z rzeczywistego stanu gospodarki, ale z zaufania instytucji bankowych do rządów i skłonności do pożyczania. Czyli większość państw jest jak przysłowiowa głowa rodziny, która tak się rządzi, że kolacja będzie, o ile sąsiad pożyczy. Dobry gospodarz!

Tymczasem Bronisław Komorowski, zwany pieszczotliwie Bronkiem, osiąga sukces za sukcesem w sprawie wpuszczenia na europejski rynek rozruchów dużego kontyngentu zza wschodniej granicy w ramach wsparcia, a Rosjanie bezczelnie oświadczyli, że państwa Europejskie powinny jeszcze raz przemyśleć swoje nastawienie do tarcz antyrakietowych, a szczególnie Norwegia. Dlaczego akurat Norwegia przyszła im do głowy trudno powiedzieć, skoro ta ostatnia nie jest w UE; być może chodzi o to, że chęć uczestniczenia w programie budowy tarczy może kosztować jakieś zamieszanie wewnętrzne, a jak przypomniałem w poprzednim tekście: „przypadki chodzą po ludziach”; Breivików może być w Norwegii jeszcze stu – nie wiemy, bo policja norweska dla odmiany się martwi, że Breivik nie chce gadać.

Wiemy, że u nas Breivików jest dostatek, o czym pouczył nas minister Sikorski, a w zasadzie nie nas, ale kolegów brytyjskich swoim bydgoskim angielskim. Polscy Breivikowie zdaniem Sikorskiego najchętniej „breivikowaliby” Żydów, ale z braku Żydów mogą „breivikować” kogokolwiek bądź.

Zanosi się na to, że wejdziemy w 2012 w szampańskich nastrojach, z Grecją, Włochami i Hiszpanią w stanie upadłości, z Breivikami w dużych ilościach w Norwegii i w Polsce, z Ameryką w fazie AA+B, i z zamieszkami ludowymi w Brytanii, a pewnie i we Francji, bo „brodas and sistas” nasiąkają kulturowo w drodze infuzji obrazkowej.

1 stycznia skończy się co prawda Polska prezydencja – nasz wielki sukces, niemniej nie jest pewne, czy nasze miejsce zajmie jakiś tam Cypr czy Malta; czy też – w świetle nadchodzących szybkimi krokami troubles nie trzeba będzie postawić na jakiegoś silniejszego gracza. Być może – skoro tak udanie przechodzimy prezydencję quasi-moskiewską warto by spróbować moskiewskiej wprost?

Tymczasem w kraju – po udanej akcji przeciw własnej armii i rozformowaniu pułku lotniczego, który służy – oprócz wożenia VIP-ów, również ewakuacjom ludności w sytuacjach nagłych, a przypomnijmy, że już wcześniej premier RP skutecznie wysadził w nicość sztab antykryzysowy, przyszła czas na GROM. I słusznie. Jeśli celem mam być ostateczna demilitaryzacja kraju to rozformowanie GROM-u, a przynajmniej zohydzenie tej formacji w oczach opinii publicznej w drodze oskarżeń o złodziejstwo, jest krokiem w pełni uzasadnionym. W ramach wykorzystania śmierci A. Leppera z kolei mamy wysyp chętnych do prezentacji jego „testamentu”. Jedną z wersji zaprezentował Ed – koń, który mówi, starając się – na ile Bozia zdolności dała, na rozbrojenie zbliżającej się „bomby” Sakiewicza, a w szczególności publicznego wymówienia nazwiska Którego Się Głośno Nie Wymawia. Inny rodzaj testamentu – nad którym uparcie spekuluje lud, ma swoje źródło w mediach, które przez dwa dni tworzyły wycinanki z zamrożonego na ekranie telewizora obrazu. Miał być trawnik, trochę nieba, a tymczasem wyszło na to, że tam jest Donald Tusk, do tego z miną premiera upadłego. Być może media potraktowały prośby Tuska o nieprezentowanie jego wizerunku stosując wykładnię rozszerzającą; w końcu koncesje nadaje KRRiTV.

Nie upierając się przy żadnej z wersji, rozszyfrujmy możliwe przesłanie obu. Jeśli to tragicznie zmarły uznał za stosowne przekazać nam przypomnienie fizys Donalda Tuska, to trochę kulawo dla tego drugiego. Jeśli to jacyś panowie, którzy skorzystali z rusztowania, weszli przez otwarte pomimo włączonej klimatyzacji okno i postrącali kwiatki (jak donoszą działacze Samoobrony), to jeszcze gorzej. Człowiek może wstać rano i nie mając nic bardziej pocieszającego pod ręką zadowolić się konstatacją, że nie jest Donaldem.

Davila napisał kiedyś, że Europa to uperfumowany trup, a współczesne narody przypominają hordy zbuntowanego plebsu. Jakby pochylić się na tym 9 sierpnia to jakby pasuje, bo i sępy się zbierają, w europejskich stolicach cuchnie, i robakami wywaliło.

Brak głosów

Komentarze

Witam i i ze wszystkim się zgadzam , ale czy Wy kurwa nie nie używacie akapitów ? Lepiej się czyta po prostu

fuck

#175868

Od zawsze piszę,że Europa ginie i gnije!!
Mam to pod balkonem...Libia,Tunezja,Egipt.
Burzone kościoły,bo trzeba budowac meczety i minarety!!
Zakaz noszenia krzyzyków na szyi...Pismo Święte zakazane!
Imperia zginęły pod ciosami barbarzyńców...tylko teraz
ci barbarzyńcy mieszkaja w stolicach imperiów!!
Dopóki poprawność polityczna będzie obowiązywać w UE,dopóty
będą takie ekscesy.A będzie gorzej...
Aż się mądrale obudzą...z własnymi głowami pod pachą!
We śnie wam urżną łby! Bez znieczulenia...

#175875