"Jestem wesoły Romek..."

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

 

 

 

W rozmowie z zawodowym wazeliniarzem Kamilem Durczokiem, Bronisław Komorowski w "Faktach po Faktach" TVN24 powiedział, że „zawsze znajdzie się jakiś naukowiec z Nowej Gwinei czy Nowej Zelandii, który powie, że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zamach”.

Godzinę później w tej samej stacji, z tym że w "Kropce nad i", Roman Giertych mówił z kpiną i lekceważeniem o "naukowcu, którego nikt nie zna", i który robi eksperymenty "w rezerwacie w stanie Utah".

To chyba jakaś zmasowana akcja skoro i Aleksander Smolar ekspertów zespołu Macierewicza mieszkających w USA i Australii określił mianem pseudo-ekspertów.

Po wysłuchaniu tych żałosnych mędrców chodzących na ruskiej smyczy, postanowiłem spojrzeć na ranking „THES - QS Światowy Ranking Uniwersytetów” i bez zaskoczenia stwierdziłem, że w pierwszej setce (TOP 100) aż roi się tam od amerykańskich uczelni, również ze stanu Utach, mecenasie Romanie Giertychu, ale są tam również uczelnie z Australii i co może zaskoczyć magistra historii z pałacu prezydenckiego, także z tej wymienionej z ironią Nowej Zelandii.

Jeżeli uzupełnimy tę wiedzę informacją, że w tej topowej setce nie ma żadnej rosyjskiej uczelni, a jedyny polski uniwersytet pęta się gdzieś koło pozycji nr 400 to wygląda na to, że jak mawiał Wołodyjowski, ktoś tu jest „przez rozum cięty i na umyśle szwankuje”.

Pamiętam jak marcu 2009 roku, kiedy Donald Tusk straszył, że kraje strefy euro wypuszczając obligacje rozłożą na łopatki naszą gospodarkę, co miało być jednym z pretekstów do pospiesznego przyjęcia europejskiej waluty, Jarosław Kaczyński powiedział:

- „Równie dobrze można by wymyślić, że Gabon zaatakuje Polskę”

No, takiej obelgi nie zdzierżył człowiek o zszarpanych nerwach, Stefan Niesiołowski wrzeszcząc:

"Jarosław Kaczyński traci kontakt z rzeczywistością. I na dodatek obraził Gabon", a kiedy już sprawdził że Gabon to nie cesarstwo, królestwo lecz republika, na drugi dzień sprecyzował:

 "Jarosław Kaczyński obraził Republikę Gabonu"

Media gorączkowo poszukiwały jakiegoś mieszkającego w Polsce „obrażonego” Gabończyka, a posłowie PO zaproponowali Jarosławowi Kaczyńskiemu stworzenie w polskim parlamencie grupy polsko-gabońskiej.

Gabońska gorączka nie ominęła też zawsze gotowego i  stojącego w blokach startowych, Kamila Durczoka z TVN, który w „Faktach” zaprezentował Polakom, Dieudonne Mauketou-Tarazewicza, geografa z Gabonu, który na antenie Walterowni bronił honoru swojego kraju.

Co  dzisiaj z obrońcami Nowej Zelandii tak pogardliwie potraktowanej przez inteligentnego inaczej „Bula” Komorowskiego?

Czy na okładce najnowszego Newsweeka, zamiast ucharakteryzowanego na Bin-Ladena, Antoniego Macierewicza, ujrzymy Monikę Olejnik, Justyne Pochanke, Tomasza Lisa i Kamila Durczoka w kusych maoryskich strojach z charakterystycznymi malunkami na ciele pod krzyczącym tytułem „Wszyscy jesteśmy Nowozelandczykami”?

Gdzie się podział internacjonalista Stefan Niesiołowski broniący kiedyś dobrego imienia  Gabonu? Przecież poniżona Nowa Zelandia to trzykrotnie ludniejszy i o wiele bardziej niż Gabon cywilizowany kraj z uczelniami wyższymi na światowym poziomie?

No cóż, głupi i służalczy dziennikarze, co prawda nie tak licznie jak u nas, ale mogą czasami zdarzyć się w każdym kraju. Znacznie gorzej jeśli w jakimś państwie stanowisko prezydenta obejmuje człowiek o delikatnie mówiąc, niezbyt lotnym umyśle. Ale i na to jest jakaś rada i sposób w postaci mądrych doradców.

Niestety nie u nas. Już nie będę się pastwił nad wiotkim bo pozbawionym kręgosłupa Tomaszem Nałęczem, ale w popłoch wprowadził mnie drugi już po Giertychu, Roman, czyli profesor Kuźniar.

Ten mędrzec na wieść, że opozycja chce za pomocą uchwały sejmowej zwrócić się do Rosji o zwrot wraku czyli polskiej własności i kluczowego dowodu w sprawie smoleńskiej tragedii, powiedział w RMF FM:

„Ich nie trzeba prowokować. To są pożyteczni idioci Moskwy od dawna przecież, tylko oni tego nie rozumieją. Oni są takimi idiotami pożytecznymi a rebours, poprzez to właśnie, że bardzo odgrywają taką role, jaką Rosja oczekuje. Bo Rosja nie oczekuje w Polsce na kogoś, kto będzie wobec Rosji takim kimś w rodzaju wasala czy czegoś takiego. Rosja oczekuje, że Polska będzie się jej bać - to jest dzisiaj jej oczekiwanie. Rosjanie mają świadomość, że oni w Polsce nie znajdą kolaborantów. Natomiast chcą - bo to jest dla Rosji marzenie, że świat się ich boi, sąsiedzi się ich boją. I Kaczyńscy, ten obóz się Rosji boi, wręcz histeryzuje na dźwięk, na widok Rosji. I w tym sensie odgrywa taką pożyteczną z rosyjskiego punktu widzenia rolę pożytecznego idioty.”

Proponuję aby na koszt kancelarii prezydenta wysłać znanego rusofila, Romana Kuźniara na jakieś szkolenia z logiki, choćby do tej Nowej Zelandii czy Nowej Gwinei.

 Według jego zorientowanej na wschodnie Dzikie Pola mózgownicy, tchórzem i pożytecznym idiotą jest ten kto apeluje do złodzieja, aby ten oddał mu skradziony portfel zaś bohaterem staje się osobnik pokroju jego pryncypała, który ze strachu udaje, że kradzieży nie zauważył, mizdrzy się do przestępcy i gotów jest nawet dla świętego spokoju obiecać, że nigdy nie powiadomi organów ścigania.

Skoro omówiliśmy już wyższość wybitnych, polskich i rosyjskich „ekspertów” nad amerykańskimi i australijskimi „Nowozelandczykami” to warto przypomnieć jeszcze niedawnego „sensacyjnego” gościa Moniki Olejnik zaproszonego do Radia Zet.

Mowa o byłym fizyku, nauczycielu kung-fu i specjaliście od przestrzegana praw człowieka w Chinach, Krzysztofie Łozińskim, który do drobiazgowej ekspertyzy Edmunda Klicha i jej wyniku pod tytułem: „Jak walnęło to się urwało”, dorzucił ustalenia swoich dwuletnich badań, które tak podsumował przed zachwyconą blond divą polskiego dziennikarstwa:

- „Brzoza nie jest miękka, to jest mit. Tak może mówić mieszczuch, który brzozy z bliska nigdy nie widział, może w parku oglądał. Każdy wieśniak, który rąbie drzewo na opał wie, że to nie jest miękkie drzewo".

Jednym słowem profesor Binienda klasyfikujący brzozę jako drzewo miękkie popełnił błąd.

 I tu znowu niezastąpieni okazali się internauci docierając do mnóstwa tabel, klasyfikacji twardości drewna, z których jednoznacznie wynikało, że brzoza to drzewo miękkie.

Oto jedna z nich: http://www.drewol.pl/twardosc.htm

Stan polskiego dziennikarstwa sięgnął kompletnego dna, a sami dziennikarze choć zdają się tym raczej nie przejmować, przestali być już dawno zawodem zaufania publicznego.

W żadnym poważnym kraju nie ma takiej sytuacji, żeby fotoreporter bądź dziennikarz, by zarejestrować jakieś wydarzenie lub zdobyć materiały do jego opisania musiał się maskować, skrywać logo macierzystej stacji czy rozgłośni wiedząc, że występując z otwartą przyłbicą zostanie wygwizdany, ktoś splunie mu pod nogi , albo w najlepszym wypadku minie go obojętnie, rzucając pogardliwe spojrzenie.

Oto dorobek 22 lat negatywnej selekcji i mozolnego sprowadzania adeptów tego zawodu do roli fagasów i służących establishmentu III RP.

Dzisiaj ci sami osobnicy, którzy za rządów PiS nawoływali do niepłacenia abonamentu na radio i telewizję publiczną lamentują, że właśnie za ich panowania pada rekord tego obywatelskiego bojkotu.

Nie ma czemu się dziwić. Mądrzy Polacy nie widzą najmniejszego sensu w opłacaniu wynagrodzeń trzeciemu już pokoleniu Kraśków i nie przejmują się tym, że „Tomek ma kredyt, bo kupił dom w Konstancinie i jeszcze płaci alimenty”, Kindze.  

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Brak głosów

Komentarze

Na początku 2007 roku pan profesor Roman Kużniar dostał jakże niezasłużonego kopa w dupę i spadł z wygodnego stołka dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Profesor Kużniar już znacznie, znacznie wcześniej był zdeklarowanym antyfaszystą, ale ta represja ze strony pisofaszystowskiego reżymu pozostawiła w jego duszy trwałą traumę, która po dziś dzień odbija mu się czkawką. Ale co tam czkawka! Zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione i popełniane nadal przez pisofaszystów nie podlegają przedawnieniu. Profesor Roman Kużniar to polski Szymon Wiesenthal.

Vote up!
0
Vote down!
0
#249284

"Rosjanie mają świadomość, że oni w Polsce nie znajdą kolaborantów. "

No, to sobie "wesoły Romek" walnął kawał: "Rosjanie nie znają w Polsce kolaborantów"?!!!!!!
Ślepy i głuchy? Swojego pryncypała nie widzi i nie słyszy?
Ten typ nie wygląda na cynicznego kłamcę, on jest po prosu zwykłym tępakiem.
Tytuły i stanowiska w PRL-u bis nadają jeszcze większe tępaki niż on.

Vote up!
0
Vote down!
0
#249316

Co oni jedzą i piją, że tak od rzeczy gadają ? Albo może jakiś grupowy odwyk przeprowadzają i delirka ich telepie...
Pozdrawiam.
contessa

_________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart
"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com/watch?v=ZssiwkN86u0

Vote up!
0
Vote down!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#249320

Zdecydowanie prawdziwy tekst!Na salonie jednak nie doczekal sie SG...no coz,tam tez obowiazuje cenzura w wykonaniu IJ.
Wlasciwie przekaz od Bronka - kazdy tekst,zawierajacy i znieksztalcajacy moje nad wyraz wysokie wyksztalcenie historyczne i madrosc - prosze lekcewazyc:).
Pzdr.

Vote up!
0
Vote down!
0

someone

#249348