Politiada - dogrywka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Hmmm... - podrapał się po głowie prowadzący. - Musimy urządzić jakąś dogrywkę. Proszę obu panów do siebie.
Podeszli, lider jednej partii i polityka ze środka grona drugiej partii.
- Mam tu listę pytań dodatkowych - powiedział prowadzący. - Zrobimy debatę. Proszę odpowiedzi kierować tylko do mnie i nie rozmawiać ze sobą. Polacy mają różne samochody. Co panowie zrobiliby aby to wyrównać?
- Są dwie koncepcje - powiedział lider jednej partii. - Jedni proponują, aby najbogatsi kupowali jak najczęściej nowe auta, a te co mają odsprzedawali następnym. Ja wyznaję inną koncepcję: należy ludziom umożliwić i ułatwić kupno coraz lepszych samochodów.
- Cha, cha, cha, co za bzdura - zaśmiał się polityk z grona drugiej partii. - Przecież nie można dzielić samochodów na nowe i stare, sportowe i terenowe, czy tańsze i droższe. Samochód to samochód!
- A co panowie sądzą o hałasach, które przykładowo urządza sąsiad za ścianą? Z kim o tym porozmawiać?
- Z administracją bloku - odparł lider jednej partii.
- Litości! - znów zaśmiał się polityk z grona drugiej partii. - Z administracją???
- A z kim według pana?
- Z moim szefem! Ja zawsze o wszystko pytam mojego szefa i...
- Mieliśmy nie rozmawiać ze sobą - upomniał ich łagodnie prowadzący. - Panowie nie wiedzą co znaczy słowo "debata"? Kolejne pytanie. Czy panowie są za grą w piłkę na osiedlowych trawnikach?
- To nie jest dobry pomysł... - zaczął lider pierwszej partii.
- Ale ja pana pytam, czy jest pan za czy nie.
- Jestem miłośnikiem zieleni, tyle mogę panu powiedzieć.
- Nnnno dobrze. Teraz pan.
- No cóż, mój przeciwnik panu nie odpowiedział...
- Odpowiedziałem!
- Panowie, proszę o niedebatowanie ze sobą.
- ...mój przeciwnik nie odpowiedział, a ja panu powiem, że Unia Europejska się na to zgodziła.
- Kiedy??? Jak??? - zdumiał się lider pierwszej partii, ale prowadzący znów przypomniał, że miało być bez rozmów.
- I ostatnie pytanie: ile to jest dwa razy dwa?
- Cztery - rzekł zdecydowanie lider jednej partii.
- Ja co prawda odebrałem klasyczne wykształcenie z matematyki - zastrzegł się polityk z grona drugiej partii. - Ale nie będę nikomu narzucał światopoglądu matematycznego. Jeśli ktoś chce uważać, że to trzy albo pięć, jego sprawa. A poza tym... - i tu polityk z grona drugiej partii sięgnął do teczki. - Mam tutaj dokument, że kiedyś pan popełnił kłamstwo matematyczne.
- Pan chyba żartuje, wyciąga pan jakiegoś haka...
- To pan gra hakami! - krzyczał polityk z grona drugiej partii.
- Musimy już kończyć - oznajmił prowadzący.
- A kto wygrał? - zapytali obaj dyskutanci.
- O tym zadecydują telewidzowie esemesami...

Brak głosów

Komentarze

 tylko z tą matematyką coś nuie tak.GUS  podaje że zarabiamy 3600 zł.Zarabiamy 1000 zł .Min .podaje że zarabiamy 1300zl.To prawie tak jak zagadka zadana przez  dzielnego wojaka Szwejka:Dom ma 24 okna i 6 kominów. Ile lat ma babka stróża?To tylko tak dla terażniejszej matematyki że 2 i 2 to może być każda podana suma i każda odpowiedż będzie dobra.pzdr.

staryk

#68495

Znakomite :)

#68521