Mieczysław Zygfryd Słowikowski ps. Rygor

Obrazek użytkownika AdamDee
Historia

Gen. bryg. Mieczysław Zygfryd Słowikowski ps. Rygor - 25.02.1896 - 29.07.1989

W dniu urodzin Generała pozwalam sobie przypomnieć zaduszkową świeczkę z 2010 roku.

 

Poszukiwanie zaginionych skarbów, czyli polska... Agencja Afryka

Temat ten chodził za mną od ładnych paru lat, od momentu gdy w moje ręce trafiła pewna niezwykła książka zatytułowana In The Secret Service - The Lighting The Torch. Książka jest niezwykła z conajmniej dwóch powodów:

- pierwszy, napisana przez Polaka, Generał-Majora Mieczysława "Rygora" Słowikowskiego (konia z rzędem temu kto, poza niezłymi historykami okresu, kojarzyłby jego nazwisko z czymkolwiek istotnym) opowiadającego historię jednego z kluczowych wydarzeń Drugiej Wojny Światowej i to nie z pozycji obserwatora, a ich głównego i czynnego bohatera.

Drugi powód niezwykłości tej książki paradoksalnie robi znacznie mocniejsze wrażenie - moja edycja to pierwsze i ostatnie oryginalne wydanie pamiętnika Mieczysława Słowikowskiego napisanego w 1986 roku, a wydanego przez londyński The Windrush Press w ... 1988 roku.

Na czym polega owa niezwykłość i to paradoksalnie większego kalibru niż jej zawartość, jako się wyżej rzekło ?

A no na tym, że historia spisana przez nietuzinkowego Polaka, w dodatku po polsku w końcówce PRLu, właściwie w trakcie jaruzelskiej odwilży, przez kolejne 22 lata (z czego ponad 20 w tzw. wolnej Polsce) nie doczekała się publikacji na polskim rynku.

Autor przeżył komunizm - zmarł pod koniec lipca 1989 roku, ale jego historia niemal odeszła razem z nim...

Podpalenie Pochodni

Temat książki zaś, jak już napisałem wcześniej, to delikatnie ujmując bomba sporego kalibru. Jest to historia stworzonej przez majora Słowikowskiego, oficera przedwojennego polskiego wywiadu wojskowego, siatki szpiegowskiej operującej w okupowanej francuskiej, północno-zachodniej Afryce - od Dakaru po Tunis. Siatka pracowała od czerwca 1941 roku do inwazji wojsk alianckich na Afrykę 8 listopada 1942 roku. Operacja aliancka przyjęła nazwę Torch (Pochodnia), a podtytuł książki Lighting the Torch sugeruje iż autor musiał mieć udział w podpaleniu tej Pochodni.

Dakar od Tunisu dzieli w prostej linii około 3660 km, z tym, że w praktyce była to odległość znacznie większa, jako że prawdziwe wydarzenia dotyczyły skrajnych puntów północno-zachodniego wybrzeża Afryki (główne placówki to Dakar, Agadir, Casablanca, Tlemcen, Oran, Algier, Setif, Dystrykt Constantine i Tunis), co daje w przybliżeniu 4500 do 5000 km. Droga powietrzna z oczywistych względów nie wchodziła w rachubę.

Skład siatki (w apogeum sięgający 2500 ludzi, w dużej części nie mających bladego pojęcia o naturze swojej pracy) był iście kosmopolityczny. Co prawda najwyższe szczeble organizacyjne zajmowali oficerowie polskiego wywiadu, niemniej równie kluczową rolę odgrywała spora grupa Francuzów i to w nierzadkich przypadkach znaczących funkcjonariuszy lokalnych władz lojalnych Niemcom. Niemałe zasługi oddali działalności również obywatele francuskich kolonii.

Informacje wywiadowcze zebrane przez siatkę Słowikowskiego posłużyły między innymi przygotowaniu inwazji, która okazała się być militarnym sukcesem. Aby ją przeprowadzić należało mieć wysoce precyzyjne informacje nie tylko o siłach wojsk francuskich i niemieckich, o stanie i lokalizacji portów czy lotnisk, ale także te, które mówiły o nastrojach Francuzów co do których nie można było mieć 100% pewności, po której stronie staną gdy padnie pierwsza salwa. I bynajmniej nie chodzi tu o przypisywane Francuzom tchórzostwo ale o pewne sympatie i antypatie, które sprawiały, że inwazja poprowadzona przez Brytyjczyków mogła skończyć się całkowitą katastrofą. Liczne środowiska w armii Francuskiej nie były zbytnio przychylne Niemcom ale w sytuacji gdy w grze pojawiliby się Brytyjczycy, sukces alianckiej misji mógł zostać narażony na poważny szwank. Zwłaszcza, że w algierskich portach jeszcze rdzewiały francuskie statki, które stanowiły dla Francuzów pomniki potęgi brytyjskiej Royal Navy, którą gorzko kojarzyli z nazwą Mers-el-Kébir.

To miedzy innymi wyperswadowanie aliantom oficjalnego dowództwa Brytyjczyków było jedną z iskier, którą Mieczysław Słowikowski umożliwił zapalenie Pochodni.

Przykrywką tak rozbudowanej struktury była zorganizowana w całości przez Słowikowskiego i przynosząca niezłe dochody (które finansowały działanie Agencji) fabryka Floc-Av Company produkująca owsiankę. Na poziomie poszczególnych komórek organizacyjnych siatki, żadna nie miała pojęcia o istnieniu innej - wszystko w pełni z regułami sztuki szpiegowskiej. Dość powiedzieć, że wielu ludzi dowiedziało się o swojej faktycznej pracy grubo po zakończeniu działania Agencji Afryka.

Historia, którą po raz pierwszy ukazała się w pełnym wydaniu w 1988 roku, była do tego czasu inkorporowana do historiografii okresu jako wyłączna i anonimowa działalność własna anglo-amerykańskiego wywiadu. Do tego czasu historia była zniekształcona conajmniej niedopowiedzeniami, czemu zresztą trudno się dziwić - kto miał być adwokatem prawdy ? Sowiecki satelita, którym stała się po wojnie Polska ? Polska z którą nikt na zachodzie się nie liczył ? Polska, której żywotnym interesem było ukrywanie aktów bohaterstwa sanacyjnych wojskowych ?

Kiedy 4 czerwca 1989 roku Joanna Szczepkowska wygłosiła swój absurdalny news o "końcu komunizmu", mniej przytomnym mogło się zdawać, że szybko czy powoli, nieuchronnie jednak wyjdziemy w końcu z plam w naszej historii i będzie nam dane zobaczyć to co dotąd zbyt wielu stronom opłacało się ukrywać.

Stało się inaczej.

Bez urzędowych zapisów cenzury, bez paragrafów sankcjonujących niepoprawne politycznie wydarzenia z naszej historii, są one po dzień dzisiejszy zakładnikami upiornej przeszłości.

W poszukiwaniu informacji

Tak jak napisałem wcześniej - temat chodził za mną parę lat, co jakiś czas zabierałem się do niego, sprawdzając czy można znaleźć w sieci cokolwiek na temat samego Słowikowskiego czy Agencji Afryka. Przez długie lata jedyne co pokazywało się w wynikach wyszukiwania to skąpe, encyklopedyczne wpisy, głównie w obcojęzycznych wersjach Wikipedii. Brak było jakichkolwiek informacji na temat rzeczonej książki czy planów wydawniczych jej dotyczących.

Kiedy kilka dni temu ponownie wywołałem wyszukiwanie, dostrzegłem, że wreszcie coś się pojawiło.

W 2005 roku, za sprawą raportu komisji polsko-brytyjskiej o działaniach polskiego wywiadu podczas II wojny światowej, który zawarty był w dwóch opasłych tomiskach, historia wypłynęła szerzej na światło dzienne. Mieszkająca we Francji dokumentalistka Małgorzata Gago, przygotowała film zatytułowany Powrót do Casablanki. Film wyemitował kanał Discovery.

W roku 2010 ukazało się opracowanie "MI6: The History of the Secret Intelligence Service", które wywołało historię Słowikowskiego i innych polskich współpracowników SIS do tablicy. Okazja stała się przyczynkiem do paru dość konkretnych artykułów w kilku nośnych mediach w sierpniu i wrześniu tego roku. Jednak dziwnym trafem, sprawa Agencji Afryka zwykle znajdowała się na szarym końcu listy zasług Polaków na polu wywiadowczym Drugiej Wojny, odwrotnie proporcjonalnie do zasług i skali działania siatki.

Odnalazłem też niszową inicjatywę Waldemara Wojciechowskiego zatytułowana POWTÓRNY POWRÓT DO CASABLANKI. SIATKA SZPIEGOWSKA II ODDZIAŁU SZTABU GENERALNEGO W.P. W PÓŁNOCNEJ AFRYCE.

Dodatkowo w wynikach wyszukiwania pojawiło się kilka innych wpisów, mniej lub bardziej (przeważnie jednak niewystarczająco) wyczerpujących temat.

W roku bieżącym, na rynku angielskim ukazała się też książka "Codename Rygor: The Spy behind the Allied victory in North Africa" autorstwa samego Mieczysława Słowikowskiego. Trudno znaleźć więcej informacji na temat tej książki, co pozwala przypuszczać, że jest to reedycja pod zmienionym tytułem.

Ale czy jest cokolwiek co pozwalałoby wnosić iż szykuje się polska edycja, czy inny sposób na rozwinięcie tematu ?

Nie.

Mimo ukazujących się od pięciu lat informacji na temat działalności siatki Słowikowskiego, próżno o rezonans, który byłby właściwy randze postaci i wadze opisanych wydarzeń.

Play it once, Sam...

Dość ciekawą okolicznością jest też pewna rzecz - porównania do filmu Casablanca, stanowiące główny motyw odkurzanej nieśmiało historii Mieczysława Słowikowskiego. Przyznam, że myśląc o tym jak opisać działalność Agencji Afryka również miałem zamiar użyć skojarzeń do filmu. Bo jak najlepiej otworzyć wyobraźnię na tło odległych czasowo i geograficznie wydarzeń jeśli nie poprzez film, który należy do kanonu światowego kina ? Zwłaszcza, że film powstawał równolegle do funkcjonującej w Afryce siatki Słowikowskiego, a scenariusz osadzony był w jednym z miast, w którym toczyła się akcja prawdziwych wydarzeń.

Autorzy artykułów sugerują wprost - historia Słowikowskiego była pierwowzorem scenariusza filmu. Obawiam się jednak, że ci którzy tak liniowo zestawili film Casablanca z działalnością Agencji Afryka poszli o jeden krok za daleko. Wydaje się bowiem całkowicie niemożliwe aby film mógł czerpać z równoległych czasowo, całkowicie tajnych wówczas operacji.

Przypomniijmy - Agencja Afryka funkcjonowała od czerwca 1941 roku do 8 listopada 1942 roku. Film powstawał pomiędzy kwietniem, a sierpniem 1942 roku - oczywiste jest, że w tym czasie musiał już być gotowy scenariusz wraz z kompletnym szkicem postaci. Trudno uwierzyć aby działalnosć tajnej siatki wywiadowczej, wyprzedzająca zasadniczą częśc produkcji filmowej o zaledwie rok, mogła posłużyć skonstruowaniu nawet zarysu scenariusza - film musiałby pokazywać dziejące się wydarzenia niemalże na żywo. W momencie gdy film powstawał, działanie Agencji Afryka było już w ścisłym zainteresowaniu amerykańskiego wywiadu, co zapewne bardziej komplikowało niż ułatwiało tworzenie paraleli pomiędzy rzeczywistością, a fikcją.

Żaden z głównych bohaterów filmu nie pasuje w najmniejszym stopniu do głównych postaci Agencji Afryka. Tak Rick Blaine, Ugarte, Renault czy uciekinier Victor Laszlo nie są postaciami, którym można by było przypisać odbicie w rzeczywistości znanej z relacji Słowikowskiego. Oczywiście każdy z osobna może teraz, po latach, przypominać tego czy innego agneta Mieczysława Słowikowskiego ale bardziej przez przypadek niż przez odwzorowanie.

Film oparty jest na nieopublikowanej sztuce Murraya Burnetta Everybody Comes to Rick's, która została zainspirowana pobytem autora we Francji w 1938 roku, w klubie nocnym, w którym pianistą był pierwowzór filmowego Sama. Akcja została ulokowana czasowo na okres przed atakiem na Pearl Harbour, czyli przed momentem w którym USA przystąpiły do wojny.

Również lokalizacja akcji w tym słynnym marokańskim mieście odstaje od realiów - Casablanca była jednym z istotnych, ale nie kluczowych miast operacji - głównymi pozostawały Algier i Oran. Ktoś może powiedzieć, że byłoby idiotyzmem lokowanie akcji w Algierze skoro ten pozostawał faktycznym centrum operacji Agencji - to prawda. Takim samym jednak idiotyzmem byłoby lokowanie akcji w Casablance i nikt przy zdrowych zmysłach nie igrałby z niebezpieczeństwem zwrócenia uwagi na miasto, które było częścią prowadzonej tajnej akcji.

Epilog

Książka Mieczysława Słowikowskiego to nie tylko operacja Pochodnia.

Poza głównym motywem, którego kulminacją była inwazja jest w niej mnóstwo innych niezwykle interesujących wątków. Jest tam o czołgach Rommla wzniecających tumany kurzy na pustynnych szlakach, napędzanych amerykańską ropą. Są dygresje na temat morale Polaków, których historia rzuciła na obczyznę aby pełnili swoją służbę dla dobra kraju, którego chwilowo nie było i którego nikt nie obiecywał przywrócić do formalnego istnienia. Są przytoczone niezwykle interesujące rozmowy z agentami wywiadu USA, które tyczyły politycznych scenariuszy najbliższej przyszłości i porządku, który zapanuje po wojnie.

Jest również znakomicie oddany duch pracy szpiega, którego każdy krok może być ostatnim - na pohybel jego i najbliższej rodziny. To książka o ludziach wystawionych na najtrudniejszą próbę.

To również książka-oskarżenie - oskarżenie wobec zdrady aliantów i gorzkie podsumowanie życia kilku bohaterów, którym za życia dane było wspiąć się na Olimp, po wojnie stawali się ludźmi bez przeszłości. Rzecz o zapomnianych bohaterach, o których z różnych powodów nie opłacało się pamietać zbyt wielu wpływowym opiniotwórczo środowiskom.

Brak głosów

Komentarze

Bardzo interesujące. Może wiesz, czy Agencja Afryka i Słowikowski mieli coś wspólnego z obecność we francuskiej Afryce Północnej w roku 1941 Jerzego Różyckiego, jednego z pogromców "Enigmy"?

Różycki zginął 9 stycznia 1942 w katastrofie(?) francuskiego statku "Lamoriciere", który zatonął w pobliżu Balearów. Wraz z nim ponieśli śmierć jeszcze dwaj funkcjonariusze polskiego wywiadu, kpt. Jan Graliński i Piotr Smolewski. Co ciekawe, obydwaj pracowali "na kierunku" sowieckim...

Pozdrawiam

#337598

[quote=tł]Bardzo interesujące. Może wiesz, czy Agencja Afryka i Słowikowski mieli coś wspólnego z obecność we francuskiej Afryce Północnej w roku 1941 Jerzego Różyckiego, jednego z pogromców "Enigmy"?[/quote]

Najwyraźniej tak.
Najbliższymi współpracownikami Rygora byli pułkownicy Gwido Langer i Maksymilian Ciężki - dla nie znających tematu, to byli szefowie Biura Szyfrów w latach gdy dekodowano Enigmę.
M. Ciężki był szefem siatki w Algierze, zajmował się m.in. przekazywaniem szyfrogramów Agencji do Francji.
G. Langer był zaś kontaktem Agencji w Uzes - praktycznie rzecz ujmując, odbierał meldunki z Afryki i przekazywał rozkazy z Centrali.

[quote=tł]Różycki zginął 9 stycznia 1942 w katastrofie(?) francuskiego statku "Lamoriciere", który zatonął w pobliżu Balearów. Wraz z nim ponieśli śmierć jeszcze dwaj funkcjonariusze polskiego wywiadu, kpt. Jan Graliński i Piotr Smolewski. Co ciekawe, obydwaj pracowali "na kierunku" sowieckim...[/quote]

Sam Słowikowski też pracował na kierunku wschodnim, był zastępcą dowódcy w Sekcji Wschodniej (sorry za ewentualne niezgodności w terminologii, mam przed nosem tą angielską książkę, a nie pamiętam dokładnie polskich nazw poszczególnych komórek) w latach 30-34, i Chief of Staff w KOP w Wilnie (1934) i Grodnie (1936). W 1937 po przeniesieniu do MSZ, został sekretarzem w naszym Konsulacie w Kijowie.

Teraz rzecz, być może najciekawsza.
W skorowidzu nazwisk nie występują ci ludzie - Jerzy Różycki, Jan Graliński i Piotr Smolewski. Występuje za to nazwa statku, o którym piszesz - Lamoriciere.

Z opisu Słowikowskiego wynika, że była to katastrofa. W pobliżu Balearów, podczas gwałtownego sztormu, jednostka, która była przeznaczona do rejsów przybrzeżnych, najprawdopodobniej zaliczyła rafy i zatonęła. Drugą katastrofą była akcja ratunkowa - z 272 pasażerów i 100 członków załogi zginęło odpowiednio 222 i 57 ludzi.

Słowikowski pisze o tym wydarzeniu z takiego powodu, że zanim do niego doszło, był poważnie zaniepokojony nastrojem Ciężkiego, który spodziewał się ewakuacji do Francji wraz z całą swoją grupą. Ostatecznie jego ludzie dostali rozkazy ewakuacji - on nie, i to wprawiło go w stan, który niepokoił Słowikowskiego. Ciężki był bardzo podejrzliwy co do okoliczności niepełnej ewakuacji jego grupy - to znaczy bez niego.

Ludzie Ciężkiego to - według Słowikowskiego - czterech, niewymienionych z nazwiska polskich oficerów i francuski kapitan, stanowiący ich ochronę.
Wszyscy oni zostali pasażerami tego tragicznego rejsu. Trzech Polaków zginęło, a doprowadzenie Ciężkiego do stanu równowagi psychicznej po tym jak zdał sobie sprawę, że cudem uniknął śmierci, zabrało trochę czasu.

Słowikowski kończy info o katastrofie refleksją, że dla niego było to jedno z najgorszych wojennych przeżyć, a sama katastrofa - tu zaznacza - choć dość niezwykła jak na Morze Śródziemne (!), przeszła całkowicie bez echa.

Przy okazji.
Słowikowski miał wśród swoich najbliższych ludzi kapitana Henryka Łubieńskiego. Niemal "prawa ręka". Szukałem informacji o tym człowieku i nic. Jest dwóch Henryków (różne drugie imiona), o jednym i drugim ciężko cokolwiek znaleźć. Rzecz komplikuje fakt, że najwyraźniej wszyscy Łubieńscy są herbu Pomian ;)
Kapitan od Słowikowskiego po zakończeniu operacji w Afryce, rozpoczął pracę w ambasadzie w Madrycie, na stanowisku attache prasowego, co jak zwraca uwagę Słowikowski, było jego zdaniem degradacją tak utalentowanego człowieka.

Zastanawiam się jaki związek mógł mieć i czy w ogóle miał Henryk, ze znanym z Gibraltaru Ludwikiem Łubieńskim ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337761

W uzupełnieniu: Graliński był szefem referatu sowieckiego Biura Szyfrów (BS-3)i kontrwywiadu radiowego "Wschód", a Smoleński (w pierwszym komentarzu zniekształciłem nazwisko), kryptologiem B-3.

Większość marynistów uznaje zatonięcie "Lamoriciere" za spowodowane fatalnymi warunkami atmosferycznymi. Ale zawsze pozostaje cień wątpliwości...

PS. Chef of Staff to po polsku Szef Sztabu ;-).

#337785

[quote=tł]W uzupełnieniu: Graliński był szefem referatu sowieckiego Biura Szyfrów (BS-3)i kontrwywiadu radiowego "Wschód", a Smoleński (w pierwszym komentarzu zniekształciłem nazwisko), kryptologiem B-3.[/quote]

No tak, a ja to jak małpa powtórzyłem, mimo, że przed nosem miałem parę stron z informacjami o katastrofie ;)

[quote=tł]Większość marynistów uznaje zatonięcie "Lamoriciere" za spowodowane fatalnymi warunkami atmosferycznymi. Ale zawsze pozostaje cień wątpliwości...[/quote]

Zwłaszcza, że po dzień dzisiejszy daje się znaleźć informacje o podejrzeniach, że statek mógł być zaatakowany przez u-bota.
Zdaje się, że jakoś niedawno odnaleziono miejsce zatonięcia tego statku, są informacje o przełamaniu kadłuba na dwie części. Znajduje się on w okolicach gdzie jest sporo wraków, ale niestety w dość niesprzyjającym badaniom miejscu.

[quote=tł]PS. Chef of Staff to po polsku Szef Sztabu ;-).[/quote]

Tak przypuszczałem ale wydawało mi się niemożliwe, że wileński KOP miał stanowisko o tak poważnej nazwie ;), zdawało mi się, że inaczej to się powinno nazywać w lokalnym oddziale.

------------------

Generalnie jak napisałeś o tych ludziach, a ja skonfrontowałem to z książką, zaskoczyła mnie następująca rzecz - fakt, że Słowikowski nie wspomniał kim byli ludzie Ciężkiego. Jakby nie patrzeć, to nie byli zwykli żołnierze.

Jedyne wytłumaczenie jakie jestem w stanie znaleźć to to, że książka jest w zasadzie zbiorem notatek, które przez cały okres działalności Rygor sumiennie dokonywał, dzień po dniu. Mimo skompilowania tych raportów w postać książki, momentami ma się wrażenie, czytania takich suchych, zdawkowych raportów. Nawet zbyt zdawkowych.
Miejscami brakuje narracji, rozwinięcia. Katastrofa Lamoriciere to chyba efekt tego.

Nadal też pozostaje nieznane nazwisko czwartego Polaka z ekipy Ciężkiego. Wszędzie pisze się o tej trójce, niekiedy można nawet znaleźć nazwisko francuskiego kapitana (François Lane) jednak bilans się nie zgadza. Tylko Słowikowski pisze o ekipie 4+1, następnie o potwierdzonej śmierci trzech, a czwarty tymczasem znika z relacji.

Ale może to bez znaczenia...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337864

Na zakończenie, link do artykułu w "Le Figaro" dot. "Lamoriciere". O dziwo, w 2008 roku żabojady już wiedziały o udziale Różyckiego w rozszyfrowaniu Enigmy...

http://www.lefigaro.fr/actualite-france/2008/05/24/01016-20080524ARTFIG00072-les-cauchemars-du-dernier-rescape-d-un-naufrage-oublie-.php

#337869

To, że żabojadom nie szkodzi o tym mówić jakoś mnie nie dziwi ;) Wbić szpilę Angolom - bezcenne.

Szkoda tylko, że nie zaprzątają sobie głowy pisownią polskiego nazwiska :(

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337885

À bord du paquebot, près de 400 personnes ont pris place pour rejoindre Marseille, le principal port d'une France coupée en deux par l'occupation allemande. Des femmes, des enfants, des militaires, mais aussi des espions au service des Alliés. Ainsi le mathématicien polonais Jerzy Rosycki, qui avait réussi avec deux collègues à décrypter en 1933 le fameux code Enigma utilisé par l'armée allemande. Recherché par la Gestapo, il voyage sous un faux nom à bord du Lamoricière.

Blisko 400 osób zajęło miejsca na pokładzie parowca, aby dotrzeć do Marsylii, głównego portu Francji podzielonej na dwie [części] okupacją niemiecką. Kobiety, dzieci, wojskowi, ale także szpiedzy w służbie aliantów. Również polski matematyk Jerzy Rosycki, któremu wraz z dwoma kolegami udało się w 1933 rozszyfrować sławny kod Enigmny używanej przez armię niemiecką. Poszukiwany przez gestapo podróżował na pokładzie 'Lemoriciere' pod fałszywym nazwiskiem.

#337897

... to nawet ma to sens ;)

Rosycki... głupie żabojady ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337953

Historia nie znana mi.

Przy okazji znalazłem że jednak jest też w Polsce wydana książka:
Mieczysław Z. „Rygor” Słowikowski
„W tajnej służbie. Jak polski wywiad dał aliantom zwycięstwo w Afryce Północnej”
Wydawca: Rebis
Liczba stron: 565
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7510-621-3
Książka wydana w 2011 roku

Pozdrawiam!
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#337628

u nas generał brygady (jedna gwiazdka)
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#337629

Dzięki, nie wiedziałem.

Wreszcie - można by rzec.

W takim wypadku ja gorąco polecam tą książkę. Pozycja obowiązkowa.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337759

Warto pisać o historii, przypominać bohaterskie postaci.
Tak mało wiemy o naszej przeszłości PRL i jej nowe wcielenie III RP zadbały o to!

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#337641

o dzielnych,odwaznych,patryjotycznych,Polakach, ktorzy wszedzie z poswieceniem swojego zycia byli gotowi walczyc przeciw wrogowi Polski.A juz slowo szpieg w sensie pozytywnym jest czerwona plachta na byka dla tej kacapskiej swoloczy co rzadzi Polska nieprzerwanie od 45 roku.
To ze czesc Francuzow kolaborowala z Hitlerem przeciw Anglikom to wynika z przeszlosci historycznej nigdy te dwa kraje nie dazyly sie sympatia wrecz przeciwnie zawsze ze soba walczyly.
Anglcy znowuz w czasie II wojny swiatowej pare razy w dupe bez mydla wchodzili Stalinowi.Raz jak jeszce byl aljantem Hitlera a pozniej jak juz byl aljantem brytyjskim przeciw Hitlerowi,co oczywiscie nie bylo bez znaczenia w traktowaniu Polakow o czym dokladnie wiemy z historji.Podam tylko jeden z malo znanych faktow ze Polacy ktorzy przeszli syberyjska katorge i przybyli do Angli byli pod nadzorem kazano im pod restrykcjami nikomu nie opowiadac co sie wydarzylo i jak wygladaly te obozy smierci na Syberji.

#337661

Pozdrawiam.
contessa

10*

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#337671

Mało co jest tak konsekwentnie dopilnowane w PRL Mk.II, jak kontynuacja zamilczania.

No ale jak Tomasz A.S. zauważył, ten fragment historii, na szczęście jest już dostępny dla polskiego czytelnika.
Raptem 25 lat po premierze...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#337760

gość z drogi

cenne są również uwago Tł...

 serdeczne pozdrowienia :)

gość z drogi

#337894