"Papież" odwołany (do piekła?)

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Reich-Ranicki zwany „papieżem niemieckiej literatury”, który całe swoje długie życie poświęcił destrukcji zachodniej cywilizacji, zakończył swą ziemską służbę.
Wszystkie doniesienia na temat jego śmierci cytują słowa samego Reicha – „jestem pół Niemcem, pół Polakiem, ale całym Żydem”. Jego żydostwo jednak było czysto genetyczne, a polskość ograniczała się do miejsca urodzenia.
Niewątpliwie był on całym bolszewikiem, a ściślej – czekistą.
Marcel Reich – podobnie jak tysiące jego pobratymców- bezbłędnie wyczuwał wiatr historii i energicznie angażował się po stronie „słusznej sprawy” czyli po stronie silniejszego. Ta sama „mądrość etapu” kazała młodym Żydom maszerować ulicami Lwowa jesienią 1939 roku wznosząc okrzyki „Niech żyje towarzysz Mołotow, niech żyje towarzysz Kaganowicz” (z pewnością był wśród nich tata Michnika).
Zdumionym Polakom rzucano w nos – „Wasze się już skończyło”.
Przybyło wtedy antysemitów nie mających zrozumienia dla faktu, że żydowska umiejętność adaptacji pozwoliła im przetrwać 2 tysiące lat diaspory.
Zdolność przystosowania się do zmiennych okoliczności Marcel Reich posiadł w stopniu mistrzowskim.
„Reich-Ranicki był kimś więcej niż tylko krytykiem literackim; był instancją w tym kraju. Nie istnieje człowiek, który mógłby go zastąpić” ( „Süddeutsche Zeitung”).
Przez kilkanaście lat brał udział w niezwykle popularnej audycji telewizyjnej „Kwartet literacki”, w trakcie której omawiano nowości wydawnicze. Jego recenzje były przewidywalne – łamał kariery nie zostawiając suchej nitki na autorze, albo wychwalał pod niebiosa (wg. zasady „nasz – nie nasz”).
.„Dzięki kontrowersjom, które wzbudzał, był niesamowicie popularny. W najlepszych czasach „Kwartet” oglądało ponad milion osób. Z sondaży wynika, że jego podwójne nazwisko zna 98 proc. Niemców.” (Gazeta Wyborcza)
Ranicki wykładał literaturę na amerykańskich uniwersytetach, posiadał profesurę w Sztokholmie i Uppsali. Był profesorem tytularnym na Uniwersytecie w Tybindze, posiadał liczne doktoraty honoris causa (przypadek profesora bez studiów nie jest tylko udziałem Bartoszewskiego).
”Papieża literatury” z lekka podszczypał „grzebiąc w życiorysie” Gerhard Gnauck w książce „Reich-Ranicki - polskie lata”.
„Gerhard Gnauck długo nie mógł znaleźć niemieckiego wydawcy dla kontrowersyjnej książki. Ostatecznie Gnauck znalazł wydawcę i pokazał Niemcom Reicha-Ranickiego, jakiego dotąd nie znali. Mimo to wiele pytań na temat jego życia pozostało otwartych.(...) mgła wokół otoczonego tajemnicą życia Reicha-Ranickiego choć na chwilę jakby się przejaśniała”. (Gazeta.pl)
Gnauk tak pisze o pobycie Reicha w getcie warszawskim:
„W późniejszym okresie krytyk próbuje się kreować na człowieka zbliżonego do ruchu oporu w getcie, a tak naprawdę nie ma na to dowodów i trzeba zakładać, że był on tam również człowiekiem władzy w tym trudnym okresie”.
Reich pracując w Judenracie brawurowo ukrył kasę Judenratu „by nie dostała się w ręce Niemców”. (Judenraty to kolaborujące żydowskie urzędy samorządowe – ich przydatność dla Niemców polegała na dostarczaniu na czas ludności na rampę do wywózki).
Być może „ukryta kasa” pomogła mu w ucieczce z getta i ukryciu się po stronie „aryjskiej”.

”Po wojnie Reich-Ranicki służył w polskim wojsku; wstąpił też do PPR. Pracował w MSZ. Po odwołaniu z placówki pracował w wydawnictwach literackich. Krytycy zarzucali mu współpracę z komunistycznymi służbami.” (Wirtualna Polska)
We wrześniu 1946 porucznik Reich został odznaczony przez Prezydium Krajowej Rady Narodowej „za wybitne zasługi, wykazane męstwo w walce z bandami dywersyjnymi oraz wzorową służbę”.
„Nie ma niczego, czego bym żałował, niczego, czego musiałbym się wstydzić” - mówił Reich-Ranicki.
Bez trudu zauważyć można uderzające podobienstwo życiorysu „światowej klasy socjologa” prof.Baumana.
W jakim to wojsku służył Reich - precyzuje Gazeta Wyborcza:
„ Wówczas wiąże się z Urzędem Bezpieczeństwa. Dla UB pracuje najpierw w Katowicach, potem w Londynie, gdzie pod przykrywką konsula jest rezydentem polskiego wywiadu. Przyjmuje wówczas nazwisko Ranicki,
To, co robił, owiane jest tajemnicą. Pojawiały się głosy, że zwabiał w pułapkę polskich emigrantów, którzy po powrocie do Polski lądowali w komunistycznych więzieniach. Reich-Ranicki zarzutom zaprzeczał, a w polskich archiwach nie znaleziono żadnego dowodu na to, że faktycznie brał udział w takim procederze.
Sam krytyk odmawiał jednak komentowania tych podejrzeń”.

W Londynie Ranicki (kryptonim „Albin”) miał za pomocnika Czesława Kiszczaka, który był zatrudniony w ambasadzie PRL na stanowisku... zastępcy dozorcy (?). Londyn po wojnie był siedzibą Rządu RP, w kraju walczyło kilkadziesiąt tysięcy partyzantów wiernych temu rządowi. Aby opanować Polskę, sowieci musieli „zneutralizować” emigrację londyńską. Co konkretnie robili w Londynie ludzie, z których jeden został w przyszłości„papieżem literatury”, a drugi „człowiekiem honoru”?
Nie można wykluczyć hipotezy, że działalność tych zdolnych ludzi mogła mieć jakiś związek z serią nagłych zgonów wśród polityków emigracyjnych. Świadomość, że skrytobójstwo jest ważną metodą radzieckiej polityki kadrowej. zaczęła docierać do ludzi Zachodu znacznie później.
Twardy dowód na wywoływanie zawałów serca za pomocą nie pozostawiającego śladów furosemidu uzyskano dopiero w 2004r. przy okazji śledztwa w sprawie nieudanego zamachu na życie Anny Walentynowicz (nie wypiła wówczas „lekarstwa”).
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=fyP1aMqBF2Q

Po ukończeniu misji Reich - już Ranicki zostaje odwołany do Warszawy (jako powód podano „nieprawidłowości” przy wydawaniu wizy) i rozpoczyna pracę w wydawnictwach literackich.
Czy były to działania przygotowujące przerzut Reicha na trudny odcinek niemiecki?.
Spotykają go przykrości – zostaje uwięziony na 2 tygodnie, z powodu zakazu druku przez 1,5 roku jest zmuszony pracować w radiu. Wreszcie Reich-Ranicki z całą rodziną ucieka do RFN.
Wiadomo, że umiarkowane represje służyły często „zalegendowaniu” agenta – Mitrochin w swoim „Archiwum” podaje wiele podobnych przypadków. Agenci nigdy nie jechali „w ciemno”, zawsze mieli teren przygotowany.
Czy w 1958 roku taka ucieczka byłaby możliwa bez wspomagania służb?.
W pierwszych niemieckich latach pomocy udzielili mu znani pisarze Heinrich Boell i Siegfried Lenz. Reich, używający już dwuczłonowego nazwiska, zaczął pisać w najbardziej prestiżowych gazetach.
Czy ktoś równie zdolny, jednak z innym pochodzeniem i bez powiązań ze sowieckimi służbami miałby takie możliwości?
W 1994 r. w Niemczech „wybucha bomba” – „papież” zostaje zdekonspirowany jako agent. Wydaje się, że jego oszałamiająca kariera wisi na włosku. Jednak murem staje za nim rzesza „postępowych” literatów, których uprzednio wylansował. Reich tłumaczy, że do pracy w UB zmusiło go życie aby obronić się przed słynnym polskim antysemityzmem.
Niemcy to „kupili” (nie lubią grzebania w życiorysach) i krytyk utrzymał swą pozycję.
W Polsce dziwiono się dlaczego człowiek o takiej pozycji, deklarujący „polskie korzenie” (ponoć w domu rozmawiający po polsku), tak niewiele zrobił dla popularyzowania polskich autorów.
Gazeta pl pisze jednak:
„Przyczynił się do rozpropagowania w Niemczech literatury polskiej, m.in. książki Andrzeja Szczypiorskiego „Piękna pani Seidenmann”. książka stała się w Niemczech bestsellerem. (...) powieść ta wzbudziła w Polsce kontrowersje, ponieważ przełamywała utarty schemat oprawcy i ofiary, przedstawiając postać przyzwoitego niemieckiego żołnierza, chciwego Polaka ograbiającego prześladowanych Żydów i zdradzającego nawet własnych rodaków.”
Szczypiorski jest dobrym przykładem literata, który mógł liczyć na wsparcie Reich – Ranickiego.
„Szczypiorski został pozyskany na tajnego współpracownika w latach pięćdziesiątych. Przyjął kryptonim „Mirek”. Niemal cała jego bliższa i dalsza rodzina miała od dawna silne związki z UB. W latach sześćdziesiątych Szczypiorski. był aktywnym publicystą głoszącym ideały PZPR. Dopiero w latach 70-tych zaczął odgrywać rolę jednego ze sztandarowych opozycjonistów, w stanie wojennym był internowany, a w latach 1989-1991 pełnił urząd senatora z ramienia UD (…) stał na czele Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Izraelskiej.” (Wikipedia)
Warto wiedzieć, że Szczypiorski był internowany w luksusowym ośrodku wypoczynkowym w Jaworzu. Wraz z nim poddana tam była procesowi uwiarygodniania niemal cała ekipa przyszłych polityków PO i „autorytetów moralnych” III RP. Kadry „Polski niepodległej” przygotowywano z niemal 10 – letnim wyprzedzeniem!
O tym, jak Ranicki i Szczypiorski, dwaj sowieccy wyrobnicy, “w jednym stali domku” najlepiej pisze W. Łysiak:
” Słynny pisarz, głosiciel prawd moralnych, wielki nauczyciel narodu
stał się niezwykle cenionym publicystą, autorytetem moralnym i intelektualnym w Polsce lat 90. Dlaczego akurat Niemcy byli tak zainteresowani wszystkim, co Szczypiorski pisze i gada?
Dlatego, że o ile „Salonowi” michnikowskiemu nie udało się wypromować Szczypiorskiego na całym świecie jako geniusza współczesnej literatury (przeszkodziła temu rażąco licha jakość tej pisaniny), o tyle w Austrii i w Niemczech się udało. Kogo spośród cudzoziemskich autorów tłumaczyło się, wydawało i reklamowało w Austrii i w Niemczech- decydował przez kilkadziesiąt lat tamtejszy „papież krytyki”, legendarny M. Reich-Ranicki. Człowiek – instytucja. Świat XX wieku nie znał drugiego tytana, który jednoosobowo – decydowałby o karierach literackich w całym obszarze jednego spośród czterech głównych języków globu. U schyłku XX stulecia wyszło na jaw, że od 1945 roku ten polsko-niemiecki Żyd był oficerem bezpieki komunistycznej (najpierw NKWD, później UB, wreszcie Stasi). To on wprowadził kolegę, TW „Mirka”, na niemieckojęzyczne salony literackie, to on wmówił Niemcom i Austriakom, że Szczypiorski jest wirtuozem współczesnej literatury, i to on uczynił tam pewną kiepską literacko książkę Szczypiorskiego arcydziełem prozatorskim XX wieku”.
Dr Rafał Brzeski w swoim znakomitym wykładzie mówi, że agenta wpływu wykryć się w zasadzie nie da.
http://www.youtube.com/watch?v=WqRNaRpQTVc&feature=player_detailpage&list=UUK4-9euUxASA-o8KmK2CcNw
Pozostaje tylko biblijna zasada „po owocach ich poznacie”. Mrówcza praca Reicha Ranickiego nad społeczeństwem niemieckim przyniosła widoczne „owoce” w postaci ekspansji lewactwa i regresu chrześcijaństwa.
„Polityczne preferencje Niemców przesunęły się o 7 pkt. procentowych w lewo”.
Tak skomentowano w polskiej prasie poprzednie niemieckie wybory.
Jakaś centrala śledzi i analizuje te wskaźniki.

.

Brak głosów

Komentarze

Kazek

Kazek

#382101

- miejmy nadzieję, bo to był wyjątkowy sukinsyn.

Joanna K.

#382109

Polecam:

]]>W końcu umarł...]]>

 

 

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo

#382138

fuhrer niemieckiej literatury.

#382148

Studium mordercy, bandyty, renegata, szpiega. Wszystko to w jednym jakże parszywym żywocie.
Tylko pokonani, upokorzeni po 45r. Niemcy mogli tolerować kogoś takiego.
Mieszaniec -persona obrzydliwa.
a fe!
pzdr

antysalon

#382261