Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @ tł Poproszę o podanie źródeł. ____________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Gadowski z lodówki, czyli ekspertyza z herbatką u Kiszczaka.
Obrazek użytkownika neuuotic
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @jwp Odpowiem tak. Nie znam Gadowskiego osobiście i nie zamiaruję poznać. Tak jak napisałem - jeśli ktoś pozorując się na antykomunistę, biega po "ekspertyzy" do zbrodniarzy komunistycznych, to tak jak napisałem, jest dla mnie albo idiotą, albo prowokiem. Do wyboru. Powiem więcej - antykomunista nie chwali się znajomościami z Jaruzelem, Kiszczakiem, Hoeneckerem, Husakiem, Żiwkowem, Ceausescu, Erichem Mielkie, Kadarem czy Gyulą Hornem. Po prostu, pewnych kontaktów się unika. A jeśli Gadowski się tym chwali, to cóż - idiota lub prowok. Innej opcji nie ma. ____________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Gadowski z lodówki, czyli ekspertyza z herbatką u Kiszczaka.
Obrazek użytkownika Bechis
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @tł Odpowiem tak. Nawet jeśli Wiesenthal korzystał z inforemacji, podanych przez nazistów, to tym się nie chwalił, w przeciwieństwie do Gadowskiego. ____________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Gadowski z lodówki, czyli ekspertyza z herbatką u Kiszczaka.
Obrazek użytkownika Lotna
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @ MAX Ładnie napisane :) Max, 19 styczeń, 2010 - 12:09 Gratulacje za formę, styl i sam pomysł.. hmm.. rozwinięcia koncepcji ;). "Co byłoby gdybyśmy przyjęli propozycje III Rzeszy" - to temat dość znany i pomysł ma swoich zwolenników, jak też (o wiele więcej) przeciwników. Natomiast pozostawiając na razie na boku drugą część wpisu dotyczącą czasów powojennych i Polski, jako części Republiki Rad, chciałbym zadać pytanie autorowi. Mianowicie skąd przekonanie, że w przypadku przystąpienia Polski do wojny przeciwko ZSRS wojska niemieckie nie odniosłyby zwycięstwa (przy wydatnym wsparciu w/w polskich oddziałów). W tekście punktem wyjścia do dalszych rozważań jest trochę enigmatyczne jak dla mnie stwierdzenie: "...czy upokorzeni niedawną klęską Polacy chcieliby się bić za niemiecki Lebensraum i hipotetyczny dostęp do portu w Odessie... ". Odpowiedź na to pytanie ma być, w intencji, oczywista - dla mnie jednak nie jest. Logicznie rzecz biorąc zawarcie paktu z III Rzeszą w 1939 roku determinowałoby dalszą politykę rządu II RP. Czyli: aktywny udział w niemieckiej "krucjacie " na wschodzie. Czy to takie nieprawdopodobne? Pamiętajmy też jak blisko było do zrealizowania pierwotnych założeń planu "Barbarossa" - poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czemu sie tak nie stało było przedmiotem wielu dywagacji i nie miejsce tutaj na rozwijanie tematu - tym niemniej to fakt... Czy pomoc nawet milionowej polskiej armii na froncie wschodnim (pamiętajmy o liczebności armii polskiej przed wojną), nie przeważyłaby aby szali na korzyść Osi? Odpowiem tak. Hitler przez trzy lata wojny miał piekielne szczęście. Proszę zauważyć, że Wehrmacht atakując zarówno w 1939 roku Polskę, jak i w 1940 roku Francję (poprzez Luksemburg i Ardeny), jak i w 1941 roku ZSSR miał przed sobą armie ugrupowane w szyku atakującym. Zarówno Wojsko Polskie, jak i Armia Francuska i Armia Sowiecka były ugrupowane w szyku przygotowanym raczej do ataku niż do obrony! W takim układzie łatwo jest zadać wyprzedzający cios, decydujący o losach wojny. Hitler i jego sztab umiejętnie wykorzystywali luki w ugrupowaniu sił zbrojnych które atakowali. Dość przypomnieć, że główny atak sił niemieckich na Polskę poszedł tzw. korytarzem wieluńskim na styku działania dwóch polskich armii (Armia „Kraków” i Armia „Łódź”), co spowodowało przerwanie frontu i szybki marsz niemieckich kolumn pancernych na Warszawę, co spowodowało z kolei załamanie koncepcji polskiej obrony na granicach. W kampanii francuskiej Niemcy zastosowali podobną taktykę. Główne uderzenie poszło poprzez Luksemburg i belgijskie Ardeny, co spowodowało przełamanie francuskiej obrony i załamanie alianckiej koncepcji obrony w oparciu o z jednej strony Linię Maginota a z drugiej o delty rzek Skaldy, Waal i Lys. Tam też (w tejże delcie) zgrupowano główne siły francusko-belgijskie. Podobnie było z atakiem na ZSSR. Armia sowiecka także ugrupowana była w szyku przygotowanym bardziej do ataku niż do obrony. Rozmontowano zapory graniczne, duża cześć lotnictwa przemieszczono na lotniska w pobliżu niemieckiej granicy, ugrupowania piechoty przemieszano z bateriami artylerii (pisze o tym Mark Sołonin w swoich książkach). Armia ugrupowana w szyku atakującym jest łatwym celem do zadania potężnego uderzenia, bo jest praktycznie bezbronna, jeśli wróg zada uderzenie wyprzedzające. I takie uderzenia wyprzedzające zadał Wehrmacht Polsce, Francji i Sowietom. I w tym m. in. tkwi tajemnica sukcesu blitzkriegu. Proszę zauważyć, że Hitler nie zdecydował się na zaatakowanie Szwajcarii, choć takie koncepcje krążyły po niemieckim sztabie generalnym, gdy w 1943 roku Włochy podpisały separatystyczny pokój z Aliantami. No, ale w Szwajcarii blitzkrieg by się nie powiódł z uwagi na z jednej strony naturalne przeszkody terenowe (Alpy), a z drugiej na szwajcarską doktrynę wojenną, zakładającą działania obronne, a nie atak. Wbrew pozorom, atak Wehrmachtu na Szwajcarię mógłby się okazać dla Niemiec kością w gardle. Natomiast w przypadku, gdyby III Rzesza i Polska zawarły sojusz skierowany przeciw Sowietom, to ani Stalin, co by o nim nie mówić, ani jego generałowie, nie ugrupowali jednostek w szyku atakującym, a przygotowywali się do obrony. Wówczas na atakujący Wehrmacht i Wojsko Polskie czekałyby umocnienia tzw. linii Stalina. A jeśli tak, to nawet po przełamaniu sowieckiej linii obrony, należałoby dać nieco wytchnienia wojsku (straty ludzkie, straty w sprzęcie, uzupełnienie stanów jednostek, uzupełnienie amunicji, paliwa, aprowizacji itp.), a wówczas Stalin nie zasypiałby gruszek w popiele i szykował następną linię obrony w oparciu o linię Dniepru. No a po dojściu do Dniepru nie wiadomo, czy Hitlerowi nie odechciałoby się dalszej wojaczki (wszak miałby wówczas swój lebensraum) i nie podpisał pokoju ze Stalinem. No i jeszcze jedna kwestia – surowce. Do czerwca 1941 roku Hitler korzystał z sowieckich surowców i dzięki nim mógł podbić pół Europy. Po ataku na ZSSR eldorado surowcowe skończyło się i Niemcy zaczęli stosować różne wymyślne ersatze (np. holzgas do napędzania samochodów, stal molibdenową zamiast wolframowej do produkcji czołgów, benzynę syntetyczną itp.). I podobnie stałoby się po wspólnym ataku Niemiec i Polski na ZSSR. I jeszcze parę innych kwestii: - pisze Pan o "Polakach upokorzonych niedawną klęską". W jakim kontekście nalezy rozumieć tę klęskę? Zawarcia paktu z III Rzeszą, związanym z określonymi ustępstwami wymienionymi wyżej? To zdecydowanie zbyt mało, aby określac to mianem "klęski". Jak w takim razie nazwiemy rzeczywisty przebieg wydarzeń we wrześniu 1939? Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że podstawą do takiego określenia jest przyjęte domyślnie założenie, ze pakt z Niemcami musiał być "klęską", niezależnie od późniejszych konsekwencji; być może klęską w aspekcie naszej dumy narodowej... Co do pojęcia „klęski”. Proszę zauważyć, że rozpatrujemy sytuację, w której do września 1939 roku nie dochodzi. Władze polskie same rezygnują z części suwerenności na rzecz Niemiec (w takim przypadku należy rozpatrywać oddanie Gdańska Rzeszy). Jak na taki gest ze strony polskich władz zareagowałaby opinia publiczna? No, a potem kwestia, którą nakreśliłem, po klęsce Francji. Przecież Hitler na pewno wysunąłby dalsze żądania wobec Polski (casus Czechosłowacji jest bardzo wyraźny). Co wówczas? Kolejna zgoda na warunki Hitlera, czy już tym razem walka w samotności, bo na Francję (pokonaną) i Anglię (zdystansowaną wobec Polski) nie moglibyśmy liczyć…. Tak więc, co by wówczas Pan wybrał? Kolejną hańbę czy przegraną z góry wojnę? Tak, ale my staliśmy wobec dylematu "być albo nie być" - duma narodowa?? - zakładając hipotetyczną sytuację w roku 1940 czy też 1939, kiedy to Niemcy atakują Francję a Polska łamie pakt z Rzeszą i atakuje jej wschodnia granicę... wydaje mi się to odrobinę nierealistyczne. Nie po to zgodziliśmy się na niemieckie warunki, żeby potem atakować Rzeszę - zresztą z góry spodziewając się tego typu działań z ich strony, jak atak na Francję. Polska wiernym aliantem Francji PO dogadaniu się z Hitlerem? No - albo rybki albo akwarium :). Otóż niekoniecznie. Podpisaliśmy pakt z Niemcami, bo chcieliśmy uniknąć losu Czechosłowacji. Teraz, gdy Niemcy atakują Francję, dlaczegóż nie mielibyśmy tego wykorzystać? Cyniczne? No cóż, na ogół to cynicy wygrywają w polityce. Ponadto proszę zauważyć, że nasza armia przed II wojną światową była przygotowana na taki wariant, tzn. na atak na Niemcy w przypadku, gdyby te zaatakowały Francję. Gdyby było inaczej, raczej realizowalibyśmy koncepcję fortyfikowania granicy z Niemcami, a tak przecież nie było. Międzyrzecki Rejon Umocniony zaczęto budować od 1936 roku, umocnienia mławskie dopiero rok później, podobnie umocnienia w Węgierskiej Górce. W korytarzu wieluńskim umocnień obronnych prawie w ogóle nie było…. Natomiast mając stosunkowo mobilną armię (kawaleria i rozwijając ofensywne siły lotnicze, patrz: bombowiec Łoś), stosunkowo łatwo byłoby zaatakować Niemcy, uwikłane w wojnę z naszym „sojusznikiem od czasów Napoleona”. - wspomniane gwarancje brytyjskie, których mieliśmy się wyrzec i tak warte były tyle, co papier na którym były spisane (o czym przekonały nas realia września 1939). Możliwość utworzenia rządu na emigracji rezydującego w Londynie to doprawdy mierna jakaś korzyść... A czemu nie gdziekolwiek indziej, jeśli tak? Owszem, gwarancje brytyjskie niewiele nam dały. Ale…. Nie chcę bronić Anglików, ale ich możliwości udzielenia pomocy Polsce były naprawdę nikłe. Brytyjczycy nie posiadali w 1939 roku silnej armii lądowej (tę posiadali Francuzi), nie dysponowali dobrym lotnictwem strategicznym (bombowce Halifax weszły do produkcji bodajże w 1941 roku), a pomoc floty angielskiej nie miałaby dla sytuacji militarnej Polski większego znaczenia. Naszła mnie taka ogólniejsza refleksja. Polska przegrała wojnę w dniu 30 września 1938 roku, tj. w chwili podpisania układów monachijskich i zgody na rozbiór Czechosłowacji. I właściwie do naszego ministra spraw zagranicznych Becka mam tylko jeden zarzut, że nie potrafił przeciwstawić się rozbiorowi Czechosłowacji. Gdyby polska dyplomacja bardziej się zaangażowała w obronę integralności naszego południowego sąsiada, być może udałoby się zapobiec wybuchowi wojny, a na pewno odwlec jej początek. Przypomnę, że największym przeciwnikiem rozbioru Czechosłowacji był nie kto inny jak Mussolini, Francuzi też nie byli do końca przekonani o słuszności układu monachijskiego. Gdyby Beck bardziej się zaangażował i swoje słynne przemówienie o honorze wygłosił nie w maju 1939 roku, a np. 25 września 1938 roku, sytuacja mogłaby się diametralnie odmienić. Mogłoby to zahamować zapędy Hitlera. Przypomnę, że Polska miała opracowany i zaczęła realizować plan rozbudowy i przezbrojenia armii rozłożony na lata 1939 – 1942. Gdyby udało się powstrzymać Hitlera przynajmniej na te trzy lata, to wojna polsko-niemiecka mogłaby wyglądać nieco inaczej. Nie twierdzę, że Polska wygrałaby wówczas konfrontację militarną z Niemcami, ale Wehrmachtowi byłoby dużo trudniej. No cóż, moim zdaniem wyszło tak, że za rok posiadania Zaolzia, straciliśmy niepodległość na prawie pięćdziesiąt lat. Zaiste wspaniały interes. - przypomnę że geneza tzw. Wielkiej Wojny Północnej to mocno zakrapiana impreza z uczestnictwem Augusta i Piotrusia, gdzie obaj panowie doszli do wniosku że wojna się przyda i obu im (niekoniecznie Polsce) przyniesie wymierne korzyści. A że trafili akurat na niedocenianego (jeszcze wtedy) Karola - sprawy ułożyły sie troszkę inaczej... :). Wspomniany 1709 rok to już dość zaawansowany etap zmagań militarnych (1699 - powstanie Ligi Północnej, 1700 - atak sił duńskich i saksońskich, itd...). Nie Szwecja rozpoczęła tę wojnę... Na temat Augusta II Uzurpatora (wszak ukradł insygnia koronacyjne z Katedry Wawelskiej) nie będę się wypowiadał, bo byłyby to tylko słowa niecenzuralne. _________________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Tak mogło być, czyli odpowiadając zwolennikom sojuszu II RP – III Rzesza
Obrazek użytkownika Iwona Jarecka
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu Hitler chciał przede Hitler chciał przede wszystkim załatwić porachunki z Francją (na którą to sroży się w całym Mein Kampf) oraz odzyskać kolonie. No i te porachunki z Francją załatwił, czego symbolem było spalenie 22.06.1940 r. „wagonu hańby” w Compiegne. Co do kolonii – co prawda nie odzyskał Tanganiki, Togo i Namibii, ale zrekompensował to sobie na ziemiach Polski, Białorusi i Ukrainy. Więcej, do ataku na ZSRR został zmuszony, ponieważ inaczej to Sowieci uderzyliby jako pierwsi. Hitler ponoć pluł sobie w twarz, że zlikwidował strefę buforową. Został zmuszony do walki na dwa fronty, którą skrytykował w swoim opus magnum. Jednym słowem, przegrał wojnę już 23 września 1939 roku. I właśnie owo „został zmuszony” kładzie cały wywód, dotyczący wspólnego marszu Niemiec i Polski na Rosję. Bo to oznacza, że Hitler wcale Rosji nie zamierzał atakować! A skoro nie zamierzał atakować Rosji jeszcze na początku 1941 roku, to należy postawić pytanie: czy Hitler miał zamiar atakować Rosję w sojuszu z Polską? I wówczas należy postawić pytanie: jeśli tak, to po co? Do 27 września 1939 roku III Rzesza i Sowiety nie posiadały wspólnej granicy. Jak więc Hitler zamierzał uderzać na Rosję? Z powietrza? Ale wówczas samoloty Luftwaffe musiałyby przelecieć na polskim terytorium i jeśli nie miałyby na to zgody, takie postępowanie musiałoby oznaczać wojnę z Polską. No to może desant na Kronsztad i Leningrad (wszak w tamtym okresie istniały Państwa Bałtyckie, a Królewiec leżał na terytorium Rzeszy). No dobrze, Wehrmacht w sile miliona czy dwóch milionów żołnierzy wkracza na terytorium Polski i rozlokowuje się na wschodniej granicy, celem zaatakowania ZSSR (pomijam już fakt utraty suwerenności przez Polskę w tym wypadku). Czy taka akcja zostałaby zachowana w tajemnicy przed sowieckimi służbami wywiadowczymi? Śmiem wątpić, tym bardziej, że obszary, na których dokonywano by takiej dyslokacji były silnie zinfiltrowane przez sowiecką agenturę (dość wspomnieć o komunistycznych partiach zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi). Jak w takim przypadku zachowałby się ZSSR? No, jedynym wyjściem pozostaje ogłoszenie mobilizacji i prewencyjny atak (tak zresztą postąpił Hitler w 1941 roku, gdy doszły do niego informacje wywiadowcze, że ZSSR przygotowuje atak na Niemcy). No i jeśli armia czerwona wyprzedziłaby atak Wehrmachtu i Wojska Polskiego – no to cóż, mamy Polską Republikę Rad i NRD na terenach dzisiejszych tzw. Ziem Odzyskanych (jeśli Niemcy sprawnie zorganizowaliby linię obrony na Odrze). Przy dużym szczęściu, mamy polskie NRD i polskie RFN, gdyby udało się zatrzymać atak sowiecki na linii Wisły. Czy taki scenariusz biorą pod uwagę zwolennicy polsko-niemieckiego ataku na ZSSR? __________________________________________- Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Tak mogło być, czyli odpowiadając zwolennikom sojuszu II RP – III Rzesza
Obrazek użytkownika Dixi
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @ Smok Eustachy Ugrupowanie wojsk w szyku atakującym, a sam atak to dwie zupełnie różne rzeczy. Proszę czytać uważnie. Wojsko Polskie w dniu 01.09.1939 zajęło pozycje nad granicami. Granice na znacznej długości nie były ufortyfikowane. Ugrupowanie WP w szyku atakującym miało pokazać Niemcom, że "nie oddamy nawet guzika". Niestety. Nie przewidziano, że Niemcy już od wiosny 1939 mają uszykowany plan ataku i kierunki tegoż ataku. ______________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Tak mogło być, czyli odpowiadając zwolennikom sojuszu II RP – III Rzesza
Obrazek użytkownika Smok Gorynycz
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @Thomas555 Ma Pan całkowitą rację. Od siebie mogę dodać, że w czasach tzw. peerelu również komuchy wzywały do jedności, szczególnie w czasach stalinowskich, gdy ceną za "jedność" nierzadko była kula w potylicy. ___________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Nowa narracja, czyli „kto dzieli Polskę”
Obrazek użytkownika kazikh
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @ p.e.1984 I taki punkt widzenia zamyka wszelką dyskusję z Kolegą. Dlaczego? Bo KAŻDY człowiek chce gdzieś zamieszkać, stworzyć dom dla rodziny, ale Kolega powołując się na bezrobocie i emigrację, zamyka usta tym, którzy nawet przy niskich dochodach, chcieliby nabyć mieszkanie na naszym rynku (rynku?) ___________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Współczesna polska architektura mieszkaniowa, czyli mieszkania dla zespołu 2+1.
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @Smok Eustachy Proszę popatrzeć na mapy wojskowe z końca sierpnia 1939 i mapy z kwietnia 1940, a potem przystąpić do dyskusji. __________________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Tak mogło być, czyli odpowiadając zwolennikom sojuszu II RP – III Rzesza
Obrazek użytkownika Thomas555
Obrazek użytkownika TLMaxwell
8 lat temu @ Alchymista Może zrozumieją, jak przyjdzie płacić raty wyższe niż zarobki. __________________________________ Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika
0
Czechy - Donald Tusk 1:0
Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska

Strony