Ogólnopolski Dzień Tabaki

Obrazek użytkownika Widget
Rysunek

 

Święto obchodzone jest w związku z powstaniem pierwszej fabryki tabaki w naszym kraju 

Grafika: 
Ocena grafiki: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Posłuchaj do 1:30 min.

A tu z cytat z "Pana Tadeusza":

Robak, wsparty na stole, wpół głośno rozprawiał,

Tłum szlachty go otaczał i uszy nadstawiał,

I nosy ku księdzowskiej chylił tabakierze;

Brano z niej, i kichała szlachta jak moździerze. 

«Reverendissime[271] — rzekł kichnąwszy Skołuba —

To mi tabaka, co to idzie aż do czuba!

Od czasu jak nos dźwigam (tu głasnął nos długi)

Takiej nie zażywałem (tu kichnął raz drugi);

Prawdziwa bernardynka, pewnie z Kowna rodem,

Miasta sławnego w świecie tabaką i miodem.

Byłem tam lat już…» — Robak przerwał mu: «Na zdrowie

Wszystkim waszmościom, moi mościwi panowie!

Matka BoskaCo się tabaki tyczy, hem, ona pochodzi

Z dalszej strony, niż myśli Skołuba dobrodziéj:

Pochodzi z Jasnej Góry. Księża paulinowie

Tabakę taką robią w mieście Częstochowie,

Kędy jest obraz tylu cudami wsławiony,

Bogarodzicy Panny, Królowej Korony

Polskiej… zowią ją dotąd i Księżną Litewską —

Koronęć jeszcze dotąd piastuje królewską…

Lecz na Litewskim Księstwie teraz syzma siedzi!»

 

Za czym wielkie powstały w całej karczmie szmery.

Ksiądz bernardyn uciekł się do swej tabakiery;

W kolej częstował mówców. Gwar zaraz ucichnął;

Każdy zażył przez grzeczność i kilkakroć kichnął. 

Bernardyn, korzystając z przerwy, mówił daléj:

«Oj, wielcy ludzie od tej tabaki kichali!

Czy uwierzycie państwo, że z tej tabakiery,

Pan jenerał Dąbrowski zażył razy cztery?»

«Dąbrowski?» — zawołali. «Tak, tak, on, jenerał.

Byłem w obozie, gdy on Gdańsk Niemcom odbierał;

Miał coś pisać; bojąc się, ażeby nie zasnął,

Zażył, kichnął, dwakroć mię po ramieniu klasnął:

»Księże Robaku — mówił — księże bernardynie,

Obaczymy się w Litwie może nim rok minie;

Powiedz Litwinom, niech mnie czekają z tabaką

Częstochowską, nie biorę innej tylko taką».

 

Mowa księdza wzbudziła takie zadziwienie,

Taką radość, że całe huczne zgromadzenie

Milczało chwilę; potem na pół ciche słowa

Powtarzano: «Tabaka z Polski? Częstochowa?

Dąbrowski? Z ziemi włoskiej?…» Aż na koniec razem,

Jakby myśl z myślą, wyraz sam zbiegł się z wyrazem,

Wszyscy jednogłośnie, jak na dane hasło,

Krzyknęli: «Dąbrowskiego!» Wszystko razem wrzasło,

Wszystko się uścisnęło: chłop z tatarskim hrabią,

Mitra z Krzyżem, Poraje z Gryfem i z Korabią;

Zapomnieli wszystkiego, nawet bernardyna,

Tylko śpiewali krzycząc: «Wódki, miodu, wina!» 

Długo się przysłuchiwał ksiądz Robak piosence,

Na koniec chciał ją przerwać; wziął w obydwie ręce

Tabakierkę, kichaniem melodyję zmieszał,

I nim się nastroili, tak mówić pośpieszał:

Przywódca, Strój«Chwalicie mą tabakę, mości dobrodzieje;

Obaczcież, co się wewnątrz tabakierki dzieje».

Tu, wycierając chustką zabrudzone denko,

Pokazał malowaną armiję maleńką

Jak rój much; w środku jeden człowiek na rumaku,

Wielki jako chrząszcz, siedział, pewnie wódz orszaku;

Spinał konia, jak gdyby chciał skakać w niebiosa,

Jedną rękę na cuglach, drugą miał u nosa:

«Przypatrzcie się — rzekł Robak — tej groźnej postawie:

Zgadnijcie czyja? — Wszyscy patrzyli ciekawie.—

Wielki to człowiek, cesarz, ale nie Moskali,

Ich carowie tabaki nigdy nie bierali…»

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1639076