(Nie)grillowanie warszawskich lemingów...

Obrazek użytkownika maciej1965
Grafika komputerowa

Władze Warszawy zabroniły w kilku dzielnicach miasta rozpalania grilli i palenia w kominkach do końca roku. Podobno w ramach walki ze smogiem. Chyba większego ciosu Trzaskowski nie mógł przed majówką zadać swoim zwolennikom. To w końcu obok ciepłej wody w kranie i chodzenia na demonstracje z błyskawicami główna rozrywka lemingów.

Może i grille co nieco kopcą. Sam nie jestem zwolennikiem przypalonych kiełbasek, a jeśli już, to wolę taką z ogniska. Ale z drugiej strony, czy to na pewno główne źródło zanieczyszczenia powietrza w stolicy? A tzw. "kopciuchy"? A samochody? A przemysł? A "Czajka"? No, ta ostatnia przynajmniej nie kopci, bo nie działa w niej spalarnia śmieci...

Grille w przeciwieństwie do wyżej wymienionych spalają węgiel drzewny. Ten dym naprawdę nie jest aż tak szkodliwy, jaki inne jego źródła. Ale widać tak Trzaskowskiemu najłatwiej było się wykazać. A fakt, że zakaz nie obowiązuje we wszystkich dzielnicach wskazuje, że Warszawiacy zapewne ruszą w miasto z grillami do tych "wolnych" dzielnic. Bo "nie masz cwaniaka nad Warszawiaka"...

Zapraszam też do "Galerii Pogaduszek".

Grafika: 
Ocena grafiki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

No to teraz straż miejska, jak niegdyś ORMO, będzie wszędzie węszyła  grillowe dymy, szczególnie na terenach ogródków działkowych. Lewaccy eko-terroryści na tym z pewnością nie poprzestaną. Nie zdziwiłbym się, gdyby nakazali zainstalowanie każdemu warszawiakowi czujników do mierzenia wydalanych gazów!

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1670292