Wal WPROST do Ojca... Chrzestnego

Obrazek użytkownika Krispin
Grafika komputerowa

Jak trwoga to do... Ojca Chrzestnego. Vito nie żyje. Michel też. To kto teraz jest kapo di tutti? Ten pan, co się do nieodkażonej ręki nachyla (nie rozpoznaję aktora, ale to chyba jakiś kiepski statysta) już wie i chce sprawdzić„ czy jest bezpiecznie”. I czy można już całować. Bo tak by się przecież chciało...

Wprawdzie „czy jest bezpiecznie?” to kwestia z innego filmu i wypowiadana przez kogoś zupełnie innego, ale to też szuja. Nie aktor, ale postać jest szują. Szują być to sztuka. Na planie oczywiście. Dlatego w tę filmową postać wciela się prawdziwa gwiazda - Sir Laurence Olivier. Nie od dziś wiadomo, że polskie kino, sięgając po sprawdzone wzorce (czytaj rżnąc z klasyki kina), nie zawsze obsadza role drugoplanowe dobrymi aktorami. "Houston, mamy problem" (to z jeszcze innego filmu).

Rżniemy, a tu nic. Można rżnąć prace magisterskie - skutecznie, można doktorskie - i tytuł w kieszeni. A tu dobry tytuł... to znaczy tytuł jest zwykle inny (choć czasem podobny), ale tytuł do sławy niby jest, a tu jednak nic. "Czy jest bezpiecznie"? To tylko jedna kwestia. Kwestia przypadku? - można by zapytać, gdyby ktoś sam nie rozumiał. A samoobrona? Kiedyś była taka partia. Teraz to konieczność.

Grafika: 
Ocena grafiki: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:3)