Wyrok dla reż. Gregorza Brauna

Obrazek użytkownika Ursa Minor
Artykuł

Jeśli by sędziowie mogli skazywać na dyby czy pręgierz, to pewnie Wysoki Sąd długo by się nie wahał. W końcu tu o sprawiedliwość, niezależność i bezstronność chodzi... Oczywiście, w wydaniu polskiej Temidy.

***

Grzegorz Braun został skazany na grzywnę wysokości 3200 złotych. Sąd uznał go winnym stosowania przemocy wobec policjana na służbie, celem wymuszenia zaprzestania czynności służbowej, wskutek czego wykręcony kciuk lewej dłoni bolał funkcjonariusza przez ponad tydzień (co stanowi "średnie uszkodzenie ciała") oraz znieważenia tegoż policjanta słowem "bandyta" (wg reżysera bynajmniej nie nazwał policjanta "bandytą", ale stwierdził, że ten zachował się względem niego "jak bandyta" – trudno orzec, czy Wysoki Sąd uznał, że tak nie było, czy też – że na jedno wychodzi...). Jedyny zarzut prokuratora, który został odrzucony to znieważenie policjanta słowami: "osiłek w kurtce w kratkę", którego to sformułowania Sąd nie uznał za obraźliwe. Co ciekawe, w sali, w której sąd zastanawiał się nad wyrokiem przed jego ogłoszeniem, przebywała policja i prokurator. Pytanie oskarżonego, czy jest to przyjętą praktyką, nie doczekało się odpowiedzi.

Proces trwał blisko dwa i pół roku (i aż do dzisiaj odbywał się przy zamkniętych drzwiach); sprawa dotyczyła wydarzeń z dnia 12 kwietnia 2008 roku, kiedy to trwająca manifestacja środowisk narodowych została nagle rozwiązana przez urzędnika magistratu, a następnie rozpędzona przez policję. Będący świadkiem tych wydarzeń Grzegorz Braun został wezwany przez policjantów do odsunięcia się na bok i pójścia sobie. Reżyser zażądał od funkcjonariusza w cywilu regulaminowego wylegitymowania się – czego według relacji reżysera tamten nie zrobił (stąd późniejsze pytanie, "kim jest ten osiłek w kurtce w kratkę?", które tak uraziło wrażliwego funkcjonariusza). Koniec końców doszło do powalenia Brauna na ziemię i skucia kajdankami – przy czym policjanci twierdzą, że stało się tak, bo zostali zaatakowani przez reżysera; jeden z nich miał w toku szamotaniny ponieść uszczerbek na zdrowiu, a konkretnie na kciuku lewej ręki.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Barbara Kaszyca nazwała wersję wydarzeń z dnia 12 kwietnia 2008 roku przedstawioną przez grupę policjantów "spójną i wiarygodną" – w przeciwieństwie do zeznań kilkorga świadków niemundurowych. Fakt, że ci świadkowie wskazywali na policję jako stronę agresywną i mówili o rzuceniu się funkcjonariuszy na reżysera nie miał znaczenia – bo to tylko "subiektywne" odczucia świadków. Wiarygodni są natomiast: "poszkodowany" policjant i jego koledzy (rzecz jasna "niezainteresowani wynikiem procesu").

Po ogłoszeniu wyroku i odczytaniu uzasadnienie Grzegorz Braun zwracając się do sędzi powiedział: "Wstydź się, Wysoki Sądzie!", a potem – wypowiadając się dla mediów – podkreślił, że jest całkowicie niewinny. "Policjanci kłamią, zmówili się przeciwko mnie, prokuratura to przyklepała, a sąd temu patronuje". Zapowiedział też apelację, "ale bez wielkiej nadziei na sprawiedliwość".

http://www.videofact.com/braun.html

Brak głosów