OSKARŻAM MEDIA W POLSCE - JESTEM OFIARĄ ICH KŁAMSTW

Obrazek użytkownika SuperKasiołek
Blog

A może by tak zgłosić skargę, donieść na polskie media?

Tylko gdzie, do kogo się zwrócić…

OSKARŻAM POLSKIE MEDIA. JESTEM OFIARĄ ICH KŁAMSTW!

Ktoś powie „co za obciach przyznawać się do tego, że się wierzy mediom”, ale kiedy ponad dwadzieścia lat temu dane mi było wejść w dorosłość moje zachowanie było podobne do tego młodych ludzi sprzed już prawie trzech lat: „wszystko zrobić, żeby nie być obciachowym Polakiem”, czyli na przykład zabrać babci dowód, a wówczas po prostu iść na wybory i wybrać Lecha Wałęsę. (I niech się przyzna ten, kto wtedy wiedział np. o Bolku to, co wie teraz dzięki IPN, dzięki panom Cenckiewiczowi i Gontarczykowi?)

I tak wmówiono mi, że „4 czerwca zakończył się w Polsce komunizm”. Tymczasem nawet gen. Kiszczak śmiał się z tego mówiąc, że „przez dwadzieścia lat „wolnej” Polski nie udało się odebrać jemu i innym „zasłużonym” dla PRL-u generałom hojnej emerytury”.

Wmówiono mi, że Lech Wałęsa to mój wybawiciel, że to on – jedyny, zwyciężył komunizm. Tymczasem „zapomniano” dodać, że układał się z komunistami i przed i po okrągłym stole. Przy okazji „nie wspomniano” również o tych, których oszukał, wykpił i poniżył.

Wmówiono mi, że Gazeta Wyborcza powstała po to, aby patrzeć władzy na ręce, wyrażać moje niezadowolenie z rządów, stać po mojej stronie w każdej sprawie i sytuacji. A tymczasem pluje na mój Kościół, na moją wiarę, obraża mnie słowami swoich redaktorów, wmawiając mi: „jesteś nieudacznikiem, wieśniakiem, jesteś słabo wykształcony, sfrustrowany, bo… źle głosujesz, źle wybierasz”

Wmówiono mi, że „Adam Michnik tyle lat siedział w więzieniu, to teraz ma rację”. I tu pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem prof. Andrzejem Zybertowiczem. Panie Profesorze, redaktor GW nie musiał tego nawet powiedzieć. Wystarczyło, że zrobiły to „telewizornie” i rozgłośnie radiowe. Zresztą do tej pory to robią. Proszę posłuchać porannych prasówek. Która gazeta jest cytowana na „pierwszym” miejscu? Kto traktuje ją jako nieomylną? Może łatwiej byłoby wymienić, które z mediów tego nie robią? (Pewnie uznano, że wystarczy, iż skoro redaktor „drugi pierwszy” skosztował jabłka wiedzy i ocenił: „nie nada”, to jest to prawda objawiona, wyrocznia... Ciekawe czy skończy tak jak „pierwszy pierwszy”? A właśnie: kto to był ten „pierwszy”?...)

Wmawiano mi, że w mediach jest pluralizm. Tymczasem dopiero u Jana Pospieszalskiego można było usłyszeć, że ci, którzy do tej pory „pluli” na Radio Maryja i jego słuchaczy nawet tego radia nie słuchali (Przyznał się do tego sam profesor Bogusław Wolniewicz – przepraszam Pana Profesora). Dopiero w programach prowadzonych przez Jana Pospieszalskiego, Bronisława Wildsteina, Joannę Lichocką, Macieja Zdziarskiego, Rafała Ziemkiewicza czy Jacka Karnowskiego pojawili się NA RÓWNI Z INNYMI!!! – bo nie tylko oni – rozmówcy, wyrażający moje poglądy.

A dopiero po tragedii 10 kwietnia pokazano mi INNYCH POLAKÓW (okazało się wtedy, że jest nas WIELU), gdy mogli wypowiedzieć się w Solidarnych 2010 Ewy Stankiewicz, KTÓREJ DZIĘKUJĘ ZA TEN I FILM O TRZECH KUMPLACH… (I przepraszam Panią Ewę, że dopiero dzisiaj staram się pomóc)

Wmawiano mi, że historia do niczego nie jest potrzebna, bo trzeba iść naprzód nie oglądając się wstecz. A tymczasem o jednych mówi się jak to i ile to, i w jakich okolicznościach siedzieli w więzieniach (podobno prawie jak na wczasach) i w obozie Auschwitz (z którego wypisywano nawet z powodu choroby?).

Nawet jakimś powodem do chluby jest ujawnić w życiorysie, że się miało dziadka w wermachcie czy w armii carskiej. Z kolei z INNYCH – TYCH, co tracili zdrowie a nawet i życie, szydzi się nazywając to co przechodzili „ścieżkami zdrowia”.

Wmawiano mi, że nie mam zwracać uwagi na przodków polityków, dziennikarzy, ogólnie tzw. elit. Tymczasem oni – zgodnie z przysłowiem – nasiąknęli w rodzinach tym jadem, tą nienawiścią do mnie i mnie podobnych – zupełnie jak ich przodkowie do naszych przodków (i teraz w najlepszym razie zachęcają, żeby sobie dać „siana”). Chyba nie mogą przestać robić tego, co robili, bo ktoś mógłby odkryć jakimi są i kim byli ich rodzice, dziadkowie, że może uczestniczyli…? Że może nawet mordowali w Katyniu…?

Wmawiano mi, że jako chrześcijanin mam przebaczać i jeszcze najlepiej nadstawiać drugi policzek. Tymczasem nie powiedziano, co takiego mam przebaczyć (przecież nie ma winnych – może się mylę?). Nie wytłumaczono za co ten policzek. Czy za przywiązanie do Polski? Za obronę jej historii przed zakłamywaniem? Czy dążeniem do prawdy?...

Wmawiano mi, że to Prezydent Profesor Lech Kaczyński kłócił się o krzesła, samoloty i inne jeszcze („ważniejsze”) sprawy i rzeczy. Tymczasem dochodziły informacje (przed kolejną debatą telewizyjną kandydatów na prezydenta), że takie ważne sprawy zakłócą tę debatę jak: Bronisław Komorowski nie będzie mógł stać (a w staniu jest lepszy?), będzie zasłonięty od pasa w dół (czyżby w tej części miał najlepsze argumenty?), itp…

Próbowano mi wmówić, że Prezydent prof. Lech Kaczyński w czasie swojej prezydentury nic dobrego nie zrobił. A tymczasem zdołał zrobić choćby jedno: uhonorować Tych, o Których nawet Lech Wałęsa – podobno niekomunistyczny prezydent – zapomniał, nie wspominając (znanego komunistycznego działacza z PRL-u bez wykształcenia i z jakimiś niewyjaśnionymi sportowymi, ale chyba nie tylko, sprawami z przeszłości, że o wystąpieniach „pod wpływem” nie wspomnę) Aleksandra Kwaśniewskiego.

Wymienię tu tylko dwa nazwiska uhonorowanych: Anna Walentynowicz, rotmistrz Witold Pilecki, ale przecież było Ich tak wielu… I tak wiele było dobrych spraw… (Choćby patronat nad (moją ulubioną) serią „Był taki dzień”).

Wmawiano mi, że to Prezydent prof. Lech Kaczyński naciskał na pilotów, aby lądować w Tbilisi. Tymczasem nawet Prezydent Valdas Adamkus, który przecież odbywał wspólnie ów lot z naszym Prezydentem powiedział niedawno, iż żadnych nacisków nie było.

Pomimo to nadal wmawia mi się, że I TYM RAZEM(?), tzn. podczas lotu 10 kwietnia do Smoleńska, Prezydent Profesor Lech Kaczyński naciskał na pilotów. Tymczasem nic tego nie potwierdza. No, może poza ministrem spraw zagranicznych, który w końcu wie, od jakich służb czerpie swoje informacje i ministrem obrony narodowej, który przecież miał lecieć, ale wiedziony swoim psychoanalitycznym nosem (że znowu będą naciski) – nie poleciał.

Na dodatek okazuje się, że BYŁY NACISKI! Były naciski, aby w telewizorniach po tragedii smoleńskiej wałkować „incydent gruziński” i wmawiać, że „Smoleńsk” to efekt powtórki tamtych nacisków…

Czuję, że wmawiano mi, iż katastrofa CASY to efekt złego szkolenia pilotów, po to, aby mieć podstawy, żeby uargumentować katastrofę Smoleńską. Że wręcz była to próba generalna” przed tragedią Smoleńską (podobno tak samo przebiegał lot. A może generał Błasik wyczuł, że coś jest nie tak i właśnie dlatego chciał pomóc pilotom?)

Wreszcie wmawiano mi przez prawie trzy lata, że rząd Donalda Tuska dobrze rządzi krajem. Gdy tymczasem:

1.Miała miejsce katastrofa, bo przez rząd został źle, a raczej odwrotnie – dla rządzących bardzo dobrze (odwołanie do: Gruppenfuehrer kat) przygotowany wyjazd na Uroczystości Katyńskie.

2. „Zdarzyła” nam się – w stylu słów klasyka „przecież woda w końcu spływa do morza” (czy jakoś tak) – niespotykana powódź, bo rząd zaniechał wielu inwestycji związanych z wałami i nie tylko.

3.Wyparowały gdzieś z naszej polskiej kasy państwowej setki miliardów złotych. I nieważne czy to powiększyło deficyt budżetowy, czy dług publiczny (w końcu skoro nowy Prezydent tego nie musi wiedzieć, to czy ja muszę?). Ważne, że to nasze pieniądze gdzieś zniknęły. (A czy te pożary w KNF w dwa tygodnie po katastrofie i w NBP dokładnie miesiąc po niej nikogo nie zastanawiają?)

4.Obiecano nam cuda, gdy tymczasem ta „druga zielona wyspa, Grecja” już utonęła czy jeszcze tonie?…

 

TO WSZYSTKO, TAK NAJKRÓCEJ UJMUJĄC, UDAŁO MI SIĘ JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU ODKRYĆ!

I tylko jedno było jeszcze niezrozumiałe.

Te dźwięczące słowa, których nie dało się zapomnieć. Bo długo zastanawiała mnie ta wypowiedź. Ta… jakby skarga. Totalnie nie pasująca do kontekstu. Jakby hasło, gryps – wzywające do pomocy, do działania. Ale do kogo skierowane? Po prostu: dlaczego padły te słowa:

„Mówię też bardzo otwarcie o tym, co jest poważnym dylematem politycznym: proszę państwa, ich jest dwóch, ja jestem jeden. Jeśli pójdę na wybory prezydenckie i jeśli je wygram, a nie ukrywam, że dla mnie wielką satysfakcją jest dzisiejsze poparcie Polaków, wtedy kiedy pytają ich pracownie o ich opinie na temat wyborów prezydenckich…”?

Bardzo długo trudno było to zrozumieć… Aż do beatyfikacji. Tej tak długo oczekiwanej. I nagle przyszło olśnienie…

Zaczęto nam na początku roku wmawiać, że w rządzeniu krajem najgorszy jest… PiS(?) i Jarosław Kaczyński(?) (bo przecież słupki sondażowe Prezydenta Lecha Kaczyńskiego już były dosyć niskie – ok. 2%, czy jakoś tak).

Wmawiano nam, że Platforma Obywatelska to partia, która wyrosła z jakiegoś sprzeciwu obywateli i dla obywateli (coś takiego ktoś u zarania jej powstania mówił). A tymczasem nawet „artysta Kukiz” zauważył, że wprowadza na wysokie stanowiska państwowe PRL-owskich sługusów i takich tam komuchów…

Bo jakże by mogło być inaczej, skoro nawet nazwy im się zmienić nie chciało. Toż to prawdziwa Milicja Obywatelska w nowym wydaniu! Tyle że teraz pałkarzami nie są bezmózgowi wykonawcy rozkazów a pałkami nie są te tradycyjne, znane z filmów robionych z ukrycia, którymi dzielono razy na prawo i na lewo: czasem, żeby tylko pobić, przestraszyć, a innym razem zmasakrować… zabić… Teraz razy rozdawane są przez „dzielną” osobę (c(t)ora jedyna miała odwagę…) Palikota (który podobno nie może poradzić sobie ze swoją młodością i tym co zrobił) i profesora od much („trzeba zrobić wszystko, żeby PiS i bracia Kaczyńscy zniknęli z powierzchni ziemi” niedosłowny cytat) a nawet przez „słabą” („silną” – jak komu pasuje znana okładka) Muchę. Pałkami są słowa, którymi obdziela się rywali politycznych na prawo i na lewo: czasem, żeby tylko pobić, przestraszyć, a innym razem zmasakrować… zabić… Rywali, których wyznacza wódz (Słońce, Palec Boży – powtarzam za tym „nowym” od „skrzynek” piwa?) i których przecież Z MIŁOŚCI nazwał wrogami i wyprawił na wojnę z nimi swoich najlepszych wojowników. („Milicja Obywatelska” na wyższym poziomie, ale z jak znanymi „osobistościami”: na czele – ekspert od zdradzania Narodu, który się przestraszył i nie pojawi się na zaprzysiężeniu nowego prezydenta.)

Wmawia się, że dano nam wolność. Mówi się o Polsce – WOLNA. A tymczasem poszerzono jedynie trochę swobód obywatelskich poprzez zniesienie granic, no i z łaski dano „kawałek” Internetu (nie wiadomo zresztą na jak długo. Aha! Bo się nie udało – na szczęście!).

Nie mówiąc już o sądach, bo na tym to już chyba nikt się nie zna jak sądzą i w jakich sprawach się spieszą z orzeczeniami, a w jakich przedłużają, przedłużają, przedłużają, że przedawniają...

A w mediach ta sama propaganda, te same sondaże wydają wyroki. Ta sama PKW liczy głosy...

A dziennikarze jak chorągiewki, w którą stronę wieje wiatr…

I tylko żaden z nich się nie przyzna, że liberał, ale przecież widać, że po drodze mu i z komuchami jak dawniej, tak i teraz, że tylko kasa dla niego najważniejsza. (Na przykład: jest taki jeden, co pokazuje „inny punkt” widzenia i rozmawiał z „kimś ważnym na Polskę” i był zdziwiony, że ten znany nie ceni pieniędzy: „A ja myślałem, że – jak wszędzie – i w tej pracy pieniądze są najważniejsze” – chyba tak to jakoś było).

Wmawiano nam to, a jakże, z pomocą „znanych” i „cenionych” „autorytetów”, „profesorów” od „dyplomatołków”, od języka, ekonomii i różnych innych dziedzin.

Wmawiano nam, że to „Słońce”, ten „Nowy Chrystus” (tytułów ci on ma od wyboru do koloru) to ten, który sprawi „by żyło się lepiej – wszystkim”. Tymczasem nie informuje się nas, że lepiej żyje się przede wszystkim: Mirom, Zbychom, Grzechom i innym takim.

Wmówiono nam, że rząd ma dobry PR. Tymczasem takiej propagandy nie powstydziliby się najwięksi wodzowie XX wieku. (I proszę nie zmuszajcie mnie do wymienienia choćby jednego)

Wmawia się nam, że najważniejszy w człowieku jest wygląd (w tym tusza), wzrost, przyklejony uśmiech, (ogolone nogi i cellulit – u kobiet), no i oczywiście nie wolno zapomnieć o korzystaniu z wróżek i horoskopów (nawet jeżeli się nie! ma wszystkich danych o kandydatach na prezydenta). Tymczasem najbardziej widoczna jest bieda, bezrobocie, głodne dzieci, szerząca się korupcja, niszczenie polskich przedsiębiorstw, wyprzedaż majątku.

Wmawia się nam, że przecież nic się nie stało, to tylko „błąd pilota” i jakieś „naciski” „w tym Smoleńsku”. A tymczasem w kolejce (bo przecież – nie pamiętam dokładnie – w owczym, czy baranim pędzie) ustawiali i ustawiają się za prawie-prezydentem ci, którzy przygotowywali zamach na Księdza Jerzego. (Chyba nie muszę się chwalić znajomością tych nazwisk?)

Wmawia się nam, że wybory były demokratyczne. A tymczasem kto z wyborców dostał pełną informację o kandydatach, która tylko w Internecie (i to na chwilę) była dostępna?

Wmówiono nam, że można rządzić dogadzając każdemu. Tymczasem wygląda na to, że wyborcy MOGĄ(?) otrzymać (bo przecież i tak się tego nie doczekają) kota, który umie… szczekać...

 

Jeszcze jedno. Czy w tym czasie, kiedy nas oszukiwano, można było mówić o mediach, że spełniają swoje podstawowe zadania i funkcje w społeczeństwie?

(Za Wikipedią dla PRZYPOMNIENIA MEDIOM: Denis McQuail O ICH ZADANIACH I FUNKCJACH W SPOŁECZEŃSTWIE: Informacja: • dostarczanie informacji o wydarzeniach i sytuacji w społeczeństwie, kraju i na świecie • wskazywanie rozkładu sił we władzy politycznej • ułatwianie innowacji, adaptacji i rozwoju. Korelacja: • wyjaśnianie, interpretowanie oraz komentowanie znaczenia i sensu wydarzeń i informacji • popieranie ustalonych norm i autorytetów • socjalizacja • koordynowanie jednostkowych i zbiorowych działań społecznych • tworzenie consensusu społecznego i politycznego • ustalanie autorytetów i nadawanie statusu społecznego. Kontynuacja: • wyrażanie dominującej kultury oraz subkultur i nowych wydarzeń kulturalnych • wytwarzanie i utrzymywanie wspólnoty wartości)

MEDIA PRZEZ LATA SWOICH FUNKCJI NIE SPEŁNIŁY, A WRĘCZ SZKODZIŁY SPOŁECZEŃSTWU, DEZINFORMOWAŁY.

 

Gdy trafisz na artykuł, który nie spełnia twoich oczekiwań lub gdy się okazuje, że jest wadliwy, albo wyjdzie na jaw, że jest niebezpieczny – możesz to zgłosić chociażby do UOKiK, który zajmie się sprawą.

GDZIE, KOMU MOGĘ ZGŁOSIĆ, DONIEŚĆ, ŻE MEDIA CAŁY CZAS MNIE DEZINFORMUJĄ, OSZUKUJĄ???!!!

Czy „świat” o tym wiedział?

Czy wiedziały o tym władze Rosji, które teraz być może zorganizowały – nie bez udziału naszych służb, rządu i mediów, które MUSZĄ! SIEDZIEĆ CICHO – katastrofę w Smoleńsku po to, by rząd szantażować, na rządzie wymuszać jakieś ustępstwa. Może w końcu chodzi o ten gaz łupkowy albo jeszcze coś lepszego?

A media? Przecież w końcu DAROWANO IM ŻYCIE, kiedy podzielono delegację wylatującą do Smoleńska na: 1. grupa – ważne osobistości z Prezydentem na czele i 2. – DZIENNIKARZE.

Może warto tu zadać pytanie: Kto leciał Jakiem? Czy jest jakaś lista, która pokaże kto nie znalazł się w samolocie RZĄDOWYM z Prezydentem na pokładzie? I czy to ma coś wspólnego z tym, że media publiczne mają być zlikwidowane jak najszybciej, bo NIKT ALBO NIEWIELU Z TYCH MEDIÓW NIE CHCIAŁ I NIE ZNALAZŁ SIĘ ALBO – CO GORSZA – NIE ZOSTAŁ WYBRANY NA POKŁAD RZĄDOWEGO JAKA?

 

Jeżeli ktokolwiek z Czytelników zgadza się choć z jednym akapitem tego tekstu PROSZĘ I BŁAGAM: NIECH PUBLIKUJE GDZIE SIĘ DA! PO POLSKU I W KAŻDYM INNYM JĘZYKU!

MUSIMY TO ZATRZYMAĆ! MUSIMY ZATRZYMAĆ DEZINFORMACJĘ NARODU! NIE MOŻEMY DAĆ IM WIĘCEJ CZASU, BO TO BĘDZIE KONIEC POLSKI!

OSKARŻAM MEDIA W POLSCE O MANIPULACJĘ NA NIESPOTYKANĄ SKALĘ!

Brak głosów

Komentarze

Nie wiem, dlaczego dostałaś tak niskie noty - pewnie był to zmasowany atak dwóch lemingów.

444Polska.bloog.pl

Vote up!
0
Vote down!
0

"Nasze miejsce po stronie odwagi bezbronnej" - Jan Pietrzak

#77601

...w czwartym wersie:)
To po prostu dlatego, że Komuś Czegoś jeszcze brakowało:)

Vote up!
0
Vote down!
0
#77614