o premierach

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Blog

"Trudna rada;
jeśli chodzi o karierę,
to nie będzie się, nie będzie już premierem..
Ale z drugiej strony znowu - co tu kryć,
jak to długo tym premierem trzeba być.."

Jesień była od dawna i jest nadal w Europie poświęcona (jeśli wolno się jeszcze tak wyrazić) premierom, czego odbiciem jest zastąpienie w paru najbardziej europejskich językach jej pierwotnej nazwy synonimem "sezon".

My też, jako niezlustrowani wprawdzie, ale zrehabilitowani Europejczycy, interesujemy się w tym sezonie premierami, których mamy obfitość.

Niestety, nie są to premiery teatralne, bo stan polskiego teatru jest akurat taki, jak przystało na czas straszliwego kryzysu ekonomicznego : jak wiadomo, aktorzy nie mają co na siebie włożyć i aby się rozgrzać biegają nago po scenach, gdzie zamiast świateł rampy lśni teraz zupełnie co innego, i bywa ślisko.

(Nie wiem ile jest prawdy w tym, co się mówi o kryteriach doboru do aktorskich trup, ale nie wykluczam, że rozmiary prącia adepta mogą mieć znaczenie równie istotne, jak numer biusthaltera którego dana adeptka nie potrzebuje.)

Zamiast premier mamy tedy premierów - aktorów politycznej sceny, którzy pojawiają się przed wielomilionową widownią dzięki uprzejmości bardziej lub mniej zaprzyjaźnionych entrepreneurów telewizyjnych i tytułowani bywają tak samo, niezależnie od stopnia świeżości, nawet jeśli owo premierostwo dawno już z nich wywietrzało i doprawdy, wystarczy odrobina empatii, żeby go im nie przypominać.

Jakby było mało premierów byłych i obecnych, pokazują nam
jeszcze ostatnio premierów in spe (ciekawe, kiedy pojawi się weteran i praojciec tego gatunku, Jan Maria Rokita ?).

Choć ich liczba nie rośnie aż tak szybko jak populacja królików Lejzorka Rojtszwańca, to - w przeciwieństwie do owych królików istnieją oni bardzo realnie i stanowią bardziej czy mniej realne zagrożenie.

Dla kogo ?

Jeśli pan Tadeusz Cymański mógłby komukolwiek zagrozić, to pewnie komuś innemu niż pan Aleksander Kwaśniewski, stanowiący, na moje oko, większe zagrożenie niż na ten przykład pani profesor Zyta Gilowska (której lękają się
chyba obaj), ale nie w tym rzecz - ważne, że zagrażają.

W obliczu tego zagrożenia rzeczywisty pan premier będzie zmuszony - pono już w przyszły piątek - tak wstrząsnąć sumieniami zwykłych obywateli oraz tych parlamentarzystów którzy takowe posiadają,żeby im z łbów powypadały mrzonki o pozaparlamentarnym i ponadpartyjnym rządzie profesora Glińskiego.

Na ciężkie czasy musi nam wystarczyć jeden premier, z jednym koalicyjnym wicepremierem (którym, to się okaże).

Do byłych wicepremierów też mówi się : "Panie premierze".

***

Jak będzie się mówiło do Donalda Tuska, i od kiedy, oto jest pytanie - w sam raz na nowy sezon.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jest raczej mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek i ktokolwiek mógł w majestacie prawa zwrócić się do Donalda Tuska per podsądny.
Natomiast jest wielce prawdopodobne, że za jakiś czas mówić będziemy : eurodeputowany Donald, pan przewodniczący albo pan komisarz, w każdym bądź razie coś zaczynające się na euro.....
Porażką byłoby dla Donalda, gdyby z tym euro.....coś tam, coś tam, nic nie wyszło i musiałby salwować się terminem (i przywilejami) Speataussiedler.

Co do wstrząsania, to Donald się już nawywstząsał i totalnie wystrzelał a więc jedyne co może sobie strząsnąć, to kropelkę moczu spod napletka (o ile go ma) w męskiej toalecie.

I prawdopodobnie to właśnie nastąpi w następny piątek.

Pozdrawiam
NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#295439

Do byłych mówi się "panie premierze..."

Protokół dyplomatyczny przewiduje, że do "byłych" mówi się w dwóch przypadkach... pana prezydenta i pana ambasadora (pełnomocnego).

To zaczyna przypominać Włochy: tam do rozmówcy mówi się (z szacunkiem) direttore, dottore albo professore..., ;-)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295530

Faktycznie z tym "tytularstwem" zaczyna być coś nie teges. Ledwie co wyrwaliśmy się z okowów komunizmu i związanych z nim nazewniczych patologii : panie I-szy sekretarzu, szanowny członku PZPR i tytularnych tabliczek na drzwiach mieszkalnych : mgr inż. Jacek Mamoń a już zaczynamy tytularna manię od nowa. Do byłego trenera popularne staje się zwracanie, panie trenerze, do byłego posła panie pośle, anie patrzeć jak do byłej żony trzeba będzie zwracać się żono a do byłej teściowej mamo.
Koszmar.
NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#295535

Koszmar się nie zaczął.Trwa od lat...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295536

łysa pała był tym premierem z piosenki Starszych Panów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#295578

Mozna chyba tak ta manie nazwac? W czasach PRL-u krazyl na ten temat dowcip o pewnym ministrze, ktory sie uskarzal, ze mimo, ze nie jest juz dawno ministrem, ciagle zwracaja sie do niego per ministrze, na co przysluchujaca sie tym skargom starsza pani pocieszyla go slowami: " ja juz od dawna nie uprawiam tego zawodu , a i tak mowia o mnie ta stara q.wa "

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#295583