Pogacar rozpoczął kolejny koncert
Nie ma bata na gościa
Różne rzeczy się w sporcie dzieją i mogą zdarzyć, ale zdaje się, że już na czwartym etapie hiszpańskiej Vuelty wyścig ten został rozstrzygnięty. A liczy sobie, bagatela, etapów 21.
Niesamowity jest ten Słoweniec. Robi praktycznie co chce.
Wczoraj, 50 km przed metą, nacisnął mocniej na pedały i momentalnie reszta stawki została 30 sekund z tyłu. Na mecie było grubo ponad 2,5 minuty przewagi, ale to tylko dlatego, że Pogacar, myśląc zapewne o kolejnych etapach, zwyczajnie poluzował. 10 km przed metą różnica wynosiła bowiem prawie 3.15.
Jak się oglądało tegoroczny TdF to było widać, że jest Słoweniec, potem kilometry przerwy, potem paru kolarskich oficyjerów z Carapazem w roli wszczynającego non stop na trasie burdy (będące i tak pod całkowitą kontrolą Pogacara) prowodyra, i reszta gawiedzi. Swoją rolę odegrali oczywiście pomocnicy Słoweńca, z których duża część mogłaby jechać, z sukcesami, na swoje konto, ale wolą jak jest, bo nikt nie powie, że ich prestiż i siły poszły na marne, a i kasa się zgadza (w kolarstwie wszystkie nagrody są potem dzielone na cały zespół). Jednym słowem lider kolarskiego peletonu jechał w Premier League, a inni w naszej Ekstraklapie.
Tutaj, wydaje się, jest jeszcze gorzej. Gorzej dla innych, znaczy. W hiszpańskim wielkim tourze jadą praktycznie wszyscy, oprócz kontuzjowanego Vingegaarda, najlepsi górale. I co? I przychodzi pierwsza większa góra, a oni patrzą jak Pogacar włącza piąty (a może dopiero trzeci?) bieg i oddala się niczym kochaś od Adeli w piosence śpiewanej przez Łazukę i Cembrzyńską. Patrzą i nic nie mogą. Poradzić, znaczy.
Przywoływane są różne wielkie postacie zawodowego kolarstwa z historii. Merckx, Anquetil, Poulidor, Hinault, Indurain. Ale ja nie pamiętam, żeby któryś z nich tak górował nad resztą jak obecnie Słoweniec. Może dlatego, że tak dokładnie to mogłem się temu przyglądać tylko w wypadku dwóch ostatnich. Pierwsi trzej jeździli trochę wcześniej niż ja interesowałem się tym sportem. Ze statystyk wynika, że tylko Merckx ma je jeszcze na razie lepsze niż Słoweniec. Ale chyba już niedługo przyjdzie mu przekazać berło obecnej Super Star. Zanosi się na to niechybnie.
Tymczasem spodziewam się jeszcze kilku etapowych zwycięstw Słoweńca we Vuelta a Espana. I przewagi na mecie całego wyścigu nad wiceliderem, ktokolwiek nim będzie, rzędu przynajmniej 10. minut.
Głowy w zastaw bym nie dał, ale skromne dwa palce kto wie😊.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 122 odsłony


Komentarze
ważne dla mnie jest to
28 Sierpnia, 2026 - 20:15
Że komentuje jeszcze Jaroński. Szkoda, że Wyrzykowskiego z Praciaków chociaż już nie ma. Ci dziennikarze komentowali, podawali informacje a nie krzyczeli. No i nie mieli słowotoku.
Czesław2
Jak to nie krzyczeli?
29 Sierpnia, 2026 - 11:01
Jak Majka wygrywał etap na TdF'14 to darli się przez 10 km jakby ich kto ze skóry obdzierał.
Ja osobiście wolę kiedy nasz ekspert -kolarz komentuje razem z Probierzem.
Jaroński ma tam jednak taką pozycję, że pozostałym komentatorom oprócz baranowskiego pozostają same ogony.
Po odejściu Wyrzykowskiego wydawało się, że nikt tej luki nie wypełni. Tymczasem Baranowski zrobił to świetnie.
Powód jest prosty. On się na tym zna i zamiast dziennikarskiego bełkotu można usłyszeć fachowy komentarz. Czasem taki trochę naturszczykowski, ale to jest do przełknięcia.
HareM
krzyczeli?
29 Sierpnia, 2026 - 11:47
Mówienie pchamy, pchamy to krzyk? No cóż, kwestia gustu. Poza tym pchali Polska. Inni wrzeszcza gdy wygrywa obcy.
Baranowski zna kolarstwo, to fakt. I biznes. Co drugie zdanie pełna nazwa sponsorów grup kolarskich przez 6 godzin.
Jeśli dla Pana Jaroński to dziennikarski bełkot to nie mamy wspólnych tematów.
Czesław2
koncyliacyjnie
29 Sierpnia, 2026 - 21:55
Pisząc "dziennikarski bełkot" użyłem go bardziej jako ogólnika niż odnosiłem to do Jarońskiego.
Generalnie bowiem dużo bardziej podobają mi się wypowiedzi i wywiady rzeczywistych ekspertów, czyli byłych sportowców czy trenerów niż naciągane, często obliczone na poklask, komentarze dziennikarzy. Przykładem np.Borek.
Oczywiście są wyjątki od reguły. W obie strony.
Tyle tytułem wyjaśnienia.
A tematów wspólnych, skoro taka pańska wola, wcale mieć nie musimy.
Mimo to pozdrawiam
HareM