Czy ewolucja faworyzuje współpracę, a dominacja to tylko błąd?

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Co tak naprawdę mówią badania o dominacji i współpracy w historii człowieka?

  Często słyszymy, że ewolucja sprawia, iż ludzie muszą współpracować, a dominacja to jedynie niepożądany efekt uboczny, który z czasem zanika. Czy to prawda? Okazuje się, że nowoczesne badania obalają ten pogląd — i to dość jednoznacznie.

Hierarchia dominacji to nasz punkt wyjścia, nie przypadek

  Zacznijmy od podstaw: nasz wspólny przodek z szympansami żył w hierarchii dominacji. Badania McBride’a z 2025 roku, pokazują, że w grupie naczelnych silniejsze osobniki kontrolowały dostęp do zasobów (np. jedzenia, partnerek) za pomocą siły. Dominacja nie jest więc błędem ewolucji, który trzeba wyeliminować — to stan wyjściowy, od którego zaczęła się nasza historia.

Egalitaryzm łowców-zbieraczy: nie brak dominacji, a jej kontrola

  Czy ludzie pierwotni (łowcy-zbieracze) żyli w idealnej równości? Okazuje się, że nie chodzi o to, że dominacja zniknęła, ale że była aktywnie tłumiona. Christopher Boehm, antropolog, wprowadził pojęcie "odwróconej hierarchii dominacji".

  W grupach łowców-zbieraczy słabsi członkowie łączyli się, aby powstrzymać tych, którzy próbowali zdobyć zbyt dużą władzę. Poprzez plotki, ostracyzm, a nawet fizyczną eliminację. 

  Dążenie do dominacji nie zniknęło — po prostu zostało okiełznane przez mechanizmy społeczne. Dominował nie jeden najsilniejszy, ale koalicja kilku słabszych. To nie jest tak, że ewolucja wyeliminowała dominację, bo przeszkadzała we współpracy. Po prostu ludzie nauczyli się ją kontrolować, aby grupa mogła funkcjonować sprawnie.

Hipoteza samoudomowienia: mniej agresji, ale nie mniej dążenia do władzy

  Ciekawa teoria, zaproponowana przez Richarda Wranghama, mówi, że w toku ewolucji ludzie stali się bardziej społecznie tolerancyjni — podobnie jak udomowione zwierzęta (np. psy, które są mniej agresywne niż wilki). 

  Chodzi o agresję impulsywną (np. bicie się na pięści w złości), a nie o dążenie do dominacji (np. chęć bycia liderem). Wrangham rozróżnia:

✅ Agresję reaktywną (impulsywną) — tę ewolucja ograniczała.
✅ Agresję proaktywną (planowaną, np. rywalizację o pozycję) — ta pozostała i jest częścią naszej natury do dziś.

  Co więcej, to właśnie umiejętność planowanej współpracy przeciwko tyranom (np. łączenie się, aby obalić dyktatora) pozwoliła ludziom rozwijać bardziej sprawiedliwe struktury społeczne.

Hierarchia szkodzi współpracy, ale nie znika

  Badania (np. Cronin i in., 2015) pokazują, że gdy w grupie pojawia się hierarchia, współpraca spada.

  Osoby niżej w hierarchii mniej angażują się, bo nie widzą korzyści dla siebie. To potwierdza, że dominacja i współpraca są w konflikcie.

  Niemniej hierarchia nie zniknęła — to trwały element ludzkich grup. Nie jest to błąd ewolucji, który z czasem zniknie. Trzeba ją aktywnie kompensować (np. przez prawa, instytucje, normy społeczne), aby współpraca mogła kwitnąć.

Trzy piętra ludzkiej natury

  Z najnowszych badan wyłania się klarowny obraz, który obszernie opisałem w notce o trzech piętrach "Trzy piętra człowieka: instynkty, uniwersalia, cywilizacje": 

  • ✅ Dominacja to nasz ewolucyjny punkt wyjścia — odziedziczyliśmy ją po przodkach naczelnych.
  • ✅ Nie pozbyliśmy się dążenia do władzy — wykształciliśmy za to mechanizmy, aby ją kontrolować (np. koalicje, normy społeczne).
  • ✅ Ewolucja ograniczała agresję impulsywną, ale nie eliminowała dążeń do statusu — te pozostały i wciąż wpływają na nasze zachowania.
  • ✅ Hierarchia wciąż obniża współpracę — to stały element naszej natury, a nie coś, co ewolucja naprawiła.

  Nauka nie mówi, że ewolucja wyklucza dominację, bo wymusza współpracę. Mówi, że ewolucja dała nam oba te instynkty naraz — i to od nas zależy, jak je zbalansujemy. Dlatego kultura walczy z naturą.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>

PS. Notki powiązane:

2
Twoja ocena: Brak Średnia: 1.9 (3 głosy)

Komentarze

A tymczasem naukowcy są raczej zgodni co do jednego - aby przypadkowo utworzył się długi łańcuch białkowy (np. cząsteczka DNA) trzeba więcej czasu, niż trwa obecny Wszechświat. Tkwicie głęboko w XIX wieku, obywatelu. ;)

Vote up!
0
Vote down!
-3
#1676648

Nie ma w strukturze umysłu i zachowań relacji takiej jak ,,dominacja", można ją znależć, ale gdzie indziej. Ale to mnie tu  nie obchodzi.

W strukturze umysłu jest element/relacja ewolucyjnie dominujący, czyli współpraca, oraz element/relacja zredukowany czyli rywalizacja. Rywalizacja występuje głównie w rywalizacji o partnerów seksualnych - jest to dobór naturalny.

Dominacja to zupełnie inna kwestia.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676653

"Dominacja to zupełnie inna kwestia."

Czyli jaka? Co to jest "dominacja"?

 

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1676655

Dominacja w przyrodzie ... bardzo częste zjawisko. Pewnie chodzi ,ze jeden gatunek wypiera ze środowiska drugi , gatunki "inwazyjne" ,dominujące jakiś teren  Historia zapisana w skamienielinach właściwie tylko to rejestruje . Współprace międzygatunkowe ,to na tym tle rzadość ,chociaż też występująca . Ale rzeczywiśce "wewnątrzgatunkowo" to ta "agresja" , "rywalizacja" jest obecna ,ale tylko do pewnego poziomu i ewolucja konserwuje  ,że nie spada to poniżej jakiejś wartości i nie rośnie "w nieskończoność" . Tak samo ze współpracą . Więc "w świecie zwierząt" bywają okoliczności ,gdy presja środowiska promuje w danym gatunku "agresję" międzyosobnikami , a może to zmienić się jak w kalejdoskopie i warunki zewnętrzne mogą wymagać większej "współpracy" ,więc oba "tryby" w jakiejś formie i stopniu są zawsze obecne.

PS.

Dlatego w kulturze jest i "Iliada" i "Odyseja" ,są sielanki i płomiene bojowe song-i

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676656

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676657

Przecież widzisz, że to debil! On mąci, bo sam tego wszystkiego nie ogarnia! On nie ma chęci wgryzania się w problem, on tu prowadzi grę statusową, przed kimś szpanuje, wydaje mu się, że ma tu publiczność, która powinna go podziwiać, dlatego insynuuje i atakuje ad personam. I może mieć rację, bo takie zachowanie dobrze wygląda w oczach tutejszych debili, którzy też nic merytorycznie nie kumają i tylko różne złośliwości i wstawki personalne ogarniają.

Vote up!
2
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676658

Wklejasz jak leci co ci AI podpowie, albo co zobaczysz u innych i podpisujesz jako swoje. Jesteś odpadem umysłowym i niczym więcej.

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676659

Kogo tu na tym portalu podrywasz swoim chamstwem? Masz z tego jakąś korzyść, że się prezentujesz jako chamski debil? Kto cię za to podziwia i jak to wyraża?

Vote up!
3
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676661

Reszta jest ok, nieuku

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676663

Twoje chamstwo jest naturalne, a więc nieuświadomione. Na chama i głupka wychowała cię matka i nawet nie wiesz, że tak się z ludźmi nie należy kontaktować.

Vote up!
3
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676665

..........

Vote up!
0
Vote down!
-2

Anna W. -PK

#1676667

Wyzywasz wszystkich na portalu i to jest świadectwo twojego dobrego wychowania? Ale chamstwem jest, gdy ktoś powie ci w oczy, że jesteś tym samym, co inni blogerzy według ciebie. Oj, widać twoja matka sporo śniegu zjadła w ciąży, skoro urodziła takiego bałwana. 

Ps. I jak tam przyswajanie rachunku prawdopodobienstwa? Coś już pojąłęs, czy dalej tylko AI? ;) 

Vote up!
1
Vote down!
-3
#1676669

Dominację masz pan wtedy, gdy następuje zmiana relacji w grupie i relacje egelitarne zostają zastąpione relacjami hierarchicznymi, gdy ktoś zyska większy wpływ na los grupy niż jej pozostali członkowie. Relacje nigdy nie stoją w miejscu, podlegają zmianom.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676685

Z okoliczności, iż ludzie robią coś razem nie wynika, że nie istnieje dominacja i struktury hierarchiczne. Przeciwnie, jednoczenie sił następuje w wyniku chęci narzucenia swojej dominacji innym grupom. A tak w ogóle jest Pan w stanie podać przykład dowolnej grupy egalitarnej? 

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676695

Tępi ludzie jesteście niemożebnie.

Ile można tłumaczyć ?

Mówi się potocznie, że ,, czasy się zmieniają" i niestety na tym ludzie kończą myślenie. Czasy się zmieniają, bo zmienia się, ewoluuje struktura demograficzna, kumuluje się wiedza i zmieniają się relacje społeczne, przy zachowaniu trwałego trzony tych relacji (prawda, miłość, wolność).

Hierarchia, a wraz z nią dominacja pojawia się na pewnym etapie rozwoju, a potem zanika, gdy społeczność staje się sieciowa i egalitarna i istnieje tylko w strukturach hierarchicznych, jak wojsko czy firma. A nawet w korporacjach doszło do ogromnego spłaszczenia struktur hierarchicznych i szczebli zarządzania, w wyniku czego mniejszyła się waga klasy średniej.

Oczywiście istnieją też nieformalne struktury hierarchiczne, które, jak w przypadku Tuska i jego ferajny oraz zagranicznych liberałów chćą utrzymać swoją społeczno-polityczną dominację przy pomocy środków represyjnych i propagandy.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676702

Czyli nie jest Pan w stanie podać przykładu społeczności czy grupy egalitarnej. Nic dziwnego - takie nie istnieją. A to oznacza, że Pańskie wywody są nic nie warte. 

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676704

Już pański język zdradza braki logiczne:

,,... przykładu społeczności czy grupy egalitarnej."

Sugeruje pan wieczność czy aktualność ?

Żyje pan w społeczności egalitarnej. A w czasach przedpaństwowych dominowały grupy egalitarne. Mnóstwo przykładów znajdzie pan w pracy ,,Narodziny wszyastkiego - nowa historia ludzkości Graebera i Wengrowa.

Czytajcie, ludziska, czytajcie.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676706

Niczego nie sugeruję, domagam się konkretnej odpowiedzi, a nie odsyłania do magazynu makulatury w Berdyczowie.

Nie żyję w społeczności egalitarnej, zresztą egalitaryzm to pogląd, a nie fakt. Grupy, społeczności, państwa, imperia, bloki państw - wszędzie jest hierarchia, wszystkie dążą do dominacji. Formalizmy w rodzaju równych praw czy harmonijnie współpracującego zbiorowiska ludzi to bajki nijak mające się do rzeczywistości. Ale dopóki nie zejdziemy na poziom konkretów nie da się niczego ustalić. Pan apeluje "czytajcie". Ja apeluję "pisz Pan konkretnie", bo nie wiadomo, o co Panu właściwie chodzi. Nie umie Pan własnymi słowami niczego napisać, stąd te odsyłanie do przypadkowych lektur?

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1676718

Pan sobie nie zdaje sprawy z tego że jest ofiarą Wielkich Kwantyfikatorów:

Zawsze, Wszędzie, Wszyscy -  z tego wychodzi na outputcie: Nigdy, Nigdzie, Nikt.

A do tego jest pan typowym cwaniakiem, takim opisywanym przez teorię gier. Chciałby pan jednym klinkięciem zdobyć wiedzę ?

Podałem panu materiał źródłowy, w którym jest masa przykładów społeczności przedpaństwowych, egalitarnych. Nie chce się sięgnąć ? Brak woli ? Niewolnictwo liberalne?

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676719

Jakich znowu kwantyfikatorów... twierdzi Pan, że istnieją grupy/zbiorowości/społeczności egalitarne, a poproszony o przykłady ucieka w krzaki wyniosłości. To jest raczej cwaniakowanie: wiem, ale nie powiem (plus dawanie w tle do zrozumienia, że męczy Pana rozmowa z przygłupem). A zatem nie chcę zdobyć wiedzy kliknięciem, lecz na potrzeby niniejszej rozmowy uzyskać jakieś warunki brzegowe na początek. Pisze Pan, że jest "masa przykładów", a choćby jednego wydukać nie potrafi. To Pan postawił tezę, więc niech ją Pan uzasadni, a nie domaga się od sceptyka, by za Pana to robił.

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676726

Pytanie "realisty" by podał przykład "koła", bo jego zdaniem kolistość jest formą zawartą w materialnych przedmiotach ,a później obalanie tych przykładów przez wytykanie "kantów" tam jednak obecnych ... może być nawet zabawne . Ale chyba do niczego nie doprowadzi.

:-)

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676727

Właśnie tak. Mówisz Pan "koło", ja domagam się ilustracji. Mając ilustrację będziemy mówić o kołach, a nie o sześcianach.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1676793

Czy pan jest głuchy czy ślepy ?
podałem panu materiał źródłowy do kewstii egalitaryzmu pierwotnego. Przecież nie będę dublował antropologów i  specjalnie dla pana przepisywał zawartości ksiązki. Pana interesuje, to pan zagląda. Cwaniak z pana, chce się pan wyręczać.

Przyklady są rozsiane po całem świecie: u Indian z Płn i Płd Ameryki, u Indoeuropejczyków z Europy i Azji.

A tak przy okazji, pański przypadek jest typową ilustracją wad internetu. Gdy zlecimy coś jednemu głupkowi to nic z tego nie wyjdzie, To samo będzie, gdy zlecimy drugiemu głupkowi. Ale gdy zlecimy to samo zadanie obu naraz, to wynik nie będzie taki głupi jak mogło by się wydawać na początku.

A pan tu działa właśnie w trybie indywidulnym i wchodzi w rolę głupka.

Nie napisałem,że pan jest głupi. Wybrał pan nieświadomie opcję niewłaściwego trybu.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676729

Tylko to wręcz "bajkowa" rola . No bo któż może powiedzieć ,że "król jest nagi" . Chyba tylko ignorant co do zaawansowanych teorii ... ezoteryczne lekkich szat.

:-)

Vote up!
0
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676730

Panie cwaniaku, chowasz się Pan za pólkami wypełnionymi niezidentyfikowaną makulaturą i domaga się, bym wiedział, co i z której mam sobie wziąć, by udowodnić Pana nonsensowne założenia. Nonsensowne dlatego, że trudno dzisiaj o ludy pierwotne - a na tym etapie się Pan zatrzymał, ignorując fakt, że tego typu społeczności od tysiącleci nie istnieją. Używa Pan czasu teraźniejszego, a więc twierdzi, że egalitaryzm pierwotny istnieje do dzisiaj jako konsekwentny element rozwoju ludzkości. Czyli na przykład niewolnictwa nigdy nie było? Aztekowie panują nad światem? 

Pan twierdzi, że egalitaryzm pierwotny to stała cecha, a nie przejściowy, ograniczony czasowo etap rozwoju ludzkości, który zanikł - a więc nie jest permanentną właściwością człowieka. Jeśli jednak Pan wierzy w te bzdury, to proszę rozdać swoje pieniądze tym, którzy ich mają mniej od Pana.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1676794

Istnieją jeszcze ludy pierwotne oraz takie, które dopiero niedawno wyszły z tej epoki.

Są liczne prace amerykańskiej antropologii kulturowej, która dotyczy plemion pierwotnych.

Są rozliczne badania archeologiczne, które dostarczają mnóstwo szczegółowej wiedzy o minionych epokach.

Jest jeszcze ludzka logika i umiejętność kojarzenia, która ze znalezionego zęba jakiejś przedpotopowego  stworzenia potrafi wywieść wiedzę  na jego temat.

To jest dla pana wiedza zakazana ?

Vote up!
0
Vote down!
-1
#1676835

Może i jakieś ludy pierwotne koczują w krzakach na peryferiach świata, ale jaki wpływ mają na cokolwiek,  chociażby na sąsiadów? Co to ma w ogóle do rzeczy, czyli współczesnej ludzkości? A skoro na logikę zeszło, to jak wytłumaczy Pan fakt, że o Pańskich egalitarnych ludach pierwotnych  XXI wieku nikt nie słyszał, chociaż - dzięki zastąpieniu dominacji współpracą - to właśnie one powinny rządzić światem?

Vote up!
1
Vote down!
0
#1676863

,,nikt nie słyszał,"

Pan nie słyszał, bo siedział gdzieś w krzakach zamiast nasłuchiwać. To jest ten poziom polskiej edukacji. Gimbaza.

Vote up!
0
Vote down!
-2
#1676865

,,nikt nie słyszał,"

Pan nie słyszał, bo siedział gdzieś w krzakach zamiast nasłuchiwać. To jest ten poziom polskiej edukacji. Gimbaza.

Każda społeczność rozwija się według pewnego stałego schematu plus modyfikacje kulturowe i trzeba o tym sobie poczytać.

Vote up!
0
Vote down!
-2
#1676866

Tylko czy jest "jeden schemat" czy też izolowane od cywilizacji grupy , raz organizują się "wokół rady starszych" , raz "wokół wyraźnego wodza" ,raz bardziej "patriarchalnie" , innym razem "matriarchalnie" ,co jest jakoś konserwowane z pokolenia na pokolenie ,ale kulturowo przez wychowanie . Więc nie ma  atawizmu wynikającego z genów ,któryby to przesądzał ?

Natomiast cywilizacja odbiera tę dowolność .

Przy "wielości cywilizacji" , "dobro" to działanie na rzecz "centrum cywilizacyjnego" i przeciw konkurencyjnym "centrom", a niektore zaborcze cywilizacje podporządkowują interesowi cywilizacji też i prawdę (redukując do narracji centrum) i miłość .

:-)

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676867

Model cywilizacyjny np. chrześcijański albo konfucjański jest nadrzędnym zrębem cech/relacji.

W różnych środowiskach naturalnych i grupach ludzkich ten podstawowy zrąb jest wzbogacany cechami drugorzędnymi, lokalnymi, systemowymi tworzacymi odrębne kultury. Jest kultura polska, jest kultura szwedzka,  jest chińska i koreańska.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676876

W przyrodzie jest ciągła walka o przetrwanie. Jeżeli w danym środowisku jest ograniczenie w zakresie niezbędnych dóbr do życia, to przeżyje  osobnik, który jest najsilniejszy. I to dotyczy wszystkich gatunków tak wśród roślin, zwierząt i ludzi. 

Innym przypadkiem  jest  dominacja  w stadzie zwierząt, czy w społeczeństwie ludzkim a ona wynika z biologicznej potrzeby upowszechnienia własnych genów. Powtarzam jeszcze raz...ewolucja jest elementem biologii, a nie jakimś racjonalnym zjawiskiem. 

Organizacja  taka czy inna w społeczeństwie  ludzkim wynika z  racjonalnych przesłanek.  Gromadzenia dóbr czy tworzenia kultury i jest wyższym  stadium rozwoju człowieka. To już nie chodzi o  biologię  i ewolucję, ale  kreatywność, której  zwierzęta nie posiadają. To jest przejaw wyższego rozwoju w ludzkim mózgu, który człowieka różni od zwierzęcia. 

Artysta, który tworzy wspaniałe dzieła, zdarza się, że jest...homoseksualistą, a tym samym  jest poza ...ewolucją, bo gdyby chodziło o ewolucję, to należałoby go zabić, aby nie ponosić strat na jego utrzymanie. 

Wniosek z tego jest taki, że wraz ze wzrostem dobrobytu w ludzkim społeczeństwie,  ewolucja jest  bardzo ograniczona lub zanika. 

Vote up!
2
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1676662

No widzisz, nie przeczytałaś tego mojego wpisu, a piszesz tak, jakbyś go doskonale zrozumiała: niepoprawni.pl/blog/gps65/trzy-pietra-czlowieka-instynkty-uniwersalia-cywilizacje

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676664

Pierwszą organizacją społeczną był...matriarchat. Być może jeszcze gdzieś na Pacyfiku są jego przejawy. Tam nastąpił podział pracy i kooperacja wynikająca ze związków rodzinnych i pomocy w przetrwaniu. Wychowanie potomstwa spowodował podział pracy i obowiązków. 

Vote up!
1
Vote down!
-1

Anna W. -PK

#1676668

którzy próbują z nim dyskutować. To taki forumowy głupek. ;) 

Ps. I pamiętaj, że wiara w ewolucję jest immanentną cechą marksistów. Lenin i Stalin to są prawdziwe korzenie ideolo "libertarian". 

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676670

Matriarchat jako pierwsza organizacja społeczna to mit z XIX wieku (Bachofen, potem znany oszust Engels), dawno zarzucony przez antropologię — nie ma na to dowodów etnograficznych. Podział pracy przy wychowaniu dzieci występuje we wszystkich kulturach, niezależnie od tego, kto sprawował władzę, więc to nie jest argument za matriarchatem. To nie odpowiada zresztą na pytanie, czym jest dominacja. Bywają kultury matriarchalne, ale to trzecie piętro z mojego podziału.

Vote up!
2
Vote down!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676673

https://adventure.com/palau-exploring-the-matriarchy/

Z badań genetycznych i lingwistycznych wynika, że najwcześniejsi przodkowie Polinezyjczyków, którzy przybyli na wyspy takie jak Tonga

czy Samoa

(ok. 1000 r. p.n.e.), żyli w społeczeństwach matrylinearnych i matrylokalnych

(gdzie mąż wprowadzał się do rodziny żony). Struktura ta uległa zmianie i przesunęła się w stronę patriarchatu na przestrzeni wieków, gdy Polinezyjczycy zasiedlali kolejne wyspy i mieszali się z rdzennymi mieszkańcami Melanezji. 

Na Wyspach Markizach

pozycja kobiet była całkowicie równa mężczyznom. Występowało tam rzadkie zjawisko polyandrii

, co oznacza, że jedna kobieta o wysokim statusie mogła mieć kilku mężów jednocześnie. Kobiety posiadały tam własną ziemię i były tatuowane w równie bogaty sposób jak mężczyźni, co świadczyło o ich wysokiej randze społecznej. 

Vote up!
2
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1676674

Dziedziczenie po linii matki albo zamieszkiwanie z rodziną żony nie oznacza, że kobiety sprawowały władzę polityczną nad mężczyznami — to są zupełnie różne wymiary organizacji społecznej (pokrewieństwo/miejsce zamieszkania vs. władza). To w żaden sposób nie przeczy tezom, które postawiłem i udowodniłem w notce.

Vote up!
2
Vote down!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676679

Buahahhahhahhahhahahhahahhah.... ;) 

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676682

Myli pani pojęcia, które pani gdzieś zasłyszała. Matriarchatu nie ma i njgdy nie było.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676687

Poliandria w Himalajach

to rzadka forma małżeństwa, w której jedna kobieta posiada jednocześnie kilku mężów

. Najbardziej rozpowszechnioną odmianą w tym regionie jest poliandria braterska (fraternalna)

, polegająca na poślubieniu przez kobietę rodzeństwa – najczęściej wszystkich braci z jednej rodziny. Zjawisko to występuje w odizolowanych regionach Tybetu, Nepalu (np. lud Nyimba, Dolpa, Mustang), Butanu oraz w północnych Indiach (Ladakh, Himachal Pradesh).

Vote up!
2
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1676675

https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/sen-katarzyny-ii/

:-)

PS.

Tylko to takie "freudowskie" łączenie modelu władzy z rozrodczością .

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676676

Anna utożsamia: "kobieta ma kilku mężów" z matriarchatem — czyli myli strukturę małżeństwa ze strukturą władzy. Jednak to nadal nijak się ma do mojego wpisu, pod którym dyskutujemy.

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676678

Dominacja, absolutyzm, władza monarsza, czyli w jakim sensie zastępowanie Boga na ziemi . Jeśli iść kluczem matriarchalnym poliandrycznym ... to tylko wtrąciłem ,że przykładów nie trzeba tak daleko,czy dawno szukać . A jak ewolucja to musi być "rozród".

:-)

PS.

Na ziemskim parnasie to rzeczywiście albo Zeus dominuje ,albo kulty płodnościowe kapryśnej Wenus

Vote up!
2
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676680

To już całkowity zjazd z tematu matriarchatu na poliandrię fraternalną — formę małżeństwa, w której kilku braci dzieli jedną żonę. To zjawisko dotyczy strategii reprodukcyjnej i gospodarczej (niepodzielność ziemi rodowej w trudnych warunkach górskich), a nie ma nic wspólnego z władzą kobiet w danym społeczeństwie. Ludy takie jak Nyimba są patrylinearne i patriarchalne mimo poliandrii.

A na dodatek to się nijak nie ma do mojej notki. 

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676677

... jakby do tego podejść z "innej strony" *) ... hodowli zwierząt w niewoli , eksperyment Calhouna i połączyć to z opisem "zachowań rozrodczych człowieka" opisanych przez prof. Annę Pawełczyńska ,czy z opisami tamtych czasów które wyszły spod pióra Stanisława Grzesiuka ... to można dojść do wniosku ,że ... nie ma takiej ilości wódki ,która pozwala pomylić wolność z niewolą .

PS.

https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/ciezki-deszcz/

https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/nie-lubie/

https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/urodziny/

PS2.

https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/piosenka-o-radosci-zycia/

*) Tej właściwej

Vote up!
2
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676666

Oba tryby, rywalizacja i współpraca, są zawsze obecne, tylko proporcje się zmieniają zależnie od presji środowiska. Właśnie o tym jest ta notka. Dodałbym, że rywalizacja w naturze nie ogranicza się do doboru partnerów seksualnych — dotyczy też dostępu do pożywienia, terytorium i pozycji w grupie, czyli właśnie tego, co nazywa się dominacją. 

Badania McBride'a czy Boehma pokazują, że hierarchia dominacji obejmuje kontrolę zasobów w ogóle, a nie wyłącznie sferę rozrodczą. Sprowadzanie tego zjawiska tylko do doboru płciowego jest nieporozumieniem — tak jak sugerowanie, że dominacji w ogóle nie ma w strukturze zachowań, bo przecież sam mechanizm koalicji przeciw silniejszym (opisany przez Boehma) dowodzi, że dążenie do dominacji jest realne i wymaga aktywnego hamowania, a nie że go po prostu nie ma.

Vote up!
2
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676672

 

Ważny jest dobór pojęć.

Ewolucja gatunkuludzkiego niczego nie FAWORYZOWAŁA.

Ewolucja NARZUCIŁA, w określonych warunkach środowiskowych, wybór: WSPÓŁPRACUJ albo giń. Instynkt przerwania wybrał współpracę, a przy okazji okazało się, że dwie jednostki wspólpracujące są bardziej efektywne niż dwie jednostki działające osobno.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1676686

  1. Dominacja to przypadkowy wypadek przy pracy.
  2. Dominacja w ogóle nie istnieje w strukturze umysłu i zachowań.
  3. Dominacja jednak istnieje, ale to zmiana relacji w grupie.

Takie pultanie się to w istocie gra statusowa i brak woli zmierzenia się z tematem. Kto leci na taką sieczkę w mózgu? Kto tu jest publicznością, którą podnieca bełkot, głupota i chamstwo? Przed kim to szpan? Kto ma być tu zdominowany?

Vote up!
2
Vote down!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676690

że w każdym zespole musi istnieć koordynator. Nazywanie tego "dominacją" to jakieś popłuczyny po młodym Marksie.

Vote up!
1
Vote down!
-3
#1676692

... "definicyjny" . Słowa w potocznym języku są wieloznaczne i nieostre . Na potrzeby tutejszych przekomarzanek, tak porządkując, może można przyjąć ,że "dominacja"  ,"wynaturzona rywalizacja" to zjawisko specyficznie ludzkie ,bo wymaga abstrakcyjnej refleksji i miało miejsce w historii pod postacią tyranów w starożytnej Grecji , absolutnych monarchi szczególnie protestanckich , Hitlerów, Stalinów ,czy Napoleonów . U zwierząt analogiczne zjawisko nie występuje , za to jest tam rywalizacja i współpraca w stadach i dosyć płaska hierarchia. Natomiast jeśli szukać w przyrodzie przejawów "dominacji" ,to może w międzygatunkowej walce o niszę ekologiczną ,gdy jeden gatunek wypiera całkowicie drugi , co wbrew pozorom dosyć często się zdarzało .

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676693

o pryncypia. Zwolennicy ewolucji (wyznawcy) próbują od wieków wykazać brak istnienia Boga. Bo po co On, skoro ongiś tryknęły się przypadkowo jakieś atomy? Życie jest przypadkową funkcję materii, zaś świadomość przez "ciemne wieki" wytworzyła powszechną ułudę. Tylko jedno im przeszkadza - zbyt krótki czas istnienia Wszechświata. Po prostu jest to zdarzenie niemożliwe wedle kryteriów dzisiejszej fizyki. ;) 

Z kolei kreacjonizm w najbardziej ortodoksyjnej formie (wyznawcą jest m. in. ojciec Romana zwanego koniem) zakłada dosłowność Księgi Rodzaju. To tzw. teoria młodej Ziemi (liczącej sobie ok. 10 tys. lat). Ludzie w Polsce wyśmiewali Kopacz i jej teorię rzucania kamieniami w dinozaury przez naszych przodków, a tymczasem profesor Maciej Giertych z powagą głosił, że legenda o Smoku Wawelskim jest dowodem na to, że ludzie i dinozaury żyli obok siebie.

Tymczasem coraz wyraźniej w środowisku naukowym kiełkuje nowa teoria - ewolucja tak, ale świadomości. 

Stąd wzięło się masowe wymieranie dinozaurów (forma okazała się nieprzydatna do dalszego rozwoju i zwyczajnie... została porzucona), W niej jednak za podstawę przyjmuje się istnienie od POCZĄTKU Świadomości. Tak jak w Księdze Rodzaju - Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676694

Kardynalny błąd pan popełnia mieszając wiarę  do nauki. Zachowuje się pan w sposób antykatolicki, bo to Kościół Katolicki zakładał uniwersytety do poszukiwania prawdy, a pan chce naukowcom odebrać prawo do wolności badań i stawiania dowolnych hipotez.

Przypomina pan negacjonistę Holocaustu.

Cała nauka opiera się na paradygmacie ewolucjonistycznym, a pan tego słonia w rogu pokoju nie chce zauważyć.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676707

Rywalizacja jest naturalnym mechanizmem występującym u wszystkich zwierząt.

Mnie codziennie budzą donośne gruchania gołębi grzywaczy, które nadają sygnały do pobliskich rywali, że to ich terytorium i wara im od niego. Kosy też patrolują swój teren przez cały dzień.

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1676734

Słyszał pan o teorii gier ?

A czytał pan cokolwiek na ten temat ?

Chyba będę musiał wysmażyć osobny tekst w tym temacie, bo wykazuje się pan doktrynerską ignorancją.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676728

Ale tak "ad rem" ,to dominację w jakiejś grze (w tym społecznej) ,to tylko chyba może zapewnić ... możliwość zmiany zasad gry w trakcie jej trwania i ... to w sposób niezauwalny dla jej uczestników .

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676732

Teoria gier analizuje rozmaite strategie jakimi posługują się ludzi i pokazuje i w jaki sposób wspólpraca, jako najbardziej opłacalna, stała się w toku tysięcy lat ewolucji strategią dominujacą. Bardzo ciekawie pisze o tym Phillip Ball w ,,Masie krytycznej"

Ta strategia działała nawet w relacjach między wrogimi wojskami okopanymi w transzejach na froncie zachodnim w trakcie I WŚ i pozwoliła ograniczyć i tak ogromne straty.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676733

... w transzejach .to "współpracę" ... nazwywają z łaciny "kolaboracją" i można trafić "bingo" w ruletce ... tej z nagant-a lub browning-a , co umożliwia "zliberalizowanie" obecności  w powłokach cielesnych i rewolucyjnie zmienia obecność w ewolucji.

:-)

 

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676735

Poczytaj pan coś rzeczowego o wpływie teorii gier na wojnę w okopach.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676738

Może i poczytam.  Tylko  współpraca/rywalizacja to chyba została odziedziczona przez człowieka od zwierzęcych przodków i raczej trudno będzie mi uwierzyć ,że nastąpiła jakaś istotna "ewolucja" od "etapu zwierzęcego" . Natomiast ludzie są jakby "skazani" na współpracę ze względu ,że uczestniczą w przestrzeni wymiany abstrakcyjnej informacji werbalnej,pisanej i ta przestrzeń jest jedna i współna dla wszystkich istot posiadających zdolność abstrakcyjnego myślenia i to jest przeskok który trudno jakkolwiek wpasować w "ewolucyjne mechanizmy" .Tak IMHO .

PS.

 

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676740

,,Tylko  współpraca/rywalizacja to chyba została odziedziczona przez człowieka od zwierzęcych przodków i raczej trudno będzie mi uwierzyć ,że nastąpiła jakaś istotna "ewolucja" od "etapu zwierzęcego" "

Jak ja mam z panem dyskutować, gdy pan jest niereformowalny. W jednym zdaniu wymieszał pan współpracę z rywalizacją.

W toku ewolucji, która narzuciła konieczność współpracy, automatycznie musiała zostać zredukowana rywalizacja. Geny rywalizacji nie zostały całkowicie wyeliminowane z uwagi na przydatność w konfliktach między rywalizującymi odmiennymi grupami.

Nasi najbliżsi kuzyni to szympansy i bonobo, a te dwa gatunki zachowują się zupełnie inaczej; bonobo są mniej agresywne.. Ich mózgi nie uległy takiej ewolucji i pozostały w tej samej wielkości.

A co pojęcia przestrzeni, to przestrzeń ma charakter społeczny, trójwymiarowy i składają się na nią relacje poznawcze, relacje emocjonalno-uczuciowe i relacje wolicjonalne (prawda,miłość,wolność) i w operciu o te relacje działają nasze mózgi i tworzą umysły niezbędne do nawigacji w przestrzeni społecznej.

 

Najwybitniejszym specjalistą od kwestii współpracy jest amerykański badacz Michael Tomasello, który opublikował "Dlaczego współpracujemy".

Ale chyba najbardziej renomowany badacz, to Robin Dunbar, twórca całej szkoły psychologii ewolucyjnej.Do tej listy dodałbym neuronaukowca Michaela Gazzanigę.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676741

... ludzie w stadzie z czasów wspólny  pierwotnej ,w której nie nagromadziło się wiele "informacji abstrakcyjnej" to zachowywali się chyba tak po między "bonobo" ,a "szympansem" i tak rywalizowali/współpracowali . Natomiast gdyby osobnika ludzkiego z tamtych czasów  , młodego nieukształtowanego ,przenieść do czasów dzisiejszych to ... nauczyłby się także "rachunku różniczkowo-całkowego" ... (DNA , mózg nie zmieniły się praktycznie przez ostatnie 50 tyś lat) .

 

 

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676742

Vote up!
1
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1676743

W długim, bardzo długim okresie interakcji najefektywniej działa strategia współpracy, przy eliminacji free ridersów. Najbardziej efektywna jest strategia Wspaniałomyślna Wet za Wet, ale po jakimś czasie się rozsypuje i trzeba wrócić do WzW.

To nie ludzie wymyślają sobie strategie, strategie są nieświadome i bazują na genetycznych zmianach wymuszających współpracę, geny rywalizacji są eliminowane z puli.

Zachęcam do lektury ,,Masa krytyczna" autorstwa Phillipa Balla.

 

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676745

"(...) To nie ludzie wymyślają sobie strategie, strategie są nieświadome i bazują na genetycznych zmianach wymuszających współpracę, geny rywalizacji są eliminowane z puli.(...)"

Czy te strategie są "na twardo" zaszyte w DNA (hardware'owo wgrane w tkankę mózgową ) ,czy może powstają nieświadomie w wyniku interakcji ze środowiskiem ... tak jak uczone są modele AI ,bez konieczności ingerencji w hardware  (DNA) , więc wynikają z plastyczności mózgu i nie podlegają "mechanizmom ewolucyjnym" ,bo to tylko dotyczy hardware'u.

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676747

Strategie powstają w sposób oczywisty w długich przedziałach czasu i polegają na najkorzystniejszych reakcjach na bodźce ze środowiska. A reakcje wynikają z genetycznych predyspozycji. Pula takich predyspozycji w populacji rośnie i staje się dominująca.

Środowisko produkuje bodźce, na które reaguje hardware. Bodźce, szczególnie społeczne, można uznać za software, które łącznie z reakcjami  hardware kreują nowe mechanizmy kodowane w genach.

Vote up!
1
Vote down!
-1
#1676783

Zetjot, Łysenko byłby z Ciebie dumny. ;) 

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676748

... zwierzęta "domyślnie" są płochliwe (pewnie taki default zaszyty w hardware)  , przez wychowanie w sztucznych warunkach może to być zmienione w przypadku pojedyńczych osobnikow . A i Trofim też miał "trochę racji" ... gdyby tak uczyć mysz latać ... to powstanie nietoperz ,a gdyby uczyć ją pływać ... to delfin . No tylko "skale czasowe" to przez Łysenkę były mocno "nietrafione" . No a np.  zamiana wilka w psa ,to chyba taka "ewolucja sterowana przez człowieka" co zmieniła ten hardware'owy default w DNA co do "usposobienia" u udomowionego wilka/w nowym psim gatunku .

Więc co jest "hardware" ,a co wyuczony "software" to może nie takie "zero-jedynkowe" ,ale zdaje się zetjot za dużo chce temu hardware (DNA) przypisać.

:-)

Vote up!
2
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676751

Miesza pan zjawiska i wychodzi pomieszanie z poplątaniem.

Poza tym nie reaguje pan na argumenty. Niereformowalny ?

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676744

"(...)A co pojęcia przestrzeni, to przestrzeń ma charakter społeczny, trójwymiarowy i składają się na nią relacje poznawcze, relacje emocjonalno-uczuciowe i relacje wolicjonalne (prawda,miłość,wolność) i w operciu o te relacje działają nasze mózgi i tworzą umysły niezbędne do nawigacji w przestrzeni społecznej. (...)"

 

Zdaje się , główna różnica polega na tym ,czy te "relacje" umieszczamy w "hardware" dziedziczonej tkance mózgu (to zdaje się twierdzi zetjot) ,czy może w "software" kulturowym ,wczytanym na hardware mózgowy ,co twierdzi GPS . Mi osobiście bliżej do tez GPS'a w tym względzie.

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676746

Jest w naturze podział pracy.

Część podstawowych umiejętności jest zakodowana w geneach, ale by geny zadziałały musi pojawić się bodziec zewnętrzny wyzwalający ich działanie. W ten sposób geny wspólpdziałają ze środowiskiem, w tym kulturowym. Badacze mówią nawet o proporcjach jak 40:60 czy coś w tym rodzaju.

Interwencja środowiska jest niezbędna bo nie da się wszystkich możliwych wariantów reakcji zakodować w genach, ktorych jest za mało,gdzieś do 100 000. Za to da się wykorzystać neurony, których są miliardy, do kodowania indywidualnych doświadczeń.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676759

;) 

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676769

Czytać, czytać, nie polegać na objawieniach prywatnnych.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676781

Naprawdę wystarczająco już się tu ośmieszyłeś. ;) 

Vote up!
0
Vote down!
-2
#1676787

jakich używasz. Może by tak trochę pokory?

Vote up!
2
Vote down!
-2
#1676749

Nic mi pan nie wykazał.

Tkwi pan mentalnie w talmudyzmie, który rzeczywistość widzi zaklętą w słowach, w literkach, zamiast w realnym życiu. Podobnie jak @GPS, który bez definicji nie ujedzie.

Pana po prostu nie interesuje nauka, bo pan swoją wiedzę o rzeczywistości snuje  z nabytych nawyków.

Nawyki to nie wiedza. Stąd to powszechne, liberalne lekceważenie prawdy. Najlepsze są stare, wygodne kapcie.

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676761

stary marksisto. ;) 

Vote up!
1
Vote down!
-2
#1676770