Bez definicji nie ma nawet przedmiotu sporu!
Motto: „Gdy nazwy nie są właściwe, słowa nie są zgodne z prawdą rzeczy; gdy słowa nie są zgodne z prawdą rzeczy, sprawy nie mogą być pomyślnie dokonane.” — Konfucjusz.
W debatach politycznych ludzie często rozpoczynają od ostrej oceny zjawiska, którego nie zdefiniowali. Mówią: „liberalizm jest zły”, „kapitalizm niszczy więzi”, „libertarianizm to anarchia”. Następnie pod dane słowo podstawiają wszystko, co im się z nim aktualnie kojarzy: konkretne partie, medialne mody, cenzurę, podatki, korporacje, obyczajową rewolucję albo politykę zagraniczną mocarstw.
To nie jest analiza. To reakcja na etykietę, której propaganda zepsuła słownikowe znaczenie.
Definicja nie jest scholastyczną ozdobą ani ucieczką od rzeczywistości. Jest narzędziem rozpoznania rzeczywistości. Lekarz nie może badać zdrowia, jeśli nie wie, czym zdrowie różni się od choroby. Inżynier nie sprawdzi, czy konstrukcja jest bezpieczna, jeśli nie ma kryterium bezpieczeństwa. Tak samo nie można ustalić, czy instytucja jest liberalna, socjalistyczna, autorytarna czy wspólnotowa, jeżeli słowa te nie mają uprzednio określonej treści.
W tym sensie liberalizm należy rozumieć strukturalnie jako zasadę, wedle której relacje między ludźmi i ich organizacjami opierają się na dobrowolności, a nie na inicjowaniu przemocy. Nie oznacza to braku prawdy, zasad, hierarchii, religii, moralności ani obyczaju. Oznacza jedynie, że człowieka należy przekonywać, wychowywać, ostrzegać, wykluczać ze stowarzyszenia lub odmawiać mu współpracy — ale nie wolno go bić, więzić i rabować, aby wymusić jego zgodę siłą.
Kto odpowiada, że współczesne państwa nazywane liberalnymi stosują cenzurę albo represje, może mieć rację co do faktów. Nie wynika stąd jednak, że represja jest liberalizmem. Wynika raczej, że państwo lub środowisko używające liberalnej etykiety nie spełnia liberalnego kryterium.
Nazwa używana złośliwie czy w celach propagandowych nie zmienia z tego powodu znaczenia. „Demokracja ludowa” nie była demokracją dlatego, że miała to w nazwie. Tak samo reżim stosujący przemoc wobec pokojowych ludzi nie staje się liberalny przez powoływanie się na wolność, tolerancję lub postęp.
Zepsucie szlachetnego, moralnego, chrześcijańskiego słowa "liberalizm" przez lewicową propagandę i przypisanie mu całkowicie przeciwnego znaczenia zmusiło liberałów do nazywania się "wolnościowcami". Jednak i to słowo propaganda psuje. Dziś partie, które mainstream nazywa "liberalnymi" są w istocie socjaldemokratyczne. A mianem "wolnościowców" określa się partie alt-rightowe. Co gorsze partie socjaldemokratyczne nazywa się dziś prawicą — np. w Polsce socjalistyczny, etatystyczny, keynesistowski PiS to prawica. To pomieszanie języka służy sianiu zamętu i powoduje niemożność dogadania się między ludźmi.
Liberalizm klasyczny to po prostu doktryna polityczno-gospodarcza, podkreślająca wolność jednostek, równość wobec prawa i dobrowolne wspólnoty, biorąca za podstawę zasadę, iż funkcjonowanie aparatu państwa powinno być ograniczone jedynie do minimum, czyli wojska, policji, kodeksu karnego, sądownictwa i dyplomacji. Naukową podstawę liberalizmu dała szkoła austriacka w ekonomii z Misesem, Hayekiem i Rothbardem na czele. W klasycznym znaczeniu, ani PiS, ani PO, ani Lewica, ani Razem, nie są liberalne, bo realizują bardzo rozbudowane państwo wtryniające się każdą, najdrobniejszą dziedzinę życia. W gospodarce liberalizm to po prostu wolny rynek. Niemoralność to nie liberalizm, ale libertynizm.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGP
PS. Wszystkie części serii szukaj guglując po słowie kluczowym: #Liberalizm_GPS65
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 175 odsłon



Komentarze
Jest pan Talmudystą, któremu
29 Lipca, 2026 - 16:52
Jest pan Talmudystą, któremu także blisko do konfucjanizmu. Ale konfucjanizm to kwestia odrębnej cywilizacji, której daleko do cywilizacji Zachodu.
Wedle takich ludzi, jak konfucjaniści istota tego świata tkwi w objawieniach, które mają kształt zamknięty i niezmienny w użytych słowach. Zatem słowa trzeba hołubić i cyzelować, licząc na to, że rzeczywistość się do nich JAKOŚ dostosuje.
Dlatego Chińczycy zajmowali się swoją teorią społeczną, uznając badanie praktyki za niegodne prawdziwego konfucjanisty. Dlatego Chińczycy mieli wiele przypadkowych osiągnięć technicznych, lecz nie mogli przejść na systemowy poziom nauki i przemysłu.
Panu też się prawda objawia w definicjach zamiast w realnych strukturach społecznych.
To są nieuprawnione insynuacje od czapy
29 Lipca, 2026 - 21:19
Nie polemizujesz z moją tezą, tylko przypisujesz mi egzotyczne etykiety, których sam nie rozumiesz. Nie twierdzę, że definicje zastępują badanie rzeczywistości ani że rzeczywistość ma się dostosowywać do słów. Twierdzę rzecz odwrotną: bez ustalenia znaczenia słów nie wiadomo, jakie fakty miałyby tezę potwierdzać lub obalać.
Jeśli uważasz, że represyjne państwo jest liberalne, podaj definicję liberalizmu, z której to wynika, a następnie wskaż konkretne elementy rzeczywistości spełniające tę definicję.
Hołubienie i cyzelowanie słów nie ma nie tylko nic wspólnego z moim wpisem, ale też z konfucjanizmem. Precyzja języka nie oznacza wiary, że słowa zastępują rzeczywistość. Oznacza wyłącznie tyle, że bez ustalenia znaczeń nie da się rzetelnie ustalić, o jakiej rzeczywistości rozmawiamy. Gdy ktoś mówi o rzekomym liberalizmie, ale nie potrafi powiedzieć, co to słowo oznacza, nie przedstawia analizy struktur społecznych — jedynie rzuca hasłem.
Ty nie dyskutujesz ze mną i moim tekstem, ale jakimiś swoimi dziwnymi chochołami. Z takim problemem trzeba raczej do psychiatry się zgłosić, a nie komentować blogi.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Pan nie odróżnia deklaracji
30 Lipca, 2026 - 08:23
Pan nie odróżnia deklaracji werbalnych na temat liberalizmu od struktur społeczno-politycznych wdrożonego ustroju liberalnego ? Nie słyszał pan o walecznych obrońcach demokracji tzw. liberalnej ? ,,Demokracja walcząca."
Demokracja liberalna, demokracja ludowa, demokracja socjalistyczna tak się mają do demokracji jak krzesło elektryczne do krzesła normalnego.
Czytał pan jakiekolwiek prace naukowe na tematy społeczno-polityczne ? Wątpię.
Definicje
30 Lipca, 2026 - 14:34
Ja ci mówię: okrąg to zbiór punktów równo odległych od środka. Jak będziemy rysować okrąg na kartce ołówkiem odręcznie, to w praktyce nigdy nam idealny okrąg nie wyjdzie, on będzie krzywy, ale jak chcemy narysować okrąg, to powinniśmy się starać robić to dokładnie, najlepiej użyć cyrkla.
A ty mi na to pokazujesz kartkę, na której są narysowane różne trójkąty, kwadraty, prostokąty, elipsy i mówisz: tu wszędzie są okręgi, każdy człowiek, którego spytasz, powie, że są tu same okręgi. Ty nie odróżniasz deklaracji werbalnych, definicji formalnych na temat okręgów, od realnych struktur, które są rysowane na kartkach w praktyce przez ludzi. Okręgi to nie są zbiory punktów równo odległych od środka, bo żaden z narysowanych okręgów nie spełnia tej cechy.
Już rozumiesz, dlaczego jesteś nierozgarnięty?
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Pan mnie rozbawia, jako
30 Lipca, 2026 - 15:16
Pan mnie rozbawia, jako lingwistę z wykształcenia.
Pan mi przypomina Monsieur Jourdain z komedii Moliera, który się zachwycił, gdy mu uświadomiono, że mówi prozą. Pan jest na tym poziomie mniej więcej.
Poza światem werbalnym istnieje też świat rzeczywisty, świat relacji społecznych, który trzeba rozszyfrować.
A pan zamiast światem, zajmuje się dzieleniem werbalnego włosa na czworo.
Nie z nami te numery ...
30 Lipca, 2026 - 15:47
... Bruner ... wróć,wróć,wróć arystoteliku/tomisto :-) Tak za Augustynem z Hippony/ Platonem ,to możemy upierać się ,że Prawda jest jednak "nie z tego świata" jeśli obecna to z Własnej Woli ,a nie jest uwięziona,zniewolona ... w materii tego świata ... jakby uczniowie Stagiryty by sobie życzyli .
Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.
Bełkot
30 Lipca, 2026 - 16:13
Ten komentarz wygląda na bełkot, więc spróbuję go przetłumaczyć na język zrozumiały. Tytuł „Nie z nami te numery” to nawiązanie do słynnej kwestii Klossa ze „Stawki większej niż życie” — a więc sygnał: ten chwyt na nas nie zadziała. Chodzi najpewniej o ruch zetjota, który odrzucił spór o definicje, przeciwstawiając światu werbalnemu rzekomo ważniejszy świat rzeczywisty.
Reszta to aluzja filozoficzna do sporu o status pojęć ogólnych. „Arystotelik/tomisto, wróć” to ironiczne przywołanie tradycji arystotelesowsko-tomistycznej, skupionej na formach obecnych w rzeczach materialnych. Zestawia się to z Platonem i Augustynem z Hippony, według których prawda i idealne wzorce (jak idealny okrąg) istnieją niezależnie od niedoskonałych, materialnych realizacji, a mimo to mogą się w tym świecie objawiać, nie będąc przez materię zniewolone.
Innymi słowy: mmkkmmkk sugeruje, że zetjot, odrzucając definicję na rzecz realnych struktur, popełnia błąd znany filozofii od wieków — myli niedoskonałą, materialną realizację pojęcia z samym pojęciem, które istnieje niezależnie od tego, jak dobrze świat je odwzorowuje. To w gruncie rzeczy poparcie dla mojego rozróżnienia definicja/realizacja, tylko wyrażone językiem klasycznej metafizyki zamiast prostym przykładem z okręgiem.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
:-) ...
30 Lipca, 2026 - 17:21
... od posądzenia o "bełkotlwość" to wolałbym jednak imutowanie przypadłości,dolegliwości lapidarno-epigramatyczej jeśli można prosić .
PS.
Poza tym to chyba według któregoś tam Prawa Murphy'ego każda polemika może być zredukowana do nierozstrzygalnej dysputy teologicznej co starałem sie zrobić .
Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.
Poprawka
30 Lipca, 2026 - 18:47
OK, zamieniam bełkot na lapidarność epigramatyczną. To, że to jednak nie był bełkot poznać po tym, że spróbowałem to jednak przetłumaczyć — bełkotu by się nie dało...
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Liberalizm bezprzymiotnikowy
30 Lipca, 2026 - 16:02
Sam zauważyłeś, że demokracja liberalna, ludowa i socjalistyczna różnią się jak krzesło elektryczne od zwykłego krzesła — to dokładnie ta sama zasada, co w moim przykładzie z okręgiem: użycie niepoprawnie nazwy nie powoduje zmiany znaczenia słowa. Żaden odręczny rysunek nigdy nie jest idealnym okręgiem, ale to nie unieważnia definicji — dzięki niej odróżniamy dobre przybliżenie okręgu od złego, np. kwadratu z zaokrąglonymi rogami.
Po prostu zastosuj tę samą logikę do liberalizmu, zamiast do niej wracać wybiórczo. Po co nazywać kwadraty z zaokrąglonymi rogami okręgami? Po co nazywać ustrój socjaldemokratyczny liberalnym? Co ci to da, że użyjesz nazwy nieadekwatnie? Zmienisz nazwę, czy przestaniesz jej nieprawidłowo używać?
W mojej notce nazwa "liberalizm" i definicja to kwestia drugorzędna! Istotne jest to, że wolny rynek jest bardziej wspólnotowy, niż państwo. I nie ma znaczenia, czy to nazwiemy liberalizmem, czy jakoś inaczej.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
...
30 Lipca, 2026 - 16:32
Tylko w szczegółach definicyjnych najczęściej siedzi "rogaty". Wiec jeśli okrąg to matematycznie zbiór punktów równoodległych od środka okręgu ... to ... ta odległość jest niedodefiniowana . W przestrzeni kartezjańskiej może ta odległość być zdefiniowana "klasycznie" (pierwiastek kwadratowy z sumy kwadratów różnic współrzędnych) wtedy okrąg wygląda jak to by się oczekiwało "klasycznie". Można zdefiniować metrykę "max" (maksimum z wartości bezwzględnej różnic współrzędnych) wtedy to okrąg wygląda dokładnie jak kwadrat.
PS.
Można też za Albercikiem odległość powiązać z czasem jaki potrzebny jest fali świetlnej na przebycie danego odcinka ... wtedy ... proszę narysować krzywą zamkinętą na kartce a później obliczyć jak należy rozmieścić materialną masę ,by czas przelotu fotonów do "środka" tej krzywej był taki sam dla dowolnego punktu tej krzywej. I "nie ma zmiłuj" dla poprawki relatywistycznej , GPS-y bez niej nie działają .
PS2.
Obawiam się że jak tak prostym pojęciem jak "okrąg" można tak wywijać ... to z liberalizmem/wolnością jest ... duuużo gorzej bo to złożoność tego problemu jest o wiele większa niż z "prostym/krzywym/kwadratowym/okrągłym okręgiem" :-)
Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.
Metryka
30 Lipca, 2026 - 18:15
Metryka jest parametrem i celowo jest w moim przykładzie pominięta, by móc zdefiniować okrąg w każdej przestrzeni! W ten sposób w geometrii euklidesowej z normalną metryką okręg będzie okrągły, a gdy zmienimy metrykę na miejską, będzie kwadratowy. Jednak to nic nie zmienia w istocie rzeczy i potrzebie definiowania, to nadal będzie zbiór punktów równo odległych od środka, a kwadrat w normalnej metryce tym nie będzie.
Z liberalizmem jest analogicznie — to ogólna zasada pokojowego, dobrowolnego współdziałania bez inicjowania przemocy wobec niewinnych, którą można badać w różnych kulturach i cywilizacjach, mimo że będą się różnić fundamentami i konkretną formą instytucji. W ten sposób liberalizm nie jest pojęciem tylko jednej kultury czy cywilizacji, ale zasadą ogólnoludzką. Tak jak okrąg zdefiniowany jako zbiór punktów równo odległych od środka nie jest pojęciem konkretnej przestrzeni i metryki, ale wszelkich przestrzeni z dowolną metryką!
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Co było pierwsze jajko czy kura
30 Lipca, 2026 - 18:23
Zetjot napisał :"(...) Panu też się prawda objawia w definicjach zamiast w realnych strukturach społecznych. (...) "
Czy najpierw były "realne struktury społeczne" z których wyindukowano pojęcia , później ubrano je w słowa , czy może tak za św. Janem
"1 Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo. (...)" itd.
:-)
PS.
Więc jednak przedkładania teorii nad empirię to lepiej nie ograniczać tylko do talmudyzmu , konfucjanizmu ,a i w naszej cywilizacji są nurty co wolą kierunek że "Słowo stało się ciałem" ,a nie na na odwrót z "ciał powstały słowa" .
Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.
Przypominam, że bloger @ GPS
30 Lipca, 2026 - 18:24
Przypominam, że bloger @ GPS żyje w r. 2026, a nie na początku, kiedy słowo było tam gdzie było.
Kolejność to kwestia drugorzędna
30 Lipca, 2026 - 18:42
To, czy najpierw istniały struktury społeczne, które potem nazwano, czy najpierw słowo (prawo), na bazie którego narosły struktury, jest w kontekście mojej notki kwestią drugorzędną i w gruncie rzeczy zbędną. Grunt, że struktury społeczne już istnieją i już potrafimy je nazywać, badać oraz uogólniać do bardziej abstrakcyjnych pojęć.
A uogólnianie jest warunkiem koniecznym samej moralności. Moralność nie może działać enumeratywnie, wyliczając z góry każdy pojedynczy czyn i przypisując mu wartość — w ten sposób nie dałoby się ocenić żadnego nowego czynu, którego wcześniej nie wyliczono. Dlatego czyny trzeba dzielić na klasy i to klasom przypisywać wartość moralną. Służy temu np. pojęcie „morderstwo” — obejmuje ono nieskończenie wiele konkretnych czynów, zarówno już popełnionych, jak i tych dopiero możliwych.
Bez języka i jego semantyki nie ma więc moralności jako systemu osądu. Zwierzęta pozbawione języka pojęciowego nie tylko nie znają moralności, ale w ogóle moralności nie mają. Jednak struktury społeczne mają. Struktury społeczne istnieją niezależnie od tego, czy je nazwiemy, ale dopiero nazwanie i uogólnienie pozwala je oceniać moralnie.
Nie ma moralności bez języka. Musimy dysponować językiem pozwalającym wyabstrahować struktury społeczne do ogólnych pojęć wyrażanych dobrze zdefiniowanymi słowami, by w ogóle móc zacząć oceniać je moralnie. Do tego służy nazywanie (czyli klasyfikowanie) ustrojów politycznych, na przykład: monarchia, oligarchia, demokracja, anarchia. Czy gospodarczych: socjalizm, kapitalizm, etatyzm, biurokracja. Ich połączenie można z kolei podzielić na klasy: liberalizm, zamordyzm etc.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
...
30 Lipca, 2026 - 23:11
W katolicyzmie "wolnościowy komponent" jest niewątpliwy . W moralności która wywodzi się z tego pnia koncepcja grzechu jest ściśle zindywidualizowana ,a także wymaga działania świadomego i dobroWOLNEGO , więc przymus , zamordyzm wręcz znosi ,czy mocno ogranicza "moralną odpowiedzialność" osoby/jednostki . Może dla katolickiego ucha ,to liberalizm "nie najlepiej brzmi" i kojarzy się raczej ze znoszeniem norm moralnych w ogóle . Ale "wolnościowość" to jest pewnie nieusuwalnym elementem religii katolickiej. Natomiast język,rozumienie też jest oczywiście warunkiem koniecznym świadomości , świadomego działania więc i moralności . Większych naruszeń ortodoksji chyba tutaj nie ma , no może GPS stosuje trochę niekanonicznie brzmiące pojęcia stąd te poruszenie konserwatystów
Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.
Chrystus jest liberałem
30 Lipca, 2026 - 23:27
W katolicyzmie liberalizm nie jest komponentem, ale fundamentem. Bez liberalizmu nie ma wolnej woli. To się też wyraża w języku. Chrystus jest liberałem: https://www.salon24.pl/u/gps65/376060,jezus-chrystus-jest-liberalem
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
to jak, wiadomo już
30 Lipca, 2026 - 17:07
Które święta ważniejsze?
Czesław2