Bóg jest kulturowy

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Ro­dząc się, je­ste­śmy ni­kim. Kimś sta­je­my się w mia­rę do­ra­sta­nia. W mo­men­cie na­ro­dzin ewen­tu­al­nie je­ste­śmy kimś dla in­ny­ch, ale nie dla sie­bie. Nie ma­my świa­do­mo­ści tego, kim dla innych jesteśmy. Musimy się od nich tego nauczyć. Muszą nas wychować. To wychowanie czyni nas kimś. Bez innych, bez wychowania, pozostaniemy nikim.

  Je­ste­śmy tyl­ko ko­lej­nym osob­ni­kiem ga­tun­ku ho­mo sa­piens jak wszy­scy in­ni na­si bliź­ni – ma­my pra­wie iden­tycz­ne ge­ny i po­dob­ne in­stynk­ty. Kimś wię­cej sta­je­my się do­pie­ro w mia­rę za­peł­nia­nia mó­zgu in­for­ma­cja­mi. To te in­for­ma­cje czy­nią nas kimś in­nym, in­dy­wi­du­al­nym, zna­czą­cym, od­róż­nial­nym. Te in­for­ma­cje to na­sza du­sza tchnięta w ciało poprzez wychowanie w jakiejś kulturze.

  Kul­tu­ra nie­ma­te­rial­na to pew­ne za­sa­dy, wie­dza, kon­we­nan­se, pra­wa, re­gu­ły, któ­re są sprzecz­ne z na­tu­rą i są za­wsze uda­wa­niem, bo są wy­my­ślo­ne. Bez gra­nia kul­tu­ro­wy­ch ról je­ste­śmy na­tu­ral­nym so­bą, czy­li ta­kim jak nas na­tu­ra stwo­rzy­ła, czy­li wszyst­ko­żer­nym zwie­rzę­ciem, na­gą mał­pą ste­po­wą, ssa­kiem stad­nym, gril­lu­ją­cym ho­mi­ni­dem – ze swo­imi wszyst­ki­mi in­stynk­ta­mi, któ­re wy­two­rzy­ła w nas ewo­lu­cja.

  Mo­ral­no­ść to kwe­stia kul­tu­ro­wa. Im ktoś je­st bar­dziej na­tu­ral­ny, tym je­st bar­dziej nie­mo­ral­ny. Na­tu­ral­ne je­st za­bi­ja­nie in­ny­ch or­ga­ni­zmów – te­go sa­me­go ga­tun­ku w ra­ma­ch kon­ku­ro­wa­nia o part­ne­ra ko­pu­la­cyj­ne­go, te­ren, za­so­by i wła­dzę, a in­ny­ch ga­tun­ków w ce­la­ch kon­sump­cyj­ny­ch. Na­tu­ral­na je­st po­li­ga­mia, na­tu­ral­ne je­st zo­sta­wia­nie sta­ry­ch ro­dzi­ców na pa­stwę lo­su, na­tu­ral­ne je­st od­bie­ra­nie si­łą in­nym to, cze­go po­trze­bu­je­my. Więc naj­bar­dziej na­tu­ral­ni, naj­bar­dziej so­bą, są ban­dy­ci. Zwie­rzę­ta to ban­dy­ci. Mó­wi się, że tyl­ko czło­wiek za­bi­ja bez po­wo­du. To praw­da, ale to już wy­ni­ka z kul­tu­ry, któ­ra do­pro­wa­dzi­ła go to psy­cho­pa­tii.

  Ro­dzi­my się wol­ni. To nam da­je po­ten­cję wy­zwo­le­nia się z na­szej zwie­rzę­co­ści. By­cie wol­nym, to do­pie­ro moż­li­wo­ść sta­nia się kimś. Moż­na się stać świę­tym al­bo po­zo­stać ban­dy­tą. Wol­no­ść je­st pod­sta­wo­wa, je­st nie­zbęd­na, ale to war­to­ść niż­sza na po­zio­mie po­trzeb fi­zjo­lo­gicz­ny­ch. Do­pie­ro ma­jąc wol­no­ść, mo­że­my ją wy­ko­rzy­stać, by się kimś stać. Wol­no­ść to na­tu­ral­na in­fra­struk­tu­ra, to tyl­ko po­ten­cja do by­cia kimś, ko­go na­zwie­my so­bą.

  Na­sza na­tu­ra je­st stad­na, ale ma­my też zdol­no­ść prze­ży­cia w sa­mot­no­ści. Je­ste­śmy po­dob­ni w tym do wil­ków, któ­re ży­ją w wa­ta­ha­ch, ale są też wil­ki sa­mot­ni­ki. Nie­mniej na­tu­ral­ne je­st two­rze­nie spo­łecz­no­ści. W trud­ny­ch wa­run­ka­ch sa­mot­nik nie prze­ży­je.

  Zbie­ra­ni­na zwa­na spo­łe­czeń­stwem oby­wa­tel­skim to zbio­ro­wo­ść przy­mu­so­wa, stwo­rzo­na przez prze­moc pań­stwa – dla­te­go je­st to twór nie­sta­bil­ny, cha­otycz­ny, ła­twy do ma­ni­pu­lo­wa­nia – ca­ło­ść mo­że mniej, niż każ­dy z osob­na. A spo­łecz­no­ść ide­owa spo­jo­na wspól­nym sys­te­mem war­to­ści to wspól­no­ta do­bro­wol­na, nie­za­leż­na od pań­stw, dla­te­go two­rzy efekt sy­ner­gicz­ny współ­pra­cy. Pań­stwo za­wsze nisz­czy sens wszel­ki­ch ko­lek­ty­wów i ni­we­czy sy­ner­gię. By stać się kimś war­to­ścio­wym, po­trze­bu­je­my do­bro­wol­ny­ch spo­łecz­no­ści.

  Na­sza cy­wi­li­za­cja stwo­rzy­ła do­bre wa­run­ki ku te­mu, by na­tu­rę okieł­znać i upo­rząd­ko­wać – stąd i in­dy­wi­du­ali­zm, i ko­lek­ty­wi­zm są do­bre i do­zwo­lo­ne. Nie­mniej są oczy­wi­ście cy­wi­li­za­cje, w któ­ry­ch tyl­ko ko­lek­ty­wi­zm się li­czy – ta­kie są wszyst­kie wschod­nie: tu­rań­ska, bi­zan­tyj­ska czy chiń­ska. Tam nie ma po­je­dyn­czy­ch lu­dzi, tam są tyl­ko spo­łecz­no­ści i czło­wiek je­st tyl­ko try­bi­kiem w im­pe­rial­nej ma­chi­nie. Tam in­dy­wi­du­ali­zm je­st tę­pio­ny.

  U nas je­st ina­czej. U nas tę­pie­nie in­dy­wi­du­ali­stów wy­stę­pu­je głów­nie w źle zor­ga­ni­zo­wa­nej szko­le, bo dzie­ci są jesz­cze na­tu­ral­ne, kul­tu­ry się do­pie­ro uczą – i wte­dy je­st bar­dzo waż­na ro­la wy­cho­waw­cy. Obec­ny świat zdo­mi­no­wał eta­ty­zm i szkol­nic­two pań­stwo­we cen­tral­nie ste­ro­wa­ne, co po­wo­du­je, że kul­tu­ra nie je­st w sta­nie wy­bić się po­nad na­tu­rę. Obec­nie prze­ży­wa­my re­gres cy­wi­li­za­cyj­ny – stąd tę­pie­nie in­dy­wi­du­ali­stów w szko­ła­ch.

  Sta­bil­na ludz­ka na­tu­ra, to struk­tu­ry ple­mien­ne – to ani­mi­zm i sza­ma­ni­zm, to nada­wa­nie ce­ch bo­ski­ch wie­lu obiek­tom, to 150-osob­ni­ko­we ban­dy, kla­ny, gan­gi, sta­da, łą­czą­ce się w mak­sy­mal­nie 1500-osob­ni­ko­we ple­mio­na. W ta­kim sta­nie wy­ewo­lu­owa­li­śmy i ży­li­śmy 95% do­tych­cza­so­we­go trwa­nia na­sze­go ga­tun­ku na Zie­mi. Cy­wi­li­za­cje to odej­ście od na­tu­ry. Bóg je­dy­ny to nie­na­tu­ral­ny wy­twór cy­wi­li­za­cji, to ele­ment kul­tu­ry wyż­szej. Chrze­ści­jań­stwo je­st sprzecz­ne z in­stynk­tem i na­tu­ral­nym ludz­kim be­ha­wio­ry­zmem.

  Więk­szo­ść przy­ka­zań z De­ka­lo­gu je­st sprzecz­na z ludz­ką na­tu­rą. Przy­ka­za­nia wy­da­ją się nam na­tu­ral­ne tyl­ko dla­te­go, że się w ni­ch wy­cho­wa­li­śmy. To, co fi­lo­zo­fo­wie w na­szej kul­tu­rze na­zy­wa­ją pra­wa­mi na­tu­ral­ny­mi, to w isto­cie są za­sa­dy cy­wi­li­za­cyj­ne. Każ­dy ga­tu­nek bio­lo­gicz­ny ma tro­chę in­ne re­gu­ły sca­la­ją­ce sta­da. Ssa­ki ma­ją du­żo wspól­ny­ch ce­ch, ale są też róż­ni­ce – i one wy­ni­ka­ją z ge­nów. U lu­dzi też są róż­ni­ce – ale one wy­ni­ka­ją głów­nie z kul­tu­ry.

  Re­li­gia to ce­cha kul­tu­ry. Re­li­gie są za­wsze fun­da­men­ta­mi cy­wi­li­za­cji, choć kul­tur pier­wot­ny­ch też. Moż­na uznać, że re­li­gij­no­ść to ludz­ki in­stynkt, bo wy­stę­pu­je w każ­dej kul­tu­rze. Te wszyst­kie re­li­gie są mniej lub bar­dziej zgod­ne z pra­wa­mi na­tu­ry, czy­li z in­stynk­ta­mi. Chrze­ści­jań­stwo je­st naj­mniej na­tu­ral­ne, bo je­st w więk­szo­ści z ni­mi sprzecz­ne.

  Zde­cy­do­wa­na więk­szo­ść ludz­ki­ch chę­ci i dzia­łań je­st wy­wo­ła­na in­stynk­ta­mi, uczu­cia­mi, emo­cja­mi czy in­tu­icją – to je­st zwie­rzę­cy de­ter­mi­ni­zm. To je­st na­tu­ra, to je­st na­tu­ral­ne. Czło­wiek to ga­tu­nek ssa­ków. Wol­na wo­la i ro­zum uży­wa­ne są bar­dzo spo­ra­dycz­nie, ale głów­nie dzię­ki te­mu wy­ra­sta­my z na­szej na­tu­ral­nej zwie­rzę­co­ści i two­rzy­my kul­tu­rę. Im wyż­sza kul­tu­ra, tym bar­dziej sprzecz­na z na­tu­rą. De­ka­log to kwin­te­sen­cja sprze­ci­wu kul­tu­ry prze­ciw na­tu­rze.

  Czło­wiek nie ma żad­nej na­tu­ral­nej du­cho­wo­ści. Du­cho­wo­ść to kwe­stia kul­tu­ry. Co naj­wy­żej ma na­tu­ral­ne skłon­no­ści do two­rze­nia ide­olo­gii zwa­nej du­cho­wo­ścią. Po­dob­nie je­st z ję­zy­kiem – czło­wiek nie ma i nie zna żad­ne­go na­tu­ral­ne­go ję­zy­ka – to ja­kie­go się uczy od dziec­ka, to kwe­stia kul­tu­ry i wy­cho­wa­nia. Na­tu­ral­na, czy­li ge­ne­tycz­na, je­st tyl­ko zdol­no­ść na­ucze­nia się do­wol­ne­go ję­zy­ka. Z du­cho­wo­ścią je­st do­kład­nie tak sa­mo. Ro­dza­jów du­cho­wo­ści je­st wie­le – tak jak ję­zy­ków. Kul­tu­ra nie je­st na­tu­ral­na, co naj­wy­żej na­tu­ral­na je­st zdol­no­ść do jej two­rze­nia. Two­rząc kul­tu­rę, wy­stę­pu­je­my prze­ciw na­tu­rze.

  Wspól­na dla wszyst­ki­ch lu­dzi je­st tyl­ko wia­ra w si­ły nad­przy­ro­dzo­ne i to moż­na uznać za na­tu­ral­ne. Ca­ła nad­bu­do­wa na tym, czy­li wszel­kie re­li­gie i du­cho­wo­ści, to je­st już kul­tu­ra i je­st jej wie­le ro­dza­jów. Wschod­nia du­cho­wo­ść je­st kom­plet­nie in­na niż za­chod­nia – na­wet uży­wa­ne są cał­kiem in­ne, nie­prze­tłu­ma­czal­ne po­ję­cia w ty­ch kwe­stia­ch. Bo to róż­ne cy­wi­li­za­cje.

  Moż­na zro­zu­mieć błęd­ne mnie­ma­nia, ja­ko­by tyl­ko wła­sna kul­tu­ra by­ła na­tu­ral­na, bo to po­wszech­ne wśród lu­dzi nie­zna­ją­cy in­ny­ch kul­tur i cy­wi­li­za­cyj. Im się wy­da­je, że na­tu­ral­ne je­st wszyst­ko, w czym się wy­cho­wa­li i tyl­ko to.

  To, co nad­na­tu­ral­ne nie je­st na­tu­ral­ne. Wie­rze­nia re­li­gij­ne są nad­na­tu­ral­ne. Świat re­al­ny je­st na­tu­ral­ny, świat trans­cen­dent­ny je­st nad­na­tu­ral­ny. Du­cho­wo­ść je­st nad­na­tu­ral­na. Wy­obra­żeń o tej trans­cen­den­cji je­st wie­le. Bez sen­su je­st mnie­ma­nie, że tyl­ko to, co wy­pra­co­wa­ła na­sza kul­tu­ra w kwe­stia­ch trans­cen­dent­ny­ch, je­st je­dy­nie słusz­ne i praw­dzi­we. In­ne cy­wi­li­za­cje, in­ne kul­tu­ry, ma­ją in­ne wy­obra­że­nia co do te­go, co je­st nad­na­tu­ral­ne. Trans­cen­den­cja i jej wy­obra­że­nia nie tkwią w ludz­ki­ch ge­na­ch. Fi­lo­zo­fo­wie i teo­lo­dzy to twór­cy, a nie od­kryw­cy. Od­kryw­cy to tyl­ko na­ukow­cy po­słu­gu­ją­cy się ba­da­nia­mi em­pi­rycz­ny­mi. Je­śli na­ukow­cy od­kry­ją co­kol­wiek, co je­st trans­cen­dent­ne, to ono prze­sta­nie być trans­cen­dent­ne i przej­dzie do re­al­ne­go świa­ta. Du­ch je­st nad­na­tu­ral­ny, pó­ki je­st nie­uchwyt­ny, gdy się go zła­pie, sta­nie się na­tu­ral­ny. Kul­tu­rę się two­rzy, na­tu­rę się po­zna­je.

  Nie ma­my żad­ne­go bo­ga ży­we­go. Ma­my tyl­ko o nim wy­obra­że­nia. Te wy­obra­że­nia są róż­ne w róż­ny­ch kul­tu­ra­ch, a bar­dzo róż­ne w róż­ny­ch cy­wi­li­za­cja­ch. Bóg nie je­st na­tu­ral­ny na­wet ja­ko ogól­nie po­ję­ty byt trans­cen­dent­ny bę­dą­cy stwór­cą, bę­dą­cy po­za cza­sem, ja­ko byt ide­al­ny, ja­ko ja­kiś ab­so­lut, czy de­miurg. Na przy­kład bud­dy­ści w nic ta­kie­go nie wie­rzą, choć ma­ją ta­kie sa­me ge­ny jak my – a du­cho­wo­ść ma­ją na­wet le­piej roz­wi­nię­tą od nas. Nie ma żad­ny­ch po­wo­dów, by uzna­wać, że my ma­my ra­cję, a bud­dy­ści się my­lą w kwe­stia­ch trans­cen­dent­ny­ch, nad­na­tu­ral­ny­ch. Czło­wiek, ro­dząc się, nie je­st chrze­ści­ja­ni­nem i ni­gdy w spo­sób na­tu­ral­ny do chrze­ści­jań­stwa nie do­je­dzie, nie je­st w sta­nie Je­zu­sa i je­go na­uk sam wy­my­ślić. Chrze­ści­jań­stwo mu­si być mu prze­ka­za­ne w dro­dze wy­cho­wa­nia, czy­li na­bie­ra­nia kul­tu­ry. I chrze­ści­jań­stwo, i bud­dy­zm nie są na­tu­ral­ne.

  Na­wet sam Bóg chrze­ści­jan ma świa­do­mo­ść ist­nie­nia in­ny­ch, od­mien­ny­ch kul­tur, a w ni­ch in­ny­ch bo­gów, bo w pierw­szej ko­lej­no­ści na­ka­zał sie­bie sta­wiać naj­wy­żej ja­ko naj­waż­niej­sze­go z bo­gów. Więc wie o ist­nie­niu kon­ku­ren­cji – bo wy­my­śli­li go lu­dzie wy­cho­wa­ni w róż­no­rod­no­ści bo­gów.

  Je­śli ja­kaś re­li­gia mia­ła­by być na­tu­ral­na, to naj­bar­dziej na­tu­ral­ny je­st ani­mi­zm. Ani­mi­zm to du­cho­wo­ść pier­wot­na. Chrze­ści­jań­stwo więk­szo­ść z wie­rzeń te­go ty­pu od­rzu­ca. Uzna­wa­nie, że tyl­ko chrze­ści­jań­ska wi­zja du­cho­wo­ści i trans­cen­den­cji je­st praw­dzi­wa to uzur­pa­cja, to ego­izm, to ego­cen­try­zm i me­ga­lo­ma­nia – ta­ka po­sta­wa za­wsze pro­wa­dzi do zła, na­wet ta­kie­go jak je chrze­ści­ja­nie de­fi­niu­ją. Bóg to twór kul­tu­ro­wy, a kul­tur je­st wie­le. Pó­ki te­go nie zro­zu­mie­my, bę­dzie­my za­bi­jać bez po­wo­du. Bóg je­st na­sz, tak jak kul­tu­ra i wszel­ka wła­sno­ść je­st na­sza – ale to nie zna­czy, że nie na­le­ży sza­no­wać kul­tu­ry i wła­sno­ści cu­dzej. A na­tu­ra je­st wspól­na.

Grzegorz GPS Świderski
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>Twitter.com/gps6]]>

PS. Gdy­by by­ły wąt­pli­wo­ści, to ja się mam za kul­tu­ral­ne­go, a nie za na­tu­ral­ne­go. Zwal­czam na­tu­rę kul­tu­rą. Uwa­żam, że na­sz Bóg, chrze­ści­jań­ski, zo­stał naj­le­piej wy­my­ślo­ny. Z Chry­stu­sem zga­dzam się we wszyst­kim, a Ko­ściół ka­to­lic­ki uwa­żam za naj­waż­niej­szą, naj­mą­drzej­szą, naj­trwal­szą, naj­le­piej zor­ga­ni­zo­wa­ną, naj­bar­dziej kul­tu­ral­ną i w peł­ni wol­no­ścio­wą or­ga­ni­za­cję po­li­tycz­ną. Dzięki naszej cywilizacji jesteśmy kimś dużo lepszym i bardziej wartościowym, niż byliśmy w momencie urodzenia, gdy byliśmy tylko naturalni.

2
Twoja ocena: Brak Średnia: 1.9 (3 głosy)

Komentarze

dana społeczność i które łączą ludzi. Religia jest podstawą cywilizacji, bo zawiera zakazy i nakazy, które łączą ludzi  tworząc społeczeństwo. 

 

 

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675412

Dziękuję za krótkie streszczenie mojego wpisu.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675418

naturalne. Abstrahując od różnic można powiedzieć, że generalnie są zgodni co do tego, iż mamy prawo boskie oktrojowane (czyli dane nam przez Boga - vide: 10 przykazań), ale w skład prawa naturalnego wchodzi również prawo, któremu podlega sam Bóg. Więc.... kto je ustalił?

 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1675413

Według mnie Bóg jest to nieograniczona siła, która utrzymująca wszechświat ten człowiekowi znany i ten jeszcze nieodkryty dla nas. Nie znamy ani początku, ani końca tej siły. Wszystkie religie, czy różne ideologie opisujące Boga, być może zbliżają się tej siły aby ją poznać, ale poznajemy tylko sferę dotyczącą otoczenie człowieka. 

Być może człowiek jest większy, czy "mądrzejszy" od mrówki, ale w kontekście Wszechświata, jest też tylko mrówką. 

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675414

i stwierdził, że słoń jest skałą, drugi złapał nogę i uznał, że słoń jest jak drzewo.... itd. A każdy miał rację, ale nie wyłączną. ;) 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1675415

z naszego doświadczenia, to co  znamy. Nieznane umyka naszej  wyobraźni, stąd  słowa Pisma Świętego "Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo" inspirują malarzy do malowania Boga jako uśmiechniętego staruszka na obłoku. 

Moim zdaniem podobieństwo człowieka do Boga polega na możliwościach twórczych. Są one minimalne, ale są. Człowiek tworzy rzeczy wielkie i wspaniałe, ale niestety też swoje  możliwości  używa na  własną  szkodę. 

 

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675416

Ogólnie - nie jesteśmy w stanie wyjść poza pojęcia, jakimi aktualnie dysponujemy. 

Ps. Książka Robot powinna być obowiązkową lekturą.... 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1675417

Bardzo wysoko ją oceniają, nawet wydano po angielsku. Poproszę  młodsze pokolenie o pomoc w jej zdobyciu. 

Robot by Adam Wisniewski-Snerg | Penguin Random House Canada

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675419