Nawrocki w Turcji
Tak jest Panie Prezydencie: „Turcja na południu, Polska na północy”. Proszę nie pozwolić aby zmarnowano tę wizytę i ten ramowy plan. Proszę powołać grupę specjalną, która tę myśl przekształci w doktrynę i opracuje przyszły jej skuteczny model działania. Turcja jest jedynym naturalnym naszym sojusznikiem, który nie kalkuluje kiedy przyjść z pomocą oraz jedynym tak poważnym państwem, które nie uznało zaborów Polski. Zawierając z nią sojusz obronny, szanując współczesne granice, nawiązujemy równocześnie do Pierwszej i Drugiej RP. Więcej, odzyskujemy swoją tożsamość, pewność siebie i odpowiednią siłę w Europie. Dawne wojny z Turcją mogą przerodzić się dziś w trwały pokój i zaufanie.
Turcja i Polska, to dwa filary, które należy dopełnić strukturami i treścią, zaangażować Rumunię, państwa bałkańskie i skandynawskie oraz Słowację, Czechy, Węgry, Chorwacja. Zresztą, nowoczesne pole walki nie przewiduje, jak dawniej, frontów liniowych, czy nawet państwowych; dla wojny cyfrowej frontem jest cały kraj lub region. W „nowoczesnej” wojnie zanika znaczenie obiektów wojskowych na rzecz cywilnych, walkę toczy się na wyniszczenie, nie tylko regionów, ale nawet o przeżycie całych narodów. Taka wojna wymaga zewnętrznych sojuszników, silnego wewnątrz państwa, zwartości moralnej i świadomościowej obywateli, a przede wszystkim autorytetów, które będą w stanie zablokować zewnętrzną siłę destabilizacyjną, na każdym poziomie. Dzisiejsza wojna, w pierwszej kolejności, będzie toczyła się o utrzymanie rządu dusz, identyfikacji państwowej i prawdy kulturowej, a więc walka będzie toczyć się o imponderabilia. Czy Europa Środkowa jest władna zespolić się w mur spójnej świadomości, czy będzie w stanie zachować jedność celu i uratować swoje małe narody przed nadchodząca zagładą? Jeżeli będzie chciała to zrobić, musi okazać się silniejsza niż Europa Zachodnia, której w głowie tylko kolonialny handel z Rosją i Chinami, który nie może się wydarzyć. Czy będzie w stanie… Mało prawdopodobne.
A skoro mało prawdopodobne, to sojusz Polski z Turcją, jako wiodący, ma sens. W ramach NATO lub nawet poza nim. Rzecz w tym, że dzisiejsza skala potencjalnego konfliktu będzie wymagała pomocy USA. Polska z Turcją mają wszystko, sprzyja nam nawet czas. Ścisły sojusz militarny, a za nim gospodarczy skutecznie zneutralizuje Rosje, Niemcy i ostatnio nieprzewidywalną Ukrainę. W naszych stosunkach jest jeden tylko warunek: poszanowanie własnych religii i wstrzymanie się z prozelityzmem.
Panie Prezydencie, proszę w tę wizytę włączyć myśl strategiczną i nadać jej życie. Oczywiście bardzo chętnie przyjmę głosy krytyki, a najlepiej innych wizji.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 347 odsłon


Komentarze
@Ryszard Surmacz
24 Czerwca, 2026 - 18:02
Nigdy nie posądziłbym Pana o nieznajomość faktów czy skrajną naiwność. Nasi przodkowie, którzy toczyli wojny z Turkami, byliby zszokowani takimi wpisami. Prezydent Nawrocki udał się do Turcji w roli klienta, a nie partnera. Parady były imponujące, lecz Turcja przyjęła Polskę jak klienta, a nasz prezydent dostosował swoje przemówienie do tureckich oczekiwań. Z polskiego narodu ulatuje pierwiastek męski; zanika logika polityczna, a wraz z nią – przenikliwość. Negocjujemy na poziomie dzieci – choć nawet dzieci były mądrzejsze w czasach I Rzeczypospolitej. Trudno mi uwierzyć własnym oczom, gdy to czytam: Turcja jest jedynym naturalnym naszym sojusznikiem, który nie kalkuluje kiedy przyjść z pomocą oraz jedynym tak poważnym państwem, które nie uznało zaborów Polski.
Ukraina nas wykorzystała i kopnęła w tyłek. Już nas nie kocha. Może teraz przelejemy swoje uczucia na Turcję i będziemy tam pielęgnować nasze zniewieściałe kompleksy.Słyszę chichot historii. To by było na tyle.
AgnieszkaS
Poseł z Lechistanu
24 Czerwca, 2026 - 20:20
Dlaczego Turcja nie uznała rozbiorów Rzeczypospolitej? Czyli lekcja geopolityki
Sułtan Selim III przyjmuje dygnitarzy. Obraz Konstantina Kapidagii
„Czy przybył już poseł z Lechistanu?” – te słowa miały rzekomo padać przez cały okres zaborów zawsze, gdy na sułtańskim dworze dochodziło do oficjalnej prezentacji dyplomatów. Tym prostym gestem Imperium Osmańskie, jakby wbrew niezaprzeczalnym faktom, dawało społeczności międzynarodowej do zrozumienia, że nie przyjmuje do wiadomości, że Rzeczpospolita nie istnieje. Stambuł stał się tym samym jedyną stolicą, gdzie ciągle oczekiwano nadejścia polskiego poselstwa. I aż dziw bierze, że jeszcze w XVII w. obydwa państwa często prowadziły ze sobą wyniszczające wojny. Skąd nagle zatem u Turków taki przypływ propolskich uczuć?
Proszę nie mieć złudzeń. Turcja pod koniec XVIII w. wcale nie litowała się nad losem Polski albo przynajmniej nie to było zasadniczym motywem jej działania, które z naszej perspektywy często wydaje się bardzo korzystne. Cała rzecz dotyczyła polityki, a raczej geopolityki...
https://kurierhistoryczny.pl/t,148,dlaczego-turcja-nie-uznala-rozbiorow-rzeczypospolitej-czyli-lekcja-geopolityki.html
AgnieszkaS
@ AS
24 Czerwca, 2026 - 21:31
@ AS
Teraz to ja jestem zaskoczony i Panią nie rozumiem. Przecież załączony tekst, wręcz dobitnie, wskazuje na wspólne interesy polsko-tureckie. Ba, nie ma lepszego uzasadnienia. Nie wiem więc skąd ta krytyka i to Pani zdziwienie?
Z Turcją walczyliśmy, jak już pisałem, w obronie wiary katolickiej, a nie powodowani interesem państwa. Zaczęło się od Zygmunta III Wazy, który z Habsburgami chciał przehandlować polski ton w zamian za powrót na tron szwedzki. Batory, Węgier, zainteresowany był pokonaniem Turcji i uratowania swego kraju. Chciał się sprzymierzyć nawet z carem, aby tego dokonać. XVII w. był ważnym okresem w dziejach Polski, wielkich bitew, niesamowitych zwycięstw, szybkiego rozwoju polskiej techniki wojskowej i techniki walk. Była siła, ale nie było myśli. I dlatego wiek później przegraliśmy Polskę. Broniliśmy bardziej wiary, niż swojego państwa. Dziś układ geopolitycznie nie zmienił się. I wyjazd Nawrockiego do Turcji uważam za ważny i obiecujący.
Ryszard Surmacz
@Ryszard Surmacz
25 Czerwca, 2026 - 07:45
Słuszna uwaga, że zaprezentowanym tu tekstem bardziej przechylam się na Pańską stronę, zamiast bronić własnej, przeciwnej pozycji. Przedstawię zatem jedno ze źródeł tureckich.
*„Annals of the Turkish Empire, from 1591 to 1659” (“An ambassador arrives from Poland. A former treaty is renewed); Pages 353-354.
https://www.gutenberg.org/cache/epub/60151/pg60151-images#Page_353
W opinii Osmanów, Rzeczpospolita za czasów Zygmunta Augusta (okres jej rozkwitu) jawi się jako podmiot drugorzędny, bufor wobec Rosji, przestrzeń wpływów tureckich i teren najazdów Tatarów (tureckich lenników), którzy brali w jasyr tysiące mieszkańców Rzeczpospolitej i pozostawiali za sobą gołą ziemię.
Poruszane są w tym fragmencie tylko sprawy węgierskie i tatarskie i to na sposób bardzo pragmatyczny, bo o przyjaźni i równości partnerskiej tu mowy nie ma.
Turcja traktuje Rzeczpospolitą jako państwo, które trzeba trzymać w ryzach, a więc w relacjach dominuje asymetria. Mustafa Naim pisze, że Polska musi wypłacać chanowi Tatarów daniny*: “that Poland, according to ancient custom, should continue to pay the Khan of the Tartars the dues which were his right”. Uzgodniono również, że Tatarzy mają pomagać Polsce tylko „jeśli zajdzie potrzeba”. Dodatkowo, kupcy polscy mogą wykupić niewolników, ale nie wolno im kupować muzułmanów.
A więc, widzimy tu relacje polsko-tureckie jako bardzo pragmatyczne, bardzo chłodne. Turcja nie miała względem Polski jakichkolwiek sentymentów.
* Dawnie "podarków" Tatarom zakończyło się bodajże po Chocimiu (1621).
__________
Historycy polscy potwierdzają, że stosunki pomiędzy Osmanami a Polakami były pozbawione romantyzmu, chłodne, albo raczej w stanie zimnej wrogości - nigdy w przyjaźni.
Dariusz Kołodziejczyk – „Ottoman-Polish Diplomatic Relations”
Norman Davies – „Boże igrzysko”
Henryk Litwin – „Polska a Turcja w XVI wieku”
AgnieszkaS
@ AS
25 Czerwca, 2026 - 11:31
@ AS
Ale chłodne stosunki między sąsiadami, to rzecz normalna świadcząca o poważnym traktowaniu własnego państwa. To nie żaden zarzut. Czy I RP miała oczekiwać jakichś sentymentów? Szukanie miłości w polityce, to współczesny nawis, który nigdy się nie sprawdza. Unia polsko-litewska też oparta była na miłości i Litwini do dziś maja do nas pretensje, że zabraliśmy im inteligencję. Stosunki miedzy państwami powinny być pozbawione romantyzmu, bo taka jest natura polityki.
Ryszard Surmacz
@ AS
24 Czerwca, 2026 - 21:09
@ AS
Cenię sobie odważne wypowiedzi, w tym krytyczne. Więcej, zgadzam się z Pani tezą, że: z polskiego narodu ulatuje pierwiastek męski; zanika logika polityczna, a wraz z nią – przenikliwość. Negocjujemy na poziomie dzieci – choć nawet dzieci były mądrzejsze w czasach I Rzeczypospolitej. Wbrew pozorom, to bardzo ważne zdanie.
Ale myślę, że mimo wszystko przecenia Pani współczesną Polskę. Dzisiejsza Polska znalazła się pomiędzy Niemcami, które chcą dokończyć to, co przerwano im w II wojnie światowej; pomiędzy Rosją, która chce osiągnąć kanał La Manche, Chinami, dla których najważniejsza jest walka o hegemonię światową z USA i Stanami Zjednoczonymi, które bronią się jak mogą. Na tym planie Ukraina dogaduje się z Niemcami przeciwko Polsce - ostro, prawdopodobnie w Berlinie ponownie im coś obiecano. Być może nowe nabytki do Sanu lub Krakowa, ale to dywagacje. Nie inaczej jest z UE, która realizuje coś absolutnie nierealnego, co osłabia jej siłę - totalny unitaryzm i korupcję. A więc Polska, jaką Pani widzi, jest bezsilna i okrążona dokładnie tak samo, jak przed rozbiorami w XVIII w., a społeczeństwo przygotowane na przyjęcie nowego hegemona - nie demokratycznego, lecz totalitarnego. Jako deska ratunku pozostaje geopolityka i jej zasady.
Nie wiem, czy Nawrocki jadąc do Turcji, posługiwał się rachunkiem geopolitycznym? Ale z geopolitycznego wyliczenia wynika coś zupełnie innego, niż miało miejsce w historii. Walki z Turcją były przede wszystkim w obronie wiary, a nie interesu państwa polskiego. Dziś jest inaczej. Dziś Turcja pozostała nam jako jedyny sojusznik, z którym możemy inaczej ułożyć swoje stosunki. Geopolityka ma też to do siebie, że nie zwraca uwagi na przeszłość historyczną, a bardziej na aktualny rozkład sił. Dziś pominiecie Turcji w rachunku politycznym byłoby błędem.
Czy Nawrocki pojechał w roli klienta? Andrzej Duda na twarzy miał wypisany klientelizm, Nawrocki odebraniem Orderu Zełenskiemu pokazał swój charakter. I to musiało się w Turcji podobać. Klientelizm zależy nie od rodzaju oprawy politycznej, lecz od sposobu rozmowy. Jaka była więc ta wizyta, pokaże czas.
Pani Agnieszko nie wolno myśleć schematami. Szczególnie nam Polakom, tego typu reakcja odbiera tlen i zatyka wyobraźnię. Tak chcą nasi adwersarze. Właśnie w pokojowych kontaktach z Turcją możemy odzyskać, jak Pani pisze, swój pierwiastek męski i przenikliwość. Jeżeli nam się to nie uda pozostaje szlif i drastyczne doświadczenie wojenne.
Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłem powody właśnie takiego ujęcia w artykule, który wyżej zamieściłem. Teraz proszę o krytykę, prostowanie lub inny punkt widzenia.
Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
leżymy między dwoma państwami totalitarnymi
25 Czerwca, 2026 - 07:37
To fakt. Tyle. że stan Polski jest spowodowany przede wszystkim przez ogromną ilość zdrajców Polaków. Popularne jest stwierdzenie. źe przyjechali na tankach ruskich. W jakiejś części na pewno. Tylko, że teraz Polska nie jest w łapach ruskich, tylko żydowskich i niemieckich. Oczywiście, ruscy też destabilizują Polskę. bo dlaczego nie, skoro po jurgielt stoi stukilometrowa kolejka patriotów. Żeby jeszcze bardziej zdestabilizować kraj nadano Polskie obywatelstwa dziesiątkom tysięcy żydów. Oni przejęli zarządzanie Polską. I zrobił to Duda. Kaczyński nie wiedział? No dowcip. Któż to umożliwił umieszczanie w rządzie Polski ludzi z podwójnym obywatelstwem. Gwoździem do trumny było wpuszczenie bez żadnej kontroli ruskich z Donbasu i szybka ścieźka nadania obywatelstwa. Sądzicie, że ludzie o tym nie wiedzą?
Czesław2
@ Czesław
25 Czerwca, 2026 - 11:42
@ Czesław
Ma Pan rację, od 1989 r. nie ma państwa. Zamiast je budować, zaczęliśmy się jednać - z wszystkimi. Tak, po jurgielt stoi stukilometrowa kolejka patriotów.
Ryszard Surmacz
"szczwany lis"
25 Czerwca, 2026 - 08:43
1.Erdogan to doświadczony, transakcyjny gracz - „szczwany lis”, który prowadzi politykę wyłącznie w oparciu o interes. Prezydent Nawrocki nie ma jeszcze takiego obycia ani zespołu doradców, którzy rozumieliby turecki styl negocjacji. To było widać w Turcji jak na dłoni: Nawrocki był zbyt emocjonalny, nie przedstawił żadnej własnej agendy i całkowicie wszedł w turecką narrację. W efekcie Turcy mogli odnieść wrażenie, że Polska szuka nowego patrona.
Warto też pamiętać, że Erdogan od lat wykorzystuje nielegalną migrację jako narzędzie nacisku na Europę - szantażuje imigrantami i czerpie z tego korzyści finansowe, a tureckie służby zarabiają na przemycie. Turcja współpracuje z każdym, kiedy jest to dla Erdogana korzystne: z Rosją, Ukrainą, Azerbejdżanem, Katarem, Hamasem, Izraelem, Iranem czy Unią Europejską. To czysty interes, bez sentymentów.
2. Walki z Turcją były przede wszystkim w obronie wiary, a nie interesu państwa polskiego.
Walki Polski z Turcją - także pod Wiedniem - nie były „obroną wiary”, lecz starciem dwóch państw o wpływy i bezpieczeństwo regionu. Realne powody konfliktów były polityczne: kontrola Mołdawii i Wołoszczyzny, najazdy tatarskie, rywalizacja o szlaki handlowe i równowagę sił w Europie.
AgnieszkaS
każdy polityk
25 Czerwca, 2026 - 10:44
Na świecie wie, źe Nawrocki nie ma żadnego oparcia w służbach i resortach siłowych. Te w Polsce podzielone są między ambasady ruską, niemiecką i dwie żydowskie. Taki polityk nie ma żadnej karty przetargowej.
Czesław2
@ Czesław
25 Czerwca, 2026 - 13:20
@ Czesław
I to prawda, ale Nawrocki ma czas na naukę do najbliższych wyborów. Potem powinno być lepiej. I uczy się szybko, przyznają to nawet jego adwersarze.
Ryszard Surmacz
@ AS
25 Czerwca, 2026 - 12:02
@ AS
Pani Agnieszko, takie patrzenie na politykę nie jest profesjonalne. Co to znaczy szczwany lis. No taki ma być i to jest zaleta. Tam na górze nie toleruje się frajerów i mięczaków.
Wiedeń, to dla Polaków przede wszystkim była obrona wiary. Wiedeń do niczego nie był nam potrzebny. To ostatnia wielka polska victoria. Gdyby nie Sobieski, Turcy zajęliby Francję i myśląc cynicznie lub jak kto woli - politycznie, nie byłoby zaborów. Po Sobieskim zaczął się upadek Polski. Tak, że przykro mi,ale nie mogę Pani przyznać racji.
Ryszard Surmacz
Odwracanie kota ogonem
25 Czerwca, 2026 - 17:50
Chłodne i transakcyjne stosunki są normalne w polityce. Po przeczytaniu Pańskiej romantycznej i ahistorycznej notki właśnie ten oczywisty fakt pragnęłam wykazać. Tym bardziej po obejrzeniu sprawozdania z wizyty prezydenta Nawrockiego w Turcji, podczas której prezydent zaprezentował ów klasycznie polski, wyromantyzowany i idealistyczny styl prowadzenia polityki. Podałam historyczne teksty jako dowody, również fragmenty z tekstów tureckich.
Napisał Pan notkę o rzekomej bliskości Polski i Turcji, o „naturalnym sojuszu”, „zaufaniu”, „niekalkulowaniu” i „propagandowym geście z czasów zaborów”, nie przedstawiając żadnych udokumentowań, że tak rzeczywiście wyglądały relacje na przestrzeni wieków.
Ja natomiast wskazałam, że stosunki były zupełnie inne i że nie wolno budować współczesnej polityki na wyimaginowanej wersji historii.
Kiedy potwierdziłam moją percepcję faktami, zmienił Pan definicję. Kiedy wykazałam logiczną niespójność Pańskich tez, zmienił Pan poziom rozmowy na: „Pani patrzenie nie jest profesjonalne”.
W istocie przyznał mi Pan rację – poprzez nagłą zmianę tematu i redefinicję pojęć.
Pozostaje mi tylko nadzieja, że gabinet prezydenta Nawrockiego i on sam na nowo przeanalizują i zdefiniują – na chłodno i bez romantycznych uniesień – stosunki polsko‑tureckie.
Na tym zakończę. Dziękuję za rozmowę.
AgnieszkaS
@ AS
25 Czerwca, 2026 - 22:06
@ AS
Pani Agnieszko. niczego nie zmieniałem. Niczego też Pani nie udowodniła. Nie ma tu miejsca na rozpisywanie się (nieco więcej dopowiedziałem w odpowiedziach do innych komentarzy). Szczególnie z Turcją nie można mieć innych stosunków, jak pragmatyczne, oparte na interesie; zresztą polityka to bardzo poważna sprawa. Ale chciałem napisać, że nie można postrzegać polityki poprzez pryzmat "skrajnej naiwności", "szczwanego lisa", opcji "kochajmy się" itd. Bo czegoś takiego nie ma. Wszystko, co wychodzi poza standard jest naiwnością.
Erdogan Nawrockiego mógł przyjąć jako klienta, bo, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że na takim etapie jest Polska. Ale przyjęcie w Turcji ma diametralnie inny wymiar niż przyjęcie Polski w Moskwie, Berlinie, czy Paryżu. Tam jesteśmy klientami. Polska dla Turcji, siłą geopolitycznego położenia, nigdy nie będzie peryferium lub drugorzędnym państwem. Z geopolitycznego punktu widzenia Turcja potencjalnie jest naszym najlepszym sojusznikiem. Nawrocki do czasu wyborów ma intensywnie się uczyć, bo na razie nie ma poparcie krajowych służb. Potem będzie inaczej.
Jak pisałem, dziś Polska jest okrążona i musi znaleźć jakieś wyjścia na zewnątrz. Turcja znakomicie się do tego nadaje. Jej dodatkowym atutem jest to, że ma dużą swoją mniejszość narodową w Europie.
Turcja powinna zamykać wielkie "Z" poczynając od Szwecji, (Norwegii), Finlandii poprzez kraje bałtyckie, Polskę, Rumunię, aż do Turcji z przyległościami turkojęzycznymi. Jest ona potrzebna do wyznaczenia nowego Limes.
Cała nasza polemika opierała się na treści pierwszego Pani wpisu.
Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję za rozmowę
Ryszard Surmacz
Punkt widzenia...
25 Czerwca, 2026 - 10:16
Zależy od tego, którzy historycy to opisują.
Na czyje zlecenie, kto ich sponsoruje( czytaj- komu okazać wdzięczność ).
Już nie pomnę gdzie, spotkałem się z b.trzeźwym podejściem do tzw.wiktorii wiedeńskiej.
Zaraz wytłumaczę, dlaczego z małej litery.
Pierwszą reakcją tzw.eurodurni była obraza.
Jak taki za przeproszeniem byle generał( headman ) śmiał To Zrobić!!!
Wielkie Nieba! I to tak nędznymi siłami!!
Historyk wysnuł z tego wniosek o zdradzieckiej naturze tzw.zachodu.
W swych zawszonych( pod perukami ) łbach wykoncypowali: skoro taki jeden Hetman był w stanie rozbić siły Czarnego Mustafy, co z nami.
Wtedy gdzieś, tajne kancelarie zdecydowały: jeśli tylko będzie cień możliwości, trzeba zmieść z powierzchni ziemi ten niebezpieczny twór.
I właśnie wtedy zapadł wyrok rozbiorowy.
Dr.brian
@ Brian
25 Czerwca, 2026 - 12:17
@ Brian
Bez przesady, to nie Austria decydowała o rozbiorach Polski.
Jeżeli chodzi o historyków, to najlepiej czytać tych z okresu II RP i przełomu XIX i XX w. W PRL było kilku, ale większość podporządkowała się nowej nomenklaturze.
Traktowanie Sobieskiego i Polaków przez Habsburgów wynikało z buty rodowej: Sobieski nie był królem z bożej łaski, lecz z elekcji, a wg. władców z bożej łaski stal więc niżej w hierarchii. I tak się zachowywał Leopold I Habsburg. Byli sobie równi, ale podczas pierwszego pobitewnego spotkania nie uchylił kapelusza polskiemu królowi i zignorował ukłon królewskiego syna Jakuba. To był poważny afront, który i dziś znajduje potwierdzenie w niemieckiej bucie. Leopold był też zazdrosny o sławę, jaką zdobył Sobieski - Wiedeńczycy bardziej hołdowali królowi Polski, niż Leopoldowi I.
Ryszard Surmacz
Nie chodziło o wyłącznie"austriackie gadanie".
25 Czerwca, 2026 - 19:24
O to że niby chrześcijańska Europa nie mogła wybaczyć Rzplitej wyświadczonego dobra.
Wyrok był wspólny, jak i wcześniej zagrożenie tureckie.
Jeśli tylko to możliwe, musimy być silni jak lwy i przebiegli jak węże.
Nie licząc ani na pomoc ani na wdzięczność.
Makiawelizm w czystej postaci.
Dr.brian
@ Brian
25 Czerwca, 2026 - 22:16
@ Brian
Ok., ale zagrożenie tureckie za Sobieskiego nie było naszym zagrożeniem. Coraz bardziej przychylam się do stwierdzenie, że Wiedeń był polskim błędem.
Prusy były państwem sztucznym ciągle zagrożonym przez odrodzenie się Polski. Alarmem dla Prus była Konstytucja 3 Maja. Świadczy o tym korespondencja między dworem pruskim a moskiewskim.
Oczywiście, musimy być silni jak lwy i przebiegli jak węże. Rzecz w tym, że siła leży w solidarności i zwartości narodu, a zwłaszcza w jego świadomości. Druga RP była w taki sposób silna, lecz po okresie niewoli jeszcze zbyt biedna.
Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Piękna i dynamiczna dyskusja
29 Czerwca, 2026 - 08:51
Piękna i dynamiczna dyskusja się wywiązała. Myślę, że Pan Surmacz ma w pełni rację. Z Turcją nie mamy chyba interesów sprzecznych i taki sojusz byłby nam bardzo potrzebny, żeby trochę powściągać Ukrainę, Rosję i może jeszcze kogoś.
@ Jantar
29 Czerwca, 2026 - 14:11
@ Jantar
Dziękuję za uwagę. Problem w tym, że dziś Turcja jest poza polem naszych rozmów i dyskusji. Poza wyobraźnią. Jawi się jak szlachecki kontusz.
Ryszard Surmacz