Kiedyś: Saupolen, dziś: prawicowi populiści

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

      Dziwna rzecz, a co gorsza przez ogromną większość Polaków nie zauważana – Niemcy o Polsce nie potrafią mówić bez owego „aber”. To w przypadku, kiedy trzeba coś dodatniego powiedzieć. To „ale” ma ten plus zrównoważyć, albo wręcz anulować. W przypadku Polski, która w Unii Europejskiej awansowała do rangi przyjaznego sąsiada RFN, to „aber” często zastępuje słowo „also”. No, bo jeśli dopuszczamy przyjazne sąsiedztwo. to tylko na zasadzie młodszego kuzyna, zobowiązanego do posłuszeństwa. Tak to wygląda i wielu Polaków puchnie z dumy, że wreszcie z Saupolen awansowali do miana lästige Nachbarn. Dlaczego uciążliwi? Bo zawsze trwają przy swoich wartościach. Rzadko znajdzie się tam grupa ludzi rozsądnych, którzy zrozumieją przysłowie „pokorne ciele dwie matki ssie”. Bo w końcu pozwala się mu beczeć we własnym języku, a że kto inny łańcuch trzyma. Cóż w tym złego? A Leistungspolen, źle im było, a nawet ci eingedeutschte, tacy Wasserpolacken, dobrzy na mięso armatnie, ale gdzie im do Nationaldeutsche? Tak, tak Tusku i cała gromada tych, których w III Rzeszy nazywano Mitläufer – po naszemu: biegnących za orkiestrą, a którzy stanowili fundament zbrodniczego systemu, nawet tego nie przeczuwając.

      Takie to myśli nachodzą, mnie, kiedy dociera do mnie we fragmentach to, co pisze Martin Adam (ur. 1986), niemiecki dziennikarz, publicysta i były korespondent radiowy ARD w Warszawie w swej książce Eksperyment. Was wir aus Polens Kampf gegen den Rechtspopulismus lernen können, (Eksperyment. Czego możemy się nauczyć z walki. jaka w Polsce toczy się przeciwko populizmowi prawicowemu) Pewne rzeczy dopowiadają recenzje we Frankfuter Allgemeine Zeitung (Stefan Locke) i w Süddeutsche Zeitung, wiodących pismach opiniotwórczych Niemiec.

       O co zatem chodzi panu Adamowi, panu Locke, a w istocie Republice Federalnej. bo dziennikarze, tacy jak wymienieni w Niemczech piszą po myśli rządu, rzecz jasno, jak i u nas wielu tak czyni, tylko, że oni piszą to, co się w Berlinie podoba.

        Oto przede wszystkim cytowani tu dziennikarze nie traktują Polski jako podmiotu mającego cele i zasady budujące życie społeczno-państwowe w suwerenny i obwarowany konstytucyjnie sposób. Dla nich Polska to są albo „prawicowi populiści” albo „powrót do praworządności” takiej jak ją Tusk rozumie, a także do jego zasad rządzenia odpowiadającego wymogom Unii Europejskiej, a w domyśle Niemiec, widzących Polskę zawsze w pozycji Ancilla Germaniae – usłużnej wobec Niemiec. W Unii "i w Niemczech odetchnięto z ulgą, tym bardziej, że na czele nowego rządu miał stanąć Donald Tusk, uważany za proeuropejskiego". Komisja Europejska natychmiast wypłaciła Polsce 140 miliardów euro. Te fundusze należne Polsce blokowano z racji sprawowania rządów przez PiS, formację prawicową, ale bynajmniej nie populistyczną. Chyba, że populizmem nazywa się patriotyzm. Unia Europejska bezprawnie zatrzymała należne Polsce pieniądze, bez względu na to, kto nią rządził, powołując się przy tym na praworządność. Wyjątkowa perfidia. Innymi słowy, niepraworządnie wsparła rząd mający rzekomo zapewnić „powrót do praworządności”. Warto zapamiętać jaką logiką posługują się nasi „przyjaciele” zza Odry.

         Szczytem absurdu i kłamliwym obrazem tego, co działo się w Polsce za rządów PiS jest to co pisze Adam: "PiS pozostawił po sobie zawiły labirynt naruszeń prawa i lojalnych prawników, z niespodziankami za każdym rogiem, które sprawiają, że szybki powrót do praworządności staje się wyczerpującym biegiem z przeszkodami". Jeszcze bardziej krętackie jest zdanie: Jedna z kluczowych lekcji płynących z Polski jest bowiem taka: populiści z PiS w krótkim czasie przebudowali państwo w taki sposób, że nawet po utracie władzy zachowali decydujący wpływ. Przede wszystkim w sądownictwie. Faktem jest raczej to, że PiS zbyt pobłażliwie potraktował rządy Tuska sprzed 2015 roku. rezygnując z koniecznego rozliczenia popełnionych błędów, wykroczeń i fatalnej gospodarki. A wymiaru sprawiedliwości nie uzdrowił po zapaści czasu PRL, gdyż Tusk zapowiedział i uruchomił „opozycję totalną”, coś bardzo bliskiego autorytaryzmowi. Mimo oczywistości istnienia takiego stanu rzeczy, niemiecki dziennikarz pisze: „Jednocześnie przypadek Polski pokazuje, jak łatwo ludzie na wielu poziomach pochlebiają władzy, idą z prądem i przyłączają się do niej oraz że nawet w demokracji wystarczy zaledwie kilka kroków, by dojść do autokracji czy wręcz dyktatury”. To się właśnie stało, kiedy Tusk objął władzę, nie tając, że będzie rządził nawet wbrew prawu, Stwarzając na ten użytek potworka w postaci tzw. demokracji walczącej. Rządy jego są autorytarne nawet w środowisku jego koalicjantów. A dziennikarz niemiecki dmąc w jedną trąbę z panią von der Leyen i Komisją Europejską śmie twierdzić, że tak wygląda przywracanie praworządności.

       Obecnie stoimy w obliczu wyborów parlamentarnych. FAZ właściwie rozpoznaje rzeczywistość polską, o czym świadczy stwierdzenie. że PiS przyciąga wyborców nie tylko świadczeniami socjalnymi, ale także obietnicą silnego, niezależnego państwa narodowego, które nigdy więcej nie będzie podlegało obcym wpływom. To, że dla wielu Polaków jest to szczególnie ważne, wynika z polskiej historii”. Autor zaraz jednak dodaje, że PiS maluje, absurdalny, ale skuteczny ze względu na polską historię scenariusz horroru, „zgodnie z którym Polska jako państwo rozpłynie się w UE i będzie musiała tańczyć tak, jak jej zagrają Niemcy. A czyż tak właśnie nie jest?

        Z tego co znajdujemy w FAZ wynika, że nadzieje pokładane w Tusku zawiodły. Suwerenna Polska nazwana tu rządem „prawicowych populistów” nie rezygnuje z walki o swą tożsamość, podobnie jak nie rezygnowali z niej Polacy w czasie zaborów. Tusk nie przekonał narodu do europejskości rozumianej jako lewacko-libertyński kosmopolityzm, a zwłaszcza do odżywania uległości wobec może nieco już zmurszałej, ale w pewnych kołach niemieckich stale żywotnej idei „Deutschland über alles”. Warto stale przypominać pewne fakty leżąc u podstaw obecnie tak dziś zniekształconej Unii Europejskiej. Stanisław Gebhardt wspomina, że Niemcy zostały zaproszone do tych dwóch wielkich projektów, jakimi była Europejska Wspólnota Węgla i Stali, Euratom oraz Unia Europejska. Otrzymali ten akces, aby więcej nie przyszło im do głowy palić połowy świata, to miało być remedium na wszelką ich dominację... Robert Schuman podchwycił te nasze idee i doskonale je poprowadził w kierunku realizacji. Nie sam oczywiście. Podobną wielką rolę odegrał Alcide de Gasperi. Niestety Schuman i Gasperi przewracają się dziś w grobie, widząc jak odwrócono nasze założenia, postulaty założycielskie Unii Europejskiej. a więc to przeciwko czemu występowaliśmy teraz staje się tego sensem a raczej bezsensem tragiczną karykaturą. Obecna Unia zmierza w złym kierunku, internacjonalizm i rządy klasy administracyjnej, która nikogo nie słucha. Ludzie i narody nie mają głosu, nie da się ich odwołać, jeden urzędnik niby pan i władca nakłada kary, jak na Polskę pani TSUE za nie zamknięcie kopalni w Turowie. (Stanisław Gebhardt, Europejska Szachownica. Marzenie o chrześcijańskiej demokracji. Rozmawia Sławomir S Górski, Warszawa 2023, s. 156-157.

Dzisiejsze zmagania Polaków z dyktatem unijno-niemieckim i z nazwy polskimi jego poplecznikami są rezultatem odejścia od tych wartości, jakie przyświecały młodym chadekom lat pięćdziesiątych. Populistyczna prawica, jak to nazywają Niemcy dąży tylko do tego, by Unia była Unią, a nie obszarem dyktatu niemieckiego wspieranego przez zachodnioeuropejską lewicę, która nigdy nie rozumiała i nadal nie pojmuje, czym była lewica współtworząca system panujący na nieludzkiej ziemi.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (11 głosów)

Komentarze

chcą podbijać świat korzystając m.in. z pomocy ruskiej agentury, lewackich degeneratów oraz zwykłych łapowników w zlewaczonej i zniekształconej Unii Europejskiej.

Vote up!
7
Vote down!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1674771

   Wierzę, że przyjdzie kiedyś czas, że Niemcom Świat wybuduje obozy koncentracyjne. Może to nauczy ich trochę pokory, o ile wcześniej nie wchłonie ich Islam.

Vote up!
8
Vote down!
0

ronin

#1674772

Niemcy zachowują się w sposób ugrzeczniony w stosunku do Polaków od których spodziewają się przychylności czy potwiedzenia swojej opinii. Nie jest to ani grzeczne ani szczere, a raczej taktyką czy też „mądrością etapu” i ta poza nie kosztuje ich zbyt wiele. Dopiero po pewnym czasie znajomości można rozpoznać ich prawdziwe oblicze różniące się znacznie od tego prezentowanego na samym początku znajomości. Na nic więcej ich nie stać. Oni tak już mają.

Słowo tworzy rzeczywistość i dlatego Niemcy nie mówią, że Tusk jest antypolski czy że jest proniemiecki, oni mówią, że on jest proeuropejski, tak jakby Polska leżała na antypodach i graniczyła wbrew swojej woli z Australią. To nie brak wiedzy, a celowe wciskanie propagandy, by nas przekonać, że dzięki bezinteresownym wysiłkom uda im się zrobić z nas prawdziwie europejski naród żyjący w przyjaźni ze wszystkimi swoimi sąsiadami. Niemcy czują się odpowiedzialni za nasz los, tak jak oni go rozumieją i oczekują od nas za to wdzięczności.

Polacy w większości są patriotyczni i dumni z tego. Niemcom patriotyzm kojarzy się z szowinizmem i z narodowym socjalizmem i dlatego tak chętnie pozują na wzorowych Europejczyków. Niektórzy biorą im to za dobrą monetę, chociaż to jest jedynie tandetna poza, atrapa, za którą kryją się, coraz trudniej skrywane, hegemonistyczne ambicje i mrzonki. Przywracanie tzw.„praworządności” przez UE ma na celu likwidację patriotyzmu w Polsce. To warunek, by z UE zrobić jeden wielki zcentralizowany moloch państwowy.

Vote up!
7
Vote down!
0
#1674788

Wygląda w dużej mierze następująco. Olbrzymia część polaków w miesiąc po wyjeździe do Niemiec pisze do znajomych " u NAS w Niemczech......"

Ci, którzy nie wyjechali w duźej mierze też tacy są.

Vote up!
4
Vote down!
-1

Czesław2

#1674789

Kompleks niższości wobec Niemców u wielu :Polaków jest dla mnie niezrozumiały. Stale wracają do mnie zdarzenia z lat wojny i zachowanie Niemców, powiedzmy, tych porządnych, które nie budziły szacunku. Inna sprawa, że Polacy w dużej mierze idą podobną drogą, ale dziś w Niemczech zarabiają na pogardę. To żadna teoria, ale doświadczenie nabyte  w ciągu długiego życia.

Vote up!
5
Vote down!
0
#1674792

Są zawsze pogardzani. Tylko są zbyt głupi, żeby to zauważyć. Nie dotyczy to tylko Niemców.

Vote up!
4
Vote down!
0

Czesław2

#1674795

Z tego przenikliwego tekstu wynika jasno, że elity niemieckie mają do Polski i Polaków stosunek, którego istotę dosadnie, acz do bólu prawdziwie, wyraził, były minister sprawiedliwości - Bodnar, podczas odbierania w Berlinie jakiejś tam nagrody za zasługi wyświadczone Niemcom. A mianowicie, według jego słów, ma być Polska rodzajem nieporadnego zwierzątka, którym zaopiekują się "troskliwie" Niemcy.

Nie będę więc już wchodził w to, jaki stosunek do Polski i Polaków ma przytłaczająca większość zwykłych Niemców. Po tym, jak stadnie heilowali Hitlerowi, nie trzeba specjanie wysilać wyobraźni, by o tym stosunku wyrobić sobie miarodajne zdanie.

Tak jak ksiądz Profesor, nie mam żadnych złudzeń, co do tego, że Niemcy nie zrobili siłowo kolejnego Drang nach Osten tylko dlatego, że wciaż trzyma ich w ryzach obecność wojsk amerykańskich. Świetnie to ujął mój znajomy z dawnego Berlina Zachodniego, który powiedział, że Niemcy, po wyjściu stamtąd Aliantów, zmienili się nie do poznania!

Serdecznie pozdrawiam      

Vote up!
4
Vote down!
0

jan patmo

#1674801

" Jest wstyd  przyznawania się do niemieckiego pochodzenia, bo trzeba potem spuścić głowę i  i tylko milcząco potwierdzać to co kto mówi na temat Niemiec."

Oraz..."mnie ojciec powiedział; "  synu,  nie zakładaj nigdy żadnego  munduru, nawet  straży pożarnej". 

Opowiadano, że w niemieckim  wojsku, żołnierze robią cyrki na musztrach czy ćwiczeniach. Po pierwsze, to  niechlujnie  traktują umundurowanie, wyciągnięte kieszenie, brak pasa, itp. 

Na ćwiczeniach, jeżeli  jest rozkaz "padnij" - to padną i już nie chcą wstać, itp. 

Faktem jest, że Niemcy mają  małe nakłady na wojsko i ciągle władze  NATO, oraz  Prezydent Trump  upominają Niemcy...aby  płacili więcej. 

Vote up!
2
Vote down!
-1

Anna W. -PK

#1674807

 No tak. Był taki lud plemienny, koczowniczy a potem osiadły,

tłukący się ze wszystkimi sąsiadami.

 Uważający że został Wybrany.

 Oczywiście rozumiał to jako wybranie do władzy nad światem.

 Dziś? Są tylko jego popłuczyny wymieszane z okolicznymi sąsiadami.

 Mającymi podobne czy takie same pochodzenie etniczne.

 Tymczasem po latach jego miejsce zajęła agresywna koczownicza, stepowa barbaria.

  Uważając pod pretekstem zjednoczenia nową wiarą że to ona ma być Wybrana.

  Rozgościła się na Świętej Ziemi tych którym ją zawłaszczyli.

  Zaczęła przewrotną kampanię przeciw" gorszym " sąsiadom pod pretekstem... ich antysemityzmu.

  A placetem na semityzm miało być przyłączenie do starej/ nowej Wiary.

  Co to nam przypomina? Są jakieś analogię?

  Wydaje mi się, Prusacy i landy- inne plemiona germańskie tak naprawdę dużo bardziej" germańskie " niż agresywni uzurpatorzy.

  I znów Naród Wybrany. Może stąd tak piekielna nienawiść do innych złodziei tego tytułu?

  I znów tym razem jeszcze bardziej interesowna chęć dołączenia różnych obszczymurskich zdrajców do owego" Wybraństwa? ".

  Dlatego to oni a nie rdzenni Niemcy z ochotą chcą zakładać nowe feldgrau.

  Bo poprzednia wojna dała zysk Ich bankom, lokatom. Powiększyła ich fortuny.

  Poczuli się rzeczywiście Wybrani.

  Jeszcze tylko brak następnego Mesjasza.

  Spokojnie.

  Zaimportują. Być może z Austrii. Tradycja jest.

  

Vote up!
0
Vote down!
0

Dr.brian

#1674924