To nie wojna, to my sami...
Śledzę doniesienia Niezależnej.pl, częściowo też Blogu, na którym sam od czasu do czasu coś zamieszczam. W obu przypadkach odnotowuję zjawisko, które powinno niepokoić. Oczywiście informacje nie mogą być inne jak wydarzenia, o których donoszą, ale te wydarzenia właśnie niepokoją. Bo przecież gołym okiem widać, jak zjechało w dół państwo, jak żałosny poziom prezentuje sejm, jaki immunitet mają ludzie w rządzie, którzy ewidentnie nie dorastają do zadań i jak bez charakteru są ci, którzy doskonale o tym wiedzą, a mimo to ulegają presji w zasadzie jednego człowieka – Tuska – który musi się wykazać skutecznością, bo się do tego zobowiązał. Toczy się dysputa nad przydatnością dwóch pań – nie wiem jak je nazwać, bo wchodzi nowe słownictwo, podobnie niewydolne jak obyczaje. Pozwólcie na dygresję – pan Żurek ogłasza nowe znaczenie słowa „wobec”. Rzecz jasna, na użytek dalszego gwałcenia jurysprudencji; także na życzenie Tuska, który z kolei w miejsce obiektywnej wykładni prawa ogłasza własną. Żurek chyba zapatrzył się w innego językoznawcę – Stalina. Wracając do pań, powiedzmy, ministerek od początku ich urzędowania wiadomo, że mało potrafią i jeszcze mniej mogą, a przy otwartej scenie sejmowej toczy się spór czy nadal mają paskudzić dwa ważne odcinki życia publicznego. I nic to, że ludzie z ich partii wiedzą doskonale, iż będą głosować za ich utrzymaniem na urzędzie, bo tak chce Tusk, który potrafi rządzić wyłącznie z ludźmi bez charakteru lub odpowiednich kwalifikacji. To samo robił Hitler, to samo Stalin. Hitler mianował szefem sztabu generalnego Wehrmachtu Wilhelma Keitla, a sam siebie wodzem naczelnym. Generałowie o znanej renomie spokojnie się temu przyglądali jak ci dwaj zniszczyli potężną armię i Rzeszę. Stalin utrzymywał Woroszyłowa na wysokim stanowisku głównodowodzącego Głównego Dowództwa Wojsk Kierunku Północno-Zachodniego i to w latach 1941-1944, najtrudniejszych dla ZSRR. Podobno, kiedy ktoś zwrócił Stalinowi uwagę, iż Woroszyłow, to przecież bardzo głupi człowiek, ten odpowiedzieć miał: właśnie dlatego.
A więc wzorce rządzenia się powtarzają zawsze, kiedy ktoś ma ochotę na kult jednostki. Dlatego panuje i u nas pogoda dla wszystkich nieudaczników i wazeliniarzy, a świadczy o tym 39 % uznających Tuska za przodującego polityka, 37 % tak sądzi o Sikorskim. Z kolei ludzi sprzeciwiających się polityce destrukcji pozbawia się immunitetu, by móc ich karać lub trzymać w ryzach. To metoda lewicy, inaczej egzekwowana przez tzw. demokracje ludowe, dziś jest narzędziem tzw. demokracji walczącej. W końcu jedne i drugie wymuszają na społeczeństwach posłuch dla swoich poczynań w sposób ewidentnie społecznie szkodliwych.
Ktoś może zapytać, czy w demokracji, jak ją rozumie i stosuje Tusk jest możliwe przeciwdziałanie tym schorzeniom? Jest. Rzecz w tym, by nie stawiać interesu partii nad dobro publiczne. Drugi warunek: nie szminkować tego, co razi swą szpetotą. Ostatnio śledziłem wypowiedź niejakiego pana Łąckiego w programie stacji wPolsce 24. Trudno było to wysłuchać. Jedyne argumenty, to zaperzony krzyk i stwierdzenie, że jeśli coś dziś kiepsko idzie, to wina PiS. To samo w wypowiedziach Szłapki i Witczaka. Natomiast co dobre to my: a więc zapora na granicy z Białorusią, wypuszczenie Poczobuta itp. A najgorsze, że wiele Polaków to łyka i tym żyje. Tusk straszy wojną, bo liczy na to,. że obawa przed nią zagłuszy wewnętrzne niepokoje. To jest takie remedium jak aspiryna w przypadku nowotworu. A tymczasem podpisuje SAFE, Mercosur, zawiera z Niemcami układy obronne, a stara się potargać relacje Polski z USA, choć jedynym gwarantem konkretnej pomocy w NATO są właśnie Stany Zjednoczone, z którymi z kolei Niemcy starają się odbudować nadwątlone kontakty. Wiadomo już dokąd pójdą pieniądze z SAFE. Przecież nie polska zbrojeniówka otrzyma zamówienia, bo dostawcą będą Niemcy. Polacy będą spłacać pożyczkę. To wszystko w połączeniu z powolnym, ale stałym wyhamowaniem gospodarki, która chwilowo jeszcze idzie siłą rozpędu jakiego nabrała za rządów PiS, powinno napawać myślącego Polska obawą o przyszłość, ale, jak widać z badania opinii publicznej, nie wiadomo na ile wiarygodnego, Polacy dojadają to, czego dorobili się a czasie ośmiolecia i działają w myśl porzekadła après nous le déluge. Szkoła à la Nowacka zadba o to, by naród zbyt wiele nie rozumiał, a potrafił się pocieszać od małego nabytymi igraszkami.
A więc panie Tusk, to nie wojna nam zagraża, ale groźny jest pan i to towarzystwo, które pomaga panu w tym naprawdę groźnym dla Polski procederze, jakim są Pańskie rządy, a w znacznym stopniu winni jesteśmy my wszyscy, którzy wiele mówimy, a mało czynimy.
Ludzie z PSL i Polska 2050 muszą mieć świadomość, że gang Tuska starowany z Berlina nie miałby bez nich szans niszczenia Polski. Wniosek zatem oczywisty: to oni ponoszą odpowiedzialność za zło, jakie nas nawiedziło.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 440 odsłon

Komentarze
Świadomość? Niekoniecznie taką...
1 Maja, 2026 - 12:42
Może mają świadomość istnienia rzeczy które wypadając z szafy zniszczą ich kariery (oraz ich majątki i to z czego żyją ich dzieci).
Pora na wezwanie do wszystkich o ratowanie Polski przeciw tym dopychającym szafy.
Trzeba na przykład zaplanować jak - krok po kroku działać po odgonieniu hien od ciała Polski.
To objąć musi zmiany w prawie, od konstytucji poczynając a na regulacjach dotyczących każdego kończąc.
Trzeba też przewidzieć sposoby przeciwdziałania jakie siły wewnętrzne i zewnętrzne powezmą.
No i trzeba przewidzieć efekty.
Już Marszałek powiedział - "wolności nie uzyskuje sie za 3 grosze i kroplę krwi..."
choroba dyplomatyczna
1 Maja, 2026 - 15:01
Problem polega na tym, że przez ostatnie dekady udało się społeczeństwu wpoić alternatywną świadomość, sztuczny świat, w którym nie ma już miejsca na polską rację stanu, na nasze własne interesy narodowe. Mamy z nich zrezygnować w imię unijnych urojeń, a właściwie to, popierać niemieckie interesy narodowe kosztem naszych własnych i być jeszcze z tego dumni.
Ta podmiana lojalności jest skutkiem sztabowo zaplanowanej i medialnie przeprowadzanej afirmacji Unii Europejskiej. Pragneliśmy wybić się na światowców, a UE miała być tym wehikułem do teg celu. Niemcy szybko zbili kapitał polityczny i gospodarczy na naszych kompleksach, na naszych deficytach i pragnieniach. Sami zaprzęgneliśmy się do tego kieratu, który jawił nam się jako okazyjna jazda do wolności i do dobrobytu. Teraz otrzymujemy za to coraz wyższe rachunki do zapłacenia.
Kiedy słowa tracą swoje znaczenie, wtedy narody tracą swoją wolność - to już Konfucjusz zauważył w swoim czasie. Wciąż aktualne. I wciąż gorzkie. Tak wygląda 100 konkretów Tuska na pierwsze 100 dni rządów Koalicji Oszołomów. Konsekwencje za nieudolność – zero i nigdy. Rząd Tuska robi z Polski żerowisko dla cwaniaków i pośmiewisko dla zagranicy.
Ale nie ma dymu bez ognia.
Miałem sen ciężki, okropny
Zbrodniczo stanowy, fatalny:
Śniłem, że jestem Polakiem,
Ja – folksdojcz lojalny!
W Parlamencie Europejskim
1 Maja, 2026 - 23:14
W Parlamencie Europejskim cała koalicja Tuska głosowała za przepisami dążącymi do odebrania Polsce prawa weta w UE.
Zapisy dotyczące likwidacji prawa weta w obszarach o strategicznym znaczeniu zostały sprytnie przemycone jako poprawka do projektu ws budżetu UE. I to wszystko dzieje się zaraz po tym jak von der Leyen wzywała państwa członkowskie do poparcia zasady usunięcia jednomyślności w UE w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, czyli właśnie do zniesienia prawa weta. Cała zgraja europosłów Tuska, Kosiniaka i Czarzastego jak zwykle na zawołanie klęknęła przed Brukselą (czyt: Berlinem)!
To niezwykle ważne głosowanie dla Polaków, które trzeba nagłaśniać, bo koalicja Tuska siedzi cichutko w tej sprawie - jakoś się tym nie chwalą.
https://konfederacja.pl/cala-koalicja-tuska-glosowala-za-odebraniem-polsce-prawa-weta-w-unii-europejskiej/
Zawiedziony, a czy Polska pod
2 Maja, 2026 - 12:39
Zawiedziony, a czy Polska pod rządami pieskó Stalina mogła się sprzeciwić temu, co "ojciec narodów" sobie życzył. Przecież zależność od Brukseli, gdzie siedzi von der Leyen jest podobna do tamtej. Tylko wtedy był październik, mały przerywnik, ale zawsze,a dziś?
A jednak coś w tym jest co łączy różne osoby...
5 Maja, 2026 - 22:10
VdL kocha(ła) kucyka i miała męża.
Facet z przyciętym wąsikiem miał sukę - i Eve B.
Josib W. zdaje sie tez pałał afektem różnorakim.
Czy być może to stanowi junctum miedzy dyktaturami?
A co/kogo kocha Xi?
-----------
Nie czekajmy października. To będzie gorące lato i jesień.
Przepraszam, że zapytam...
5 Maja, 2026 - 22:26
//jak zjechało w dół państwo, jak żałosny poziom prezentuje sejm, jaki immunitet mają ludzie w rządzie, którzy ewidentnie nie dorastają do zadań //
Jak w Polsce ludzie dostają się do Seimu? Jeżeli jest to efekt wyborów, to na to nie ma silnych.
A druga sprawa, jak często poseł z danego okręgu wyborczego nawiedza swoich wyborców i czy słyszy narzekania?
Anna W. -PK
dostają sie do wyborów
6 Maja, 2026 - 07:14
kreatury TYLKO z list PARTYJNYCH. To ograniczenie niezgodne z konstytucją, gdzie tego ograniczenia nie ma. Kto decyduje o listach partyjnych? Wyborcy? Nie. Służby obcych krajów, kasa albo czołgi.. W większości państw
Czesław2
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.
6 Maja, 2026 - 12:50
Jeżeli się naprawdę przyłożyć, to jest skuteczna eliminacja.
W Kanadzie w ostatnich wyborach wyeliminowano lidera partii w jego własnym okręgu.
Anna W. -PK
nie ma idealnego rozwiązania
6 Maja, 2026 - 12:56
Teź macie monopol prasowy magnata źydowskiego. któey ustala propagandę w mediach. Bez vięźkich milionów nawet lokalnie nikt się nie przebije, bo go zniszczą kłamstwami, prowokacją. Walja tu idxie na noże
Czesław2
Chodzi o to. że miejscowy kandydat jest znany personalnie.
6 Maja, 2026 - 13:12
Można go poznać osobiście, bywa, że chodzi po domach i rozmawia. Jest znany w środowisku.
Ma dorobek w okręgu z którego pochodzi; może być miejscowym nauczycielem lub lekarzem, itd.
Anna W. -PK
w Polsce
6 Maja, 2026 - 14:18
Nawet miejscowi kandydaci na radnych są mało znani, jedno spotkanie nic nie daje. Poza tym, ludzie mają to w odwłoku, głosują na przystojnego lub elegancką. Politycy po wybraniu natychmiast robią to, co chcą. Nikt ich nie pyta, skad kasa na obiecane gruszki na wierzbie. Najlepiej z UNi. A unia skąd? To już nie obchodzi . Po prostu krańcowa głupota połączona z draństwem. Pani do problemu podchodzi z punktu widzenia świadomego i uczciwego wyborcy. Takich może 20%. Reszta głosuje albo jako lemming, albo świadomy drań.
Czesław2