Je­śli moż­na za­bić w obro­nie wła­snej...

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Je­śli moż­na za­bić w obro­nie wła­snej, to po­win­no być moż­na za­bić w wy­ni­ku wy­ko­na­nia wy­ro­ku śmier­ci. Do­pusz­cza­jąc le­gal­ną moż­li­wo­ść za­bi­cia w obro­nie wła­snej, do­pusz­cza­my rów­nież moż­li­wo­ść po­mył­ko­we­go za­bi­cia nie­win­ne­go. Do­kład­nie tak sa­mo po­win­ni­śmy go­dzić się z pew­nym ry­zy­kiem po­mył­ki przy za­są­dze­niu ka­ry śmier­ci. Nie dla­te­go, że po­mył­ka je­st do­bra, le­cz dla­te­go, że ża­den re­al­ny sys­tem obro­ny ży­cia nie je­st wol­ny od ry­zy­ka.

  Kara śmierci powoduje, że jest mniej zabójstw, bo gdy bronię się przed napastnikiem, to mogę się bronić groźbą — wypowiedzianą lub niewypowiedzianą, bo napastnik z dużym prawdopodobieństwem zna jej sens: nie zabijaj mnie, bo ja mogę cię legalnie zabić w obronie własnej, a jeśli mi się to nie uda i ty mnie zabijesz, to moja społeczność cię złapie, osądzi i legalnie wykona wyrok śmierci. Podejmując się ataku, ryzykujesz więc własnym życiem niezależnie od tego, czy mord ci się uda, czy nie.

  Taka groźba część morderców odstraszy i będzie mniej morderstw. Gdy tej groźby nie ma, morderstw będzie więcej, bo niektórych nie odstraszy już nic poza oporem samej ofiary. Jeśli atak się powiedzie, a ofiara zostanie zamordowana, morderca dostaje od społeczności gwarancję zachowania życia. To jest absurdalny komunikat moralny i strategiczny: ryzykujesz śmiercią tylko wtedy, gdy ci się nie uda. Jeśli ci się uda, przeżyjesz.

  W obronie własnej można przez pomyłkę zabić niewinnego. Jest wiele takich przypadków. Najsłynniejszy przypadek to zabicie Murzyna przez policjanta w ciemnej uliczce, gdy ten sięgał po broń. Gdy policjant podszedł do zabitego, okazało się, że to wyrośnięty nastolatek, który miał zabawkowy pistolet. Policjant nie został skazany, bo miał prawo podejrzewać, że to prawdziwy bandyta i prawdziwy pistolet. Takie pomyłki są tragiczną ceną realnej obrony życia, ale mimo to nie znosimy prawa do obrony własnej.

  Dopuszczamy zabicie w obronie własnej nie jako cel, lecz jako środek odstraszania i ratowania życia. Bandyta, wiedząc, że ofiara może go legalnie zabić, częściej rezygnuje z ataku. Dokładnie tak samo działa kara śmierci: bandyta częściej rezygnuje z ataku, bo wie, że nawet jeśli uda mu się zamordować ofiarę, to nadal będzie mu groziła śmierć.

  Obrona własna i kara śmierci są więc wzajemnie komplementarne. Tworzą jeden mechanizm: bandyta decydujący się na mord ma być cały czas w stanie zagrożenia własnego życia, niezależnie od tego, czy morderstwo mu się uda, czy nie. Obrona własna działa przed morderstwem i w jego trakcie. Kara śmierci działa po morderstwie. Razem zamykają pętlę odstraszania.

  Jest całkowicie racjonalne to, że wobec zamachowca na życie usprawiedliwiona jest groźba: zaniechaj zamachu, bo jeśli nie, to zabiję cię ja albo zabije cię moja społeczność. Aby ta groźba była skuteczna, musi być realna. A skoro musi być realna, to społeczność musi wyznawać zasady, które usprawiedliwiają jej wypełnienie — niezależnie od tego, czy obrońca przeżyje, czy zginie. Nie zawsze trzeba tę groźbę wykonać, ale zawsze trzeba być gotowym ją wykonać. Inaczej nie jest to groźba, tylko teatr.

  Niezależnie od tego, czy ktoś uzna to za moralne, czy nie, społeczności całkowicie rezygnujące z takiej logiki nie mają zdolności przetrwania. Społeczność, która nie pozwala realnie bronić życia i nie pozwala realnie pomścić zamordowanego, wysyła bandycie prosty sygnał: twoje życie jest chronione nawet wtedy, gdy odbierzesz życie innemu. Taka moralność może brzmieć szlachetnie w salonie, ale w starciu z przemocą staje się zaproszeniem do rzezi.

  Nie chodzi tu o zasadę podwójnego skutku. Chodzi o teorię gier. Obrona konieczna i kara śmierci są dwoma narzędziami realizującymi ten sam cel: sprawienie, by potencjalny morderca w każdym momencie ryzykował własnym życiem. Jeśli społeczność zabrania wypełnienia tej groźby, groźba staje się niewiarygodna i przestaje odstraszać. Zasady, które nie pozwalają społeczności przetrwać, nie są wzniosłą moralnością. Są instrukcją samobójstwa. Cywilizacje, które trwają, nie opierają się na takich zasadach.

Grzegorz GPS Świderski
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)

Komentarze

Alberta Camus'a "Przeciw śmierci". 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1674365

Śmierć zbrodniarza spada na jego konto - tak jakby sam są sobie zadał popełniając czyn rodzący takie konsekwencje. 

Ale jest i druga strona - wykonanie kary śmierci na niewinnym (choćby na podstawie "bo tak na się wydawało") obciąża sędziego i ławę.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1674377

jakieś minimalne ryzyko z pewnością jest, ale gdy mamy fakty, dowody, zeznania i mądrych (o co dzisiaj trudno) sędziów to minimalizujemy błędy. I na koniec mamy również przysłowie, które są mądrością narodu... (wiem, wiem, zaraz zacznie się gadanie "a gdy będzie to ciebie lub twoje dzieci dotyczyć...", no cóż życzyłbym sobie oby nie...), ale powracając do przysłów to mając 10 skazańców a pośród nich znajdzie się jeden niewinny, to chyba mimo wszystko, lepiej poświęcić 1 niewinnego jak wypuścić 9 winnych i "ściąć" wszystkich 10-ciu...

Vote up!
1
Vote down!
0

sopociak

#1674383

Wymyślono coś takiego jak dożywocie - i nie "dożywocie" = 15 skracane do 7.  Po prostu dożywocie. No i w razie ucieczki / ataku na innych użycie broni przez strażników. 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1674394

no cóż, byłem na misji w Syrii i temat "przeżyłem" osobiście. Owszem w mundurze jest trochę inaczej jak bez niego, ale również jestem zdania, że bez względu na "wycie" co niektórych "zielonych, czerwonych, lewych czy innych humanitarnych" naturalna selekcja wynikająca z czynu i kary powinna być przywrócona. Powód, nawet Trynkiewicz (ten od tych nieszczęsnych 4 chłopców) po długoletnim "leczeniu" z zakładzie zamkniętym, przed zwolnieniem mówił "nie wypuszczajcie mnie, bo zrobię to ponownie...., to silniejsze ode mnie". Tak samo "łomiarz" czyli ten zwyrol henryk rytka, po odsiadce 15 lat ponownie zabijał. Więc, reasumując, jeżeli ci polityczni dewianci posuwają się w sprawach komunikacyjnych do okradania obywateli (zabierając im samochody) to dlaczego mają tyle obaw przed usunięciem zwyrodnialca ze społeczeństwa ???, tego nie wiem, ale idę o zakład, że wielu bandytów, będzie się dwa razy zastanawiało nad popełnieniem czynu bandyckiego, gdy dotrze do nich, że nie będzie drugiego otwarcia po wyjściu z pudła.... ps. chyba wiem co ich powstrzymuje przed przywróceniem KŚ... okazałoby się, że połowa sejmu nagle zniknęła, a w szczególności ci zwyrodnialcy z PO, którzy tak jak mordercy i złodzieje żydzi (Morel, Bagsik, kołomyjski czy Mindycz..) uciekli do bandyckiego państwa Izrael, tak samo PO to przytułek dla pedofili, zoofilii, łapówkarzy, naciągaczy i innej maści zwyrodnialców.

Vote up!
1
Vote down!
0

sopociak

#1674366

 Odsyłam do stron i materiałów Ad Arma.

Vote up!
3
Vote down!
0

Dr.brian

#1674370

Panie na myśl, że mógłbym mieć broń kipią świętym oburzeniem.

Vote up!
1
Vote down!
-1

Czesław2

#1674375

 Aż one lub ktoś z najbliższej rodziny zostanie zatłuczony na śmierć i to niekoniecznie gdzieś w bramie czy chaszczach.

 Samo noszenie przy sobie" argumentu " powtarzam, samo noszenie dodaje pewności siebie.

 Taka osoba jest inaczej postrzegana przez potencjalnych napastników.

 Tylko jedno. W razie bezpośr.zamachu musi mieć nie determinację, nie wymachiwać. Bo to droga do wyrwania i odstrzelenia. To ma być odruch. Napaść- włącznik. Strzał. 

 A w domu? Zero wątpliwości- moja chałpa, choćby klitka z kwaterunku- moja twierdza łachudro. 

Vote up!
2
Vote down!
0

Dr.brian

#1674386

Mnie zawsze uczono że to ja jestem bronią. I to co może się być w pobliżu... Broń to tylko przedmiot - i to bezużyteczny jak nie ma odruchów mięśniowych, no i gdy miesięcznie nie wystrzela się magazynka lub dwóch. Bo praktyka czyni mistrza.

Ludzie którzy nie ćwiczą to tylko 'dawcy broni'. 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1674392

a polityka polityką. Polacy MAJĄ być ubezwłasnowolnieni, zastrachani ( pracują nad tym wszystkie bez wyjątku media, może za wyjątkiem nczas-u) i pod butem. Zaraz do pilnowania swojego bandyckiego biznesu wejdą Niemcy. Żydzi już są.

Vote up!
2
Vote down!
-1

Czesław2

#1674374

 Pierwszy- dotyczy czarnoprochowców. To niezłe, szlachetne hobby bo uczy kultury obsługi broni.

 Także zapoznaje z podstawami konserwacji, rzetelnego dbania o sprzęt, rzemiosła, gdy samemu wytwarza się amunicję. Lecz tzw.Trzymak Zaryj swoje zrobił. Sam proch podlega ograniczeniom. zewnętrzne spłonki- tzw kapiszony już nie.

 Na szczęście u braci Czechów proch można kupić dosłownie na kilogramy i przewieźć normalnie.

 Także amunicja mająca w wypadku broni"zwykłej" określony kształt a dla sprzętu wojskowego tzw.full metal jacket(czepek ze stalowej blaszki) by pocisk przeszedł gładko tylko zatrzymując wroga bez niepotrzebnego ubijania na miejscu.

 Trzymak Zaryj zapomniał o tym w wypadku czarnoprochowców. Gdy odlewasz samodzielnie pociski, ich czubki mogą być wklęsłe. Można je też naciąć( dum dum ). Taki pocisk w wypadku napaści wlatując robi z przodu napastnika dziurę wielkości przekroju palca. Wychodzi dziurą wielkości pięści- tego nie wytrzyma nawet pędzący na ciebie zaćpany kafar z maczetą. Może też dosłownie stracić dla ciebie głowę.

 Z tzw pneumatykami czyli wiatrówkami jest różowo. Dzięki ograniczeniu energii do 17J może je kupić każdy dorosły.

 Gdy ktoś nabędzie mocniejszą, bez żadnej kontroli, musi ją Post Factum zarejestrować. I tu wkracza nasz Trzymak Zaryj. Razem ze swym umiłowanym Komendantem Policyji. Końcowo niby w toku  rejestracji, jeśli się nie nie spodobasz temu ostatniemu, mogą ci owego sprzętu Nie Zarejestrować. Na niezawodnej zasadzie: a dlaczego? Bo ponieważ.

 I w tym wypadku Trzymak Zaryj sam się zaplątuje. Bo wymyślone przez niego pszepisy wogle nie mówią co masz zrobić ze sprzętem o którym Pan Komendant wie że jest twój i to nielegalny.

 Jaki wniosek? Sami wyciągnijcie. Zwłaszcza ze jest całkiem dużo tzw.wiatrówek o mocy do 17J które po zdjęciu firmowego ogranicznika umożliwiają wkręcenie zwykłego zaworka. też firmowego. I zamiast mitycznych 17J mamy np.100.

 Oczywiście firmowy zaworek dokupujemy bez problemu lub jest wręcz w komplecie.

 Ale kto by się spodziewał inteligencji czy konsekwencji po Trzymaku Zaryju...

 

 

Vote up!
3
Vote down!
0

Dr.brian

#1674388

Co kupienie prochu Złoty Stok graniczy z cudem. Jedyne wyjście to pojechać w Sudety i kupić na miejscu. Można do 20kg, pod warunkiem, źe ma się skurat wolne prawie 10k PLN. Kapiszony też dostepne okazyjnie.

Ps. zapomniałem o strzelnicy w każdym powiecie. ( likwidowanej, oczywiście ). Prawie żadna nie toleruje czarnoprochowców, bo nie da się ich rżnąć na amunicji.

Vote up!
1
Vote down!
0

Czesław2

#1674390

Wynajmuje się tor + czas a nie musisz amunicji brać. Dotyczy też normalnej broni.

Vote up!
1
Vote down!
0
#1674393

Nie ma pozwolenia na broń. A wynajmowanie toru plus broni plus amunicji to brak obiadu przez kilka dni dla emeryta. W jakim świecie źyjesz?

Ps nie widziałem strzelnicy z amunicją do CP. Zawsze swoja.

Vote up!
0
Vote down!
-1

Czesław2

#1674395

Na strzelnicy wynajmuję tor + czas. Za to płacę.

Czasami 'wynajmuję' broń ze zbrojowni - po prostu nie mam w domu broni długiej samopowtarzalnej a na strzelnicy mają. Mogę sprawdzić także swoją optykę z bronią referencyjną. Mogę przetestować broń nowego typu. Mogę poprosić np. o rozłożenie broni nowego typu czy broni nie znanej dla mnie dotychczas. Przecież nie będę kupował w tym celu w sklepie - a z resztą nie kupię teraz w sklepie Vikinga, Yarigina czy Gracha - a to w razie czegoś pojawi się tu w nadmiarze. A dzięki takim próbom wiem ze to badziew :) 

Broń CP to inna sprawa. Ze mną strzelał człowiek który używa CP sportowo i fajnie mu to idzie. Często CP nie jest standaryzowana (np. kaliber z czapki) wiec trudno o odlane kule w strzelnicy. I nic dziwnego. Ale z dostępem do strzelnicy nie miał problemu. 

Że drogo? Sport motorowy też jest drogi. Chcesz tanio? Idz do Terytorialsów. Strzelnica, wiadro amunicji itd. Tyle ze do Beryla :) Beryle są na miejscu jakby coś. Część ma Groty. Chcesz coś innego i więcej zabawy - WOT. 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1674403

 W sklepie myśliwskim. Tylko dla tych którzy tam kupili broń.

 Czarnoprochowców nie prowadzą.

 Najbliższy klub strzelecki mający strzelnicę? Ponad 17 km. Należałem póki miałem możliwość dojazdu. Dzięki temu najpierw przypomniałem sobie jak to się robi. I że mimo jednego całkiem sprawnego oka( drugie działa jak dalmierz do ok.50m ) od razu, pierwszego dnia trafiałem z jednym kiksem w czarne pole, na 50 metrów.

 Z głupiego kbks- u. Który miałem w łapach ponad 40 lat temu. Bez korekcji przyrządów. Dzięki klubowi poznałem beryla, glocka 17- tkę i przeklętą pompkę. Dla mnie bezsens gdy się strzela dalej niż na jakieś 8m. Chyba że nie breneką. Do obrony domu/ mieszkania... Najlepszy wybór.

 Niestety, już nie mam możliwości dojazdu. Wielka szkoda. Wielka.

Vote up!
4
Vote down!
0

Dr.brian

#1674443

Kontenerów nie lubię. Ale do trenowania strzelania dynamicznego (z symulatorem) jak najbardziej. No i dla młodych aby wyzerować ryzyko - ale czy na pewno to dobrze uczy? No nie wiem

Jest dużo strzelnic 'myśliwskich' którym wszystko jedno czym się strzela oby zapłacić za tor. Tam czarnoprochowa broń nie jest źle widziana. 

Mało jest strzelnic skitowych. A szkoda bo te umiejętności będą potrzebne i to bardzo.

O której brenece mówisz? Klasyczny pocisk Brenneke to jest pocisk wojskowy, odłamkowy :) Czy myślałeś o Brenneke slug (na dziki)? Daje sie nawet na 200 m. A co do pompki to bezpieczeństwo połowy USA to pompki. Każda babcia ma przy drzwiach :)

Sprzęt na strzelnicach moze być różny, mozna też sobie zamówić do strzelania. 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1674445

 A klub? Walenie do przewrotnej blaszanej tarczy.

 Myślałem: jestem Cienki Bolek.

 Ale moje wyniki niezbyt odbiegały od"średniej".

 Chociaż... w domu na widok włamywacza pierwszy strzał z bliska, powiedzmy, b.gruba sól.

 Oczywista, ołowiana. Potem już na dziki.

 Gładka lufa, kaliber. I ten dźwięk...

 To powinno być bez ograniczeń do domu. Zwłaszcza jako fachowo przerobiony obrzyn.

  Bezwzględnie ścigane na ulicy- naładowana w stanie gotowości.

  JEDZIESZ na strzelnicę- sprzęt rozładowany w futerale.

  JEDZIESZ, sam, z kimś by się nie stać dawcą dla bandziorów.

  Czyli czarny proch na każdą okazję i uwolnienie 22lr z wyjątkiem możl.ognia seryjnego.

  Pompka i dwururka pełnowymiarowa, obrzyn, uwolniona do obrony miru.

  Nawet w kilku egz.

  By można było ją umieścić w schowkach.

  Nie tylko pod łóżkiem. 

  

  

  

Vote up!
2
Vote down!
0

Dr.brian

#1674461

Wiem że strzelectwo kosztuje ale spróbuj u Terytorialsów. 

Tam mozesz kozystać z ich broni i amunicji. O ile należysz.

Podobnie w WOT - tu mozesz poznać trochę więcej niz tam. 

Do pewnego momentu co miesiac wystrzeliwywałem "wiadro" z różnego kalibru. Teraz rzadziej - uraz ręki. Ale z pozycji leżącej ciągle jestem dobry. 

Jeżeli masz problem z celnościa pomaga instruktor - a jak chcesz sam to są takie elektroniczne 'dupełka' na Picatiny pozwalające trenowanie złozenia się, pracę na spuście itd. To nie jest tanie ale mozesz pozyczyć od kogos (jak kogoś znajdziesz). Oszczedzisz i tak majątek na amunicji.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1674472