Kim Dzong… Chamenei
To nie przypadek, że Iran oraz Korea Północna znajdują się w tym samym obozie.
Od dekad kulejąca gospodarka Korei Północnej (zwanej niegdyś u nas Koreańską Republiką Ludowo – Demokratyczną) nie jest w stanie zapewnić żywności wystarczającej dla własnego Narodu.
Ale przyznanie się do tego oczywistego dla reszty Świata faktu wewnątrz Korei mogłoby doprowadzić do rozruchów.
Gospodarka wg rodziny Kimów (od Kim Ir Sena do aktualnego) ma być samowystarczalna. To tzw. Ideologia Samowystarczalności (Jucze).
Koreańczycy zatem muszą wierzyć w dobre państwo, które za sprawą Ukochanego Przywódcy obdziela ich odpowiednimi dobrami. Natomiast pomoc żywnościowa świadczona przez inne Państwa, z USA na czele, to nic innego jak… przejaw strachu przed najdzielniejszą i najsilniejszą na Świecie Koreańską Armią Ludową.
Taka kontrybucja po prostu.
Wygląda na to, że Iran podąża tą samą drogą.
Oto w wydanym przez Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego Iranu oświadczeniu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji czytamy:
Wróg poniósł niezaprzeczalną, historyczną i druzgocącą klęskę w niesprawiedliwej, nielegalnej i zbrodniczej wojnie przeciwko narodowi irańskiemu. Dzięki poświęceniu męczennika przywódcy rewolucji islamskiej, Wielkiego Ajatollaha Imama Chameneiego, przywództwu Najwyższego Przywódcy i Naczelnego Wodza, ajatollaha Seyyeda Modżtaby Chameneiego, odwadze bojowników na linii frontu oraz historycznej i bohaterskiej obecności narodu irańskiego od samego początku wojny, Iran odniósł wielkie zwycięstwo i zmusił Stany Zjednoczone do zaakceptowania jego 10-punktowego planu.
Zgodnie z tym planem Stany Zjednoczone zobowiązały się zasadniczo do zagwarantowania nieagresji, uznania ciągłej kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zaakceptowania wzbogacania uranu, zniesienia wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych, wypowiedzenia wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zrekompensowania Iranowi strat, wycofania wojsk bojowych USA z regionu i zakończenia wojny na wszystkich frontach, w tym przeciwko oporowi w Libanie.
Gratulujemy narodowi irańskiemu tego zwycięstwa i podkreślamy, że dopracowanie szczegółów będzie nadal wymagało wytrwałości, mądrego przywództwa i jedności.
W ciągu ostatnich 40 dni Iran i siły oporu w Libanie, Iraku, Jemenie i na terytoriach palestyńskich zadały wrogowi ciosy, których nigdy nie zapomnimy.Iran i Oś Oporu, jako przedstawiciele honoru i człowieczeństwa, dały historyczną lekcję swoim najokrutniejszym wrogom, niszcząc ich siły zbrojne, infrastrukturę oraz zasoby polityczne, gospodarcze, technologiczne i militarne, nie pozostawiając im innego wyboru niż poddanie się.
Dobrzy Mułłowie ulitowali się nad rozbitymi siłami uSSraela, by użyć ulubionego zwrotu polskojęzycznych putinowców, którym na dodatek zniszczyli infrastrukturę oraz zasoby polityczne, gospodarcze, technologiczne i militarne.
Co więcej, w Iran poszła informacja o… poddaniu się Amerykanów! 😊
Jak to pisał jeden z największych cymbałów internetowych? Forza Persia!
Irańczycy, przynajmniej ci żyjący w kraju mułłów, podobnie jak północni Koreańczycy mają zatem zagwarantowaną alternatywną rzeczywistość. Co prawda tylko werbalnie. Na niebie bowiem mogli jeszcze wczoraj obserwować wyłącznie izraelskie i amerykańskie samoloty.
Reszta świata na wieść o zawieszeniu broni co prawda odetchnęła z ulgą, bowiem przedłużający się konflikt z Iranem mógłby wywołać pewną recesję ze względu na rosnące lawinowo ceny ropy, ale to nie zmienia ani o jotę faktycznego przebiegu konfliktu.
USArmy wraz z Cahalem niepodzielnie panowali w powietrzu bombardując dowolny obiekt na terenie Republiki.
Powstaje jednak pytanie, na ile liberalne lewactwo jest w stanie wyzyskać ten konflikt dla własnych celów?
Już w listopadzie w USA będą wybory do Kongresu. Może zatem okazać się, że większość zdobędą Demokraci.
To na pewno ograniczy jeśli nawet nie uniemożliwi kontynuowanie specjalnej operacji wojskowej wobec Teheranu przez USArmy.
Ale straty, jakie Iran poniósł w tej rzekomo wygranej przez siebie wojnie, są nie do odrobienia w ciągu najbliższej dekady.
Izraelski publicysta, ongiś wieloletni korespondent polskich mediów w Tel Avivie, Eli Barbur pisze na swoim blogu:
Biden i jego ferajna wyłazili ze skóry, żeby zastopować rozwałkę Hamasu, wykorzystując też w tym celu wykolejony deep state w Izraelu, ale Bibi [Netanjahu – HD] dał radę całą tą menażerię wymanewrować. Teraz Cahal dokończy działa zarówno w Gazie, jak z Hezbollahem w Libanie, a potem w razie potrzeby całkiem spokojnie także z mułłami w Iranie, do czego USA (w razie utraty Kongresu przez Trumpa na rzecz Demsów w listopadzie) nie będą nam potrzebne.
Nasze liberalne eurolewactwo w całym tym zaślepieniu i pomstowaniu na Trumpa oraz Izrael za wywołanie wojny napastniczej zapominają o najważniejszym.
Otóż wg samych Mułłów wojna nie rozpoczęła się wcale 28 lutego 2026 roku. Tego dnia jedynie działania wojenne zostały przeniesione na rdzenne terytorium Iranu.
O tym świadczy najnowsze oświadczenie o rzekomym naruszeniu zawieszenia broni przez Izrael.
Ale Cahal nie zaatakował Teheranu czy też nawet najmniejszej wioski na terenie Iranu. Do naruszenia zawieszenia broni pomiędzy USA, Izraelem a Iranem miało dojść w… Libanie!
W ciągu trwającego 10 minut nalotu IAF (izraelskie siły powietrzne) zniszczyły ok. 100 bunkrów dowodzenia Hezbollahu w Bejrucie, zabijając ok. 100-200 islamskich terrorystów wyższego szczebla.
Jeśli więc atak na Hezbollach w położonym o 1600 km od Teheranu Bejrucie stanowi wg mułłów naruszenie warunków zawieszenia broni to chyba wątpliwości co do faktycznego przebiegu wojny Izraela z Iranem nie ma żadnych.
A swoją drogą wypada pogratulować konsekwencji irańskim wodzusiom. Raptem wczoraj ogłosili zniszczenie sił zbrojnych [USA i Izraela- HD], infrastrukturę oraz zasoby polityczne, gospodarcze, technologiczne i militarne by po niespełna 24 godzinach łkać rozpaczliwie, że te zniszczone siły dokonują bombardowań w Libanie.
Widać zatem wyraźnie, że opowieści o zwycięstwie Teheranu są tyle samo warte, co koreańskie bajdurzenia o kontrybucji, jaką reszta świata płaci Kimowi obawiając się północnokoreańskiej armii.
BRICS, który w założeniu miał stać się wyzwaniem Globalnego Południa dla Zgniłego Zachodu coraz wyraźniej pokazuje swoją słabość.
8.04 2026
fot. AI
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 313 odsłon



Komentarze
Ajatollahowie mają...
9 Kwietnia, 2026 - 08:03
Ajatollahowie mają nieograniczoną władzę w Iranie, bezkarnie robią co chcą, grabią i mordują bez litości zwykłych Irańczyków... Są bogatsi niż niejeden multimiliarder. A to wszystko pod przykrywką Islamu, w imię Allaha.
Co jednak myśleć o takich, którzy coś takiego popierają, przychodzą na Niepoprawnych i biją głową przed prawdziwym Wielkim Szatanem?
jan patmo
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika PewienLubelak nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Lizusostwo9 Kwietnia, 2026 - 13:50
Widzę że lizusostwo Ameryce i Żydzraelowi ma się tutaj bardzo dobrze.
Amerykanie zastosowali tutaj strategię znaną z obrazka poniżej:
https://c.tenor.com/O4ynbexqcmoAAAAd/tenor.gif
Czyli ciągle przesuwali poprzeczkę tego, co się nazywa zwycięstwem. Najpierw miał być podbój Iranu. Nie wyszło. Dobra, to tylko zmiana reżimu - Iran dalej wolny ale nowe władze będą ziomkami USA. Nie wyszło. Dobra, to niech Atollajachowie czy jak im tam zostaną, ale niech odblokują cieśninę. Nie odblokowali. Dobra, odblokujta, proszę, zapłacimy! Hura! Zaakceptowali! ZWY - CIĘ - STWO!
Powtarzam, jak przy normalnych warunkach można ten konflikt nazwać zwycięstwem USA? Uznali dominację Iranu w regionie, wycofują się z niego, i jeszcze płacą reperacje (z odsetkami!) za te zniszczone domy i budynki wojskowe. Czy to brzmi jak coś, co robi mocarstwo zwycięskie?
To jak historia z Dawidem i Goliatem, tyle że w tej alegorii Irański Dawid kuleje i jest ślepy na jedno oko, ale jako że "tylko" poturbował Goliata zamiast go zabić, ten krzyczy z radości, bo przecież "wygrał".
,,Mam z Liberałami i Komunistami poważny zatarg w kwestii agrarnej. Oni chcą mnie w tej ziemi pogrzebać, a ja ich na niej nie chcę"
A skąd ty czerpiesz informacje o "reperacjach"?
9 Kwietnia, 2026 - 22:11
Pomijam już, że kaleczysz język polski, ale tego typu info cuchnie niepranymi onucami.
Ajatollahowie i ich „wiara w sukces” - okiem izraelskiego bloger
9 Kwietnia, 2026 - 19:29
Ajatollahowie i ich „wiara w sukces” - okiem izraelskiego blogera
Ach, ci biedni, brodaci „strażnicy rewolucji”, ci samozwańczy „niezłomni wojownicy Allaha”, którzy przez dekady grozili całemu światu „śmiercią Ameryce”, budowali „oś oporu” i marzyli o nuklearnym imperium.
Ajatollahowie i ich „wiara w sukces” – komedia roku 2026 bo nawet eksperci też dostali po japie
Wczoraj jeszcze wrzeszczeli na X i w Teheranie: „Zwyciężyliśmy! Rozejm to nasza wielka wygrana! Trump się poddał! Chiny i Rosja nas uratują!”.
A dziś?
Cisza jak makiem zasiał. Bo ich „wiara w sukces” okazała się dokładnie tym, czym była od początku – tanią, teologiczną ściemą dla frajerów w turbanach.
Raymond Hakim i cała nitka z War Clandestine trafili w punkt jak laser: te dwa tygodnie „rozejmu” to nie żaden pokój. To przerwa techniczna na tankowanie. Ameryka reloaduje lotniskowce, Izrael dostaje nowe rakiety, bombowce pakują ciężkie bomby, a izraelska armia spokojnie czyści Liban Południowy.
I co robią ajatollahowie? Siedzą w Kum, modlą się do Allaha o cud i piszą rozpaczliwe tweety o „strategicznym zwycięstwie”. Reżim, który przez 40 lat krzyczał „nigdy się nie poddamy!”, właśnie dostał ultimatum i teraz udaje, że „to oni dyktują warunki”. Klasyka. Jak ten gość w komentarzu napisał: „w hamir masdikin Iran intasar” – czyli „wielu osłów wciąż wierzy, że Iran wygrał”
No właśnie. Osły w turbanach.
A potem?
Bum. Nokaut przed końcem rozejmu. Nagłe, miażdżące uderzenie, ruch lądowy na Teheran, wsparcie dla wewnętrznych buntowników, skonfiskowanie uranu, kontrola Cieśniny Ormuz i przejęcie wyspy Kharg. USA właśnie zgarnęły pierwszy, trzeci i czwarty największy rezerwuar ropy na świecie. Pax Americana w czystej postaci. Pokój przez siłę. Dokładnie tak, jak napisali komentatorzy: „Iran pokonany całkowicie i absolutnie, jak Japonia w II wojnie światowej”.I tu wjeżdżają nasze polskie blogi – petarda!
Na PatrzyMY.pl Wielgucki napisał tytuł marzeń: „Śmierć cywilizacji odwołana, a eksperci znów się ośmieszyli”. Bo ci wszyscy „specjaliści” od Bliskiego Wschodu, ci mądrale z TVN24, Onetu i zachodnich think-tanków znowu zrobili z siebie pośmiewisko.
Trump mówi o uderzeniu w infrastrukturę Iranu, a oni już panikowali: „O nieee, to groźba nuklearna! Koniec świata! Trump nas wszystkich zabije!”. A to była po prostu genialna taktyka negocjacyjna – twarda, klarowna i skuteczna. Żadnej „strategicznej cierpliwości” Obamy, tylko czysty, amerykański deal. Eksperci znowu spalili się na popiół, a cywilizacja… no właśnie, odwołana. Śmierć odwołana. Brawo, panowie „analitycy” – kolejny raz udowodniliście, że jesteście lepsi w histerii niż w czytaniu rzeczywistości.A na naszeblogi.pl ktoś zadał pytanie, które powinno wisieć nad każdym newsroomem: „Czy już ogłoszono tutaj klęskę USA?”. No właśnie – czy już? Bo jeszcze wczoraj połowa internetu (i połowa „ekspertów”) już ogłaszała klęskę Ameryki, koniec Trumpa, powrót ajatollahów jako nowych Saladynów i wielki triumf „osi oporu”.
A dziś? Cisza.
Bo klęska jest, ale nie po stronie USA. Klęska jest po stronie tych brodatych „niepokonanych”, którzy myśleli, że ich Rewolucyjni Strażnicy to „niezwyciężona tarcza islamu”. Byli „bosko chronieni”… no i co? Jak tylko Trump dał deadline, cała ta wielka teokracja zwinęła się w kulkę jak mokry dywan. Gdzie te groźby „zamkniemy cieśninę na zawsze”? Gdzie „nuklearna broń w 48 godzin”?
Siedzą teraz w bunkrach, liczą resztki rakiet i piszą notatki: „Proszę, Panie Trump, jeszcze jeden tydzień…”. Ci sami ajatollahowie, którzy przez lata karmili swoich ludzi bredniami o „boskiej ochronie” i „papierowym tygrysie Ameryki” – teraz dostali w doopę od jednego ultimatum. Ich „wiara w sukces” okazała się tak samo trwała jak ich reżim – krucha, pusta i śmieszna.
A eksperci, którzy przez dwa tygodnie wrzeszczeli o „klęsce USA”, właśnie dołączyli do ajatollahów w klubie „totalnie ośmieszeni”. Dwa w jednym. Komedia.
Jako bloger z Tel -Awiwu który nienawidzi lewackiej ściemy i szanuje fakty – pisze wprost - to jest po prostu piękne.
Prezydent D.Trump nie negocjował z ludobójcami i terrorystami. On ich zmusił do kapitulacji bez lądowania jednego amerykańskiego zolnierza w Iranie. Żadnych pustych obietnic w stylu Bidena. Tylko twardy plan: „Kapitulujcie albo giniecie”. I zadziałało. Ajatollahowie, którzy jeszcze wczoraj czuli się jak cesarzami Persji, dziś są tylko memem. Ich „wiara w sukces” + wiara ekspertów w klęskę USA = jeden wielki, epicki fail.
A ajatollahowie i eksperci… no cóż. Mogą sobie dalej wierzyć w cokolwiek chcą. Tylko tym razem wiara nie pomoże. Pomogą za to amerykańskie bombowce, izraelskie F-35 i irański lud, który ma już dość tej brodatej teokracji. Koniec bajki. Początek nowej rzeczywistości.
ps.
Zastanawiam się tylko, co bardziej boli dziś czerwoną hołotę i walniętych liberałów. Czy to że Pan Prezydent Donald Trump zrealizował swoje cele?
Czy raczej że zrobił to bez przelewu krwi (na co wszyscy debilni Trumpfobiści - nie czarujmy się - liczyli jak dziecko na gwiazdkowe prezenty)
Am Yisrael Chai!
Z Tel Awiwu, z dumą.
Wasz bloger z Izraela
Autor tekstu J.R na zdjeciu
08.08.2026
Ten autor na zdjęciu tak
9 Kwietnia, 2026 - 20:55
Ten autor na zdjęciu tak kocha USA że odkapslował butelkę denaturatu na vivat Palestynie.
Poświęcił swoje bogactwo,
9 Kwietnia, 2026 - 22:30
Poświęcił swoje bogactwo, swoje firmy, swój publiczny wizerunek, swoje przyjaźnie i swoje dziedzictwo. 21 miesięcy temu niemal poświęcił swoje życie. Nikt nie kocha Ameryki tak jak Donald J. Trump
Ach, kochani moi, siadajcie
9 Kwietnia, 2026 - 22:34
Ach, kochani moi, siadajcie wygodnie. Tu mówi wam Izraelczyk, który od wczoraj nie może przestać rechotać.
Właśnie przeczytałem oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu i szczerze – gdyby nie fakt, że moją babcia w Hajfie nadal pamięta syreny z 2006, to bym pomyślał, że to jakiś irański serial komediowy na Netfliksie. „Forza Persia!” – jak mawiają nasi nowi "przyjaciele" z polskiego internetu.
No to forza, bracia mułłowie. Forza do samego końca.Bo wiecie, my, Izraelczycy, mamy pewną przewagę. My nie musimy wierzyć w bajki. My po prostu patrzymy na niebo. A na niebie od kilku tygodni było… no cóż… pusto. Zero irańskich dronów, zero rakiet balistycznych, zero „historycznego zwycięstwa”. Tylko nasze F-35 i amerykańskie B-52 robiły sobie piknik nad Teheranem, Isfahanem i Natanzem. Jak na wycieczce szkolnej.
https://www.salon24.pl/u/znie/1498208,kim-dzong-chamenei-okiem-izraelskiego-blogera
Komentarz niedostępny
Komentarz użytkownika Modżtaba został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(
10 Kwietnia, 2026 - 22:37
Viva Persja!
Komentarz niedostępny
Komentarz użytkownika Modżtaba został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(
11 Kwietnia, 2026 - 06:59
Viva Persja!