Finanse obronne bez darmowych obiadów
Gdy w debacie publicznej polityczna propaganda zderza się z obiektywnymi prawami ekonomii, domorośli ekonomiści zazwyczaj reagują agresją wobec każdego, kto potrafi liczyć. Doskonale widać to po atakach na Sławomira Mentzena za jego stanowisko wobec metod finansowania naszych zbrojeń. Mentzen, wykorzystując swój warsztat doktora ekonomii, robi dokładnie to, co w tej sytuacji należy: chłodno i bezlitośnie punktuje ułudy obu rzekomo cudownych recept — zarówno unijnego programu SAFE, jak i forsowanego przez NBP oraz prezydenta wariantu SAFE 0%.
Jego diagnoza jest do bólu poprawna, bo opiera się na twardych prawach rynkowych, a nie na politycznym chciejstwie czy naiwnej wierze w kreatywną księgowość. Mentzen słusznie uderza w oba te systemy, wykazując, że nie da się wykreować bogactwa z długu ani z bilansowych sztuczek, a za każdą z tych operacji ostatecznie zapłaci polski podatnik — w wyższych podatkach, inflacji lub utracie suwerenności.
Warto tę zdroworozsądkową argumentację rozwinąć i odrzeć oba mechanizmy z pijarowej nowomowy. Przyjrzyjmy się zatem bliżej, dlaczego racja leży po stronie twardej ekonomii, a nie politycznej alchemii, i jak w rzeczywistości wyglądają te projekty. Każdy z nich ma swoich entuzjastów. Każdy niesie też realne koszty i ryzyka, tylko rozłożone inaczej w czasie i inaczej ukryte. Teza, że którekolwiek z tych rozwiązań jest finansowo bezbolesne, jest ekonomicznie fałszywa.
Unijny SAFE: jawny dług, polityczny koszt zależności
Europejski wariant SAFE to mechanizm finansowania oparty na wspólnym zadłużeniu Unii Europejskiej. Jego podstawową zaletą jest przejrzystość. Koszt kapitału jest wyceniany przez rynek, harmonogram spłat znany, a zobowiązanie widoczne wprost. Podatnik widzi przynajmniej, gdzie i w jaki sposób państwo zaciąga ciężar na przyszłość.
To jednak nie oznacza, że jest to rozwiązanie neutralne.
- Po pierwsze, dla Polski jako kraju spoza strefy euro korzystanie z finansowania denominowanego w euro oznacza realne ryzyko walutowe. Spłata następować będzie z dochodów budżetowych w złotych, a kurs przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat może zmienić się istotnie. Dług może więc drożeć nie tylko przez odsetki, lecz także przez sam kurs.
- Po drugie, SAFE wzmacnia model wspólnego finansowania na poziomie unijnym. Nie chodzi tu o prostą tezę, że Polska będzie literalnie spłacać cudze długi w jakimś mechanicznym sensie. Chodzi o to, że im więcej strategicznych funkcji państwa przenosi się na poziom wspólnego długu i wspólnych instrumentów, tym większa staje się zależność państw narodowych od decyzji zapadających poza nimi. Cena nie zawsze ma postać liczbową. Często ma postać przesunięcia centrum decyzyjnego.
- Po trzecie, SAFE nie odbiera Polsce całkowicie swobody zakupowej, ale ją zawęża. W praktyce premiuje europejską i powiązaną z UE bazę przemysłową. Oznacza to, że decyzje o modernizacji sił zbrojnych nie będą podejmowane wyłącznie według kryterium wojskowej użyteczności, ceny i szybkości dostaw, lecz również według kryteriów polityczno-przemysłowych narzuconych przez konstrukcję tego instrumentu. Dla kraju frontowego to nie jest detal. To jest element realnego kosztu.
- Po czwarte, instrument unijny zawsze pozostaje osadzony w logice negocjacji politycznej. Dziś może być przedstawiany jako prosty mechanizm finansowy, jutro może zostać obudowany dodatkowymi warunkami, opóźnieniami, sporami o kwalifikowalność wydatków albo naciskami na określony kierunek zakupów. Wspólny dług ma tę zaletę, że jest jawny. Ma też tę wadę, że nigdy nie jest czysto techniczny.
Prezydencki SAFE 0%: monetyzacja ukryta pod inną nazwą
Krajowy wariant SAFE 0% opiera się na wykorzystaniu zysku rewaluacyjnego NBP na złocie. Zanim jednak zacznie się mówić o tanim albo wręcz darmowym finansowaniu, trzeba ten mechanizm opisać bez propagandowej mgły.
Konto rewaluacyjne w rachunkowości banku centralnego gromadzi niezrealizowane zyski z przeszacowania aktywów rezerwowych do bieżącej wartości rynkowej. Dopóki zysk nie zostanie zrealizowany, pozostaje kategorią bilansową, a nie pulą gotowych pieniędzy leżących w skarbcu i czekających na wydanie. W proponowanej logice trzeba by więc znaleźć sposób, by ten zysk uruchomić: poprzez operację sprzedaży i odkupu złota albo poprzez inny zabieg bilansowy prowadzący do przeniesienia nadwyżki rewaluacyjnej do wyniku finansowego. Dopiero wtedy środki mogłyby zasilić budżet, fundusz obronny lub inny kanał finansowania wydatków państwa.
To nie jest odkrycie darmowego zasobu. To jest próba zamiany bufora bilansowego banku centralnego w instrument fiskalny.
Trzeba też jasno powiedzieć, skąd bierze się sam zysk rewaluacyjny. Wynika on nie tylko ze wzrostu ceny złota w dolarze, ale również z osłabienia złotego wobec dolara. Oba czynniki mogą się sumować. Księgowy zysk nie jest więc wyłącznie owocem realnego bogacenia się państwa. W części jest również pochodną zmian kursowych i wyceny aktywa rezerwowego.
Pierwszy problem: prawo unijne
Najpoważniejsze zastrzeżenie dotyczy zakazu monetyzacji długu. Artykuł 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zabrania krajowym bankom centralnym bezpośredniego finansowania potrzeb budżetowych państwa oraz bezpośredniego nabywania instrumentów dłużnych sektora publicznego. Zakaz ten obowiązuje wszystkie państwa członkowskie, również te spoza strefy euro.
Jeżeli SAFE 0% miałby oznaczać bezpośrednie lub pośrednie użycie bilansu NBP do finansowania wydatków obronnych państwa na warunkach nierynkowych, to natychmiast pojawia się pytanie o zgodność z art. 123 TFUE.
Obrońcy projektu mogą twierdzić, że wszystko zostanie ujęte w takiej konstrukcji prawnej, by formalnie zakazu nie naruszyć. Być może. Jednak właśnie to trzeba najpierw wykazać. Nie wystarczy powiedzieć, że pomysł jest patriotyczny, więc paragrafy powinny się dostosować. Jeśli państwo chce używać banku centralnego jako tylnego wejścia do finansowania fiskalnego, to ciężar dowodu spoczywa na autorach projektu.
Drugi problem: pieniądz jednak powstaje
Drugi problem dotyczy natury pieniądza. Kiedy zysk rewaluacyjny zostaje zrealizowany i przekazany do sektora publicznego, a następnie wydany, do obiegu trafia dodatkowy pieniądz. Wcześniej był to zapis bilansowy. Po operacji staje się środkiem płatniczym. Księgową nadwyżkę próbuje się przekształcić w realny strumień wydatków państwa.
Zwolennicy SAFE 0% słusznie zauważają, że także przy unijnym SAFE pojawia się problem monetarny. Jeśli Polska pozyskuje środki zewnętrzne w euro, a następnie wymienia je na złote i wydaje w kraju, również pojawia się kwestia wpływu na płynność, kurs i ewentualnej sterylizacji przez bank centralny. Nie wolno więc twierdzić, że tylko krajowy SAFE ma wymiar monetarny.
Różnica leży gdzie indziej. W wariancie unijnym Polska bierze na siebie jawny dług zewnętrzny. W wariancie SAFE 0% próbuje przekształcić wewnętrzny bufor bilansowy banku centralnego w narzędzie finansowania polityki fiskalnej. Jedno i drugie może wywoływać skutki monetarne. Jednak nie jest to ten sam typ operacji instytucjonalnej. W pierwszym przypadku państwo pożycza. W drugim sięga po mechanizm graniczny, który rozmywa linię między polityką pieniężną a budżetową.
Efekt inflacyjny zależałby oczywiście od skali, momentu cyklu koniunkturalnego i struktury wydatków. Gdyby znaczna część zakupów zbrojeniowych była importowana, presja na krajowe ceny mogłaby być mniejsza niż przy dużym impulsie kierowanym na rynek wewnętrzny. To jednak nie znaczy, że koszt znika. Może on po prostu przyjąć inną postać: presji na rachunek bieżący, na kurs walutowy albo na koszt sterylizacji nadmiaru płynności.
Trzeci problem: ryzyko bilansowe i precedens ustrojowy
Konto rewaluacyjne nie istnieje dla ozdoby. Pełni funkcję bufora, który ma absorbować przyszłe straty wycenowe aktywów rezerwowych. Jeśli zostanie jednorazowo skonsumowane, bank centralny staje się bardziej podatny na przyszłe korekty cen złota i zmian kursowych.
A korekty przychodzą regularnie. Historia rynku złota nie jest linią prostą rosnącą do nieba. Jeżeli po wyczerpaniu bufora nastąpi głębszy spadek cen kruszcu albo niekorzystna zmiana kursów, NBP może znaleźć się w sytuacji ujemnego kapitału własnego. Owszem, bank centralny emitujący własną walutę może technicznie funkcjonować nawet z ujemnym kapitałem. To jednak nie oznacza, że nie ma kosztu. Kosztem jest spadek wiarygodności instytucjonalnej, potencjalna potrzeba dokapitalizowania oraz osłabienie pozycji banku w momencie, gdy powinien być kotwicą stabilności, a nie zakładnikiem wcześniejszych sztuczek.
Jeszcze ważniejszy jest jednak precedens. Gdy raz uzna się, że bank centralny może być użyty do finansowania fiskalnych priorytetów państwa, nawet pod nadzwyczajnie szlachetnym hasłem obronności, otwiera się droga do kolejnych wyjątków. Dziś czołgi. Jutro energetyka. Pojutrze mieszkalnictwo, zdrowie albo dopłaty do czegokolwiek, co akurat stanie się politycznie nośne. W ten sposób niszczy się nie tylko księgowy bufor. Niszczy się granicę ustrojową.
A właśnie na tej granicy opiera się wiarygodność banku centralnego jako instytucji antyinflacyjnej.
Porównanie: jawny koszt albo koszt schowany
Oba rozwiązania mają realne koszty. Różnią się tym, gdzie te koszty są zapisane i jak łatwo je zobaczyć.
Unijny SAFE oznacza jawny, rynkowo wyceniony dług. Niesie ryzyko kursowe dla kraju spoza strefy euro, ogranicza pełną swobodę zakupową i zwiększa polityczną zależność od mechanizmów unijnych.
Krajowy SAFE 0% próbuje przesunąć koszt poza klasyczny budżet i poza język zwykłego długu. Niemniej cena nie znika. Zmienia tylko miejsce księgowania. Pojawia się jako ryzyko inflacyjne, ryzyko kursowe, ryzyko bilansowe NBP oraz ryzyko ustrojowe wynikające z wciągania banku centralnego w finansowanie celów fiskalnych.
Wybór nie dotyczy więc tego, czy Polska zapłaci. Zapłaci na pewno. Spór dotyczy tylko tego, czy zapłaci wprost — odsetką, kursem i ograniczeniem swobody decyzji — czy bokiem, przez osłabienie granicy między rządem a bankiem centralnym, przez ryzyko dla wiarygodności pieniądza i przez koszt przesunięty w przyszłość.
Nie ma darmowych obiadów. Są tylko rachunki wystawiane w różnych walutach i ukrywane w różnych szufladach państwa.
Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
GPS i Przyjaciele
X.GPS65
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 444 odsłony



Komentarze
neoliberał i inflacja
18 Marca, 2026 - 04:56
Pan Mentzen nie jest ekspertem od bankowości centralnej i to jest łatwo zauważalne w jego wypowiedziach. Natomiast Adama Glapińskiego uważam za speca w tej dziedzinie ze względu na jego codzienną pracę w NBP, gdzie podejmuje realne decyzje i osiąga sukcesy. Drugim ekspertem od spraw bankowości jest Mateusz Morawiecki, który pracował w bankach komercyjnych, rozumie zarządzanie ryzykiem i ma pojęcie na temat operacji rynkowych.
Tekst powyższy jest bardzo jednostronny, bo autor wybiera tylko to, co jemu pasuje do jego tez, a inne fakty po prostu pomija. W tych wypowiedziach dominuje jeden nurt: obawa przed nadmiarem pieniądza w obiegu, obawa przed inflacją. Potencjalna inflacja i inne " rządowe rachunki do zapłacenia" są tutaj ważniejsze od dramatycznej sytuacji w Polsce, obserwowanej z perspektywy utraty niepodległości, i zagrożenia na świecie, w którym wizja wybuchu globalnego konfliktu przybrała już kształty fazy początkowej.
Ja natomiast ufam Panu Glapińskiemu, bo tylko on posiada realną ekspertyzę. Jego Sejf 0% jest planem realnym bez drukowania pieniędzy, łamania traktatów z Unią, bez inflacji i bez sprzedaży złota.
Jest następująca możliwość. NBP wykorzysta część funduszy na koncie rewaluacyjnym i na tę sumę wyemituje bony NBP (sterylizacja płynności), które zostaną zakupione przez banki komercyjne. Banki komercyjne na tej podstawie sfinansują inwestycję w obronność.
1. Pokaże to na poprzednim przykładzie. Faza początkowa:
Assets (Aktywa) = Liabilities (Pasywa) + Equity (Kapitał)
Złoto Konto Rewaluacyjne Kapitał podstawowy
140 40 100
2. Przyjmijmy, że bank centralny zużyje tylko 20 z konta Rewaluacyjnego (edycja bonów zakupionych przez banki komercyjne). Powiedzmy Bank X zakupił bony. Bank X zapłacił z konta Rezerwy Banku X i w zamian otrzymał certyfikat (bon). Zmniejszyła się w ten sposób podaż pieniądza NBP.
Assets (Aktywa) = Liabilities (Pasywa) + Equity (Kapitał)
Złoto Konto Rewaluacyjne Kapitał podstawowy
140 20 100
Bony NBP (zobowiązania wobec banków)
20
Rezerwy Banku X (Pieniądz w Obiegu = 0)
0
NBP wykorzystał 20 z konta rewaluacyjnego przekazał tę sumę budżetowi poprzez Bank X. Rząd wydał te środki na zbrojenia. Natomiast NBP wchłonął płynność emisją bonów. Złoto pozostało nietknięte, bilans banku jest stabilny i inflacja nie rośnie.
AgnieszkaS
Sterylizacja ma cenę — i tę cenę też płaci podatnik.
18 Marca, 2026 - 22:12
Propozycja emisji bonów NBP jako mechanizmu sterylizacji jest technicznie możliwa — ale nie jest darmowa, jak sugeruje ten wywód.
Po pierwsze: bony NBP są oprocentowane. Bank centralny emitując bony, zobowiązuje się płacić bankom komercyjnym odsetki. Koszt obsługi tych bonów obciąża wynik finansowy NBP — czyli pośrednio podatnika, bo zysk NBP przekazywany do budżetu będzie odpowiednio niższy. Sterylizacja nie niweluje kosztu — przesuwa go z inflacji na koszty operacyjne banku centralnego.
Po drugie: skąd banki komercyjne wezmą rezerwy na zakup bonów? Te rezerwy nie biorą się z powietrza. Jeśli banki mają nadwyżkowe rezerwy, sterylizacja jest możliwa. Jeśli ich nie mają, NBP musi je najpierw dostarczyć — co oznacza ekspansję bilansu w innym miejscu. Przykład liczbowy milczy o tym, skąd ta nadwyżka pochodzi.
Po trzecie: rząd wydaje środki, zanim sterylizacja zadziała. Pieniądze trafiają do wykonawców kontraktów zbrojeniowych natychmiast po wypłacie. Sterylizacja bonami działa na rezerwy między bankami — nie cofa pieniędzy już wydanych do gospodarki. Efekt inflacyjny w obiegu detalicznym już istnieje, zanim NBP zdąży wchłonąć płynność.
Po czwarte: to nie jest plan Glapińskiego. Ani Nawrocki, ani Glapiński nie opisali publicznie mechanizmu sterylizacji bonami jako części projektu SAFE 0%. Bronisz wersji projektu, której autorzy sami nie zaproponowali.
Mechanizm sterylizacji jest realny w teorii monetarnej. Jednak ma cenę, ma ograniczenia operacyjne i nie eliminuje żadnego z trzech problemów opisanych w notce: ryzyka prawnego z art. 123 TFUE, ryzyka bilansowego przy spadku ceny złota i precedensu ustrojowego polegającego na wciąganiu banku centralnego w finansowanie fiskalne.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Odpowiedź na pytania
20 Marca, 2026 - 03:39
1. Koszt obsługi tych bonów obciąża wynik finansowy NBP...
To jest normalny koszt prowadzenia polityki pieniężnej, który NBP ponosi niezależnie od Sejf. To nie jest nowy ciężar dla podatnika, tylko inna kształt tego samego kosztu.
2.Po drugie: skąd banki komercyjne wezmą rezerwy na zakup bonów? Te rezerwy nie biorą się z powietrza.
NBP tworzy konto Rezerw dla Banku X automatycznie, kiedy rząd zaczyna wydawać pieniądze z konta Depozyt Rządowy. Wtedy Rząd np. robi przelew z Depozyt Rządowy dla, przykładowo, przedsiębiorstwa produkującego drony, a dokładnie dla banku tego przedsiębiorstwa, którym jest Bank X. Wtedy konto rządowe zmniejszy się o sumę przelewu, a konto Rezerw Banku X o tą sumę się powiększy.
3.Po trzecie: rząd wydaje środki, zanim sterylizacja zadziała.
Ponieważ sterylizacja nie cofa tego wydatku — ma jedynie neutralizować jego efekt.
4. Po czwarte: to nie jest plan Glapińskiego.
Nigdzie nie napisałam, że to jest plan Glapińskiego. Jest to po prostu jeden z możliwych wariantów, który NBP jest w stanie zastosować w tej operacji.
5.(...)nie eliminuje żadnego z trzech problemów opisanych w notce: ryzyka prawnego z art. 123 TFUE..
To jest operacja monetarna, a nie fiskalna. Bony NBP nie dają nic rządowi, nie zwiększają podaży pieniądza, nie są transferem do sektora publicznego. To nie jest kredyt dla rządu i to nie jest kredyt dla banku X. A gdyby to były kredyty dla rządu i dla Banku X, to NBP zaksięgowałby te dwa konta w Aktywach, a nie Pasywach, jako "Pożyczka dla Banku X" i "Pożyczka dla Rządu".
AgnieszkaS
Pięć punktów — cztery ustępstwa i jeden błąd
20 Marca, 2026 - 15:23
Ad 1 (koszt bonów): przyznajesz, że koszt istnieje — tylko twierdzisz, że to inna kształt tego samego kosztu. Zgoda. Jednak właśnie o to chodziło — sterylizacja nie likwiduje kosztu, tylko go przenosi. Teza o darmowym finansowaniu upada.
Ad 2 (skąd rezerwy): opis techniczny jest poprawny — rezerwy banku rosną, gdy rząd wydaje z depozytu rządowego. Jednak to oznacza, że kolejność jest odwrócona: najpierw rząd wydaje (pieniądz trafia do gospodarki), potem NBP emituje bony, żeby wchłonąć te rezerwy. Efekt inflacyjny pojawia się w kroku pierwszym, sterylizacja działa w kroku drugim — z opóźnieniem. To potwierdza punkt trzeci mojej riposty, nie go obala.
Ad 3 (sterylizacja neutralizuje efekt): piszesz wprost: "sterylizacja nie cofa tego wydatku — ma jedynie neutralizować jego efekt.". To jest przyznanie, że efekt inflacyjny najpierw powstaje, a dopiero potem jest neutralizowany — i tylko w zakresie, w jakim NBP skutecznie przeprowadzi operację. To jest dokładnie mój argument.
Ad 4. Tu zgoda.
Ad 5 (art. 123 TFUE): tu jest sedno sporu. Twierdzisz, że operacja jest monetarna, nie fiskalna — bo bony NBP nie są transferem do sektora publicznego. Jednak sekwencja zdarzeń jest następująca: 1. NBP przelewa środki z konta rewaluacyjnego na depozyt rządowy, 2. rząd wydaje je na zbrojenia. To jest bezpośrednie finansowanie potrzeb budżetowych bankiem centralnym — dokładnie to, czego art. 123 TFUE zabrania, niezależnie od tego, jak nazwiemy krok pośredni. Fakt, że bony pojawiają się w innym miejscu bilansu, nie zmienia kierunku przepływu środków: z NBP do budżetu państwa.
Ciężar dowodu nadal spoczywa na autorach projektu: muszą wykazać, że konkretna konstrukcja prawna nie narusza art. 123 — czego dotychczas publicznie nie zrobili.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Od Balcerowicza do Mentzena
18 Marca, 2026 - 10:32
Swoim tekstem gps65 przywołał nieodżałowanego Balcerowicza - jak się okazuje "guru" Mentzena. To Balcerowicz (b. członek PZPR) po 1989 roku nagle stał się orędownikiem liberalizmu gospodarczego i zasady, że „nie ma darmowych obiadów” (ang. There Ain't No Such Thing As A Free Lunch). Nie ma więc wg. Balcerowicza miejsca w Polsce na politykę społeczną, w tym 800+, państwową służbę zdrowia - a w skrajnym przypadku - także i na emerytury.
Mentzen i broniący go fanatyk pod hasłem "nie ma darmowych obiadów" - powtarzają więc niczym echo tezy b. członka PZPR, który dzięki obaleniu komuny "na cztery łapy" - stał się nie tylko europejczykiem, to także liberałem.
To co dziś mówi na swoich filmikach Mentzen, to nie tylko echo słów Balcerowicza. To także echo bredni samego Tuska i jego junty, która za wszystkie decyzje Komisji Europejskiej oskarża PIS. To rodzaj obsesji, znanej w medycynie, jako echolalia.
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Trzy błędy logiczne w jednym komentarzu — to niezły wynik!18 Marca, 2026 - 22:16
Błąd pierwszy: zasada "nie ma darmowych obiadów" nie jest własnością Balcerowicza ani Tuska. Pochodzi z ekonomii klasycznej, sformułował ją Milton Friedman, a przed nim Robert Heinlein. Używają jej ekonomiści wszystkich szkół od ponad stu lat. Fakt, że Balcerowicz też ją cytował, nie czyni jej błędną — tak jak fakt, że Tusk oddycha powietrzem, nie dyskwalifikuje tlenu.
Błąd drugi: fałszywe rozszerzenie. Teza mojej notki brzmi: monetyzacja niezrealizowanego przeszacowania konta rewaluacyjnego ma asymetryczne ryzyko. Nigdzie w tekście nie ma zdania o 800+, emeryturach ani służbie zdrowia. Przypisywanie autorowi tez, których nie napisał, to walka z chochołami — atak na wyimaginowanego przeciwnika.
Błąd trzeci: echolalia jako diagnoza. Jeśli dwa podmioty niezależnie od siebie dochodzą do tego samego wniosku ekonomicznego, to nie jest echolalia — to jest konwergencja. Mentzen i ja dochodzimy do wniosku, że monetyzacja przeszacowania ma ukryty koszt, niezależnie od siebie i z różnych pozycji. Jeśli ten wniosek jest błędny — proszę wskazać, gdzie konkretnie leży błąd. Diagnoza psychiatryczna zamiast kontrargumentu ekonomicznego to kolejny ad hominem.
Na żaden z trzech problemów opisanych w notce — prawo unijne, ryzyko bilansowe, precedens ustrojowy — nie padła w tym komentarzu żadna odpowiedź merytoryczna. Ogarnij się gościu i zacznij pisać z sensem.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Dlaczego nie ma darmowych obiadów?
18 Marca, 2026 - 23:18
Fanatyk Mentzena nie wyjaśnił dlaczego nie ma darmowych obiadów. A przecież już od czasu byłego członka PZPR - Leszka Balcerowicza, który po 1989 roku stał się liberalnym doktrynerem wiadomo, że skoro dorobek pokoleń Polaków, który został po 1989 roku opylony za pół-darmo, a wręcz za darmo - to już nie będzie darmowych obiadów.
Podobnie jest i dzisiaj, gdy w rolę Balcerowicza wcielił się Sławomir Mentzen, zapraszając na piwo za darmo członków junty Tuska. Ta banda nieuków i dyletantów kosztuje nas tyle, że trzeba zapomnieć o darmowych obiadach. Paradoksalnie - oni się sami wyżywią, jak już za komuny stwierdził niejaki Urban - co nosił turban....
Jak to widać na przykładzie...
19 Marca, 2026 - 00:49
Jak to widać na przykładzie działań wielkiego patrioty, prezesa Glapińskiego, mądrze zainwestowane pieniądze z pracy Polaków mogą dla Polaków pracować, przynosząc ogromne zyski. I gdyby tacy wspaniali Polacy, jak Glapiński czy Obajtek, zarządzali naszym narodowym majątkiem, nie musieliby Polacy wyjeżdżać, choćby na roboty do Niemiec do Bauera.
Szokujące jest to, jak zaślepiony pozostaje Mentzen, który musiał za pracą wyjechać do Wielkiej Brytanii, właśnie przez politykę totalnego szabru Polski i Polaków, bezwzględnie realizowaną przez Balcerowicza (i jego następców) na polecenie obcych banksterów i lichwiarzy.
jan patmo
Trzy błędy
20 Marca, 2026 - 15:10
Błąd pierwszy: zasada "nie ma darmowych obiadów" nie jest własnością Balcerowicza ani Tuska. Pochodzi z ekonomii klasycznej, sformułował ją Milton Friedman, a przed nim Robert Heinlein. Używają jej ekonomiści wszystkich szkół od ponad stu lat. Fakt, że Balcerowicz też ją cytował, nie czyni jej błędną — tak jak fakt, że Tusk oddycha powietrzem, nie dyskwalifikuje tlenu.
Błąd drugi: fałszywe rozszerzenie. Teza mojej notki brzmi: monetyzacja niezrealizowanego przeszacowania konta rewaluacyjnego ma asymetryczne ryzyko. Nigdzie w tekście nie ma zdania o 800+, emeryturach ani służbie zdrowia. Przypisywanie autorowi tez, których nie napisał, to walka z chochołami — atak na wyimaginowanego przeciwnika.
Błąd trzeci: echolalia jako diagnoza. Jeśli dwa podmioty niezależnie od siebie dochodzą do tego samego wniosku ekonomicznego, to nie jest echolalia — to jest konwergencja. Mentzen i ja dochodzimy do wniosku, że monetyzacja przeszacowania ma ukryty koszt, niezależnie od siebie i z różnych pozycji. Jeśli ten wniosek jest błędny — proszę wskazać, gdzie konkretnie leży błąd. Diagnoza psychiatryczna zamiast kontrargumentu ekonomicznego to kolejny ad hominem.
Na żaden z trzech problemów opisanych w notce — prawo unijne, ryzyko bilansowe, precedens ustrojowy — nie padła w tym komentarzu żadna odpowiedź merytoryczna. Ogarnij się gościu i zacznij pisać z sensem.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Czasami coś innego liczy sie bardziej niż pieniadze.
18 Marca, 2026 - 10:51
Proszę zrozumieć ze czasami warto zapłacić więcej aby nie zapłacić utratą niepodległości.
I że nie ma darmowych obiadów.
ATSD: Napisał Pan:
Nie - nie jest to jawny rynkowo wyceniony dług. Nie jest znane oprocentowanie w całym okresie kredytowania (choćby w postaci wzoru czy reguł). Nie są znane inne podstawowe parametry ekonomiczne dla kredytu. Za to wiadomo że jest przewidziane stosowanie mechanizmów uznaniowych które mogą być oceniane na podstawie historii. Wiadomo też że mechanizmy doboru towaru dopuszczonego do zakupu i cen towaru są przeniesione na udzielającego środki co jest absurdem ekonomicznym. Tak przy okazji - to nie jest kredyt dla Polski - Polska żyruje kredyt (całościowy) dla KE a ta na swoich zasadach może udostępnić środki. To wszystko skłania do jednoznacznego odrzucenia tego mechanizmu.
Nie jestem ekonomistą, ale
18 Marca, 2026 - 11:11
Nie jestem ekonomistą, ale wywody pana Mentzena i w ogóle jego stałe ceterum, censeo mają inny cel niż się wielu wydaje. On po prostu uwierzył , że teraz on wejdzie na Parnas i guzik go obchodzi Polska, jemu zależy na stołku na jakim sam chce siadać. Nic nowego, a paskudne ja zawsze
Kwestia osobowości
19 Marca, 2026 - 11:57
Źle ukształtowany aspergerowiec tak może mieć. Można mu współczuć. Nam wszystkim też.
Przypadek dla...
19 Marca, 2026 - 12:42
Przypadek dla psychopolityki i ponerologii politycznej.
jan patmo
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
A tu właśnie o ekonomii dyskutujemy, a nie o psychologii.18 Marca, 2026 - 22:23
To jest argument o motywacjach, nie o meritum. Nawet jeśli Mentzen myśli wyłącznie o własnym stołku — jego argument ekonomiczny jest albo prawdziwy, albo fałszywy niezależnie od swoich planów. Ocena czyjejś psychologii nie zastępuje oceny jego tezy. Na żaden z problemów opisanych w notce — art. 123 TFUE, ryzyko bilansowe, precedens ustrojowy — ten komentarz nie odpowiada. Więc radzę się ogarnąć i pisać na temat.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
No to dyskutuj o ekonomii...
19 Marca, 2026 - 11:50
Kilka komentarzy wyżej zbiłem "argumenty" ekonomiczne.
To nie jest nawet kredyt dla Polski. Kredyt bierze KE. My żyrujemy KE. A KE udzieli nam środki (pod warunkami - i to nie związanymi z zakupem). Już to przerabialiśmy. SABENA!
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
A tu właśnie o ekonomii dyskutujemy, a nie o psychologii.20 Marca, 2026 - 15:11
To jest argument o motywacjach, nie o meritum. Nawet jeśli Mentzen myśli wyłącznie o własnym stołku — jego argument ekonomiczny jest albo prawdziwy, albo fałszywy niezależnie od swoich planów. Ocena czyjejś psychologii nie zastępuje oceny jego tezy. Na żaden z problemów opisanych w notce — art. 123 TFUE, ryzyko bilansowe, precedens ustrojowy — ten komentarz nie odpowiada. Więc radzę się ogarnąć i pisać na temat.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Zbity argument20 Marca, 2026 - 15:29
Proszę wskazać, który konkretnie z trzech problemów opisanych w notce został tu gdzieś obalony: 1. art. 123 TFUE, 2. ryzyko bilansowe NBP przy spadku ceny złota, czy 3. precedens ustrojowy.
Co do argumentu o żyrowaniu: to jest rzeczywista wada unijnego SAFE, którą notka wprost opisuje w punkcie drugim i czwartym — mechanizm wspólnego finansowania przesuwa centrum decyzyjne poza Polskę, a instrument nigdy nie jest czysto techniczny. Notka nie broni SAFE unijnego. Twierdzi, że oba projekty mają koszty, tylko inaczej ukryte.
Analogia do SABENA jest trafna jako ostrzeżenie przed unijnym SAFE — ale nie jest argumentem za SAFE 0%, bo koszt jednego instrumentu nie uzasadnia bezkosztowości drugiego. To jest klasyczny błąd fałszywej dychotomii: skoro A jest złe, B musi być dobre. Tymczasem oba mogą być złe — i właśnie to jest teza notki.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Nie rozumie Pan czy nie chce rozumieć?
20 Marca, 2026 - 20:52
Ma Pan jasno podane kwestie które usuwają możliwość stosowania 3% SAFE EU.
Co do ryzyka bilansowego - przeliczenie na nową cenę odbywa sie raz. Późniejsze zmiany ceny na giełdzie nic nie zmieniają. Proste - prawda?
Kwestia precedensu i zabezpieczenie prawidłowego wykorzystania jest pokryte przez ustawę.
Art 123 nie ma stosowania (w skutek użycia BGK)
Jeżeli ma Pan inną, lepszą propozycję finansowania niż SAFE 0% to proszę podać. 3% Safe EU jest nie do przyjęcia.
ATSD chociaż jestem mocno zajęty to próbuję podliczyć na palcach ile my w rzeczywistości potrzebujemy... Ciekawe rzeczy wychodzą... Ale to jeszcze potrwa
Jakież to marksistowskie...
19 Marca, 2026 - 12:48
Jakież to marksistowskie w swej istocie! Tym się wręcz onanizują lewacy - oddzieleniem moralności od działalności (twórczości i tfurczości)!
jan patmo
Nie ma darmowych obiadów
Ukryty komentarz
Komentarz użytkownika gps65 został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..
18 Marca, 2026 - 22:19
W zasadniczej tezie zgoda — notka wprost stwierdza, że oba projekty mają realne koszty i żaden nie jest bezbolesny. "Nie ma darmowych obiadów" to konkluzja tekstu, nie argument przeciwko niemu.
Co do zarzutu o SAFE: masz rację, że określenie: "rynkowo wyceniony" jest uproszczeniem. Oprocentowanie obligacji UE w całym okresie spłaty rzeczywiście nie jest z góry ustalone z dokładnością do punktu bazowego, a mechanizmy doboru wykonawców i kwalifikowalności wydatków wprowadzają dodatkową nieprzejrzystość. To jest rzeczywista wada unijnego SAFE, którą notka sygnalizuje w punkcie czwartym — instrument nigdy nie jest czysto techniczny.
Różnica między obiema opcjami polega jednak na tym, co jest widoczne na wejściu. Przy unijnym SAFE mamy przynajmniej emitenta, harmonogram i rynkową wycenę w momencie emisji. Przy SAFE 0% koszt jest strukturalnie ukryty — rozłożony między ryzyko inflacyjne, bilansowe NBP i precedens ustrojowy, których żaden harmonogram nie pokazuje.
Oba są kosztowne. Jeden ukrywa koszt lepiej niż drugi. To jest właśnie teza mojej notki.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Zapomniało się chyba...
19 Marca, 2026 - 11:56
Proszę podać inny kredyt gdzie bierze Pan wieloletni kredyt a nie zna warunków kredytu - choćby reguł oprocentowania w kolejnych latach.
Jest też niesławna warunkowość którą KE blokuje już SAFE dla Węgier.
Ten kredyt to mechanizm na destrukcję Polski.
P.S. wie Pan ze 30% jest zastrzeżone dla przekazania?
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Nie ma darmowych obiadów20 Marca, 2026 - 15:12
W zasadniczej tezie zgoda — notka wprost stwierdza, że oba projekty mają realne koszty i żaden nie jest bezbolesny. "Nie ma darmowych obiadów" to konkluzja tekstu, nie argument przeciwko niemu.Co do zarzutu o SAFE: masz rację, że określenie: "rynkowo wyceniony" jest uproszczeniem. Oprocentowanie obligacji UE w całym okresie spłaty rzeczywiście nie jest z góry ustalone z dokładnością do punktu bazowego, a mechanizmy doboru wykonawców i kwalifikowalności wydatków wprowadzają dodatkową nieprzejrzystość. To jest rzeczywista wada unijnego SAFE, którą notka sygnalizuje w punkcie czwartym — instrument nigdy nie jest czysto techniczny.Różnica między obiema opcjami polega jednak na tym, co jest widoczne na wejściu. Przy unijnym SAFE mamy przynajmniej emitenta, harmonogram i rynkową wycenę w momencie emisji. Przy SAFE 0% koszt jest strukturalnie ukryty — rozłożony między ryzyko inflacyjne, bilansowe NBP i precedens ustrojowy, których żaden harmonogram nie pokazuje.Oba są kosztowne. Jeden ukrywa koszt lepiej niż drugi. To jest właśnie teza mojej notki.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Ryzyko konstytucyjne jest zawarte w 3% SAFE
20 Marca, 2026 - 20:58
Ponieważ nie ma ustawy zezwalającej na wzięcie pożyczki nie mówiąc o podpisie Prezydenta więc 3% SAFE nie może być uznany za legalny w rozumieniu Konstytucji Polski.
W każdym przypadku zaistnieje impuls inflacyjny. W przypadku SAFE 0% będzie mniejszy (bo bedzie trzeba wypłukać mniej kasy na spłatę)
Ryzyko bilansowe nie istnieje w przypadku SAFE 0%
Nię będę wchodzić w teoretyczne rozważania, ale
19 Marca, 2026 - 22:55
GPS napisał o Mentzenie: "Jego diagnoza jest do bólu poprawna, bo opiera się na twardych prawach rynkowych, a nie na politycznym chciejstwie czy naiwnej wierze w kreatywną księgowość. Mentzen słusznie uderza w oba te systemy, wykazując, że nie da się wykreować bogactwa z długu ani z bilansowych sztuczek, a za każdą z tych operacji ostatecznie zapłaci polski podatnik — w wyższych podatkach, inflacji lub utracie suwerenności."
Jako żywo tak samo komentowano dęte wypowiedzi Gierka, Gomułki czy Breżniewa. Przy czym ten ostatni był pisarzem zdolniejszym od Dostojewskiego wg jego włazidupców. ;)
Różnica pomiędzy SAFE i Sejf
20 Marca, 2026 - 05:21
Jak przedstawiłam powyżej, NBP emituje bony, a wydatki rządu tworzą rezerwy banku x. NBP nie dostaje pieniędzy, operuje tutaj pasywem.
Z programem SAFE jest zupełnie inaczej. EU wyemituje Bony SAFE za które światowe banki komercyjne zapłacą EU pieniędzmi (gotówką).
Wartość bonów, dla przykładu 400, będzie zaksięgowana w aktywach w ten sposób:
UE
Aktywa (Assets) = Pasywa (Liabilities) + Equity (kapitał własny)
Gotówka (Środki do wydania) Bony EU w cyrkulacji Bez zmian
400 400
Unia jest w kryzysie i może wydać część pieniędzy na własne potrzeby, oczywiście w ramach zatwierdzonego programu SAFE, bo państwa i tak zapłacą, a sam program SAFE pozostaje nadal tajemnicą.
AgnieszkaS
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika gps65 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Zgoda co do wad unijnego SAFE — i właśnie o tym jest notka20 Marca, 2026 - 15:33
To, co opisujesz — brak przejrzystości programu, ryzyko, że UE dysponuje środkami na własnych zasadach, uzależnienie od mechanizmów unijnych — jest dokładnie tym, o czym piszę w sekcji "Unijny SAFE: jawny dług, polityczny koszt zależności". Notka nie broni unijnego SAFE. Twierdzę w niej, że oba projekty mają koszty, tylko inaczej ukryte.
Jednak ten komentarz milcząco zakłada, że skoro unijny SAFE jest wadliwy, to SAFE 0% jest rozwiązaniem. To jest fałszywa dychotomia. Wadliwość jednego instrumentu nie czyni drugiego bezkosztowym.
Tymczasem na trzy konkretne problemy SAFE 0% — art. 123 TFUE, asymetryczne ryzyko bilansowe przy spadku ceny złota, precedens ustrojowy — w całej tej dyskusji nie padła ani jedna odpowiedź merytoryczna. Zamiast tego kolejne komentarze wskazują słusznie na wady unijnego SAFE, jakby to obaliło argumenty przeciwko wariantowi proponowanemu przez prezydenta.
Nie ma tu wyboru między złym a dobrym. Jest wybór między kosztem jawnym a kosztem ukrytym — i właśnie to jest teza mojej notki.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Zabawa w 3 małpki?
20 Marca, 2026 - 21:00
Argumenty podałem.
Ty zaś piszesz "w całej tej dyskusji nie padła ani jedna odpowiedź merytoryczna."
Ty tak na serio czy erystykę ćwiczysz? Nie mam czasu na robienie za worek treningowy. Żegnam Grzesiu...
Zgoda co do wad unijnego SAFE — i właśnie o tym jest notka
20 Marca, 2026 - 23:19
To, co opisujesz — brak przejrzystości programu, ryzyko, że UE dysponuje środkami na własnych zasadach, uzależnienie od mechanizmów unijnych — jest dokładnie tym, o czym piszę w sekcji "Unijny SAFE: jawny dług, polityczny koszt zależności". Notka nie broni unijnego SAFE. Twierdzę w niej, że oba projekty mają koszty, tylko inaczej ukryte.
Jednak ten komentarz milcząco zakłada, że skoro unijny SAFE jest wadliwy, to SAFE 0% jest rozwiązaniem. To jest fałszywa dychotomia. Wadliwość jednego instrumentu nie czyni drugiego bezkosztowym.
Tymczasem na trzy konkretne problemy SAFE 0% — art. 123 TFUE, asymetryczne ryzyko bilansowe przy spadku ceny złota, precedens ustrojowy — w całej tej dyskusji nie padła ani jedna odpowiedź merytoryczna. Zamiast tego kolejne komentarze wskazują słusznie na wady unijnego SAFE, jakby to obaliło argumenty przeciwko wariantowi proponowanemu przez prezydenta.
Nie ma tu wyboru między złym a dobrym. Jest wybór między kosztem jawnym a kosztem ukrytym — i właśnie to jest teza mojej notki.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
@gps: prawie masz rację, ale jedna rzecz może być inna.
20 Marca, 2026 - 16:28
@gps
Jak zwykle z przyjemnością czytam Twoje notki (brawa za KSeF), ale wydaje mi się, że pominąłeś bardzo prosty mechanizm, polegający na stworzeniu przez NBP papieru wartościowego na bazie różnicy ceny zakupu i ceny obecnej złota (to oczywiście już w komentarzach było poruszane), natomiast dalej papier wartościowy kupuje BGK, uzyskujący płynność pod jego zastaw w NBP.
W ten sposób kółko lewara się zamyka, a co do inflacji - jeżeli idzie na sprzęt, a nie na konsumpcję, to bilans aktywów w gospodarce będzie pozytywny (wzrost inwestycji w tej dziedzinie), więc nie jest to takie ani bezpośrednie, ani oczywiste.
Ostatecznie generujemy pulę kapitału płynnościowego, ale rozwijamy kapitał infrastrukturalny (związany ze sprzętem i jego zapleczem produkcyjnym i technicznym), kapitał kompetencyjny (bo jest za co przyciągać i utrzymać ludzi generujących znaczny wzrost innowacyjności), kapitał społeczny (rośnie "tkanka gospodarcza" wokół liderów produkcji zbrojeniowej) itd.
Jeżeli nie będzie się kreować bezkosztowo pieniądza na rynek, celem eliminacji pieniądza dłużnego, przenoszącego z każdym cyklem odsetkowym coraz to nową pulę pieniądza "z powietrza" na własność banków, to matematycznie jest niemożliwe uniknięcie kolapsu polegającego na przejęciu wszystkich assets przez banki (a dług dalej będzie istniał).
Pozdrawiam niepoprawnie
/-/ Obserwator
Obserwator
problem w tym
20 Marca, 2026 - 16:36
Że pieniądz dłużny jest siłą narzucany prawem. I implementowany przez wszystkich polityków. Bezinteresownie. Nie na darmo są szkolenia w USA.
Czesław2
W USA?
20 Marca, 2026 - 21:02
Czy 0%SAFE to pomysł USA? Serio tak uważasz?
jeśli nie umiesz
21 Marca, 2026 - 08:09
czytać ze zrozumieniem, to nie manipuluj.SAFE 0% to pieniądz dłużny, o którym piszą tu ludzie?
Czesław2
w locie
21 Marca, 2026 - 10:12
w locie
wielkiego nadstawia
w locie ucha
brzęcząca natrętnie
bankowa mucha
jan patmo
Bardzo dziękuje za merytoryczny komentarz!!!
20 Marca, 2026 - 23:28
To najbardziej precyzyjny opis mechanizmu w całej tej dyskusji i dziękuję za uczciwe podejście.
Co do mechanizmu NBP: struktura jest technicznie możliwa i bardziej wyrafinowana niż proste przelanie środków z konta rewaluacyjnego. Jednak nie eliminuje żadnego z trzech problemów notki, tylko je przesuwa.
Art. 123 TFUE: BGK jest instytucją publiczną. Jeśli NBP emituje papier na bazie przeszacowania złota i BGK kupuje go, uzyskując płynność, a następnie finansuje zbrojenia — to jest pośrednie finansowanie potrzeb publicznych przez bank centralny. Forma jest bardziej złożona, ale kierunek przepływu pozostaje ten sam: od bilansu NBP do sektora publicznego. Ciężar dowodu o zgodności z art. 123 nadal spoczywa na autorach projektu.
Ryzyko bilansowe: papier wartościowy wystawiony na bazie przeszacowania złota ma wartość skorelowaną z ceną złota. Gdy złoto spadnie o 30-40% (jak w latach 2011-2015), wartość zastawu spada proporcjonalnie. BGK ma aktywo, które straciło na wartości, a zobowiązania wobec wykonawców kontraktów zbrojeniowych pozostają nominalne. Ryzyko nie znika — przesuwa się z bilansu NBP na bilans BGK.
Argument o kapitale infrastrukturalnym: słuszny co do zasady — inwestycje w przemysł zbrojeniowy mogą generować mnożnik produktywności. Jednak ten argument dotyczy każdego sposobu finansowania zbrojenia, w tym emisji obligacji skarbowych czy unijnego SAFE. Nie jest specyficzny dla mechanizmu konta rewaluacyjnego.
Argument o pieniądzu dłużnym: rozumiem i częściowo podzielam troskę o strukturę systemu monetarnego opartego na długu. Jednak odpowiedzią na ten problem nie jest monetyzacja przeszacowania aktywów rezerwowych — bo to tylko zastępuje jeden mechanizm kreacji pieniądza innym, bez rozwiązania problemu systemowego.
Precedens ustrojowy pozostaje — gdy raz uzna się, że bilans NBP może być użyty do finansowania priorytetów fiskalnych przez jakikolwiek techniczny pośrednik, to granica między polityką pieniężną a budżetową zostaje przesunięta trwale.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
@obserwator
21 Marca, 2026 - 08:12
zastanawiające jest to, dlaczego nie ma instrumentów do pozyskania kasy bez pośrednictwa banków. Teoretycznie obligacje. Tyle, że i tak są wykupywane przez banki. Wniosek oczywisty. Polityczna pętla na szyi.
Czesław2
Jedna z teorii...
20 Marca, 2026 - 17:22
Jedna z teorii, niekoniecznie spiskowych, głosi, że Kennedy zginął, bo chciał skończyć z systemem tworzenia pieniądza ex nihilo przez prywatne banki w USA, wprowadzić do obiegu "prawdziwego" amerykańskiego dolara. Cały wiec ten giewałt Mentzena, tutaj rezonowany przez wyznawcę jego sekty, nie służy wyjaśnieniu czegokolwiek. Ten giewałt Mentzena ma na celu zdeprecjonować polski SEJF. No bo z drugiej strony, za jewropejskim SAFE kryją się banki, w większości w żydowskich rękach.
jan patmo
fakt, a nie teoria
20 Marca, 2026 - 18:43
Mówi, że Mentzen poparł weto Nawrockiego.
Czesław2
No proszę...
20 Marca, 2026 - 19:03
No proszę, to Żydami są ci tylko, których wskaże Czesław. Skąd my to znamy?
jan patmo
tylko komuniści
20 Marca, 2026 - 19:30
Mówią o sobie w licznie mnogiej. Odpalantuj się psychopato.
Czesław2
Gdy wchodzisz na Niepoprawnych...
20 Marca, 2026 - 19:32
Gdy wchodzisz na Niepoprawnych, to odczepiaj sobie pejsy, czosnkowy świrze!
jan patmo